W niniejszym artykule przyjrzymy się bliżej unikalnym pojazdom strażackim marki Jelcz, które mają za sobą bogatą historię pełną przeróbek i zmian zastosowania. Jest to doskonale ilustrujący przykład specyfiki polskiej motoryzacji w czasach PRL-u i okresu transformacji, kiedy zapotrzebowanie na pojazdy ciężarowe znacznie przewyższało możliwości produkcyjne. Adaptacja i niezawodność były kluczowe dla pojazdów służących w straży pożarnej, co przekładało się na ich długowieczność i dobry stan techniczny. Strażacy zawsze przykładają ogromną wagę do utrzymania swoich samochodów w pełnej gotowości do akcji, często podłączając je do zewnętrznego źródła zasilania czy wspomagając układy pneumatyczne dodatkowymi sprężarkami.

Początki i Rozwój Zakładów Jelcz
Zakłady w Jelczu-Laskowicach, których początki sięgają 1952 roku, powstały na terenie byłej niemieckiej fabryki zbrojeniowej. Początkowo specjalizowały się w produkcji nadwozi samochodowych, tworząc karoserie do samochodów Lublin i Star. Jedną z debiutanckich produkcji było nadwozie dla autobusów Star N52, bazujące na modelu Star 20.
Pierwszą ciężarówką wyprodukowaną w Jelczu był model Żubr A80. Niestety, konstrukcja ta okazała się nieudana, cierpiała na liczne awarie i miała trudności z konkurowaniem na rynku, na przykład ze Star-em 20. Następcą Żubra był Jelcz 315, który stanowił znaczną modernizację poprzednika, eliminując jego główne wady. Produkcja Jelcza 315 trwała do 1982 roku.
Jelcz 325 - Niezwykła Historia Przeróbki
Historyczna ciężarówka, będąca przykładem adaptacji, spędza swoją "emeryturę" w Muzeum Motoryzacji i Techniki Wojskowej “Bunkier” w Rudnej Małej koło Rzeszowa. Pojazd dotarł do muzeum na własnych kołach i, mimo swojego wieku, jest w dobrym stanie technicznym. Ten egzemplarz, pochodzący z 1984 roku, pierwotnie został zbudowany jako dźwig.
Z dźwigu na wóz bojowy: Służba w OSP Łukawiec
Choć pełna historia tego konkretnego pojazdu nie jest znana, wiadomo, że przed przemianami ustrojowymi służył w Milicji Obywatelskiej w Rzeszowie. W 1995 roku trafił do Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) w Łukawcu. Strażacy potrzebowali jednak typowego wozu strażackiego, a nie dźwigu. W związku z tym niepotrzebną zabudowę zdemontowano, a pojazd został przetransportowany do Kielc, gdzie przeszedł gruntowną przebudowę na samochód pożarniczy. Pomimo że auto było przeróbką z dźwigu, do pracy strażackiej przygotowano je bardzo starannie, co potwierdzają strażacy, którzy nim jeździli.
Parametry techniczne i specyfika konstrukcji
Model Jelcz 325 napędzany jest 6-cylindrowym silnikiem SW 680/79 o mocy 202 koni mechanicznych. Dla porównania, Jelcze 004 wyposażone były w nieco mocniejsze, turbodoładowane jednostki SW 680/105/4, osiągające moc 243 KM, co zapewniało im lepsze osiągi i większą dynamikę, pozwalającą na szybsze dotarcie do miejsca akcji. Mimo że egzemplarz z muzeum jest przeróbką, pełnił rolę pełnoprawnego, ciężkiego pojazdu pożarniczego. W pełni wyposażony i z napełnionym zbiornikiem wody, ważył około 15 ton. Taka masa ogranicza jego możliwości w trudnym terenie, jednak w sytuacjach wymagających dużej wydajności armatki wodnej, był niezastąpiony. Ten Jelcz 325 to przykład pojazdu typu "składak", co oznacza, że niektóre jego elementy pochodzą z innych pojazdów, jak na przykład fotele z samochodu IFA, zamontowane w kabinie.

