Wodogrzmoty Mickiewicza, będące malowniczym punktem na drodze z Zakopanego do Morskiego Oka, są znane przede wszystkim z naturalnego piękna i infrastruktury, takiej jak kamienny most drogowy, zbudowany w sierpniu 1931 roku. Współczesne podróże w te rejony, jak wskazują relacje z podróży, często wiążą się z podziwianiem górskich wodospadów i ostrzeżeniami przed lawinami. Za górskim wodospadem turyści często zatrzymują się na krótką przerwę, by wypić ciepłą herbatę i kontynuować wędrówkę.

Sytuacja Pożarowa w Roku 1925 i Inne Wydarzenia
Rok 1925 był okresem, w którym w Polsce odnotowano liczne incydenty pożarowe, choć żaden z nich nie dotyczył bezpośrednio Wodogrzmotów Mickiewicza w dostarczonych materiałach. W tym czasie
W dniach 28 i 29 czerwca 1925 roku Kraków świętował 60. rocznicę powstania w mieście straży pożarnej. Organizatorem obchodów był Naczelnik Miejskiej Zawodowej Straży Pożarnej (MZSP) Jan Obidowicz, a protektorem arcybiskup Adam Sapiecha, metropolita krakowski. Przy tej okazji odbyła się uroczysta defilada oddziałów strażackich i taboru samochodowego, straż pożarna otrzymała nowy sztandar, a także wydano jubileuszową księgę pamiątkową. W tym okresie na wyposażeniu jednostki przy ulicy Potockiego znajdowały się 4 motopompy, 30-metrowa mechaniczna drabina z dynamomaszyną "Magirus" zakupiona w 1924 roku, 8 samochodów rekwizytowych oraz 1 samochód ze zbiornikiem o pojemności 4000 litrów i autopompą, zwany "beczką". Stan liczebny MZSP w Krakowie wynosił wówczas 115 osób, w tym Naczelnik, 2 inspektorów, 6 ogniomistrzów, 10 sierżantów, 19 plutonowych, 54 strażaków, 10 szoferów, 9 fornali, 1 stróż i 3 trębaczy.
W 1925 roku ukończono również budowę schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej. W procesie budowy uczestniczyło wojsko, a granitowe głazy dowożono kolejką wąskotorową spod Kościelca. Ceremonii otwarcia obiektu dokonał 12 lipca 1925 roku prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Stanisław Wojciechowski. Schronisko to szczęśliwie przetrwało wojnę, jednak w grudniu 1963 roku wybuchł w nim pożar, w wyniku którego schronisko spaliło się częściowo, lecz dzięki pomocy wojska i turystów zostało odbudowane już w kwietniu następnego roku.
Ogólne Trendy i Statystyki Pożarowe w Okresie Międzywojennym
Straty powodowane przez pożary w okresie międzywojennym były bardzo dotkliwe. Nierzadko płonęły całe wioski, a zniszczeniu ulegały budynki, inwentarz, plony oraz sprzęt gospodarczy. Tragiczne pożary często obejmowały wiele budynków jednocześnie, co wynikało z przeważającej w tamtych czasach drewnianej zabudowy zarówno na wsi, jak i w miastach. Według danych Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych, w 1930 roku na 1 411 351 budowli w miastach i miasteczkach, aż 1 094 867 stanowiły budynki drewniane.
Na skutek pożarów przestrzennych tylko w latach 1919-1920 spłonęły liczne budynki w miejscowościach takich jak: Zawieprzyce (264 budynki), Wizna (146 budynków), Tyszowce (144 budynki), Turza Wielka (142 budynki), Gnojno (102 budynki), Wieliszew (99 budynków) i Huta Stara (91 budynków). Wielki i groźny pożar przestrzenny wybuchł 7 sierpnia 1921 roku w Kłodawie (woj. poznańskie), niszcząc doszczętnie 37 domów mieszkalnych, 10 stodół z pełnymi zbiorami, 76 obór, chlewów i różnych przybudówek gospodarczych, a także uszkadzając siedem domów. Zniszczeniu uległo łącznie 130 budowli, a dach nad głową straciło 85 rodzin.
W sierpniu 1921 roku pożar tak bardzo zniszczył Pińsk, ówczesną stolicę województwa poleskiego, że spalona została jedna trzecia miasta, co doprowadziło do przeniesienia stolicy do Brześcia nad Bugiem. W 1934 roku ogień strawił również większość zabudowań Puńska.
