90 lat Ochotniczej Straży Pożarnej w Chachalni: Obraz Powiatu Krotoszyńskiego w Roku Jej Założenia 1933

Obchody 90-lecia istnienia Ochotniczej Straży Pożarnej w Chachalni stanowią doskonałą okazję do przypomnienia sobie historycznego kontekstu, w jakim powstała ta zasłużona jednostka. Choć dostarczony materiał archiwalny, głównie z lokalnego wydawnictwa „Krotoszyński Orędownik Powiatowy” z 1933 roku, nie zawiera bezpośrednich informacji o założeniu czy wczesnych działaniach OSP Chachalnia, pozwala on na stworzenie barwnego obrazu życia codziennego i wydarzeń, które kształtowały region w roku jej powstania.

Archiwalne zdjęcie ulicy w Krotoszynie z lat 30. XX wieku

Życie publiczne i administracja w 1933 roku

Rok 1933 był czasem intensywnych działań administracyjnych i społecznych. „Krotoszyński Orędownik Powiatowy” informował m.in. o wyborach.

W piątek dnia 5 maja 1933 r. odbyły się ważne wydarzenia. Na podstawie § 77 rozporządzenia Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z dnia 24 października 1930 r., z Wyjątkiem Województwa Śląskiego (Dz. U. R. P, Nr. 75 poz. 1.), członkowie zarządu, tacy jak Pankowski Józef Major lat 38, oraz Mekraski Izrael Jakób lat 38, handl., byli zaangażowani w lokalne struktury. W skład powyższego zarządu wchodził z urzędu na podstawie § 7 wyżej cytowanego rozporządzenia p. Wobec powyższego, wybory w dniu 14 maja 1933 r. były istotnym wydarzeniem dla społeczności.

Magistrat miasta Wrześni w 1933 roku poszukiwał krewnych Józefa Truszkowskiego, który opuścił Polskę w 1884 roku w 23 roku swego życia. Był szewcem z zawodu i mieszkał w Baltimore przez 48 lat, zmarł pozostawiwszy spadek wartości 9000 dolarów. Podobne poszukiwania spadkobierców Józefa Truszkowskiego, zmarłego w Stanach Zjednoczonych w Baltimore, prowadziły władze amerykańskie.

Odbywały się również lokalne nominacje. W numerze 33 „Orędownika” podano sprostowanie, że Pan Kazimierz Kopydłowski został mianowany I. wiceprezesem Wlkp. Izby Rzemieślniczej nie dekretem wojewódzkim, lecz zarządzeniem Ministerstwa Przemysłu i Handlu Nr. P. A. IV 1/2. Pan Wojewoda Poznański zatwierdził p. K. Kopydłowskiego prezesem Wlkp. Zw. Cechów Piekarskich na miejsce dotychczasowego prezesa p. P. Kabacińskiego z Poznania.

W tutejszym rejestrze Spółdzielni zapisano pod Nr. uchwały walnego zgromadzenia z 30 marca 1927 r., która zmieniła §§ 23. Kolejne uchwały walnego zgromadzenia miały miejsce 27 stycznia 1930 r. oraz 18 marca 1931 r., co świadczy o ciągłej aktywności spółdzielczej w regionie.

Na podstawie § 84 ordynacji wiejskiej z 3 lipca 1891 r. zatwierdzono wybór rolnika Piotra Kowalczyka z Dzielic na sołtysa gminy Dzielice.

Gospodarka i sprawy społeczne

Lokalna gospodarka i usługi również odzwierciedlały realia 1933 roku. Właściciele aptek w regionie byli zniewoleni wstrzymać kredyt dla Kasy Chorych w Ostrowie z dniem 1 czerwca 1933 r., z powodu niedostatecznego regulowania rachunków.

W Koźminie 27 kwietnia 1933 r. Komisja Kwalifikacyjna do uznawania buhajów, działająca na terenie b. powiatu Koźmińskiego, dokonała oceny zwierząt, zwracając uwagę, że do pokrywania cudzych krów wolno używać tylko wyżej wymienionych buhajów uznanych. Burmistrzowie miast Koźmina, Pogorzeli, Borku oraz sołtysi gmin byli odpowiedzialni za nadzór nad tymi przepisami.

W czerwcu 1933 roku odbywały się również egzaminy. Pod przewodnictwem P. dyrektora prof. Leona Hasińskiego odbył się przy Państw. Gimn. im. Ks. H. Kołłątaja egzamin dojrzałości, który zdali m.in. Berkówna A. i Blażejczykówna M. Egzamin nauczycielski w Państw. Sem. Naucz. odbył się w dniach od 8 do 13 czerwca pod przewodnictwem p. dyrektora Cz. Kaczmarek J.

Nastąpiła też zmiana na dworcu. W tych dniach miała miejsce zmiana dzierżawcy restauracji dworcowej, którą przyznano długoletniemu restauratorowi.

Fotografia Kasy Chorych lub apteki z lat 30. XX wieku w Wielkopolsce

Kronika kryminalna i wypadki

Lokalna prasa z 1933 roku obfitowała w doniesienia o wypadkach i przestępstwach, co pokazuje wyzwania stojące przed ówczesnymi służbami, w tym rodzącymi się formacjami bezpieczeństwa i ratownictwa, takimi jak OSP.

Pożary i Podpalenia

W regionie odnotowano kilka poważnych incydentów związanych z ogniem:

  • Dnia 26 bm. wieczorem (prawdopodobnie maja lub czerwca) zbrodnicza ręka wznieciła ogień w drągowinach rew. Lilla, własność Ks. O. Czartoryskiego, w trzech miejscach oddalonych od siebie o około 200 m. Dzięki czujności okolicznej ludności i straży leśnej, pożary zostały zgaszone przed przeniesieniem się na pobliskie zagajniki.
  • W Koźminie, w dniu 29 bm. o godz. 16:30, wybuchł pożar u p. Kasprzaka Walentego zamieszkałego przy ul. Szkolnej. Pożar powstał przez podpalenie właściciela domu, który przed kilku dniami zachorował umysłowo. W czasie gaszenia pożaru zaczadził się jego syn Franciszek, którego pogotowie P. C. K. przewiozło do szpitala.
  • W dniu wczorajszym około godz. 21:15 wybuchł pożar w zabudowaniach p. Biegańskiego w Rynku, gdzie spaliło się zabudowanie dawnej fabryki cygar, służące wówczas za szatnię f-y Korzecki, pralnię i spichrz. Spalił się doszczętnie dach ze spichrzem zawierającym słomę, sieczkę i siano. Poszkodowani byli ubezpieczeni.
  • W dniu 19 bm. o godz. 22:00 spaliła się stodoła wraz z maszynami i narzędziami rolniczymi wdowy Rybowej w Wałkowie. Tego samego dnia doszczętnie spaliły się stodoły wraz z narzędziami w innym miejscu, ponieważ stały obok siebie. Poszkodowani byli ubezpieczeni.
Rycina przedstawiająca pożar stodoły lub lasu z początku XX wieku

Kradzieże i Włamania

Kroniki policyjne z 1933 roku dokumentują liczne przypadki kradzieży i włamań, co świadczy o wyzwaniach w zakresie bezpieczeństwa publicznego:

  • W Wolenicach nieznani sprawcy skradli 12 kur w nocy z 30 ub. m.
  • Tej samej nocy złodzieje zakradli się w Kopieczkach do mieszkania p. Kozalowej i wyprzątnęli prawie wszystko, co możliwe do zabrania.
  • W środę rano sprawcy włamali się do składu kolonjalnego przy ulicy Wolności p. Kończaka przez wybicie szyby i skradli 12 tabliczek czekolady, paczkę herbaty i butelkę soku.
  • Piekarz Wincenty Tokarski z ul. Ostrowskiej miał bardzo nieuczciwego ucznia, Szymańskiego Czesława z Rzemichowa, który go systematycznie okradał ze zboża i mąki. Zboże zabierał niejakiś Wojtkowiak z Krotoszyna i sprzedawał dalej, a uzyskane pieniądze dzielili się do spółki.
  • Gospodarzowi Mincie Fr. z Lutogniewa zabrano podstępem 1 ctn. nieznani sprawcy.
  • Nieznani sprawcy zakradli się do ogrodnika Romowskiego w Konarzewie, gdzie skradziono 4 kury.
  • W ubiegłym tygodniu leśniczy Furmaniuk z Baszkowa przytrzymał cyganów, obozujących w Krotoszynie, na kradzieży ryb.
  • W nocy z niedzieli na poniedziałek złodzieje zakradli się do sklepów gospodarza Fr. Robakowskiego w Barglach i skradli około 1 ctn.
  • W dniu 12 bm. Bachorzowi Michałowi z Osuszy skradziono 1 ctr.
  • W nocy z 15 na 16 bm. dobrze znany sprawca zakradł się przez piwnicę na strych do Gmurowskiej Marji zamieszkałej za cegielnią i skradł pierzynę, a Nawrotowi w Lutogniewie 12 kur.
  • W nocy z piątku na sobotę nieznani sprawcy włamali się do składu żelaza p. Jóźwiaka.
  • Gospodarz Ryszard Springer z Bestwina padł ofiarą kradzieży roweru, pozostawiając go bez opieki przed Urzędem Skarbowym w dniu 23 bm.
  • Panu W. Olejniczakowi skradziono 8 kur, Stelmaszykowi Fr. oraz Pawlakowi Michałowi z Krotoszyna również 8 kur, a p. Fąferkowi z ul.
  • W Zdunach, w nocy z środy na czwartek, nieznani sprawcy włamali się na wiatrak pana Biedera Hugona i skradli 7 ctr. pszenicy i 1 kożuch. Za złodziejami brak było śladu.
  • W przedpołudnie podczas targu skradziono pieniądze.
  • W nocy 26 bm. skradziono w lasach państwowych 3 m. drzewa.
  • Stanisławowi Linkemu z Krotoszyna skradziono 5 zł.
  • Henrykowi Tadlowi z Tomnic skradziono męski zegarek, lecz sprawcę, Błaszczyka Ludwika z Gorzupi, wykryto.
  • W nocy z 29 na 30 ub. m. nieznani sprawcy zakradli się do osadnika Chyłki Jana w Ustkowie i wynieśli około 15 ctn. pszenicy znajdującej się na śpichrzu. Złodzieje, dobrze obeznani z warunkami lokalnymi, zabrali drabinę ze stodoły i przystawili ją pod dom mieszkalny na śpichrz.
  • Gospodarzowi Antoniemu Niedbale z Perzyc skradziono 26,45 zł.
  • Katarzynie Wyskokowej z ul. Kołłątaja skradziono 5 kur.
  • Marcinowi Grobelnemu z ul. Mickiewicza wyrwano całkowicie 5 krzaków begonii z ogrodu.

Wypadki i incydenty

Codzienność roku 1933 nie była pozbawiona tragicznych wydarzeń i niecodziennych zdarzeń:

