125 lat Ochotniczej Straży Pożarnej w Szopienicach: Historia i Uroczystości Jubileuszowe

Obchody 125-lecia Ochotniczej Straży Pożarnej w Szopienicach to ważne wydarzenie dla lokalnej społeczności i hołd dla długiej tradycji służby. Uroczystości rozpoczęły się od Mszy Świętej w kościele św. Jadwigi Śląskiej.

Uroczyste Obchody 125-lecia OSP Szopienice

Po Mszy Świętej pododdziały przemaszerowały ulicami dzielnicy Szopienice do siedziby strażnicy OSP Szopienice, gdzie odbył się uroczysty apel strażacki. Apel rozpoczął się od złożenia meldunku st. bryg. Arkadiuszowi Krzemińskiemu, Zastępcy Śląskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

Zdjęcie z uroczystości 125-lecia OSP Szopienice: parada strażaków maszerujących ulicami

W trakcie uroczystości odczytano rys historyczny OSP, odsłonięto pamiątkową tablicę w podziękowaniu za długoletnią służbę dla Prezesa Honorowego śp. dh Jerzego Pulchnego oraz wręczono odznaczenia, medale, nagrody oraz pamiątkowe podziękowania.

Swoją obecnością uroczystość uświetnili liczni goście, wśród nich:

  • Zastępca Śląskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Arkadiusz Krzemiński
  • Wiceprezydent Miasta Katowice Pan Waldemar Bojarun
  • Sekretarz Miasta Katowice Pan Maciej Stachura
  • Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach st. bryg. Arkadiusz Korzeniewski
  • Zastępca Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach bryg. Przemysław Małoszewski
  • Zastępca Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach mł. bryg. Dariusz Paks
  • Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej w Siemianowicach Śląskich bryg. Tomasz Starowicz
  • Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej w Rudzie Śląskiej mł. bryg. Mariusz Kita
  • Dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Katowicach Szopienicach st. kpt. Marcin Grabowski
  • Zastępca Dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Katowicach Szopienicach mł. bryg.

Początki Straży Pożarnej w Szopienicach: Kontekst Historyczny

Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Szopienicach nierozerwalnie wiąże się z rozwojem przemysłu na Śląsku, zwłaszcza z Hutą Metali Nieżelaznych Szopienice.

Brak Zorganizowanej Służby w Hucie Metali Nieżelaznych Szopienice

Choć Huta Metali Nieżelaznych Szopienice istniała przeszło 150 lat, przez wiele dziesiątków lat nie posiadała ona zorganizowanej służby przeciwpożarowej. Nie wynikało to z braku zagrożeń - przeciwnie, pożary bywały, nawet groźne. Ówczesny Śląsk żył gorączką cynku, a panująca korzystna koniunktura na ten metal na rynku światowym dawała właścicielom hut cynku bardzo duże, wielomilionowe zyski. Eksploatowano więc intensywnie, inwestując jedynie w to, co przysparzało dalszych dodatkowych kapitałów. Nie dbano o bezpieczeństwo załogi, jak również o zabezpieczenie obiektów hutniczych.

Dokumenty z tamtych lat są skąpe, ale wiadomo np. o groźnej wichurze, która w 1843 r. spowodowała pożar w hucie Wilhelmina. Ponadto, w dniu 9 grudnia w czasie burzy zwalił się dach w hucie nr 1 i spadając na pracujące ogniem piece destylacyjne, spłonął doszczętnie. Kolejny groźny pożar zanotowano w 1867 r. w hucie cynku Paweł - spłonęła wówczas całkowicie wytwórnia bieli cynkowej, a fabryki ponownie już nie uruchomiono.

Historyczna ilustracja przedstawiająca pożar w hucie cynku na Śląsku

Pożary lokalizowali jak mogli sami hutnicy, gdyż nie było służby przeciwpożarowej nie tylko w hucie, ale nawet w całym ówczesnym powiecie bytomskim. Tworzenie pierwszych jednostek ochotniczych straży pożarnej, zalecane przez pruską administrację państwową, miało na tym terenie miejsce wpierw w miastach: w Bytomiu w 1861 r. i w Mysłowicach w 1864 r.

Na taki stan rzeczy wpływała również do pewnego stopnia struktura organizacyjna szopienickiego zespołu hut. Firma Spadkobierców Gieschego posiadała tu początkowo jedynie hutę Wilhelmina. Mimo że szopienicki ośrodek powiększał się z biegiem lat o dalsze huty cynku i ołowiu, to jednak pozostawały one nadal samodzielnymi, w dodatku dość odległymi od siebie, jednostkami. Zdjęcie strażaka wykonane w atelier Heinricha Berndta w Roździeniu-Szopienicach na przełomie XIX i XX wieku, ze zbiorów M., stanowi cenny dokument tamtych czasów.

