Wasilij Iwanowicz Ignatenko (ukr. Василь Іванович Ігнатенко; biał. Васіль Іванавіч Ігнаценка; ros. Василий Иванович Игнатенко; ur. 13 marca 1961 roku, zm. 13 maja 1986 roku) był radzieckim strażakiem i jednym z pierwszych ratowników, którzy zareagowali na katastrofę w Czarnobylu. Jego historia, wraz z historią jego żony Ludmiły, stała się jedną z najbardziej poruszających w miniserialu "Czarnobyl" z 2019 roku, choć sama Ludmiła wyrażała krytykę wobec jego realizacji.
Wczesne życie i edukacja
Wasilij Iwanowicz Ignatenko urodził się 13 marca 1961 roku na kołchozie w rejonie brahińskim obwodu homelskiego Białoruskiej SRR. Był trzecim dzieckiem Tatiany Pietrowny Ignatenko i Iwana Tarasowicza Ignatenko, którzy pobrali się w 1958 roku. Jego matka była pracownicą pola kołchozu, a ojciec najpierw traktorzystą, a później kierowcą ciężarówki. Wasilij miał starszą siostrę Ludmiłę (nie mylić z żoną), młodszego brata Nikołaja i młodszą siostrę Nataszę. Lyudmiła ukończyła medycynę i pracowała jako sanitariuszka w pogotowiu ratunkowym, Nikołaj został kierowcą autobusu i ciężarówki, a Natasza, po pracy w państwowym przedszkolu, poszła w ślady Wasilija, dołączając do służb pożarniczych.
Jako dziecko Wasilij Ignatenko mieszkał z rodziną we wsi Sperizh'e, pomagając w codziennych pracach na kołchozie po szkole. Po ukończeniu dziesięciu klas szkoły, zapisał się do Homelskiej Zawodowej Szkoły Elektrotechnicznej (PTU nr 81), aby zostać elektrykiem. Po ukończeniu nauki w 1978 roku został skierowany do pracy w fabryce maszyn do nawozów mechanicznych w Bobrujsku.
Początki kariery strażackiej
Kariera strażacka Ignatenki rozpoczęła się podczas jego służby wojskowej. Po powołaniu do wojska w kwietniu 1980 roku, został przydzielony do wojskowej straży pożarnej Wojsk Wewnętrznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (MVD) w Moskwie. Służbę obowiązkową zakończył 25 sierpnia 1982 roku i powrócił do rodzinnego Sperizh'e. Po powrocie natychmiast zaczął szukać pracy jako strażak w pobliskich miastach. Jak wspominała jego matka, po odmowie zatrudnienia w Czernihowie, postanowił spróbować szczęścia w elektrowni jądrowej, gdzie pracował ich sąsiad. Dzięki swojemu szkoleniu i doświadczeniu pożarniczemu, Ignatenko został zatrudniony w mieście Prypeć, stając się pracownikiem Paramilitarnej Służby Pożarniczej, mundurowej, ale cywilnej organizacji pożarniczej MVD.
W czasie służby w Paramilitarnej Brygadzie Pożarniczej nr 6 (СВПЧ-6) został awansowany na starszego sierżanta, obejmując stanowisko dowódcy sekcji.

Katastrofa w Czarnobylu i interwencja
W nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku mieszkańcy Prypeci zostali obudzeni hukiem. Awaria przegrzanego rdzenia reaktora nr 4 doprowadziła do wybuchu wodoru i pożaru. Tego dnia brygada strażacka Ignatenki brała udział w likwidowaniu bezpośrednich skutków katastrofy w Czarnobylu, gasząc pożary, które wybuchły po początkowej eksplozji reaktora nr 4 w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej.
