Rok 1666 był dla londyńczyków niezwykle trudny. Jeszcze trwała II wojna angielsko-holenderska, a w pierwszych miesiącach tego roku wciąż panowała epidemia dżumy, która w latach 1665-66 nawiedziła miasto i część południowej Anglii, powodując śmierć około 75-100 tysięcy ludzi. W jej szczytowym momencie śmiertelność dochodziła do 7000 zmarłych tygodniowo. Król Karol II Stuart wraz z dworem oraz większość urzędów państwowych opuściła wówczas miasto. Nikt nie spodziewał się, że niebawem spłonie niemal doszczętnie całe City of London, wskutek czego około 80 tysięcy mieszkańców tej dzielnicy zostanie pozbawionych dachu nad głową.
Stan Londynu przed katastrofą
Historia prawie każdej wielkiej metropolii zawiera rozdział wiążący się z jej zniszczeniem. I choć wydarzenie tego typu jest niewątpliwą tragedią dla mieszkańców, to z punktu widzenia rozwoju miasta kataklizm taki często staje się „resetem”, wpływającym dodatnio na jego rozwój. Stolica Anglii była wówczas jedną z największych i najbogatszych metropolii w Europie. W 1650 roku jej ludność liczyła około 500 tysięcy mieszkańców (dla porównania: w ówczesnym Krakowie, największym mieście I Rzeczpospolitej, mieszkało wtedy około 20 tysięcy ludzi). Bankierzy i przedsiębiorcy londyńscy obracali ogromnym kapitałem, miasto było jednym z głównych centrów handlowych i finansowych ówczesnego świata.

Londyn, jak każde miasto, miał swoje problemy. Bujny rozwój w XVI i XVII wieku spowodował, że miasto było budowane bez żadnego planu, a jego zabudowa - niezwykle chaotyczna. W połowie XVII wieku w zabudowie Londynu dominowały domy drewniane, często wielopiętrowe. Zabudowa była niezwykle gęsta i często w ramach jednego budynku sąsiadowały pomieszczenia mieszkalne oraz warsztaty i zakłady pracy, na przykład kuźnie czy piekarnie, które niosły ryzyko zaprószenia ognia. Natomiast na rozbudowanych ubogich przedmieściach przeważały budynki parterowe i często kryte strzechą. Miasto było przeludnione, a mało kogo było stać na wznoszenie budynków z cegły i kamienia. W takich warunkach niewiele trzeba, by doszło do poważnego pożaru.
Wybuch i rozprzestrzenianie się ognia
Pożar wybuchł po północy w niedzielę 2 września 1666 roku w piekarni należącej do Thomasa Farrinera na ulicy Pudding Lane we wschodniej części miasta. Wieczorem 1 września Thomas Farrinor, królewski piekarz, nie wygasił prawidłowo pieca w swoim warsztacie. Położył się spać, a około północy obudził go dym. Iskry z tlącego się pieca podpaliły leżące obok drewno opałowe. Farrinor wraz z rodziną zdołał uciec z budynku, jednak pomocnikowi piekarza nie udało się to, co czyni go pierwszą ofiarą wielkiego pożaru.

Z powodu silnego, zachodniego wiatru i łatwopalnej konstrukcji budynków ogień rozszerzył się w kierunku zachodnim na całe miasto. Płomienie z piekarni wydostały się na zewnątrz, podpalając słomę w pobliskich stajniach, później strawiły gospodę, skąd rozprzestrzeniły się na całą Thames Street, gdzie nadrzeczne magazyny były wypełnione łatwopalnymi materiałami, takimi jak łój na świece, olej do lamp, spirytus i węgiel. Składy zapaliły się lub eksplodowały, zamieniając nadal stosunkowo niewielki pożar w niekontrolowany żywioł. Innym czynnikiem, który przyczynił się do rozprzestrzenienia się ognia, była paradoksalnie bliskość Tamizy. Choć rzeka zapewniała wodę do gaszenia, w jej sąsiedztwie mieszkali najbiedniejsi, których domy były wznoszone z lichych surowców, a w przybrzeżnych sklepach przechowywano łatwopalne materiały.
