Wykluczenie prokuratorów z zawodu: przypadki i kontrowersje

W polskim wymiarze sprawiedliwości dochodzi do sytuacji, w których prokuratorzy są wykluczani z zawodu lub stają w obliczu poważnych zarzutów. Niniejszy artykuł przedstawia kilka głośnych przypadków, które miały miejsce w ostatnich latach, rzucając światło na problemy i wyzwania stojące przed polską prokuraturą.

Tragiczne odkrycie w Rybniku i przypadek Jerzego H.

W Rybniku doszło do tragicznego odkrycia ciał dwóch mężczyzn w wieku 68 i 41 lat na jednej z posesji przy ul. Platanowej. Sprawę wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratury, a kluczową kwestią będzie sekcja zwłok, która wyznaczy dalszy kierunek postępowania.

Kontekst tej sprawy wiąże się z historią Jerzego H., byłego szefa Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, którego kariera zakończyła się w 2002 roku po publikacji tygodnika "Newsweek". Magazyn napisał, że H. wydaje więcej niż zarabia, mieszka w luksusowej willi i jeździ drogim autem. Jerzy H. został oskarżony o wyłudzenie 1,7 mln zł i przez blisko trzy lata był aresztowany. Z ustaleń postępowania wynikało, że w latach 1993-2002 zapraszał szefów firm na spotkania, podczas których przedstawiał im trudną sytuację prokuratury, wskazując na jej potrzeby i braki, np. sprzętu biurowego. W rzeczywistości sprzętu nie kupowano, a pieniądze trafiały do kieszeni oskarżonego. W marcu 2013 roku Jerzy H. został za to prawomocnie skazany na osiem lat więzienia. Poza wyłudzeniami i podrabianiem dokumentów został też oskarżony o utrudnianie postępowania poprzez nakłanianie do fałszywych zeznań. Te czyny już się przedawniły, dlatego sąd umorzył postępowanie w tym zakresie. Jerzy H. nie przyznawał się do winy.

Przypadek prokuratora Tomasza Fedyka i sprawa Tomasza Komendy

Prokurator Tomasz Fedyk, który skierował akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi Komendzie, również znalazł się w centrum uwagi. 12 października 2019 roku Fedyk został zatrzymany przez policję do rutynowej kontroli, a badanie trzeźwości wykazało u niego 0,59 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Fedyk najpierw został zawieszony, stracił immunitet, a w maju 2021 roku Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego uznała, że jazdą w stanie nietrzeźwości uchybił godności urzędu i został usunięty z zawodu. Orzeczenie to nie było jednak prawomocne. 1 grudnia 2022 roku Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Fabrycznej warunkowo umorzył postępowanie przeciwko niemu na okres roku próby. Sąd nałożył też na Fedyka dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów i nakazał wpłatę 16 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. W grudniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy zmienił wyrok sądu pierwszej instancji, przyjmując, że Fedyk prowadził nie w stanie nietrzeźwości, a po użyciu alkoholu, a więc nie popełnił przestępstwa, a jedynie wykroczenie, które w dodatku już się przedawniło. Jego sprawa została więc umorzona.

Postawienie zarzutów a rozprawa wstępna: wyjaśnienie prawa

Powrót do pracy i kontrowersje

Z ustaleń Onetu wynika, że kilka miesięcy temu prokurator Tomasz Fedyk wrócił do pracy w prokuraturze. Rzeczniczka wrocławskiej prokuratury ograniczyła się jedynie do wydania lakonicznego komunikatu o tym, że prokurator Tomasz Fedyk "wrócił do wykonywania obowiązków prokuratora w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu, w związku z ustaniem przyczyny jego zawieszenia, tj. umorzeniem prowadzonego wobec niego postępowania".

Rola Fedyka w sprawie Komendy

Tomasz Fedyk był piątym prokuratorem w śledztwie prowadzonym w sprawie zbrodni miłoszyckiej i to on skierował przeciwko Tomaszowi Komendzie akt oskarżenia, stawiając go przed sądem. Nawet wtedy, gdy po latach wyszło na jaw, że Komenda jest niewinny, Fedyk nie miał sobie nic do zarzucenia. Prokurator Fedyk, podobnie jak policjanci, biegli i sędziowie, nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej za to, że Komenda spędził 18 lat w więzieniu za zbrodnię, której nie popełnił. Pod koniec roku prokuratura w Łodzi umorzyła śledztwo głównie ze względu na brak wystarczających dowodów, przedawnienie lub "brak znamion czynu zabronionego".

Groźby i brak weryfikacji w śledztwie

Remigiusz Korejwo, były policjant CBŚP, który dowiódł niewinności Tomasza Komendy, wprost mówi, że prokurator Fedyk w jego sprawie nie zrobił nic. W czasie śledztwa Fedyk straszył bliskich i znajomych Tomasza Komendy, którzy dawali mu alibi, że pójdą siedzieć razem z nim za krzywoprzysięstwo. Świadkowie zeznawali, że Tomek spędził całą noc sylwestrową w mieszkaniu swojej matki, nigdzie się nie ruszał, jednak nikt im nie wierzył. Korejwo zauważa: "Skoro Tomka skazali, wyszło, że wszyscy kłamali, ale nikomu nic nie zrobili. Czy to nie dziwne?".