  • Woźnica Więcek od p. Minty z Kobierna nie zauważył, że na dyszlu drugiego wozu uwiesza mu się dziecko, które tracąc równowagę, wpadło pod wóz. Wypadek ten ucina 2 palce od nóg dziecka.
  • Drugi wypadek, gdzie woźnica Kukwisz najechał na 5-letniego chłopca i złamał mu nogę w udzie, sprawiając, że dziecko mogło pozostać kaleką na całe życie.
  • Podczas ustawiania rusztowania malarskiego przy ul. Sienkiewicza nie zostały chodniki odpowiednio zabezpieczone. W momencie, gdy pod rusztowaniem przechodził uczeń Seminarjum Jankowski Antoni, opuściła się deska, która spadła mu na nogi, łamiąc kość stopy.
  • W dniu 16 bm. o godz. 14:00 w rowie przy torze kolejowym niejakaś Stefania Wasyngiel, lat 21, bez stałego miejsca zamieszkania, porodziła dziecko rodzaju żeńskiego.
  • W Koźminie, w dniu 23 bm., ujawniono dzieciobójstwo dokonane przez córkę gospodarza, Warkocką Mieczysławę, która w dniu 12 maja porodziła dziecko płci żeńskiej, udusiła je, a następnie zakopała za stodołą.
  • Przy ul. Stawnej, na polu p. Stefańskiego, syn gospodarza spotkał parę, która skradała mu koniczynę. Na zwróconą uwagę postawili opór, a mężczyzna uderzył gospodarza narzędziem w głowę, przecinając ucho. Sprawę skierowano do policji.
  • Przejeżdżający cyganie przez wieś Kromolice zatrzymali się w polu Majętności Kromolice z 7 wozami i poczęli podpasać konie w koniczynie. Podczas ostrego zatargu padły strzały, które ugodziły cygana Łakatorza Janusza w brzuch, a Michała Łakatorza w nogi. Pierwszy zakończył żywot po kilku minutach. Wezwana komisja sądowo-lekarska poleciła przewiezienie zwłok do szpitala w Krotoszynie w celu przeprowadzenia sekcji.
  • W Konarzewie, podczas zabawy, Kwieciński Ksawery ze Salni pchnął nożem ucznia malarskiego Panterę Władysława ze Zdun, poważnie kalecząc go w okolicy płuc. Stan poszkodowanego był bardzo poważny.
  • W nocy dzisiejszej próbował odebrać sobie życie niejakiś Jankiewicz Jan, lat 64. Denata zdołał opatrzyć p. Dr. Racinowski i odesłać w stanie nieprzytomnym do szpitala. Jego stan był bardzo poważny.
  • W dniu wczorajszym wypadł mur ze zmurszałych regli piekarni p. Abitz przy ul. Zdunowskiej, który swoim ciężarem załamał dach p. Pflanzowi, na szczęście nie powodując żadnych ofiar w ludziach.
  • W dniu wczorajszym około godz. 17:00, 1,5-roczna dziewczynka Wanda Ptakówna z Smoszewa została najechana przez wóz z piaskiem, własność Orpia Antoniego z Smoszewa, ponosząc śmierć na miejscu.
  • Zaginęły papiery wojskowe na nazwisko Kaczmarek Wojciech z Targoszyc.
  • W sobotę oddalił się w niewiadomym kierunku umysłowo chory Grzesik Kazimierz zamieszkały przy ulicy Klasztornej 3. G. był żonaty, liczył lat 38 i był 1.82 m. wysoki. Ubrany był w granatową marynarkę w kratkę bordową, płaszcz popielaty, trzewiki wysokie lakiery, sztywny kapelusz czarny, kremowe rękawiczki, białą koszulę w paski granatowe i czarny krawat w białą kratkę.
Zeskanowana strona gazety

Powyższe doniesienia z "Krotoszyńskiego Orędownika Powiatowego" z 1933 roku, choć nie mówią bezpośrednio o Ochotniczej Straży Pożarnej w Chachalni, malują obraz trudnej i dynamicznej rzeczywistości, w której przyszło jej działać. Liczne pożary, wypadki i zdarzenia kryminalne podkreślają potrzebę istnienia i rozwoju organizacji ratowniczych, takich jak OSP, które stały się filarem lokalnego bezpieczeństwa i wsparcia społecznego.

tags: #90 #lecie #osp #chachalnia