Wprowadzenie do tragedii na ulicy Migdałowej
Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę, około godziny 14:00, przy ulicy Migdałowej 4 na warszawskim Ursynowie. Pożar, o którym jako pierwsza poinformowała TVN24, pochłonął cztery ofiary śmiertelne, a dwie osoby zostały ranne. Straż Pożarna zabezpiecza miejsce zdarzenia, na miejscu pracuje policja, a także oczekiwany jest przyjazd prokuratora w celu nadzorowania dochodzenia.

Przebieg zdarzenia i akcja ratunkowa
Oficer dyżurny Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie potwierdził, że na miejsce interwencji zostało wysłanych łącznie pięć zastępów straży pożarnej. Do działań ratunkowych dołączyło również kilka karetek oraz śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Po przyjeździe pierwszych zastępów straży na miejsce okazało się, że pali się samochód oraz lokal na parterze. Wstępnie strażacy przekazali, że w zaparkowanym busie wybuchł pożar, od którego następnie zapalił się znajdujący się obok budynek strzelnicy.
Późniejsze ustalenia służb wskazały, że pożar prawdopodobnie wybuchł w remontowanym budynku, w którym mieści się nieczynna od dłuższego czasu strzelnica. Mazowiecki Komendant Wojewódzki PSP nadbryg. Artur Gonera wyjaśnił, że "poprzez otwarcie drzwi prawdopodobnie ogień wydostał się na zewnątrz i zapalił busa".
Po wstępnym ugaszeniu ognia i wejściu strażaków do środka budynku, z pomieszczeń wyniesiono w sumie pięć osób. Poszkodowana została też inna osoba, będąca w pobliżu palącego się samochodu. Działania gaśnicze doprowadziły do opanowania pożaru o godzinie 16:20.
"GD 112": OSP Gdańsk Sobieszewo Gasi Pożar Samochodu.
Tragiczny bilans i tożsamość ofiar
Początkowo służby informowały o sześciu osobach poszkodowanych w zdarzeniu, w tym jednej osobie z busa oraz czterech ze strzelnicy. Niestety, najnowsze informacje potwierdziły tragiczniejszy bilans: cztery osoby nie żyją, a dwie zostały ranne. Stołeczna policja oraz straż pożarna zgodnie przekazały te wieści.
Spośród dwóch rannych osób, jedna z nich, przetransportowana śmigłowcem LPR do szpitala, jest w stanie ciężkim, jak przekazała asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowa Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II.
Ofiarami tragedii są mężczyźni, obywatele Polski i Ukrainy, wszyscy powyżej 40. roku życia. Ich dokładna tożsamość jest obecnie sprawdzana. Nadbryg. Artur Gonera doprecyzował, że zmarli to pracownicy firmy remontowej, którzy przebywali w nieczynnej strzelnicy.

Działania służb i dochodzenie
Służby intensywnie pracują na miejscu pożaru na warszawskim Ursynowie. Zespół prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej m.st. Warszawy poinformował: "Nasze działania w tej chwili ograniczają się do zabezpieczenia miejsca zdarzenia".
W działaniach biorą udział policja oraz pięć zastępów straży pożarnej. Na miejscu oczekiwany jest prokurator, który będzie nadzorował dalsze czynności dochodzeniowe, mające na celu ustalenie szczegółowych przyczyn i okoliczności wybuchu pożaru.
Na nagraniach z okolicy ulicy Migdałowej widać było unoszące się nad osiedlem kłęby dymu. Pojawiły się również doniesienia o co najmniej jednej eksplozji, do której miało dojść na miejscu zdarzenia. Nadbryg. Artur Gonera nie potwierdził jednak tej informacji.
