Groźny pożar hali produkcyjnej w Dziardonicach pod Włocławkiem, który wybuchł 20 kwietnia, postawił służby ratunkowe w stan gotowości. Od wczesnych godzin porannych trwała intensywna akcja służb, mająca na celu opanowanie ognia, który objął znaczną część obiektu. Sytuacja była poważna i przez długi czas nie w pełni opanowana, a w rejonie zdarzenia występowały duże utrudnienia dla kierowców.

Przebieg zdarzenia i skala zagrożenia
W poniedziałek, 20 kwietnia, około godziny 6:30, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze w miejscowości Dziardonice, położonej w powiecie włocławskim. Ogień pojawił się w hali produkcyjno-magazynowo-biurowej, gdzie prowadzono działalność związaną z produkcją suszonych gryzaków dla psów. Już po przyjeździe pierwszych zastępów straży pożarnej było jasne, że ogień jest mocno rozwinięty i obejmuje znaczną część kompleksu. Płomienie objęły zarówno część produkcyjną, jak i magazynową, a zagrożona była także przestrzeń biurowa.
W wyniku wysokiej temperatury doszło do zawalenia się fragmentów konstrukcji. Jak przekazała Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu w mediach społecznościowych, ogień rozprzestrzeniał się bardzo dynamicznie. Z uwagi na skalę pożaru oraz zagrożenie zawaleniem konstrukcji, strażacy nie mogli prowadzić działań wewnątrz obiektu - akcja gaśnicza odbywała się wyłącznie z zewnątrz. Istniało również realne ryzyko całkowitego zawalenia się konstrukcji hali.
Działania ratunkowe i wyzwania dla strażaków
W działania gaśnicze zaangażowano ogromne siły - około 30 zastępów straży pożarnej, co przekładało się na ponad 100 strażaków. Służby podkreślały, że pożar należał do wyjątkowo trudnych do opanowania, głównie ze względu na specyfikę materiałów znajdujących się w hali. Duże obciążenie ogniowe w hali produkcyjnej oraz fakt, że produkowane były gryzaki dla psów, oznaczały obecność dużej ilości tłuszczu, który powodował bardzo szybkie rozprzestrzenianie się ognia i utrudniał jego ugaszenie.

Dodatkowym utrudnieniem była obecność materiałów łatwopalnych oraz izolacji z poliuretanu, która powodowała intensywne zadymienie. Strażacy musieli wielokrotnie pokrywać wodą płonący materiał, a pracę utrudniało gęste zadymienie, ponieważ pod blachą ukryta była pianka izolacyjna z poliuretanu. Na szczęście pożar wybuchł przed rozpoczęciem pracy zakładu, dzięki czemu nie było konieczności ewakuacji pracowników.
Konsekwencje pożaru dla regionu
Pożar hali w Dziardonicach miał również poważne konsekwencje dla kierowców oraz mieszkańców okolicznych miejscowości. W związku z akcją ratunkową zablokowany został jeden pas ruchu na drodze krajowej nr 91, na odcinku Kowal - Lubień Kujawski, w rejonie Czerniewiczek. Obecność licznych wozów strażackich oraz transportów wody znacząco utrudniała przejazd. Służby apelowały o zachowanie szczególnej ostrożności i - jeśli to możliwe - wybieranie alternatywnych tras.
Problemy odczuwali także mieszkańcy. Gmina Kowal poinformowała o możliwych przerwach w dostawie wody w kilku miejscowościach, m.in. Unisławicach, Ossówku, Dąbrówce, Grabkowie, Dobrzelewicach i Kępce Szlacheckiej, co było bezpośrednią konsekwencją intensywnych działań gaśniczych.
tags: #16 #luty #pozar #w #gradowicach