Powstanie Zakładowej Straży Pożarnej

Sprzyjające warunki dla zorganizowania zakładowej, zawodowej straży pożarnej zaistniały jednak dopiero z chwilą podjęcia w latach 1908-1912 budowy nowoczesnego, jak na owe czasy, kompleksu hut cynku i prażalni blendy (dzisiejszy I kompleks huty). Miał to być zakład reprezentujący nową technikę, przez znawców oceniany jako wzorcowy, nie mógł więc nie posiadać własnej zakładowej straży pożarnej. W ramach prac przy budowie I kompleksu, oddano go ostatecznie pod koniec 1912 r.

Historia Kowalskich [CAŁY FILM]

Przed jej formalnym powołaniem, 13 maja 1912 r. o godzinie 4 rano w czasie szalejącej burzy, silny podmuch wiatru zerwał dach dopiero co uruchomionej muflarni. Część dachu spadła na dach sąsiadującej z muflarnią I hali huty cynku, który pod jej ciężarem zawalił się, a reszta na II halę huty cynku. W hali I w okolicy pieca grzewczego wybuchł pożar, który z wielką szybkością rozprzestrzenił się, obejmując również dach II hali. Wkrótce szczątki dachów obu hal leżały na poziomie roboczym huty.

Ponieważ straży pożarnej w zakładzie jeszcze nie było, zaalarmowano okoliczne jednostki. W 8 minut przybyła zawodowa straż pożarna kopalni Giesche z Nikiszowca, tuż za nią ochotnicza straż pożarna z Roździenia-Szopienic, a dalej ochotnicze straże z Giszowca i Mysłowic. Przybyła nawet jedna straż z zagranicy, z Niwki w dawnym Królestwie Polskim. Straże miały poważne trudności przy gaszeniu pożaru, gdyż w wodociągu powiatowym było bardzo niskie ciśnienie. W końcu jednak pożar ugaszono, ruch huty został utrzymany, a piece przykryto prowizorycznym dachem. Poniesione szkody były jednak znaczne.

Powołana w grudniu 1912 r. zakładowa straż pożarna krzepła w warunkach poprzedzonych tym poważnym pożarem, tym bardziej że stan wyposażenia młodej jednostki poprawił się zasadniczo z chwilą otrzymania z początkiem 1913 r. nowego sprzętu.

Wyposażenie i Organizacja Straży Pożarnej na Początku XX Wieku

Nowoczesny Sprzęt z 1913 roku

Wśród nowego sprzętu, który znacząco wzmocnił możliwości straży, znalazły się:

  • Automobilowa sikawka motorowa marki Daimler 45 SM, o zdolności 1200 litrów na minutę przy ciśnieniu 12 atm.
  • Czterokołowa, mechaniczna, obrotowa drabina z zaprzęgiem jednokonnym.
  • Ruchoma sikawka parowa z zaprzęgiem konnym, posiadająca stojący kocioł parowy o wydajności 1200 litrów na minutę.
Stara fotografia samochodu pożarniczego marki Daimler

Szczególnie cennym nabytkiem był samochód pożarniczy marki Daimler, który był w owym czasie rewelacją, gdyż pozwalał drużynie bardzo szybko dotrzeć do miejsca pożaru i posiadał autopompę. Poza tym samochód posiadał drabinę i dwa zwijadła węży po 100 m. Załoga jego składała się z 8 strażaków, którzy siedzieli po bokach samochodu.

Infrastruktura i Dodatkowe Funkcje

Poza wspomnianym sprzętem straż dysponowała wieżą do ćwiczeń, w której urządzony był szyb do suszenia węży strażackich. Do wieży ćwiczeń przylegała stajnia dla koni zaprzęgowych, warsztat stolarski, rymarski i krawiecki. Warsztat stolarski wykonywał naprawy sprzętu strażackiego, zaś rymarski trudnił się konserwacją uprzęży dla całego taboru konnego zakładów i naprawą pasów transmisyjnych urządzeń hutniczych.

Rysunek techniczny lub archiwalne zdjęcie wieży do ćwiczeń i suszenia węży strażackich

W owym czasie nie było w zakładach ambulatoriów i wydzielonej służby sanitarnej. Służbę tę pełnili wyszkoleni strażacy-sanitariusze, co podkreśla ich wszechstronną rolę w zapewnianiu bezpieczeństwa i pomocy.

tags: #125 #lat #szopienickiej #osp