Wyposażenie i codzienna eksploatacja
Informacje o tym pojeździe uzyskane od naczelnika OSP w Łukawcu wskazują, że pomimo tego, iż samochód nie był oryginalnym wozem strażackim, sprawował się bardzo dobrze i nie było z nim większych problemów. Jego główną zaletą był relatywnie duży zbiornik na wodę, mieszczący 5000 litrów. Pojazd uczestniczył w około 50 poważnych akcjach i nigdy nie zawiódł.
Ciekawym rozwiązaniem jest umiejscowienie włączników sygnałów alarmowych oraz świateł alarmowych tuż przy stacyjce. Trzeci przycisk od prawej służy do włączania przystawki autopompy - uruchamiało się ją na biegu jałowym silnika, a pompa zaczynała działać po puszczeniu sprzęgła. Konstrukcja jest prosta i niezawodna, praktycznie pozbawiona elektroniki. Zasilanie pobierane jest poprzez przystawkę na wale, uruchamianą w kabinie, z możliwością regulacji obrotów pokrętłem, co znacznie ułatwiało pracę. W odróżnieniu od dwuosobowego Jelcza 004, Jelcz 325 mógł zabrać na akcję aż sześciu strażaków: kierowcę i dowódcę w kabinie oraz czterech ratowników w części środkowej.
Dowodem na staranne przygotowanie pojazdu do służby jest bogate wyposażenie zabudowy w różnego rodzaju schowki. Pod przestrzenią dla załogi znajdowało się miejsce na sprzęt burzący, a dalej schowek na węże W-75. W tylnej części znajdował się przedział bojowy, gdzie po prawej stronie mieścił się agregat prądotwórczy zasilający oświetlenie podczas akcji nocnych, a po lewej - wentylator oddymiający.
Na uwagę zasługują nasady: po prawej stronie znajduje się nasada W-75 do tankowania zbiornika wody z hydrantu pod własnym ciśnieniem. Nasada obok służy do napełniania zbiornika z użyciem autopompy, na przykład ze zbiornika wodnego, choć ta opcja była rzadko wykorzystywana z powodu braku odpowiednich zbiorników w rejonie operacyjnym. W mechanizmie znajdują się również nasady do budowania linii gaśniczej: W-75, W-25 i W-52. Jednym z minusów tej przerobionej wersji w stosunku do typowego Jelcza 004 jest brak wbudowanego zbiornika na środek pianotwórczy. Strażacy z Łukawca radzili sobie jednak z tym problemem, wykorzystując zasysacz liniowy.
Działko wodne było bardzo wydajne - przy najwyższej wydajności pompy (3200 litrów na minutę) potrafiło wyrzucić kilkunastometrowy strumień wody, opróżniając 5000-litrowy zbiornik w niecałe dwie minuty. Używane było w ostateczności, ze względu na szybkie zużycie wody. W kolejnych schowkach znajdowały się rozdzielacze i prądownice, czyli końcówki węży, które trzymają strażacy. Obok prądownic mieściło się siedem węży W-52 do ich podłączenia. W następnym schowku znajdowały się akumulatory. Instalacja była wyposażona w gniazdko ułatwiające podłączenie do prądu oraz możliwość podłączenia sprężarki za pomocą szybkiego złączki.
Zakończenie służby i dziedzictwo
Przez prawie 40 lat służby pojazd wykonywał powierzone mu zadania. Z biegiem lat Jelcz 325 zaczął się starzeć, przestając spełniać współczesne normy dla pojazdów ratowniczych. Długi czas potrzebny na nabicie układu pneumatycznego wydłużał czas reakcji od momentu otrzymania zgłoszenia do wyjazdu. Mimo pełnej sprawności, pojazd trafił do muzeum “Bunkier”, co jest znacznie lepszym losem niż kasacja. Podobno nawet motopompa jest sprawna, co pozwala na teoretyczne ugaszenie pożaru po napełnieniu zbiornika wodą. Czasy się zmieniają, a wraz z nimi wymagania stawiane pojazdom strażackim, jednak ten Jelcz 325 pozostaje świadectwem inwencji i poświęcenia polskich strażaków.