Próby gaszenia i reakcja władz
W XVII-wiecznym pożarnictwie funkcjonowały już prymitywne wozy strażackie na kołach lub saniach, jednak ze względu na ich gabaryty oraz brak węży doprowadzających miały ograniczony zasięg i były nieoperatywne - na miejsce pożaru często docierały za późno. Dlatego głównymi metodami działania były gaszenie wodą (społeczne zaangażowanie w napełnianiu i przekazywaniu wiader z wodą) oraz rozbiórka budynku za pomocą bosaków, choć do zniszczenia budynku używano też innych podręcznych technik, np. kontrolowanej detonacji prochu strzelniczego. Rozbiórka budynków miała służyć tworzeniu się pasów przeciwpożarowych, a zwlekanie z ich utworzeniem, oprócz silnego wiatru, było jedną z przyczyn powstania burzy ogniowej.

Miasto nie było przygotowane do tak wielkiej klęski żywiołowej. W XVII-wiecznym Londynie jedyną służbą przeciwpożarową były ochotnicze brygady obywateli wzywanych w razie niebezpieczeństwa przez kościelne dzwony. Nie istniała wówczas policja ani straż pożarna. Ówczesny lord major Londynu sir Thomas Bloodworth, którego kompetencje do pełnienia przypisanej mu funkcji są podawane w wątpliwość, zwlekał dobę z decyzją o rozbiórce budynków stojących na drodze ognia, aż dokonano tego na rozkaz króla. Ponadto rajcy miejscy z przyczyn politycznych odrzucili ofertę króla skierowania do pomocy w gaszeniu wojska - większość z nich była weteranami wojny domowej 1642-51 po stronie wojsk republikańskich Oliviera Cromwella i obawiano się, że Karol II, syn obalonego wówczas i straconego Karola I, wykorzysta pożar jako okazję do sięgnięcia po władzę absolutną i zemsty na politycznych przeciwnikach swojego ojca. Ostatecznie król usunął ze stanowiska nieudolnego mera i osobiście zajął się kierowaniem akcji gaszenia, jednak było już za późno.
Kronika zdarzeń
- Noc z 1 na 2 września: Pożar wybucha w piekarni Thomasa Farrinera na Pudding Lane. Pomocnik piekarza ginie w płomieniach.
- Niedziela, 2 września: Ogień, napędzany silnym zachodnim wiatrem, rozprzestrzenia się na całe miasto. Wieczorem ogień przeobraził się w burzę ogniową. Lord major zwleka z decyzją o rozbiórkach.
- Poniedziałek, 3 września: Pożar sięga najbogatszej części dzielnicy oraz trawi zamek Baynarda. Ogień obejmuje całe nabrzeże, gdzie znajdowały się składy łatwopalnych towarów. Przewoźnicy drastycznie podnoszą opłaty za ucieczkę Tamizą.
- Wtorek, 4 września: Płomienie docierają do Katedry Świętego Pawła, która, mimo że kamienna, zostaje strawiona przez ogień z powodu otaczającego ją drewnianego rusztowania. Płonąca brama Ludgate. Pożar kieruje się w stronę Tower of London (udaje się go zahamować dzięki utworzonym pasom) oraz przeskakuje rzekę Fleet, sięgając bramy Temple Bar. Wieczorem wiatr ustaje, co spowalnia rozprzestrzenianie się płomieni.
- Środa, 5 września: Pożar osłabł i zostaje zlokalizowany. Centrum miasta ulega kompletnemu wypaleniu. Przedmieścia i park Moorfields są zatłoczone tysiącami uciekinierów. Pojawiają się pogłoski o rzekomym wywołaniu pożaru przez imigrantów i katolików, co prowadzi do próby pogromu w dzielnicach francuskich i holenderskich.
- Czwartek, 6 września: Ogień zostaje całkowicie opanowany.