Na miejscu zdarzenia Ignatenko walczył z ogniem na dachu budynku wentylacyjnego i bloku trzeciego (sąsiadującego ze zniszczonym czwartym reaktorem), gdzie liczne małe pożary wywołały supernagrzane kawałki grafitu, cyrkonu i innych komponentów wyrzuconych z reaktora RBMK podczas eksplozji. Używając drabiny przeciwpożarowej bloku trzeciego, aby dostać się na szczyt 20-piętrowej konstrukcji, on wraz z innymi strażakami, takimi jak Władimir Tiszura, Nikołaj Titenok i Nikołaj Waszczuk, pod dowództwem poruczników Wiktora Kibenoka i Włodzimierza Prawycka, używał wody do gaszenia tych lokalnych pożarów, jednocześnie koordynując wysiłki w celu doprowadzenia węży strażackich na dach. Wysoki poziom radioaktywności na dachu szybko zaczął jednak zbierać swoje żniwo. Ignatenko i pozostali wdychali napromieniowany dym i pracowali wśród stosów wyrzuconego materiału jądrowego, szybko doświadczając początkowych objawów ostrego zespołu popromiennego.
Walka o życie i śmierć
Wasilij Ignatenko zgłosił się do gaszenia pożaru, nie wiedząc, że tą decyzją podpisał na siebie wyrok. Początkowo Ignatenko był hospitalizowany w Prypeci, ale w miarę zrozumienia rozmiarów katastrofy, wszyscy strażacy i personel elektrowni cierpiący na ekspozycję na promieniowanie zostali ewakuowani drogą na lotnisko Boryspol w pobliżu Kijowa, a stamtąd samolotem do Moskwy. Tam on i inni zostali przewiezieni do Szpitala Klinicznego nr 6 w Moskwie.
Ludmiła Ignatenko, jego ciężarna żona, z przerażeniem wspominała, że nieświadoma zagrożenia spędzała długie godziny przy łóżku ukochanego męża. Na początku nie rozumiała powagi sytuacji. Młody lekarz próbował ją uspokoić, mówiąc: „Proszę się nie martwić. Może pani pójść po mleko. Dobry kubek mleka powinien pomóc.” W rzeczywistości, żaden środek nie mógł już pomóc Wasilijowi.
Mimo że Wasilij Ignatenko przeszedł operację przeszczepu szpiku kostnego, zabieg nie przyniósł pożądanego rezultatu, a jego stan nadal się pogarszał. Doświadczył wypadania włosów i martwicy skóry, podczas gdy jego układ pokarmowy i oddechowy ulegały degradacji. Do 4 maja nie był już w stanie stać. Infekcja wywołana uszkodzeniem układu odpornościowego doprowadziła ostatecznie do niewydolności narządów. Ludmiła wspominała, jak jej mąż leżał „zakrwawiony potwór”, a jego twarz wyglądała „jak plątanina złuszczonej skóry”. Kiedy Wasilij poprosił o lustro i zobaczył swoje odbicie, krzyknął z przerażenia.
Wasilij Ignatenko zmarł 13 maja 1986 roku w Moskwie w wieku 25 lat i został pochowany na Cmentarzu Mitińskim w Moskwie, w specjalnie zaprojektowanej betonowej skrzyni ze względu na radioaktywność jego ciała.
Katastrofa Jądrowa w Czarnobylu | Film Dokumentalny
Uznanie i upamiętnienie
Wasilij Ignatenko pośmiertnie otrzymał Order Czerwonego Sztandaru w 1986 roku. W 2006 roku został pośmiertnie odznaczony tytułem Bohatera Ukrainy, najwyższym narodowym odznaczeniem w kraju, wraz z ukraińskim Orderem za Odwagę. Na jego cześć wzniesiono kilka pomników, m.in. w Berezynie i jego rodzinnym rejonie brahińskim, gdzie poświęcono mu również wystawę muzealną.
Historia Ludmiły Ignatenko i serialu "Czarnobyl"
Życie Wasilija i Ludmiły Ignatenko stało się jedną z głównych historii wychwalanego miniserialu HBO "Czarnobyl" z 2019 roku. W 1986 roku młode małżeństwo, połączone głębokim uczuciem, oczekiwało swojego pierwszego dziecka. Wydarzenia feralnej nocy zmieniły ich życie raz na zawsze.