Badania statystyczne dotyczące pożarów w okresie międzywojennym nie były prowadzone w sposób systematyczny i jednolity, co skutkowało niekompletnymi i często nieporównywalnymi danymi. Rejestrację i statystykę pożarów oraz pozostałych szkód prowadziły jedynie zakłady ubezpieczeniowe, na własne potrzeby i w odniesieniu do ubezpieczonego w danym zakładzie mienia. Miarodajnym źródłem informacji statystycznych o pożarach były dwa główne zakłady ubezpieczeń: Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych i Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, które zajmowały się opracowywaniem takich zestawień. Nie obejmowały one jednak obiektów i mienia nieubezpieczonego, stąd luki w danych dotyczących pożarów w zakładach przemysłowych, niepodlegających obowiązkowi ubezpieczenia.
W latach 1924-1930 zarejestrowano w całym kraju 73 485 pożarów, w których spłonęło lub zostało uszkodzonych 246 185 budowli. Tendencja była rosnąca: w 1924 roku odnotowano 6 624 pożarów, ale już w 1930 roku było ich 16 753. Najwięcej pożarów, bo aż 89%, powstawało na terenach wiejskich i tam też odnotowywano największe szkody, sięgające 93% ich ogólnej wartości. W latach 1933-1937 zarejestrowano ogółem 98 100 pożarów, w których spłonęło lub zostało uszkodzonych 276 600 budynków. Na jeden pożar w województwach centralnych, południowych i wschodnich przypadały średnio trzy budynki spalone lub zniszczone, a w województwach zachodnich - 1,8. W 1937 roku w pożarach zginęło 156 osób, a 832 osoby zostały ranne lub poparzone, w tym 59 strażaków.
Przyczyny Pożarów: Podpalenia, Wyładowania Atmosferyczne i Inne
Dominującymi przyczynami pożarów w latach 1933-1937 były podpalenia, szczególnie na wsiach województw centralnych, południowych i wschodnich, oraz wady w budowlach. Częste podpalenia wynikały najczęściej ze sporów majątkowych i innych konfliktów, zwłaszcza na wsi. Podpalaczami bywali najczęściej ludzie pozbawieni własności, parobkowie i robotnicy rolni. Nierzadko pożary wywoływano celowo, dla uzyskania wysokiego odszkodowania. Ten ostatni proceder szczególnie rozwinął się w połowie lat 20., wraz z upowszechnieniem się ubezpieczeń majątkowych od pożarów. Liczba podpaleń w Polsce systematycznie rosła: w 1923 r. było ich 1603, w 1924 r. - 1689, w 1925 r. - 2007, w 1926 r. - 2218, w 1927 r. - 2094, w 1928 r. - 2352, w 1929 r. - 2521, w 1935 r. - 3104, a w 1937 r. aż 4889.
Wśród podpalaczy cudzego mienia najliczniejszą grupę stanowili sprawcy kierujący się zemstą, np. po zwolnieniu z pracy czy zawodzie miłosnym, oraz piromani. Podpalano także w celu ukrycia innych zbrodni, np. zatarcia śladów zabójstw lub występków. Piromanami najczęściej byli chłopcy w okresie dojrzewania i służący, zdarzali się oni także wśród członków straży pożarnej. Statystyki okresu międzywojennego przypisują prawie 18% wszystkich pożarów piromanii. Najczęściej podpalano stogi siana, zabudowania pokryte słomianymi strzechami, szopy i składnice towarów - obiekty te podpalano w najprostszy sposób. W 1935 roku dwóch młodych chłopców ze wsi Bereżce w województwie poleskim okazało się sprawcami podpalenia, które przerodziło się w ogromny pożar, nazwany największym pożarem ówczesnej Europy, strawił on dziesiątki hektarów. Ogień przemierzał tereny od wsi Bereżce nad Prypecią na północny zachód, na obszarze o szerokości 10 km i długości prawie 30 km. Odrębną grupę podpalaczy stanowiły dzieci nieostrożnie bawiące się zapałkami. Do podpaleń sprawcy używali łatwopalnych płynów - nafty, benzyny i spirytusu, znane były też przypadki użycia tzw. kwaczy, czyli kilku zwiniętych i nasyconych naftą szmat oraz łuczywa. Jednym z najbardziej znanych podpalaczy okresu międzywojennego był Jakub Nowak ze wsi Chomęcice, który przez kilka miesięcy 1928 roku podpalał stodoły i stogi w Wielkopolsce, mszcząc się za odmowę jałmużny. Ujęto go w listopadzie 1928 roku, a podczas wizji lokalnych przyznał się do 28 podpaleń.