Skutki pożaru
W wyniku pożaru zostało zniszczonych 13 200 budynków, 44 siedziby gildii i 87 (z ponad 100) kościołów, w tym Katedra Świętego Pawła, a ponadto Królewskie Centrum Handlu, Izba Celna, Główny Urząd Pocztowy i trzy miejskie bramy w zachodniej części murów. Równało się to 2/3 powierzchni miasta. Szacuje się, że 100 tysięcy osób zostało bez dachu nad głową i w miarę godziwych warunków do życia, których nie udało się poprawić przed zbliżającą się zimą.

Nie ma jednoznacznych szacunków, ile osób zginęło w pożarze. Wiele źródeł podaje, że zaledwie kilka - te jednak nie uwzględniają ofiar zmarłych wskutek następstw pożaru. Według oficjalnych danych w pożarze zginęło jedynie 6 osób, jednak tak mała liczba ofiar wydaje się mało prawdopodobna. Być może liczba ta dotyczy jedynie bogatych mieszczan, a nie bierze pod uwagę biedoty, wśród której mogło być dużo ofiar, albo brano pod uwagę jedynie znalezione ciała. Biorąc pod uwagę czas trwania pożaru, jego intensywność oraz strukturę zabudowy miasta, wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Ofiar śmiertelnych musiało być znacznie więcej.
Mity i rzeczywistość
Autorzy różnych publikacji od wielu lat wskazują na rzekome dobre strony pożaru. Według nich (w tym Wikipedii), ogień miał zabić większość londyńskich szczurów, które były odpowiedzialne za epidemię dżumy. Jednak już pierwszy rzut oka na mapę wskazuje, że teza ta nie może być prawdziwa, gdyż w wyniku pożaru nie ucierpiały biedne przedmieścia Londynu, a to one były ich prawdziwą wylęgarnią. Poza tym, jak pokazały liczne przykłady, szczury dzięki swojemu instynktowi często dużo łatwiej potrafią znaleźć drogę ucieczki z miejsca zagrożenia niż ludzie.
Poszukiwanie "kozła ofiarnego"
Natychmiast rozpoczęły się poszukiwania „winnych” wywołania pożaru. „Kozłem ofiarnym” okazał się francuski zegarmistrz Robert Hubert, który twierdził, że jest agentem papieża i celowo wywołał pożar w Westminsterze (który jednak nie ucierpiał w wyniku ognia), a następnie zmienił zeznania i twierdził, że podpalił piekarnię na Pudding Lane. Hubert został osądzony pomimo ogromnych wątpliwości wobec jego zeznań i wyraźnych objawów choroby psychicznej, a następnie powieszony w Tyburn 28 września. Po jego egzekucji ustalono, że przybył do Londynu dopiero około 4 września, gdy pożar trwał już od dwóch dni. Pożar został także wykorzystany przez opozycję antykrólewską do oskarżenia pro-katolickiego Karola II i jego dworu.
Odbudowa Londynu
Niemal natychmiast po pożarze pojawiła się kwestia odbudowy miasta. W celu wyjaśnienia tych spraw Karol II nakazał utworzenie specjalnego Sądu Ogniowego, który funkcjonował w latach 1667-72. Jego zadaniem miało być uregulowanie sporów pomiędzy najemcami a właścicielami gruntów pod kątem odbudowy spalonych budynków.

Dzięki zachętom królewskim powstało wiele planów odbudowy miasta, w tym kilka niezwykle radykalnych (m.in. autorstwa Cristophera Wrena, Johna Evelyna, Roberta Hooke’a, Valentine Knighta i Richarda Newcourta), bazujących na planach realizowanych wówczas m.in. w Paryżu, przewidujących budowę szerokich, prostych ulic, alei i placów na regularnym, prostokątnym planie. Projekty te jednak okazały się w przypadku Londynu całkowicie nierealistyczne, gdyż w odróżnieniu od np. absolutystycznej Francji, w Anglii rząd musiałby do ich realizacji stworzyć rejestr gruntów (kataster), a następnie je wykupić.