Relacja Ludmiły Ignatenko
Ludmiła Ignatenko podzieliła się swoim poruszającym świadectwem z białoruską autorką Swietłaną Aleksijewicz, które zostało opublikowane w jej książce "Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości" (ang. "Voices From Chernobyl") z 1997 roku. We wspomnieniach tych opisuje ostatnie chwile spędzone z mężem w moskiewskim szpitalu: „Wstał i podał mi goździki, które chował pod poduszką. Były to ostatnie kwiaty, które mi przyniósł. Będę pamiętać do końca życia, jak staliśmy razem przy oknie. Nie wiedzieliśmy, że był to nasz ostatni romantyczny moment razem”.
Będąc w ciąży, Ludmiła nie powinna przebywać w towarzystwie silnie napromieniowanego człowieka. Mimo to, nie wyobrażała sobie, że mogłaby opuścić męża. Ludmiła tłumaczyła: „Pytali mnie, dlaczego byłam z mężem, chociaż wiedziałam, że jestem w ciąży. Ale jak mogłam go zostawić? Myślałam, że dziecko jest we mnie bezpiecznie. Nic nie wiedzieliśmy wtedy o promieniowaniu”. W szpitalu pielęgniarki określały jej męża jako „reaktor jądrowy” ze względu na poziom promieniowania. Lekarka ostrzegła Ludmiłę, aby nie rodziła dziecka, używając skomplikowanej terminologii, której wtedy nie rozumiała, będąc „22-letnią, głupiutką kobietą w ciąży, szaleńczo zakochaną w swoim mężu”.
Konsekwencje okazały się tragiczne: kilka miesięcy później Ludmiła urodziła córeczkę, której nadała imię po ukochanym mężu. Dziewczynka zmarła cztery godziny po porodzie z powodu „wrodzonej choroby serca”. Ludmiła pochowała ją obok ojca. Kilka lat później, Ludmiła ponownie zaszła w ciążę. Lekarz przestraszył ją przed porodem, twierdząc, że dziecku brakuje prawej rączki, ale na szczęście się mylił.
Krytyka serialu i reakcja HBO
Pół roku po premierze pierwszego odcinka, Ludmiła Ignatenko oskarżyła HBO i producentów serii, twierdząc, że nie wyraziła zgody na wykorzystanie jej historii i że serial zawiera „wiele kłamstw”. W wywiadzie dla BBC w 2019 roku wyznała: „Kiedy dowiedziałam się, że będzie o mnie film, zrobiło mi się niedobrze. Poczułam się urażona. Dlaczego mnie nie zapytano, nie porozmawiano ze mną, nie przygotowano mnie jako osoby?”.
Miała za złe twórcom, że podczas kręcenia filmu nikt z ekipy nie spotkał się z nią osobiście. Wspominała, że zadzwoniono do niej z Moskwy, informując, że kręcą na Łotwie i w Kijowie, ale nie mogli skontaktować się wcześniej. Następnie zaproponowano jej 3 tysiące dolarów. Ludmiła Ignatenko początkowo nie ufała dzwoniącej osobie, myśląc, że to oszustwo, częściowo ze względu na moskiewski numer, argumentując, że „zwykle nie dzwonią do nas na Ukrainę, jesteśmy w konflikcie z Moskwą”.
Po premierze serialu, Ludmiła stała się ofiarą dziennikarzy szukających sensacji. Jak relacjonowała, „zaczęły się podchody pod moje mieszkanie. Do tego stopnia, że reporterzy podstawiali nogi w drzwiach i siłą nagrywali wywiady”. Była tak nękana, że musiała opuścić swój dom w Kijowie, aby odzyskać spokój. Co gorsza, po emisji serialu, ludzie zaczęli ją masowo krytykować, oskarżając ją o „zabicie własnego dziecka”.
HBO odrzuciło zarzuty Ludmiły Ignatenko. W oświadczeniu dla BBC stacja podkreśliła, że producenci „wszystkie historie - w tym Ludmiły i Wasilija - potraktowali poważnie i z najwyższą wrażliwością”, a twórcy mieli kontakt z wdową podczas kręcenia. Przedstawiciele HBO zapewniali, że Ludmiła miała również okazję wziąć udział w tworzeniu historii i przekazywać informacje, oraz że nigdy nie powiedziała, że nie chce, by jej historia została zekranizowana.

tags: #strazak #z #czarnobyl #ignatrczko