Mirosław W. skazany na 25 lat więzienia za brutalne podpalenie żony w Wolbromiu

Sąd Okręgowy w Krakowie ogłosił wyrok 25 lat pozbawienia wolności dla Mirosława W. z Wolbromia, który w nocy z 27 na 28 sierpnia 2016 roku oblał benzyną swoją leżącą w łóżku żonę, a następnie ją podpalił. Kobieta zmarła w wyniku rozległych poparzeń w listopadzie tego samego roku. Prokurator oskarżył mężczyznę o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i żądał dla niego kary dożywotniego więzienia.

zdjęcie oskarżonego Mirosława W. w okularach, z krótką fryzurą, w kajdankach

Przebieg zdarzenia i zeznania świadków

Według ustaleń sądu, Mirosław W. działał w bezpośrednim zamiarze pozbawienia życia swojej żony Bernadetty. Choć oskarżony twierdził, że nie pamięta momentu podpalenia i zasłaniał się upojeniem alkoholowym, obciążające go zeznania złożyła rodzina, w tym sama ofiara przed śmiercią. Bernadetta W., w rozmowie ze strażakami, wskazała swojego męża jako sprawcę zdarzenia. "To mój nietrzeźwy mąż oblał mnie benzyną i podpalił" - miała powiedzieć tuż po ataku.

W nocy, gdy doszło do tragedii, w domu przebywały również dzieci pary: 18-letni Albert i 15-letnia Kamila. Słyszeli oni awanturę w pokoju rodziców i próbowali interweniować, chcąc wyrwać zapalniczkę z ręki ojczyma, a następnie gasili płonącą matkę. Mimo podjętych działań, obrażenia Bernadetty W. były bardzo rozległe.

zdjęcie przedstawiające dom jednorodzinny, gdzie doszło do tragedii

Motywy oskarżonego i jego linia obrony

Mirosław W. nie przyznawał się do winy, tłumacząc swoje zachowanie upojeniem alkoholowym i niepamięcią. W późniejszych zeznaniach próbował usprawiedliwiać swoje działania, twierdząc, że żona od lat go poniżała i ośmieszała, a on jedynie chciał ją wystraszyć. Z jego relacji wynikało, że polał ją benzyną i miał w ręce zapalniczkę, ale nie pamięta, co stało się dalej.

Podczas zdarzenia, Mirosław W. doznał jedynie lekkich oparzeń dłoni i nóg. Jego najmłodsza, wspólna córka, 5-letnia Jadzia, miała poparzone ręce. W chwili zdarzenia w domu znajdowała się także dwójka starszych dzieci: 14-letnia dziewczynka i 17-letni chłopiec.

Alkomat wykazał u oskarżonego 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Został on przesłuchany po wytrzeźwieniu.

Wyrok sądu i jego uzasadnienie

Sąd Okręgowy w Krakowie nie miał wątpliwości co do winy oskarżonego. Stwierdził, że Mirosław W. działał z zamiarem pozbawienia życia żony Bernadetty. Pomimo nieprzyznania się do winy i powoływania się na niepamięć, dowody zebrane w sprawie, w tym zeznania świadków i samej ofiary, jednoznacznie wskazywały na jego odpowiedzialność.

Sąd podkreślił, że oskarżony oblał żonę benzyną po twarzy, a następnie wzniecił ogień. Co więcej, gdy pojawiły się płomienie, nie podjął żadnej akcji ratunkowej, ograniczając się jedynie do ugaszenia płomieni na sobie i wyjścia na zewnątrz. Sąd zwrócił również uwagę na fakt, że zdarzenie miało miejsce w obecności dzieci.

Proces sądowy w sprawie frankowej (PYTANIA SĄDU, PRZEBIEG ROZPRAWY, JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ)

Konsekwencje dla rodziny

Stan Bernadetty W. był niestabilny, raz się poprawiał, raz pogarszał, jednak ostatecznie zmarła 1 listopada zeszłego roku. Kobieta miała poparzone 70% powierzchni ciała.

Dzieci - Jadzia, Kamila i Albert - mieszkają tymczasowo w wynajmowanym lokalu u kuzynki swojej matki. Rodzina potrzebuje wsparcia w znalezieniu nowego domu. Znajomy rodziny opowiada, że dzieci radzą sobie, jak mogą: Albert gra w lokalnej drużynie, a Kamila tańczy w zespole. Jednak kolejną Wigilię spędzą bez mamy.

Wyrok 25 lat więzienia dla Mirosława W. został następnie podtrzymany przez Sąd Apelacyjny, który uznał, że mężczyzna działał ze szczególnym okrucieństwem.

tags: #wolbrom #podpalenie #zony #nie #zyje