Ewolucja Samochodów Pożarniczych Marki Jelcz
Jelczańskie Zakłady Samochodowe (późniejsza nazwa Zakłady Samochodowe „Jelcz” SA Zasada Group) rozpoczęły w 1958 roku produkcję samochodów gaśniczych na podwoziu Star. Produkcja ta została przejęta od Sanockiej Fabryki Wagonów, która w międzyczasie zmieniła nazwę na Sanocką Fabrykę Autobusów „Autosan”. Decyzję w sprawie przeniesienia produkcji samochodów pożarniczych do Jelcza podjęło Zjednoczenie Przemysłu Motoryzacyjnego. Samochody pożarnicze zabudowane przez zakłady Jelcz na różnych podwoziach samochodów ciężarowych, m.in. Star, Mercedes-Benz, Lublin II oraz własnych, przez prawie 40 lat stanowiły podstawowe wyposażenie jednostek zawodowych straży pożarnych. Brały one udział w gaszeniu setek tysięcy pożarów, ratując przed zniszczeniem dorobek wielu pokoleń Polaków.
HISTORIA MARKI JELCZ
Wczesne modele na podwoziach Star (1958-1974)
- Jelcz 001: Pierwszy model oparty na podwoziu Stara 21. Wyposażony w zbiornik o pojemności 2000 dm³ oraz w autopompę o wydajności 1600 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Zbiornik na środek pianotwórczy miał 120 dm³. Samochód ten był produkowany w latach 1958-1960.
- Jelcz 002: W roku 1960 Jelczańskie Zakłady Samochodowe podjęły produkcję drugiego typu samochodu pożarniczego o symbolu fabrycznym 002 na podwoziu Star 25.
- Jelcz 003 (GBAM-2/8+8): W 1966 roku rozpoczęto produkcję kolejnego samochodu gaśniczego o symbolu fabrycznym 003 na podwoziu Star 25 model A 26P. Początkowo, brak odpowiedniego podwozia z rodziny Starów z przystawką do napędu autopompy spowodował zastosowanie przekładni pasowej z pasami klinowymi. Rozwiązanie to wymusiło użycie autopompy o mniejszej wydajności, tj. 800 dm³/min. Przekładnia pasowa napędzająca autopompę okazała się zawodna, co skłoniło do zmiany napędu na przekładnię z podwójnym łączonym łańcuchem Galla. Tak zmodernizowany samochód miał symbol fabryczny 003-28 i był produkowany do 1970 roku. W latach 1970-1974 zmodernizowano i produkowano kolejny samochód gaśniczy na podwoziu Star A26 P o symbolu fabrycznym 003-29. W samochodzie tym, w wyniku likwidacji autopompy, powiększono zbiornik na wodę z 2000 do 3000 dm³.
- Jelcz 005 (GBA 2,5/16): W roku 1975 z linii produkcyjnych Jelczańskich Zakładów Samochodowych zjechały pierwsze nowoczesne średnie samochody gaśnicze wodno-pianowe na podwoziu Star 244. Charakteryzowały się zbiornikiem wody o pojemności 2500 dm³, środka pianotwórczego o pojemności 250 dm³ i wydajnością autopompy 1600 dm³/min. Napęd podwozia zapewniał silnik wysokoprężny Star typ 359 o mocy 110 kW (150 KM). Szkielet zabudowy wykonano z profili stalowych, poszycie zewnętrzne z blachy stalowej przyspawanej do szkieletu. Samochód ten jako pierwszy krajowy średni samochód gaśniczy miał wszystkie skrytki na sprzęt zamykane żaluzjami z profili aluminiowych. Od roku 1987 w samochodzie zlikwidowano zamocowane na dachu działko wodno-pianowe o wydajności 1600 dm³/min, uznając, że 2500 dm³ wody to za mało do właściwego wykorzystania tak wydajnego działka. Jelcz 005 był często nazywany potocznie przez strażaków „Cola” lub „Pepsi” ze względu na podobieństwo do ówczesnych samochodów dostawczych z podnoszonymi żaluzjami.