Ostatecznie do realizacji odbudowy został wyznaczony wybitny architekt Sir Christopher Wren (1632-1723). Wren początkowo posiadał bardzo radykalny plan przebudowy centrum Londynu, w wyniku którego miasto uzyskałoby przejrzysty, prostokątny układ urbanistyczny i zostałoby przecięte dwiema szerokimi alejami w kierunku wschód-zachód. Zamiast tego Wren opracował o wiele mniej ambitny plan odbudowy w oparciu o oryginalny, jeszcze średniowieczny plan ulic. Te ostatnie jednak znacznie poszerzono, a nowe budynki stawiano przede wszystkim z cegły i innych trwałych materiałów, poprawiono też dostępność domów i powiększono odstępy pomiędzy nimi. Wren doprowadził do odbudowy m.in. Katedry Świętego Pawła i dziesiątek mniejszych, nowych kościołów rozmieszczonych wokół niej. W 1667 roku Parlament uchwalił podatek węglowy z przeznaczeniem na fundusz odbudowy Londynu.
Monument Wielkiego Pożaru Londynu
Trudno jest wskazać dokładny moment zakończenia odbudowy Londynu po pożarze z września 1666 roku. Symbolicznym momentem może być odsłonięcie w 1677 roku kolumny-pomnika pożaru autorstwa Sir Christophera Wrena i Roberta Hooke’a. Monument Wielkiego Pożaru Londynu ma wysokość 62 metrów i stoi w odległości 62 metrów od miejsca, gdzie 2 września 1666 roku rozpoczął się Wielki pożar Londynu, czyli piekarni, która znajdowała się na ulicy Pudding Lane. Jako miejsce budowy wybrano teren, na którym stał kościół St Margaret New Fish Street - jeden z pierwszych kościołów, który spłonął podczas pożaru. Na szczycie początkowo miała znajdować się statua Karola II Stuarta, lecz w związku z tym, iż samemu królowi pomysł się nie spodobał, został wybrany drugi projekt - pozłacanej płonącej urny.

Na dolnej lewej stronie płaskorzeźby znajduje się kobieta reprezentująca Londyn, siedząca na ruinach z opuszczoną głową oraz trzymająca leżący obok miecz. Tuż za nią znajduje się postać ze skrzydłami i ogoloną głową przedstawiająca Czas, która wraz z drugą postacią (kobietą) próbuje ją podnieść. Za nimi przedstawione są płonące budowle i wznoszący ręce w geście rozpaczy mieszkańcy miasta. Nad nimi w chmurach znajdują się dwie boginie - jedna z rogiem obfitości, a druga z gałązką oliwną oznaczającą pokój. W prawym dolnym rogu, naprzeciwko pierwszej grupy osób znajdują się następne osoby - Karol II Stuart w rzymskim stroju trzymający buławę w ręce i nakazujący trzem kobietom ze swojego orszaku pomóc siedzącej kobiecie. Pierwsza reprezentuje Naukę, druga Architekturę, a trzecia Wolność. Za królem znajduje się jego brat Jakub II Stuart trzymający wieniec, aby koronować podnoszące się z ruin miasto.
Ciekawostką są inskrypcje na kolumnie. Inskrypcja od strony południowej opisuje działania podjęte przez Karola II Stuarta po pożarze (m.in. pomoc finansową dla miasta oraz zarządzenia dotyczące odbudowy, takie jak budowa nowych budynków z kamienia). Inskrypcja od strony północnej opisuje, jak zaczął się Wielki pożar Londynu i jakie nastąpiły zniszczenia. Inskrypcja od strony wschodniej wymienia kolejno burmistrzów Londynu od momentu rozpoczęcia budowy Monumentu do jej zakończenia. Za to od strony zachodniej znajdował się napis… oskarżający papieża i Kościół Katolicki o wywołanie pożaru (!). Napis ten został usunięty w 1830 roku. Wedle pierwotnych intencji projektantów na co dzień miał on służyć jako miejsce różnych eksperymentów robionych przez członków Royal Society, lecz wibracje wytwarzane przez ruch uliczny spowodowały, że zrezygnowano z tego pomysłu.
Wielki Pożar Londynu jako inspiracja w kulturze
Gry planszowe
Wielki Pożar Londynu z 1666 roku stał się inspiracją dla wielu twórców, w tym dla gier planszowych. W grze "The Great Fire of London 1666" gracze wcielają się w rolę zamożnych włościan, a nie strażaków. Należą oni do uprzywilejowanej klasy, która dzięki swoim majątkom ma znaczący wpływ na decyzje dotyczące działań w mieście, także w kryzysowych sytuacjach. Mniej liczą się z dobrem ogółu, bardziej troszczą się o własne dobra. Aby uratować jedne dzielnice, trzeba poświęcić inne. Dlatego gracze rywalizują z pozostałymi zamożnymi włościanami (innymi graczami) o największe wpływy w mieście. Do dyspozycji mają brygady ogniowe, które mogą wysyłać do walki z żywiołem oraz ładunki wybuchowe, by zburzyć całe dzielnice. Dostają punkty zwycięstwa (PZ) za każdy uratowany budynek oraz skuteczne gaszenie ognisk.
The Great Fire of London 1666 Video Review
Duża plansza przedstawia mapę XVII-wiecznego miasta ze strefami wyróżnionymi w pięciu kolorach, a każda z nich (poza czerwoną Pudding Lane) składa się z kilku dzielnic, ulic czy budynków. Początkowa sytuacja na planszy przedstawia pożar w dzielnicy Pudding Lane, gdzie znajduje się 25 stożków ognia. Gra ma przybliżyć wydarzenie historyczne, a plansza pozwala zapoznać się z ówczesną kartografią miasta, która nie tylko pokazuje źródło pożaru (Pudding Lane), ale też podkreśla kluczowe, wspominane przez historyków miejsca City of London zagrożone pożarem bądź strawione przez ogień, jak np. katedra św. Pawła, zamek Baynarda, brama Temple czy Tower. Dzięki tej mapie można lepiej prześledzić proces rozprzestrzeniania się ognia, przy równoległej lekturze opracowań historycznych. Jako gracze możemy spróbować zmienić bieg historii i uchronić przed pożarem miejsca, które w rzeczywistości spłonęły. Rozgrywka jest oparta całkowicie na strategii i pozbawiona losowości - poza układem domów na planszy i kartami ognia, które dobieramy.
Dla tych, którzy po opanowaniu pożaru w "The Great Fire of London 1666" czują niedosyt i ochotę na ciąg dalszy, wielki pożar stał się inspiracją dla jeszcze jednej gry planszowej: autorstwa Martina Wallace’a zatytułowanej "Londyn". Tu akcja zaczyna się po pożarze i zadaniem graczy jest odbudowanie miasta. To propozycja dla tych, co bardziej, niż walczyć z żywiołem, wolą tworzyć od podstaw coś nowego: projektować i budować nową wizję miasta.
Literatura i sztuka
Wielki pożar znalazł odzwierciedlenie w literaturze i sztuce. Zainspirował ówczesnych twórców - poetów i malarzy, którym płonący Londyn kojarzył się ze spektakularnymi biblijnymi i mitologicznymi pożarami miast. Interpretowali go jako karę boską za grzechy mieszkańców (na wzór biblijnej Sodomy), porównywali do zniszczenia Kartaginy, Rzymu z czasów Nerona czy homeryckiej Troi. Przebieg pożaru i akcji ratowniczej znamy dzięki trzem pamiętnikarzom tamtej epoki: pisarzowi i ogrodnikowi Johnowi Evelynowi (1620-1706), administratorowi Floty i parlamentarzyście Samuelowi Pepysowi (1633-1703) oraz Williamowi Taswellowi (1651-82), wówczas 14-letniemu uczniowi szkoły w Westminsterze.