W latach 1928-1933 Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych notował znaczną liczbę pożarów spowodowanych wyładowaniami atmosferycznymi, np. w 1928 roku było to 1221 pożarów, a w 1932 roku - 1941. Jednym z najpoważniejszych pożarów powstałych od wyładowań atmosferycznych był pożar zakładów spożywczych produkujących alkohole (Spółka Akcyjna „Akwawit” w Poznaniu), który wybuchł w nocy z 19 na 20 maja 1937 roku. Na skutek uderzenia pioruna zapalił się zbiornik z 2 mln litrów spirytusu, który rozlał się po okolicy. Akcja gaśnicza zaangażowała straż pożarną i żołnierzy, a w wyniku pożaru spłonęły doszczętnie Zakłady Graficzne Putiatyckiego, część zabudowań Akwawitu i trzy wagony kolejowe.

Walka z Ogniem i Prawne Aspekty Podpaleń
W Warszawie, według danych Warszawskiej Straży Ogniowej, w latach 1924-1938 rejestrowano rocznie średnio ponad 600 pożarów w budynkach. Najmniej pożarów powstało w 1934 roku (551), a najwięcej w 1929 roku (827). Pożary najczęściej zdarzały się w budynkach mieszkalnych (średnio ponad 400), a także w obiektach przemysłowych i publicznych. Celowe podpalenia w Warszawie należały do rzadkości. W ostatnim roku przed wybuchem wojny w stolicy odnotowano 653 pożary, z czego 205 spowodowanych było nieostrożnością, 121 wadą konstrukcyjną, 8 wybuchem, a 319 z innych lub nieustalonych przyczyn. Największe pożary miały miejsce w fabryce garbarskiej A. Rosena przy ulicy Elbląskiej, fabryce lakierów przy ulicy Burakowskiej oraz składach towarowych przy ulicy Spiskiej.

6 czerwca 1939 roku powstał duży pożar Dworca Głównego w Warszawie, o którym było głośno w całej Polsce. Został wzniecony w trakcie prac spawalniczych w hali głównego budynku dworca, znajdującego się w ostatnim stadium budowy. „Ilustrowany Kuryer Codzienny” z 8 czerwca 1939 roku donosił, że ogień w ciągu pół godziny osiągnął najwyższe nasilenie, obejmując strop wielkiej hali odjazdowej, a wnętrze zniszczonej hali przedstawiało obraz straszliwej ruiny.

Prawne Konsekwencje i Metody Dochodzeniowe
W Kodeksie karnym z 11 lipca 1932 roku przestępstwo sprowadzenia niebezpieczeństwa pożaru opisano w art. 215. Przewidziana była kara więzienia od 6 miesięcy do 15 lat za umyślne sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru, natomiast za nieumyślne wywołanie tegoż niebezpieczeństwa - od tygodnia do roku lub grzywna od 100 do 1 mln złotych. Za przygotowanie do popełnienia tego przestępstwa groziła kara od 6 miesięcy do 5 lat. W 1937 roku sądy województwa pomorskiego wydały 14 wyroków w sprawie pożarów, a w 1938 roku - 42 wyroki. Za podpalenia skazywano zazwyczaj na od roku do dwóch lat więzienia. Łagodniej traktowano sprawców nieumyślnych pożarów, wobec których orzekano od jednego do sześciu miesięcy pozbawienia wolności.
Policja Państwowa, w tym komisarz Lucjan Gałczyński, kierujący poznańskim Urzędem Śledczym w latach 30. XX wieku, zwracała uwagę na znaczenie szybkiego przybycia policjantów na miejsce zdarzenia oraz dokładnych oględzin pogorzeliska. Szukano źródła ognia, resztek lontów, długich świec w słomie, śladów użycia łatwopalnych płynów (nafty, benzyny, spirytusu) oraz soczewek, które mogły wywołać pożar poprzez skupienie promieni słonecznych. W okresie międzywojennym nagminne stały się podpalenia asekuracyjne, dlatego wprowadzono procedury mające na celu poprawę ich wykrywalności. Policjanci mieli obowiązek ustalić właściciela obiektu oraz kwotę ubezpieczenia nieruchomości, gdyż rażące różnice między kwotą ubezpieczenia a wartością realną mogły wskazywać na podpalenie w celu wyłudzenia odszkodowania.
tags: #1925 #pozar #wodogrzmoty #mickiewicza