Pożar hali z toksycznymi odpadami w Zielonej Górze: przyczyny, skutki i badania

Pożar hali z toksycznymi odpadami w Zielonej Górze, który wybuchł 22 lipca 2023 roku, wywołał szereg poważnych konsekwencji dla środowiska i zdrowia mieszkańców. Własne badania zleciła marszałek Elżbieta Anna Polak, a ich wyniki, przedstawione 13 września, okazały się zatrważające.

Kilka dni po zdarzeniu marszałek Polak postanowiła zlecić niezależne badania próbek wody i gleby. Do tego zadania została wyznaczona specjalistyczna firma PROTE z Poznania. Po rozpoznaniu terenu, tydzień po pożarze pobrano pierwsze próbki. Na zorganizowanej konferencji przedstawiono wyniki badań, które potwierdziły obecność toksycznych substancji w środowisku.

Toksyczne substancje w dymie i glebie

Marszałek Elżbieta Anna Polak podkreśliła, że pożar spowodował znaczące oddziaływanie na zdrowie i życie ludzi, powietrze, powierzchnię ziemi, gleby i wody podziemne. Dym zawierający substancje toksyczne i chemiczne stanowił bezpośrednie zagrożenie dla uczestników akcji gaśniczej oraz potencjalne ryzyko dla mieszkańców w rejonie przemieszczającej się chmury dymu. Krzysztof Tyrała w swoim raporcie wskazał, że skutki zdrowotne ekspozycji na zanieczyszczenia mogą być zarówno krótkotrwałe, jak i długoterminowe. Wymagany będzie stały monitoring grup osób zaangażowanych w gaszenie pożaru i usuwanie jego skutków, a także mieszkańców obszarów narażonych na działanie chmury pożarowej.

Józef Czechowski, dyrektor ds. badań i rekultywacji środowiska w firmie PROTE Technologie dla Środowiska, zaprezentował blisko 150-stronicowy raport z badań. Wyjaśnił, że zakres badań był bardzo szeroki ze względu na niepewność co do rodzaju uwolnionych substancji. Już wstępne pomiary polowe, dotyczące poziomu pH, stanowiły pewne zaskoczenie. Laboratorium badało około 500 różnych parametrów.

Wyniki badań próbek z kolektora KS-1000

Szczegółowe wyniki badań próbek pobranych z kolektora KS-1000 wykazały znaczące przekroczenia norm dla wielu substancji:

  • Kadmu: 62,4 x 10 do potęgi trzeciej procent
  • Niklu: 57 x 10 do potęgi trzeciej procent
  • Ołowiu: 2600%
  • Rtęci: 3700%
  • Chloroformu: 204%
  • Tetrachloroetenu: 2220%
  • Benzo(a)pirenu: 9000%

Wyniki badań z cieku Gęśnik

Badania cieku Gęśnik, gdzie w pewnym momencie woda pochodziła wyłącznie z wód pogaśniczych, również wykazały niepokojące rezultaty:

  • Przekroczony indeks fenolowy: poziom kilkunastu tysięcy
  • Pestycydy: ponowne pojawienie się na poziomie 24,3 x 10 do potęgi trzeciej procent
schemat przedstawiający rozprzestrzenianie się toksycznych substancji z hali pożarowej do gleby i wód gruntowych

Kontrowersje i odpowiedzialność

Podczas konferencji pojawiły się głosy krytyki wobec wcześniejszych oświadczeń władz. Podkreślano, że funkcjonariusze, którzy oceniali skutki pożaru, mogli posiadać wiedzę o zawartości składowiska. Wojewoda lubuski informował wcześniej, że zdrowie i życie mieszkańców nie było zagrożone, co spotkało się z niedowierzaniem.

Marszałek Elżbieta Anna Polak odniosła się również do słów wiceministra Jacka Ozdoby, który zarzucił jej dezinformację. Podkreśliła, że przeprowadzone badania były konieczne i że ministerstwo dysponuje odpowiednimi zasobami, aby je wykonać.

Dariusz Legutowski, radny Zielonej Góry, przypomniał o wieloletnich zapytaniach radnych do prezydenta Janusza Kubickiego w sprawie składowiska odpadów niebezpiecznych. Zaznaczył, że radni byli uspokajani, ale czują się oszukani przez zaniedbania prezydenta w likwidacji składowiska oraz brak monitoringu.

Śledztwo Prokuratury Okręgowej

Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze wszczęła śledztwo w sprawie pożaru hali i wybuchu chemikaliów w Przylepie. Postępowanie prowadzone jest w kierunku zagrożenia dla zdrowia i życia wielu osób. Wśród wątków śledztwa znajdują się:

  • Bezczynność poprzedniego prezydenta Zielonej Góry, Janusza Kubickiego.
  • Niedopełnienie obowiązków przez byłego wojewodę lubuskiego, Władysława Dajczaka, w zakresie nadzoru nad Lubuskim Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska.
  • Niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień przez prezydenta Zielonej Góry w związku z brakiem ewakuacji mieszkańców.
  • Kwestie związane z ewakuacją mieszkańców wsi Zagórze i Płoty, w kierunku których przesuwała się toksyczna chmura.
  • Działania funkcjonariuszy publicznych podczas akcji gaśniczej i usuwania skutków pożaru.

W toku śledztwa ustalono, że przy ulicy Zakładowej 6 w Zielonej Górze Przylepie, w latach 2012-2015, składowano niebezpieczne substancje wbrew przepisom. Sprawę powiązano z tzw. "mafią śmieciową" i spółką Awinion sp. z o.o. W 2021 roku oskarżono osiem osób związanych z procederem, w tym urzędników Starostwa Powiatowego. Skazano ich za zaniedbania, a kierujący procederem otrzymał wyrok pięciu lat pozbawienia wolności.

zdjęcie satelitarne pokazujące obszar skażenia wokół hali pożarowej

Skala zagrożenia i skażenia

Hala magazynowa w Przylepie, wypełniona po sufit toksycznymi odpadami, stanowiła tykającą bombę ekologiczną. Pożar wybuchł 22 lipca 2023 roku, a w jego wyniku doszło do serii eksplozji. Palące się pokrycie dachowe z azbestu, wraz z gęstym dymem, roznosiło niebezpieczne chemikalia po okolicy. Wewnątrz hali znajdowała się "cała tablica Mendelejewa", w tym m.in. aceton, akrylamid, alkohol benzylowy, chlorek poliglinu, chrom propylenowy, cynk, glikol etylowy i propylenowy, miedź, N-winylkarbozol i styren. Substancje te niosą ze sobą ryzyko zatruć, chorób nowotworowych, problemów z układem krążenia i oddechowym, wad płodu, a nawet śmierci.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska szacował, że w hali znajdowało się około 5 tysięcy metrów sześciennych pojemników z odpadami o nieznanym składzie. Mieszkańcy okolicznych hal zgłaszali wyczuwanie "dziwnych" zapachów w słoneczne dni.

Kilka miesięcy po pożarze, w listopadzie 2023 roku, biegli potwierdzili obecność substancji rakotwórczych, toksycznych i niebezpiecznych, głównie materiałów ropopochodnych i metali ciężkich, w dolinie rzeki Gęśnik. Wskaźniki zanieczyszczeń były wyższe niż bezpośrednio po pożarze. Prokuratura wszczęła postępowanie w celu ustalenia, czy szlam popożarowy został prawidłowo usunięty z rzeki.

Pożar objął teren 65 hektarów, a wśród osadów w dolinie rzeki Gęśnik zdeponowano materiały rakotwórcze i toksyczne. Zanieczyszczenie powietrza doprowadziło do uwolnienia do atmosfery znacznych ilości metali ciężkich oraz substancji rakotwórczych i niebezpiecznych, które w ocenie biegłego mogły kumulować się w organizmie i prowadzić do chorób nowotworowych.

Starosta PO wydał zgodę na utworzenie składowiska toksycznych odpadów w Zielonej Górze

Akcja gaśnicza i usuwanie odpadów

Akcja gaśnicza trwała ponad 30 godzin i brało w niej udział ponad 200 strażaków z ponad 60 jednostek. W działania zaangażowane były wszystkie służby ratunkowe, w tym jednostki chemiczne, policja, pogotowie ratunkowe i żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Pożar był trudny do ugaszenia z uwagi na dużą ilość materiału i niekontrolowane wybuchy. Strażacy stracili część sprzętu, w tym odzież specjalną i aparaty oddechowe.

Po opanowaniu sytuacji, każdego dnia z Przylepu wywożono od jednego do dwóch transportów odpadów, każdy o masie około 20 ton. Do maja 2024 roku wywieziono 1900 ton odpadów, a pozostałe 500 ton usunięto w kolejnych dwóch miesiącach. Część materiałów utylizowano w specjalistycznej instalacji w Ciepielówku, a pozostałe trafiały na certyfikowane składowisko odpadów niebezpiecznych w Koninie.

Całkowity koszt przedsięwzięcia związanego z likwidacją składowiska i rekultywacją terenu oszacowano na 55 milionów złotych. 43 miliony złotych pochodziły z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a 12 milionów złotych dołożyło miasto Zielona Góra.

infografika przedstawiająca ilości wywiezionych odpadów i koszty rekultywacji terenu

tags: #14 #lutego #pozar #zielona #gora