- Jelcz 008: W połowie lat 80. Jelcz wprowadził do produkcji model 008, przeznaczony dla straży ochotniczych. Od modelu 005 różnił się tym, że zamiast autopompy posiadał motopompę, umieszczoną w tylnej skrytce zamykanej szerszą żaluzją. Była to uproszczona wersja Jelcza 005, powstała z uwagi na trudności w produkcji wystarczającej liczby pojazdów. Podwozie pochodziło od Stara 244, a samochód napędzany był silnikiem wysokoprężnym typu S-359 o mocy 150 KM.
- Jelcz 007: W 1981 roku w Jelczu na podwoziu Stara 266 wykonano prototyp interesującego średniego samochodu do gaszenia pożarów lasów. Był to pierwszy polski samochód przystosowany do tak specjalistycznych zadań. Skrzynia biegów została wyposażona w przystawkę odbioru mocy, od której napędzano zabudowaną autopompę o wydajności 1600 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Włączanie napędu autopompy odbywało się elektropneumatycznie z kabiny kierowcy. Nadwozie składało się z trzech oddzielnych modułów. W środku znajdował się zbiornik na środki gaśnicze wykonany z blachy aluminiowej o pojemności 2370 dm³ na wodę oraz 230 dm³ na środek pianotwórczy. Na dachu w przedniej części nadwozia znajdowało się działko wodno-pianowe o wydajności 1600 dm³/min. Pojazd wyposażono również w dwie linie szybkiego natarcia i zraszacze pod zderzakiem, umożliwiające przejazd przez palące się poszycie leśne.

Wprowadzenie ciężkich samochodów gaśniczych: Jelcz 004
Jednostki zawodowych straży pożarnych terenowych i zakładowych do połowy lat 70. nie miały w swoim wyposażeniu żadnych ciężkich samochodów gaśniczych. W kraju nie produkowano podwozi samochodów ciężarowych o odpowiednich parametrach technicznych. Dopiero seria dużych pożarów na początku lat 70. w zakładach przemysłowych wykazała potrzebę wyposażenia straży w pojazdy ciężkie przewożące duże ilości środków gaśniczych. Podjęta po tych pożarach decyzja na rządowym szczeblu centralnym zaowocowała sprowadzeniem do Polski do roku 1977 ponad 100 ciężkich samochodów gaśniczych wodno-pianowych z austriackiej firmy Rosenbauer.
Pierwszym polskim ciężkim pożarniczym samochodem gaśniczym był pojazd Jelcz 004 GCBA 6/32 zabudowany na podwoziu samochodu ciężarowego Jelcz 315 MS. Jego kabina była przystosowana do przewozu 4 osób. Silnik miał moc nominalną 179 kW (243 KM) przy 2200 obr/min. Nadwozie wykonano z blachy stalowej. W ścianach bocznych w przedniej części nadwozia umieszczono po dwie skrytki, w jednej z nich znajdowała się tablica sterownicza autopompy i zwijadło szybkiego natarcia. W dolnej części nadwozia znajdowały się osłonięte skrytki do przewożenia węży ssawnych. Wewnątrz zbiornika wodnego o pojemności 6000 dm³ umieszczono zbiornik na środek pianotwórczy o pojemności 600 dm³, wykonany z żywic poliamidowych wzmocnionych włóknem szklanym. W środkowej części samochodu została zamontowana autopompa typu A32/8 o wydajności 3200 dm³/min przy ciśnieniu 8 bar. Pojazd ten był przystosowany do prowadzenia akcji gaśniczej podczas ruchu i umożliwiał jednoczesne użycie dwóch działek lub czterech linii tłoczących wodę lub pianę. Był produkowany w latach 70. XX wieku.
