Po czterech latach od tragicznego wypadku, w wyniku którego zmarł młody strażak, zapadł wyrok dla ówczesnego komendanta PSP w Kętrzynie. Sąd uznał, że sprzęt do ćwiczeń, na którym zginął Maciej Ciunowicz, nie był użyty zgodnie z przeznaczeniem. Wcześniej sprawę tuszowali pracownicy jednostki, a strażacy kryli dowódcę.
Tragedia podczas ćwiczeń w Kętrzynie
14 czerwca 2018 roku na terenie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie odbyły się ćwiczenia dla strażaków. Mężczyzna w 2018 roku odpowiadał za przebieg ćwiczeń młodych adeptów pożarnictwa. To podczas tego treningu zginął 23-letni Maciej Ciunowski (w artykule również jako Maciej Ciunowicz), który służbę w jednostce rozpoczął zaledwie kilka miesięcy wcześniej.
Poszkodowany 23-letni funkcjonariusz, który w szeregach straży pożarnej był dopiero dziewięć miesięcy, trafił do szpitala w ciężkim stanie. W wyniku wypadku zmarł miesiąc później, 14 lipca 2018 roku. W wyniku skoku Maciej doznał wylewu i pęknięć czaszki. Nie udało się go uratować.

Niedozwolone praktyki i tuszowanie sprawy
Jak ustalili śledczy, w trakcie ćwiczeń młodzi strażacy skakali na wypełniony powietrzem "skokochron" z wysokości pięciu metrów. Zgodnie z przepisami, taka praktyka na tym etapie jest zabroniona, a ćwiczenia miały ograniczać się jedynie do składania i rozkładania wypełnionej powietrzem poduszki. Jak podaje TVN24, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn 23-latek podczas czerwcowych ćwiczeń skoczył na skokochron, który jest sprzętem ratowniczym amortyzującym skok. Ćwiczenia miały obejmować jedynie rozkładanie i składanie urządzenia.
Okoliczności, w jakich doszło do wypadku, tuszowali jednak obecni na ćwiczeniach strażacy. Bali się zeznawać ze względu na naciski "z góry". Sprawę pod presją Szymona S. i innych zwierzchników kętrzyńskiej jednostki tuszowali inni strażacy.
Odpowiedzialność dowódcy ćwiczeń
W 2021 roku zapadł wyrok dla mł. kpt. Marcina L., który dowodził ćwiczeniami. Mężczyzna został wówczas wydalony ze służby. Prokuratura postawiła mu między innymi zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci połączony z umyślnym niedopełnieniem obowiązków. Grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Dowódca drużyny Marcin L. usłyszał trzy zarzuty, w tym nieumyślnego spowodowania śmierci.
To jednak nie wszystko. Marcin L. miał składać fałszywe zeznania i nakłaniać kilku podległych funkcjonariuszy straży pożarnej do zrobienia tego samego. Śledczy nie wykluczali, że lista zarzutów może zostać wydłużona.
STRAŻACY PODSUMOWALI UBIEGŁY ROK
Wyrok dla komendanta Szymona S.
Pełniącemu w 2018 roku obowiązki komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie Szymonowi S. długo udawało się unikać odpowiedzialności. Sąd Okręgowy w Olsztynie utrzymał wyrok skazujący Sądu Rejonowego w Kętrzynie wobec Szymona S., ówczesnego komendanta straży pożarnej w Kętrzynie.
Przebieg procesu i zarzuty
Proces w tej sprawie rozpoczął się 31 maja 2022 roku przed Sądem Rejonowym w Kętrzynie. Szymon S. pierwszego dnia procesu nie przyznał się do winy i złożył obszerne zeznania. 20 października 2022 roku sąd uznał oskarżonego winnym przekroczenia swoich uprawnień. Sąd Rejonowy zmienił kwalifikację prawną czynu zarzucanego oskarżonemu na pomocnictwo do popełnienia przestępstwa polegającego na złożeniu fałszywych zeznań.
„W ocenie Sądu Rejonowego, oskarżony po zaistnieniu wypadku na terenie komendy ułatwił pięciu innym podległym mu strażakom złożenie fałszywych zeznań w ten sposób, że utwierdził ich w przekonaniu, aby trzymali się jednej, ustalonej fałszywej wersji zdarzenia, polegającej na zatajeniu faktu, że były oddawane skoki na skokochron. W rezultacie strażacy złożyli fałszywe zeznania” - przekazał sędzia Adam Barczak, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Olsztynie.
Według ustaleń prokuratury, Szymon S. miał podżegać pięciu innych podległych mu strażaków do składania fałszywych zeznań, dotyczących rzeczywistego przebiegu całego wypadku oraz jego przyczyn. „Zdaniem prokuratora, oskarżony miał polecać im trzymanie się jednej, ustalonej wersji zdarzeń, zatajającej fakt, że w trakcie przeprowadzanego szkolenia oddawano skoki z wysokości na skokochron. W wyniku takich działań oskarżonego strażacy mieli złożyć fałszywe zeznania podczas przesłuchania w komendzie kętrzyńskiej policji w dniu 18 czerwca 2018 roku” - dodaje sędzia Adam Barczak.

Prawomocny wyrok
28 kwietnia Sąd Okręgowy w Olsztynie w VII Wydziale Karnym Odwoławczym utrzymał w mocy zaskarżony przez oskarżonego i jego obrońcę wyrok sądu pierwszej instancji, który został wydany w 2022 roku. Sąd Okręgowy w Olsztynie podtrzymał wyrok ośmiu miesięcy pozbawienia wolności, w zawieszeniu na dwa lata.
Były komendant został skazany na karę ośmiu miesięcy pozbawienia wolności. „Z uwagi na dobrą opinię o oskarżonym i dotychczasową niekaralność wykonanie orzeczonej kary zostało zawieszone na okres dwóch lat próby. Sąd orzekł wobec oskarżonego także środek karny w postaci dwuletniego zakazu wykonywania zawodu strażaka oraz zajmowania stanowisk kierowniczych w Ochotniczej Straży Pożarnej” - poinformował Barczak.
„Zawód strażaka to zawód zaufania społecznego. Komendant był autorytetem dla strażaków zeznających w sprawie, cieszył się ich zaufaniem i poważaniem, ale swoją bardzo dobrą opinię zaprzepaścił, nadużył swojego stanowiska, postępując karygodnie” - skomentował wyrok Adam Barczak. „Zdaniem Sądu Rejonowego, komendant Szymon S. dla strażaków zeznających w sprawie był autorytetem, cieszył się ich zaufaniem i poważaniem, ale swoją bardzo dobrą opinię zaprzepaścił, nadużył swojego stanowiska komendanta, postępując karygodnie” - dodał.