Dnia 11 września 2001 roku świat stał się świadkiem wydarzeń, które na zawsze zmieniły bieg historii. Ataki terrorystyczne na World Trade Center w Nowym Jorku były momentem niewyobrażalnej tragedii, ale również symbolem niezłomnego ducha i heroizmu. W centrum tych wydarzeń znalazły się setki służb ratunkowych, w tym szczególnie zapamiętana załoga wozu strażackiego "118" z Nowego Jorku, której poświęcenie upamiętniono w niezwykły sposób. Wspomniana tragedia jest dogłębnie przedstawiona w książce Garretta Graffa pt. "Jedyny samolot na niebie. Historia mówiona zamachów z 11 września", wydanej w Polsce przez Wydawnictwo SQN w 2021 roku. To nie tylko zbiór zeznań naocznych świadków, ale także przejmujące studium człowieczeństwa w obliczu katastrofy.
Kompleks World Trade Center przed atakiem
W skład World Trade Center wchodziły dwa najwyższe wieżowce Nowego Jorku, które przez 40 lat stanowiły nieodłączny element panoramy miasta. Bliźniacze drapacze chmur liczące sobie po 110 pięter i sięgające wysokości przeszło 400 metrów - znane jako Północna Wieża (1 World Trade) i Południowa Wieża (2 World Trade) - były ukoronowaniem kompleksu siedmiu budynków. Zajmowały one powierzchnię 16 akrów w samym sercu kwartału finansowego Dolnego Manhattanu. Pomiędzy wieże wciśnięto 3 World Trade mieszczący 22-piętrowy hotel Marriott. Pozostałe cztery budynki tworzyły pierścień wokół centralnego placu: 4 World Trade i 5 World Trade, oba dziewięciopiętrowe, mieściły biura różnych firm (ten pierwszy głównie Deutsche Banku); ośmiopiętrowy 6 World Trade zajmowały biura Urzędu Celnego Stanów Zjednoczonych i innych agencji rządowych; w 47-piętrowym 7 World Trade znajdowało się między innymi Biuro Zarządzania Kryzysowego Nowego Jorku. Podziemia przeznaczono na centrum handlowe, w którym mieściły się liczne restauracje i około 80 sklepów.
Kompleks World Trade Center należał do Zarządu Portów Nowego Jorku i New Jersey (Port Authority of New York and New Jersey), utworzonej w 1921 roku agencji rządowej. Zarządzała ona nie tylko portami żeglugi morskiej, ale również lotniskami LaGuardia, JFK i Newark, dworcem autobusowym, podmiejską linią kolejową PATH, a także łączącymi oba stany mostami i tunelami. Agencja ta miała również własne siły policyjne (PAPD), które w 2001 roku liczyły 1331 funkcjonariuszy, przeszkolonych między innymi w zakresie podstawowej pomocy strażackiej. Zaledwie kilka miesięcy przed zamachami, w lipcu, budynki World Trade 1, 2, 4 i 5 wydzierżawił magnat nieruchomościowy Larry Silverstein.
Rankiem 11 września do World Trade Center zjechało około 50 tys. ludzi pracujących w różnych częściach kompleksu. Każde piętro wież Północnej i Południowej oferowało pełny akr powierzchni biurowej. Bliźniacze budynki odwiedzali też goście - średnio 70 tys. dziennie - przybywający na spotkania biznesowe albo na zakupy, pragnący zjeść posiłek w słynnej restauracji Windows on the World albo obejrzeć panoramę z platformy widokowej. Dla wszystkich tych osób zaczynał się dzień jak każdy inny.

Pierwsze Uderzenie: Północna Wieża
O godzinie 8:46 samolot American Airlines 11 z rykiem silników przeleciał nad Manhattanem, zaskakując przechodniów, a następnie z prędkością około 750 km na godzinę uderzył w Północną Wieżę, znaną też jako 1 World Trade. William Jimeno, funkcjonariusz PAPD, zeznał: "Nad 42. i Ósmą Aleją pojawił się cień. Na ułamek sekundy przesłonił całą ulicę". Joseph Pfeifer, dowódca 1. batalionu FDNY, relacjonował: "Ze względu na nagromadzenie wysokich budynków na Manhattanie rzadko słychać samoloty. Wszyscy spojrzeliśmy w górę. Niemal nie mogliśmy uwierzyć, że widzimy samolot, w dodatku lecący tak nisko. Śledziliśmy go wzrokiem, aż zniknął za blokami, potem pokazał się znowu. Celował prosto w wieżowiec".
Cathy Pavelec, administratorka Zarządu Portów, pracująca na 67. piętrze Północnej Wieży, patrzyła z okna: "Zobaczyłam samolot - znajdował się trochę na prawo ode mnie; zwróciłam uwagę, że leci bardzo nisko. Przyglądałam się więc, a samolot zbliżał się coraz bardziej i bardziej, i bardziej. Nie wierzyłam własnym oczom". Bruno Dellinger, dyrektor Quint Amasis North America, z 47. piętra Północnej Wieży, wspominał: "To przerażający dźwięk. Do dziś pamiętam go bardzo wyraźnie… dźwięk silników grzejących z pełną mocą w stronę World Trade Center". Cathy Pavelec dodała: "Patrzyłam, jak kadłub znika w ścianie budynku". Ian Oldaker, pracownik Ellis Island, usłyszał "niezwykle głośne trzaśnięcie" i ujrzał "szkło - mnóstwo szkła - w powietrzu".