Ciekawostką jest historia zabytkowego Jelcza 004, który trafił do remizy OSP w Wyszanowie pod Międzyrzeczem. Ten 42-letni pojazd, nazywany przez strażaków "kaczką", jest w bardzo dobrym stanie i stanowi powód do dumy. Jego cysterna o pojemności 2000 litrów wielokrotnie pomagała w gaszeniu pożarów. Mimo wieku, pojazd wyposażony jest w nowoczesne urządzenia do ratownictwa drogowego, takie jak zestaw hydrauliczny do przecinania karoserii oraz aparaty powietrzne. Ten Jelcz był pierwszym specjalistycznym pojazdem, który trafił do komendy straży zawodowej w Międzyrzeczu w 1974 roku.
Współczesnym przykładem tego modelu jest Jelcz 004 z 1989 roku, który został wystawiony na licytację WOŚP. Pojazd w niemal fabrycznym stanie, z przebiegiem poniżej 3500 kilometrów. Jego dane techniczne obejmują pojemność skokową silnika 11,1 dm³, silnik wysokoprężny, prędkość maksymalną 90 km/h. Wymiary pojazdu to: długość 7,6 m, szerokość 2,6 m, wysokość 3,39 m. Wyposażenie obejmuje 4 miejsca siedzące, zbiornik wody o pojemności 6000 L, zbiornik środka pianotwórczego o pojemności 600 L, dwustopniową autopompę odśrodkową, mieszacze pianowe, działko wodno-pianowe o zasięgu rzutu pionowego około 55 m, zwijadło podręczne i przyłącza zewnętrzne.

Prototypy ciężkich pojazdów o dużej pojemności (Jelcz 006, 010)
Program rozwoju produkcji samochodów pożarniczych, zatwierdzony uchwałą Rady Ministrów z 1974 roku, przewidywał uruchomienie w 1977 roku produkcji seryjnej ciężkiego samochodu gaśniczego z ilością środków gaśniczych ponad 10 000 dm³ i autopompą o wydajności ponad 4000 dm³/min. Jelczańskie Zakłady Samochodowe przygotowały dokumentację produkcji samochodu pożarniczego o symbolu fabrycznym 006 na podwoziu licencyjnym Steyer-Jelcz o oznaczeniu pożarniczym GCBA 11/45. Szkielet zabudowy wykonano z profili stalowych, a zbiorniki na wodę i środek pianotwórczy miały łączną pojemność 11 000 dm³. Zabudowana krajowa autopompa miała wydajność 4500 dm³/min. Ze względu na brak produkcji podwozia na licencji Steyera, zadanie to nie zostało w pełni zrealizowane.
Do budowy kolejnego ciężkiego samochodu gaśniczego ze środkami gaśniczymi o pojemności 11 000 dm³ powrócono w Jelczu jeszcze raz. Tym razem zabudowę wykonano na podwoziu Jelcz P640. Samochód ten nosił również oznaczenie 006 (lub 010 dla niektórych wariantów). Szkielet zabudowy pożarniczej wykonano z profili stalowych. Zbiornik na wodę miał pojemność 9000 dm³, a na środek pianotwórczy 2000 dm³. Do podawania środków gaśniczych służyła autopompa o wydajności 4500 dm³/min. Na dachu zamocowano działko wodno-pianowe o wydajności 2400 dm³/min. Wykonano również jeden prototyp tego samochodu, który przez wiele lat znajdował się w wyposażeniu OSP w Zblewie, a aktualnie w OSP Pinczyn.
Współczesność Fabryki Jelcz
Warto zaznaczyć, że Fabryka Samochodów Ciężarowych w Jelczu-Laskowicach działa do dziś. Choć nie produkuje już autobusów, zakład funkcjonuje i specjalizuje się w produkcji specjalistycznych pojazdów wojskowych, będąc częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej.