Wojciech Szymański, druh z jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) w Przechowie, wykazał się odwagą i profesjonalizmem podczas heroicznej akcji ratunkowej na rzece Wdzie. Jego szybkie i zdecydowane działania, w połączeniu ze wsparciem innych osób, przyczyniły się do uratowania starszego małżeństwa, pod którym załamał się lód.
Dramatyczny incydent na rzece Wdzie w Przechowie
20 lutego w godzinach popołudniowych Mateusz Wyka usłyszał wołanie o pomoc z nad rzeki Wdy w Przechowie. Pobiegł w jej kierunku i zauważył starsze małżeństwo, pod którym załamał się lód w odległości około 10 metrów od brzegu. Okazało się, że starsza kobieta rzuciła się na pomoc psu, pod którym załamał się lód na rzece. Kiedy ona wpadła do wody, na ratunek pobiegł mąż, pod którym również załamał się lód, co pogorszyło dramatyczną sytuację.
W obliczu zagrożenia, dziewczyna Mateusza Wyki natychmiast powiadomiła swojego ojca - dh Wojciecha Szymańskiego z jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Przechowie. Wojciech Szymański, bez wahania, przybiegł na miejsce zdarzenia z drabiną, aby udzielić pomocy. Po chwili dołączył do nich również druh Paweł Witkowski, wspierając akcję ratunkową.

Skomplikowana akcja ratunkowa i koordynacja działań
Akcja ratunkowa okazała się niezwykle trudna. Początkowo ratownicy próbowali podawać tonącym długie przedmioty z brzegu, jednak poszkodowani nie mieli już siły, aby ich się złapać. Drabina, którą przyniósł Wojciech Szymański i którą położono na lodzie, okazała się za krótka. Zespół ratunkowy szybko zareagował, przynosząc kolejną, rozkładaną drabinę i asekurował się liną, aby zminimalizować ryzyko dla ratowników.
Dzięki skoordynowanym działaniom, jako pierwszą udało wyciągnąć kobietę. Następnie szybko przystąpiono do ratowania mężczyzny, który ostatkiem sił utrzymywał się na powierzchni. Mateusz Wyka, nie wahając się, wszedł do lodowatej wody i w ostatniej chwili chwycił dłoń starszego Pana, wspólnie z druhami ewakuując go bezpiecznie na brzeg.
W chwili wyciągnięcia małżeństwa na miejsce dotarli strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej (JRG) Świecie. Przejęli oni opiekę nad poszkodowanymi, udzielili kwalifikowanej pierwszej pomocy i przygotowali ich do transportu do szpitala.
Należy podkreślić, że Mateusz Wyka, mimo że nie jest druhem OSP i braku formalnego przeszkolenia, wykazał się niezwykłą wiedzą i sporą odwagą, co w połączeniu z profesjonalizmem druha Wojciecha Szymańskiego i Pawła Witkowskiego, doprowadziło do szczęśliwego finału tej dramatycznej sytuacji na rzece Wdzie.