Ada Dolch, dyrektorka HSLPS, relacjonowała: "Po jakichś 10 sekundach zapaliły się [światła] z powrotem, a zaraz potem dał się słyszeć bardzo głośny huk, bardzo głośny wybuch". Heather Ordover, nauczycielka angielskiego, opisała: "Wszyscy usłyszeliśmy wycie silników jak wizg bomby w filmie wojennym… Potem był błysk. Dzieciaki podbiegły do mojego okna. Ja też podbiegłam do okna. Zobaczyliśmy płonące kawałki papieru, dym, spadające z nieba odłamki". Razvan Hotaranu, uczeń, wspominał: "Wszędzie latały kawałki papieru - jak na paradzie Jankesów - i mnóstwo popiołu".

Drugie Uderzenie: Południowa Wieża
Katie Couric, prowadząca The Today Show w NBC, zobaczyła, że World Trade Center się pali: "Pomyślałam: o wow. Sprawdziłam godzinę i stwierdziłam: dzięki Bogu, że jeszcze przed 9.00, większość ludzi nie dotarła do pracy". Początkowo świadkowie nie zdawali sobie sprawy ze skali katastrofy. Jane Clayson i Bryant Gumbel, współprowadzący, pytali: "Jesteście pewni?", "To na pewno nie była awionetka?", ale świadkowie jeden po drugim odpowiadali: "To był samolot pasażerski, na 100 proc.". Deena Burnett, żona Toma Burnetta, pasażera lotu United Airlines 93, dowiedziała się od matki, że "mówią, że to samolot American Airlines uderzył w wieże".
Kiedy o 9:03 lecący z prędkością 950 km na godzinę samolot United Airlines 175 uderzył w Południową Wieżę (2 World Trade), wszystko stało się jasne. Lewe skrzydło samolotu, skierowane pod niewielkim kątem w dół, rozpruło piętra 77 i 78, niszcząc tak zwane Sky Lobby, gdzie ludzie przesiadali się z wind ekspresowych do wind lokalnych. Prawe skrzydło zahaczyło o 85. piętro. Główna strefa zderzenia objęła piętra od 78. do 83., zajęte przede wszystkim przez pracowników Fuji Banku, którzy ewakuowali się po ataku na Północną Wieżę, ale wrócili do biur, gdy Zarząd Portów zapewnił ich, że sytuacja jest pod kontrolą. W zamachu ostatecznie zginęło 23 pracowników i gości firmy. Zderzenie przetrwała tylko jedna klatka schodowa, klatka A. Z pięter od 77. w górę miało się przez nią wydostać niespełna 20 osób.
Katie Couric wspominała: "potem oczywiście pojawił się ten szokujący, przerażający obraz drugiego samolotu lecącego w kierunku budynków. Miałam wrażenie, że wszystko dzieje się w zwolnionym tempie". Jane Clayson dodała: "Zobaczyliśmy go na żywo. Ludzie w studio pokazywali palcami na monitory, gdy wyłaniał się zza rogu. Widać było, jak się zbliża. Przez studio poniósł się zbiorowy jęk. Potem samolot zderzył się z budynkiem i eksplodował. Zapadła cisza. Wszyscy patrzyli po sobie". Matt Lauer od razu stwierdził: "To atak terrorystyczny".
Stanley Praimnath z Fuji Banku, znajdujący się na 81. piętrze Południowej Wieży, relacjonował: "Wyglądałem w kierunku Statuy Wolności i nagle coś przykuło moją uwagę - samolot, zbliżający się samolot". Steven Bienkowski z jednostki powietrznej NYPD, znajdujący się w helikopterze w pobliżu, widział, jak "samolot United Airlines [...] przeleciał prosto przez budynek, na naszych oczach". Robert Small, kierownik biura Morgan Stanley na 72. piętrze Południowej Wieży, opisał: "Nagle rozległo się takie głośne łuuu, bam, bum. To była najostrzejsza jazda, jaką przeżyłem. Samolot wbił się w piętro nad nami".
Drugie uderzenie z 11 września (Lot 175) NBC – transmisja na żywo – lepsza jakość
Wóz Strażacki "118": Ikona Poświęcenia
Naocznym świadkiem wydarzeń z 11 września 2001 roku był Aaron McLamb, który zrobił niezapomniane, symboliczne zdjęcie wozu strażackiego "118", pędzącego w stronę dymiących się wież WTC. McLamb dotarł do swojego miejsca pracy w pobliżu Mostu Brooklyńskiego, kiedy pierwszy samolot rozbił się o Północną Wieżę World Trade Center. 18 minut później z okna swojego dziesiątego piętra obserwował, jak drugi samolot wbija się w Wieżę Południową. 20-latek pobiegł po aparat. "Ten widok był surrealistyczny" - powiedział w wywiadzie dla New York Daily News. "Nie było nic słychać. Jedyną rzeczą, którą mogliśmy usłyszeć, były syreny wozów strażackich jadących przez most" - mówił dalej. Następnie zrobił niezapomniane zdjęcie wozu strażackiego "118", pędzącego ku przeznaczeniu, z dymiącymi w tle wieżami Twin Towers.

