Do tragicznego zdarzenia, które wstrząsnęło opinią publiczną, doszło 7 lipca 2018 roku we wsi Wielącza w gminie Szczebrzeszyn (województwo lubelskie). Ofiarą podpalenia padł 27-letni Damian H., strażak ochotnik.
Przebieg zdarzenia i motyw
Tego dnia pod dom Damiana H. podjechali dwaj jego znajomi - 35-letni Adam G. i 27-letni Kamil S. Mężczyzna wyszedł z domu, by się z nimi przywitać. Najpierw podszedł do Kamila S., a następnie do samochodu, gdzie siedział Adam G. Jak relacjonował poszkodowany, Adam G. otworzył drzwi, wyciągnął wiaderko z benzyną i oblał go. Następnie podpalił Damiana H. zapałkami.
Damian H. przeżył napaść dzięki swojemu doświadczeniu zdobytemu w straży pożarnej. Błyskawicznie rzucił się na ziemię, umiejętnie tarzając się i czołgając, jednocześnie zrywając z siebie płonące ubranie. Ostatecznie wbiegł do domu i oblał się wodą. Został przetransportowany do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej, gdzie stwierdzono u niego poparzenie około 30 procent powierzchni ciała (w tym pleców, klatki piersiowej, głowy i brzucha). Czekała go operacja przeszczepu skóry.

Sprawcy uciekli z miejsca zdarzenia, ale zostali zatrzymani kilka godzin później. Obaj usłyszeli zarzut usiłowania zabójstwa. Z ustaleń śledczych wynikało, że głównym motywem podpalenia była zazdrość Adama G. o jego żonę. Kobieta miała próbować nawiązać kontakt z innym mężczyzną i prosiła Damiana H. w SMS-ach o pomoc w przekazaniu wiadomości, gdy jej numer został zablokowany. Mąż dotarł do tej korespondencji, co wywołało u niego pretensje do Damiana H. i Kamila S.
Początkowe postępowanie sądowe
Wobec Adama G. i Kamila S. Prokuratura Rejonowa w Zamościu postawiła zarzuty usiłowania zabójstwa i wnioskowała o tymczasowe aresztowanie obu podejrzanych. Sąd Rejonowy w Zamościu postanowił aresztować tymczasowo jedynie Adama G. Wobec Kamila S. zastosowano dozór policyjny połączony z zakazem kontaktowania się z pokrzywdzonym i zbliżania się do niego na odległość mniejszą niż 50 metrów. Prokuratura zaskarżyła tę decyzję, podkreślając, że sąd nie zastosował żadnego innego środka, np. dozoru policji z zakazem zbliżania się do pokrzywdzonego. Sąd nie widział dowodów, z których wynikało, że Kamil S. znał zamiary podpalającego, gdyż jedynie miał podwieźć podejrzanego i wywołać ofiarę z domu. W późniejszym czasie Sąd Okręgowy uchylił decyzję sądu rejonowego, co oznaczało ponowne rozpatrzenie wniosku o areszt.

Wyroki sądów niższych instancji
W 2019 roku Sąd Okręgowy w Zamościu orzekł, że winnym usiłowania zabójstwa jest Adam G., skazując go na karę 10 lat pozbawienia wolności i zapłatę 25 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla Damiana H. Kamil S. konsekwentnie utrzymywał, że nie wiedział o zamiarach swojego kolegi i został uniewinniony od zarzutu.
W grudniu 2020 roku Sąd Apelacyjny w Lublinie zmienił kwalifikację czynu, uznając, że przestępstwo zostało popełnione ze szczególnym okrucieństwem. Podwyższył orzeczoną wobec Adama G. karę do 12 lat więzienia, utrzymując jednocześnie uniewinnienie Kamila S. Obrońca Adama G. złożył wniosek o wznowienie przewodu sądowego i ponowne przesłuchanie biegłych psychiatrów na okoliczność poczytalności jego klienta, jednak sąd nie uwzględnił tego wniosku.
Interwencja Sądu Najwyższego i uchylenie wyroku
Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego po wniesieniu kasacji przez obrońcę Adama G. 13 października Sąd Najwyższy wydał odmienny werdykt, uchylając wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Jak argumentowała sędzia Małgorzata Wąsek-Wiaderek, sąd apelacyjny nierzetelnie przeprowadził kontrolę odwoławczą opinii biegłych psychiatrów i nie zgodził się na ich przesłuchanie na rozprawie.
LIVE: Secrets in the Home Trial – WI v. Josie Dikeman — Day Seven
SN podkreślił, że kontrola została przeprowadzona nierzetelnie i nieprawidłowo. W skardze kasacyjnej obrona wnosiła również o przeprowadzenie tzw. testu bezstronności i niezawisłości sędziego, który orzekał w drugiej instancji - sędziego Jerzego Daniluka, prezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Chociaż sędzia ten wcześniej oblał podobny test przed SN w innej sprawie, Sąd Najwyższy nie zdecydował się na jego przeprowadzenie w tym przypadku, wskazując, że wymagałoby to kolejnych czynności procesowych.
Zgodnie z przepisami, wykonywanie kary pozbawienia wolności ustaje z chwilą uchylenia wyroku. Sąd Najwyższy nie zastosował przy tym żadnego środka zapobiegawczego wobec Adama G. Oznacza to, że Adam G. wyszedł na wolność. Sprawa zostanie ponownie rozpatrzona przez Sąd Apelacyjny w Lublinie.
tags: #wielacza #wiezienie #za #podpalenie