Wydarzenia z 26 i 27 czerwca 1971 roku w Czechowicach-Dziedzicach zapisały się jako jedna z największych tragedii w historii polskiego przemysłu chemicznego i PRL-u. Tego dnia w Rafinerii Nafty w Czechowicach-Dziedzicach koło Bielska-Białej wybuchł pożar o katastrofalnych skutkach, który pochłonął życie 37 osób i ranił 105 osób. Akcja gaśnicza, w którą zaangażowano tysiące strażaków, żołnierzy i milicjantów, trwała kilka dni, ukazując heroizm ratowników oraz szereg zaniedbań w kwestii bezpieczeństwa.

Wprowadzenie i Kontekst Historyczny
Pożar w czerwcu 1971 roku nie był pierwszym incydentem w czechowickiej rafinerii w tamtym roku. W styczniu zapaliła się wieża destylacyjna, a na początku czerwca pożar objął kilkadziesiąt cystern pod nalewakiem. Sytuacja z 26 czerwca okazała się jednak znacznie poważniejsza, prowadząc do największego pożaru w historii przemysłu chemicznego Polski.
Władze samorządowe Czechowic-Dziedzic zaplanowały zorganizowanie uroczystości z okazji 53. rocznicy tragicznego pożaru, które mają się odbyć w niedzielę 30 czerwca, upamiętniając ofiary i tamte dramatyczne chwile.
Przyczyny i Początek Katastrofy
W sobotę, 26 czerwca 1971 roku, wieczorem, po godzinie 19:00, nad Czechowicami-Dziedzicami przeszła burza. Trzecie i ostatnie wyładowanie atmosferyczne uderzyło w tak zwany kominek oddechowy zbiornika ropy naftowej nr 251. Zbiornik ten, o pojemności 12 500 m³, znajdował się w okolicy ulicy Bolesława Prusa i w chwili zdarzenia zawierał około 8850 do 9000 ton ropy.
Uderzenie pioruna wywołało zapłon oparów w zbiorniku. Niecałą godzinę później, około godziny 19:50, doszło do zapadnięcia się dachu i rozerwania płaszcza zbiornika na wysokości około 1,5 metra od góry. Ogień szybko objął dach, powierzchnię zbiornika oraz ropę rozlaną na specjalnej "tacy" przy nim. Zbiorniki nie były wówczas wyposażone w "pływające dachy", które uniemożliwiają gromadzenie się mieszaniny wybuchowej nad powierzchnią ropy, co było jednym z kluczowych czynników sprzyjających zapłonowi.

W bezpośrednim sąsiedztwie zbiornika 251 znajdowały się zbiorniki 252, 253 i 254. W okolicy zlokalizowane były również zbiorniki acetonu, benzenu (o łącznej pojemności 8500 m³), grupa zbiorników furfurolu i filtrolu oraz pięć zbiorników etyliny (o łącznej pojemności około 5000 m³). Każdy z tych zbiorników miał 33 metry średnicy i 18 metrów wysokości. W chwili rozpoczęcia pożaru na kolektorze odbioru ropy stało 30 cystern, z których ropa była pompowana do zbiornika 254. Na szczęście zostały one odłączone i odciągnięte w bezpieczne miejsce.
Początek Akcji Gaśniczej i Nieskuteczność
Na miejsce zdarzenia szybko docierały kolejne zastępy strażaków zawodowych i ochotników, a także milicjantów i żołnierzy. Pierwsze trzy sekcje strażackie z Bielska-Białej oraz kilkanaście zastępów straży pożarnej z Czechowic-Dziedzic i okolicznych powiatów przybyły po około 15 minutach od wybuchu pożaru. Później dołączyły jednostki z Gliwic, Chorzowa, Rybnika, Zabrza, Tychów, Pszczyny, Chrzanowa, Katowic i Krakowa. Wezwano także straże dysponujące ciężkim sprzętem do podawania piany gaśniczej z Oświęcimia, Kędzierzyna, Raciborza, Zgierza, a nawet Jasła. Z jednostki wojskowej w Bielsku-Białej przyjechało 160 żołnierzy, a drużyny pożarnicze zakładowych oddziałów przemysłu chemicznego z Olsztyna, Bydgoszczy, Grudziądza, Brzegu Dolnego i Alwerni, które szczęśliwie zgrupowano na bielskich Błoniach, również brały udział w działaniach.
Niestety, rafineryjne instalacje gaśnicze były niesprawne, co oznaczało, że strażacy mogli korzystać jedynie z własnego sprzętu przywiezionego na wozach. Brak odpowiedniego sprzętu technicznego i środków gaśniczych (takich jak piana gaśnicza) poważnie utrudniał skuteczne działania. Drogi pożarowe, wylane asfaltem, zapalały się pod wpływem żaru, stając się "drogami śmierci".
Tragiczne Eksplozje i Skutki
Akcja gaśnicza trwała do północy. Około godziny 1:00 w nocy, 27 czerwca, w akcji brało udział 18 sekcji zawodowych i 24 sekcje OSP. Na tę noc zaplanowano "generalny atak" na źródło ognia, z nadzieją, że po wprowadzeniu jednostek z ciężkim sprzętem pożar zostanie ugaszony w ciągu kilku godzin. Strażacy początkowo sądzili, że pożar jest opanowany, a niebezpieczeństwo zażegnane.
Jednak podczas gaszenia do zbiornika 251 dostało się kilkadziesiąt tysięcy litrów wody, które były podgrzewane przez palącą się na "tacy" ropę. Przed godziną 2:00, około 1:20 woda osiągnęła temperaturę wrzenia i zaczęła przedzierać się ku górze zbiornika, podnosząc lżejszą ropę naftową. W zbiorniku rozległo się potężne bulgotanie, a w chwilę później, około 1:20-1:25, nastąpiła gwałtowna erupcja.

Słup ognia wystrzelił w górę, sięgając kilkuset metrów, a płonąca ropa została wyrzucona na odległość nawet ponad 200 metrów. Na strażaków i stojące niedaleko od palącego się zbiornika samochody spadło około 7 tysięcy ton płonącej ropy. Część ropy wylała się do tacy zbiornika, powodując jej przepełnienie i wylanie płonącej piany poza obwałowanie. Płonąca piana popłynęła torami w kierunku elektrociepłowni, na drogi wewnątrzzakładowe i do tacy zbiornika 254. Piana na drogach, miejscami mająca kilka metrów wysokości, zakrywała ludzi, wozy i sprzęt gaśniczy, niszcząc wszystko na swojej drodze.
Kilka chwil później nastąpiła druga eksplozja - zbiornika 254. Podczas obu erupcji, w jednej chwili, zginęły 33 osoby (13 strażaków ZSP, 7 żołnierzy, 7 członków OSP, 1 pracownik rafinerii i 5 strażaków z ZOSP i ZOS). Temperatura była tak wysoka, że poparzeniom ulegali ludzie stojący nawet w sporej odległości od zbiorników. W wyniku odniesionych ran i oparzeń zmarło jeszcze w ciągu kolejnych dwóch miesięcy 4 ratowników. Łączna liczba ofiar śmiertelnych nocnego wybuchu zbiorników wyniosła 37 osób. Obrażenia odniosło 105 osób.
Rozprzestrzenianie i Dalsze Działania Gaśnicze
Po wybuchach ogień rozprzestrzenił się, a strażacy początkowo nie byli w stanie go opanować. Około godziny 14:00 w niedzielę, 27 czerwca, z powodu temperatury sięgającej ponad 1000 °C, eksplodował zbiornik 252, stwarzając realne niebezpieczeństwo dla zbiorników z etyliną. Zapaliła się ropa wewnątrz zbiornika, jak również ta, która wyciekła z niego na tacę. Po około godzinie ogień przygasł, co umożliwiło wznowienie przerwanej akcji gaśniczej. W tym czasie zbiorniki 251 i 254 były już całkowicie zdeformowane i osiadły na wysokości 4-5 metrów. Około godziny 23:00 nastąpiło pęknięcie płaszcza zbiornika 252.

Przez niedzielę, poniedziałek i wtorek w rafinerii pracowały dwa zespoły specjalistów: pierwszy miał za zadanie zaplanować wysadzenie za pomocą materiałów wybuchowych dwóch pozostałych zbiorników, a następnie całkowite wypalenie się ropy naftowej, a drugi miał przygotować akcję gaśniczą. Ostatecznie wybrano drugą opcję. W nocy z poniedziałku na wtorek usunięto zwłoki poległych. Dopiero we wtorek, 29 czerwca, o godzinie 15:10 przystąpiono do generalnego natarcia. Brało w nim udział 47 sekcji z ciężkim sprzętem gaśniczym, w tym 6 sekcji z Czechosłowacji i 27 sekcji ze sprzętem krajowym. Odwód taktyczny stanowiły 24 jednostki OSP oraz 5 sekcji z ciężkim sprzętem gaśniczym z Czechosłowacji. Pożar został zlikwidowany około godziny 17:00.
Nie był to jednak całkowity koniec zagrożenia. Jeszcze 30 czerwca o 19:30 stwierdzono w zbiorniku 251 żarzenie się związków piroforycznych, co doprowadziło 1 lipca o godzinie 0:10 do gwałtownego zapalenia się ropy. Ostatecznie pożar został ugaszony o godzinie 3:15. Zbiorniki tliły się aż do 2 lipca. Na szczęście ocalał zbiornik nr 253 z 7000 ton odgazowanej ropy.
Straty i Skala Akcji
Straty w sprzęcie, instalacjach rafineryjnych i infrastrukturze były ogromne. Zagrożone były pozostałe zbiorniki oddziału ABT, palił się kolektor, pompownia, część oddziałów furfurolu, filtrolu, ABT, magazyn techniczny i zajezdnia lokomotyw. Spłonęły 22 samochody pożarnicze (w tym 5 Tatr i jeden Magirus SD-30 z autodrabiną z ZSP Bielska-Białej), 6 działek wodno-pianowych, 2 agregaty pianowe, 15 motopomp, lokomotywa spalinowa, ponad 20 tysięcy metrów węży, około 1,5 kilometra torów kolejowych oraz drobny sprzęt.
W całej akcji gaśniczej brało udział łącznie 2610 strażaków z 371 sekcji (w tym 58 strażaków z 13 sekcji z Czechosłowacji), a także wojsko i milicja. Do gaszenia pożaru zużyto około 227 ton chemicznych środków gaśniczych w okresie od 26 czerwca do 1 lipca. Użyto 313 samochodów gaśniczych, 49 samochodów ciężarowych, 34 ciężkie samochody wodno-pianowe, 6 samochodów proszkowych, 2 autodrabiny, 15 agregatów pianotwórczych, 11 działek pianowych i 197 pomp pożarniczych, a także 81 000 metrów bieżących węży.
Oficjalna Reakcja i Odbudowa
Na miejsce katastrofy przybyły najwyższe władze ze stolicy, z Edwardem Gierkiem i generałem Jaruzelskim na czele. Odprawom załóg, które miały prowadzić „główne natarcie”, przewodniczył późniejszy pierwszy sekretarz KC PZPR Stanisław Kania, który podkreślał niezwykły spokój przygotowujących się do akcji strażaków.
Tragedia w Czechowicach-Dziedzicach miała wiele przyczyn, a uderzenie pioruna było jedynie katalizatorem. Wśród głównych powodów wymieniano:
- Zbyt ciasne rozmieszczenie zbiorników i ich przestarzała konstrukcja, gdyż brakowało „pływających dachów”, które uniemożliwiają zgromadzenie się par węglowodorów.
- Nieodpowiednia instalacja odgromowa.
- Niesprawna instalacja chłodząca zbiorniki.
- Brak odpowiedniego sprzętu technicznego i środków gaśniczych.
- Źle wybudowane drogi pożarowe, wylane asfaltem, przez co zapalały się pod wpływem żaru.
Odbudowa rafinerii trwała cztery miesiące i zaowocowała znacznym zwiększeniem bezpieczeństwa. Nowe zbiorniki wybudowano w innej części zakładu, w bezpiecznej odległości od osiedli mieszkaniowych, niedaleko granicy z Bestwiną, nad rzekę Białą. Zostały one wyposażone w nowoczesną instalację odgromową, gaśniczą oraz "pływające dachy". Po kilku dniach od ugaszenia pożaru ulicami Czechowic-Dziedzic przeszedł kondukt pogrzebowy, na lawetach przewieziono trumny ze szczątkami ofiar wybuchu. Ku ich pamięci na skwerze ustawiono pomnik z listą nazwisk poległych ratowników.

tags: #26 #maja #czechowice #pozar