Załoga Wozu "118": Bohaterowie z Brooklyn Heights
We wtorek rano 11 września strażacy stacjonowali w remizie przy Middagh St., gotowi do akcji. Chwilę po uderzeniu drugiego samolotu w wieżę nadeszło wezwanie do miejsca katastrofy. Strażacy Vernon Cherry, Leon Smith, Joey Agnello, Robert Regan, Pete Vega i Scott Davidson wskoczyli do wozu strażackiego.
- Vernon Cherry planował przejść na emeryturę z końcem roku. 49-latek pracował jako strażak przez prawie 30 lat. Był nie tylko jednym z niewielu czarnoskórych strażaków w Nowym Jorku w 2001 roku, ale również utalentowanym piosenkarzem.
- Leon Smith był dumnym członkiem Vulcan Society, organizacji zrzeszającej czarnoskórych strażaków. Zawsze chciał pomagać ludziom, a w FDNY pracował od 1982 roku.
- Joseph Agnello cieszył się na zbliżające się 36. urodziny i był ojcem dwóch młodych synów.
- Porucznik Robert "Bobby" Regan rozpoczął swoją karierę jako inżynier budowlany, ale dołączył do FDNY, kiedy urodziła się jego córka, aby spędzać z nią więcej czasu.
- Pete Vega, podobnie jak porucznik, nie zaczynał jako strażak. Zamiast tego spędził sześć lat w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, służąc podczas operacji Pustynna Burza. Strażakiem został w 1995 roku, a w 2001 roku ukończył studia licencjackie w City College of New York.
- Scott Davidson - ojciec gwiazdy programu Saturday Night Live Pete'a Davidsona - rozpoczął karierę strażaka zaledwie rok przed Vegą. Był znany ze swojego humoru i dobrego serca.

Misja i Poświęcenie
Po przejechaniu mostu załoga "118" wjechała do hotelu Marriott World Trade Center. Sześciu strażaków wbiegło po schodach i pomogło spanikowanym ludziom w ucieczce. Bobby Graff, jeden z uratowanych, powiedział: "Wiedzieli, co się dzieje. Nie zamierzali wyjść, dopóki wszyscy nie wydostaną się [z WTC]. Musieli tego dnia uratować kilkaset osób. Wiem, że uratowali mi życie". Ostatecznie ponad 900 osób zostało uratowanych tego dnia. Kiedy wieże WTC się zawaliły, pod ruinami zginęły setki strażaków, w tym sześciu członków "118".
Tydzień po atakach McLamb przyniósł do remizy stos swoich wywołanych zdjęć z tego dnia. Pozostali strażacy z Brooklyn Heights rozpoznali na nich znaki firmowe "118". "Kiedy zdaliśmy sobie sprawę, przeszły nas dreszcze" - powiedział emerytowany strażak John Sorrentino w wywiadzie dla New York Daily News. McLamb przekazał swoje zdjęcie do New York Daily News, a kilka dni później znalazło się ono na pierwszej stronie gazety. Podobnie jak inne słynne zdjęcia z ataku terrorystycznego z 11 września, zdjęcie zniszczonego wozu strażackiego reprezentuje teraz patriotyzm i tragedię tego wrześniowego dnia. "Mówi się, że obraz jest wart tysiąca słów. Myślę, że nie ma żadnego słowa, które opisywałoby ten obraz" - powiedział Sorrentino.
Dziedzictwo i Pamięć
Wszystkie ciała członków "118", z wyjątkiem jednego, zostały odnalezione miesiące później, niektóre leżały obok siebie. Z tego powodu Agnello, Vega i Cherry zostali pochowani w sąsiednich kwaterach na brooklyńskim cmentarzu Green-Wood Cemetery. Jak powiedziała żona Joey'a Agnello: "Znaleziono ich obok siebie, więc powinni pozostać obok siebie".
W starej remizie strażackiej tablica dyżurów pozostała nietknięta od tamtego wrześniowego poranka, a nazwiska sześciu mężczyzn wciąż są wypisane kredą obok ich przydziałów. Ich portrety również zostały powieszone, obok Roberta Wallace'a i Martina Egana, dwóch innych strażaków z tej remizy, którzy zginęli tego dnia. Gwiazda programu Saturday Night Live Pete Davidson, który miał zaledwie siedem lat, kiedy zmarł jego ojciec Scott Davidson, ma tatuaż z numerem odznaki swojego taty - 8418. Jak powiedział Sorrentino: "To, co wydarzyło się tamtego dnia, nigdy nie zostanie zapomniane. I ci ludzie nigdy nie zostaną zapomniani."