Korejwo podkreśla również brak podstawowych czynności w śledztwie: "Czytając materiały procesowe, nie można było nie nabrać wątpliwości co do pewnych czynności w sprawie Tomka Komendy". Na jego skazaniu zaważyły fałszywe zeznania i fałszywe opinie biegłych. Prokuratorzy, w tym Fedyk, nie przeprowadzili z nim nawet wizji lokalnej. Nie zweryfikowali, w jaki sposób Komenda miałby wyjść o północy w sylwestra niezauważenie z domu, pojechać autobusem do Gajkowa, potem pójść pieszo do Miłoszyc, a nad ranem wrócić do Wrocławia. "W tamtym czasie nie było autobusów, którymi Tomek miał rzekomo dojechać do Gajkowa. Można było to zweryfikować w pięć minut. Obowiązkiem każdego śledczego było przeprowadzenie wizji lokalnej, która uprawdopodobniłaby wersję zakładaną przez śledczych. Tego nie było. Nie było żadnej wizji. A to świadczy o tym, że była ona niewygodna, żeby nie podważać całej tezy zawartej w akcie oskarżenia, która, co udowodniliśmy po latach, była fałszywa" - mówi Korejwo. "Prokuraturze nie zależało na dojściu do prawdy. Chcieli po prostu szybko zakończyć sprawę. A Fedyk nie wykonał podstawowych czynności, które rzuciłyby zupełnie inne światło na tę sprawę. Nie zrobił nic" - dodaje.

W 2003 roku za gwałt i zabójstwo 15-letniej Małgosi w Miłoszycach - do zbrodni doszło w nocy z 31 grudnia 1996 roku na 1 stycznia 1997 roku - Tomasz Komenda został skazany na 15 lat więzienia. Rok później sąd drugiej instancji zaostrzył mu karę do 25 lat więzienia. Sprawa otarła się o Sąd Najwyższy, ale wyrok już się nie zmienił. Za kratami Komenda spędził całą młodość. W marcu 2018 roku, po 18 latach spędzonych za kratami, Komenda został warunkowo zwolniony z odbywania kary, a dwa miesiące później Sąd Najwyższy oczyścił go ze wszystkich stawianych mu zarzutów. Tomasz Komenda zmagał się z chorobą nowotworową i zmarł w środę rano.

Wydalenie Anny Habało z zawodu prokuratora

To może być przełom w śledztwie w sprawie afery podkarpackiej. Sąd dyscyplinarny II instancji podtrzymał decyzję o wydaleniu z zawodu Anny Habało, byłej szefowej rzeszowskiej prokuratury apelacyjnej. Jest to najsurowsza kara, jaka może spotkać prokuratora. Decyzja sądu ma bezpośredni związek z postępowaniem karnym, jakie przeciwko Annie Habało prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Decyzja sądu II instancji jest prawomocna. Według ustaleń dziennikarzy RMF FM prokuratorzy z Warszawy chcą jej postawić kilka zarzutów, m.in. przyjęcia łapówki oraz powoływania się na wpływy. Wtedy kluczowe mogą być zeznania byłej szefowej apelacji w Rzeszowie. 23 marca 2015 roku Prokuratura Generalna oświadczyła, że Anna Habało wkrótce będzie odwołana z funkcji szefowej Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.

Zdjęcie prokuratora w trakcie rozprawy

Śmierć prokuratora Pawła M. i nieprawidłowości w Nowym Sączu

Paweł M. zginął w marcu 2023 roku. Początkowo media spekulowały, że prokurator był ofiarą mobbingu, jednak nowe tło na sprawę rzuciła publikacja "Gazety Wyborczej" z września ub.r., wskazując, że chodzić mogło o ginące pieniądze rekwirowane przez policję w ramach śledztw związanych z obrotem narkotykami.

Dwa dodatkowe śledztwa

We wtorek Prokuratura Krajowa poinformowała, że Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Pawła M. W toku postępowania ujawniono okoliczności, które doprowadziły do wszczęcia dwóch kolejnych śledztw dotyczących poważnych nieprawidłowości w działalności Prokuratury Rejonowej w Nowym Sączu, w tym niedopełniania obowiązków, poświadczania nieprawdy, usuwania dokumentów oraz przywłaszczania środków pieniężnych.

Pierwsze śledztwo dotyczy podejrzenia poświadczania nieprawdy, usuwania dokumentów z akt postępowań przygotowawczych, a także przywłaszczenia znacznych środków pieniężnych wpłaconych w latach 2016-2023 w Prokuraturze Rejonowej w Nowym Sączu tytułem poręczeń majątkowych i zabezpieczeń majątkowych. Dotychczas ustalono, że przywłaszczono środki w wysokości około 200 tys. zł. Dostępne dowody wskazują na podejrzenie, że łączna kwota przywłaszczonych środków wynosić mogła od 1,5 do 2 mln zł.

Drugie śledztwo dotyczy niedopełnienia obowiązków co najmniej od 2018 roku przez prokuratorów z Prokuratury Rejonowej w Nowym Sączu oraz Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu będących zwierzchnikami służbowymi lub przełożonymi prokuratora Pawła M.

Specjalny zespół i lustracja postępowań

Z oświadczenia dowiadujemy się także, że prokurator krajowy Dariusz Korneluk powołał w kwietniu br. specjalny zespół śledczy, w skład którego weszło trzech prokuratorów. Co więcej, na jego polecenie Prokuratura Regionalna w Krakowie rozpoczęła lustrację obejmującą około 4,5 tys. postępowań.

Prokurator z Łomży oskarżony o pobicie strażaka

Prokurator okręgu łomżyńskiego z wieloletnim stażem próbował pobić swojego sąsiada - strażaka, wcześniej pijany wtargnął na jego posesję - wynika z naszych ustaleń. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Łomży prokurator Dorota Leszczyńska potwierdziła w rozmowie z "Wyborczą", że wyjaśnienie tej sprawy jest "w bardzo wczesnym stadium", a "prokurator nie został zatrzymany na gorącym uczynku". Nie podaje nazwiska prokuratora, ale też nie zdradza, jakich czynności miał się dopuścić.

tags: #strazak #wyzucony #z #pracy #prokoratora