Steve Buscemi, amerykański aktor, reżyser i producent filmowy, jest powszechnie znany ze swoich charakterystycznych ról i unikalnego wyglądu, które uczyniły go ikoną kina. Jednak zanim osiągnął sławę w Hollywood, jego życie było związane z zupełnie innym, równie bohaterskim zawodem - strażaka. Ta część jego biografii miała ogromny wpływ na jego życie i postrzeganie świata, szczególnie w obliczu tragicznych wydarzeń z 11 września 2001 roku.

Wczesne Lata i Kariera w Służbie Strażackiej
Steve Buscemi urodził się 13 grudnia 1957 roku w Nowym Jorku i pochodzi z nowojorskiej rodziny o włoskich korzeniach. Chociaż o aktorstwie marzył już w szkole średniej, po zakończeniu edukacji, idąc za radą ojca, który chciał, żeby miał "dobrą, pewną pracę", dostał się do straży pożarnej. Ojciec mówił, że "jeśli zostanę strażakiem, będę mógł przejść na emeryturę po 20 latach pracy, pobierać połowę dotychczasowego wynagrodzenia i wtedy być sobie aktorem".
Jako 18-latek przystąpił do nowojorskiego Departamentu Straży Pożarnej (FDNY) w 1980 roku. Przez cztery lata pracował jako strażak w Engine Company 55 w dzielnicy Little Italy na Manhattanie. Pełnił służbę, pomagając ratować życie i mienie w jednej z najbardziej wymagających dzielnic Nowego Jorku. Przez pewien czas łączył pracę w remizie z "potajemnymi" lekcjami aktorstwa, które pobierał po pracy. Później, już w latach 80., karierę w pożarnictwie porzucił dla filmu, studiując w Lee Strasberg Institute i utrzymując się z pracy jako komik.

Powrót do Służby: Zamachy 11 Września
Pomimo porzucenia zawodu, Steve Buscemi pozostał w kontakcie z kolegami, z którymi pełnił niejedną służbę. Gdy 11 września 2001 roku doszło do zamachów terrorystycznych na World Trade Center, kierując się obywatelskim obowiązkiem, postanowił wrócić do swojego dawnego zajęcia. Zgłosił się na ochotnika do swojej byłej remizy strażackiej i przez tydzień pomagał kolegom szukać ofiar w ruinach WTC. Był jednym ze strażaków-ochotników, którzy przeszukiwali gruzy w nadziei, że uda się spod nich wydostać zasypanych.
Aktor niechętnie opowiada o swoim udziale w akcji ratunkowej, nie szukając poklasku i nie chcąc być bohaterem, dlatego próżno szukać jego zdjęć z tamtego okresu. W filmie dokumentalnym "A Good Job: Stories of the FDNY" wspominał: "To był zaszczyt móc to zrobić. Wspaniale było znów pojawić się w remizie strażackiej i spotkać z niektórymi chłopakami, z którymi pracowałem. I było to dla mnie niezwykle pomocne, ponieważ kiedy pracowałem, tak naprawdę nie myślałem o tym tak dużo, nie czułem tego [co się stało] tak bardzo".
W podkaście "WTF" Marca Marona wspominał, że pokierowały go tam przygnębienie i niepokój, który wówczas odczuwali wszyscy nowojorczycy. "Rozbieraliśmy gruzowisko. Co jakiś czas mijały nas worki z ciałami, ale nie zwracaliśmy już na to uwagi. To było rozpraszające. A kurz? Był męczący - sproszkowany cement i bóg jeden wie co jeszcze, zatykające maskę. Szybciej pracowało się bez niej. Mówili 'to coś pewnie zabije nas za 20 lat'. Niektórych zabiło szybciej". Z dawnego oddziału w ruinach WTC zginął jego dobry znajomy.

Długofalowe Konsekwencje i Zespół Stresu Pourazowego
Po 20 latach od tych wydarzeń aktor odniósł się do nich w rozmowie z Markiem Maronem, autorem podcastu "WTC". Opowiedział m.in. o długofalowych konsekwencjach udziału w akcji ratowniczej. "Nie doświadczyłem żadnych problemów zdrowotnych, badałem się, ale bez wątpliwości mam zespół stresu pourazowego" - przyznał Buscemi. "Byłem tam tylko przez jakieś pięć dni, ale kiedy przestałem tam chodzić i próbowałem znów żyć swoim życiem, było to naprawdę trudne" - stwierdził. "Byłem przygnębiony, byłem niespokojny, nie potrafiłem podjąć prostej decyzji. To nadal jest ze mną. Są chwile, kiedy mówię o 11 września i czuję, jakbym tam był. Zaczynam się dusić i uświadamiam sobie: »Ech, to wciąż duża część mnie«" - zwierzył się Buscemi.
Miał szczęście, że praca w rumowisku nie pozostawiła fizycznych śladów w jego organizmie, jednak mentalnie okazała się wyniszczająca. Po zamachach 11 września poszkodowanym na miejscu pomagało ponad 90 tys. strażaków i ratowników. Mieli oni kontakt z toksycznymi oparami, co zwiększa wśród nich ryzyko zachorowań na raka. Dzisiaj wielu z nich prześladują też choroby układu oddechowego i pokarmowego oraz zaburzenia psychiczne. W trakcie ataków na World Trade Center zginęło łącznie około 3 tys. osób, w tym 343 strażaków i ratowników medycznych. Dodatkowo, 341 osób zmarło w kolejnych latach z powodu chorób powstałych w trakcie akcji pomocy.
Dzieci 11 września [Lektor PL]
Wsparcie i Aktywizm na Rzecz Strażaków
Po swojej karierze aktorskiej Buscemi nie zapomniał o swoich korzeniach. Przez lata po 2001 roku aktywnie działał na rzecz strażaków i ich rodzin. Regularnie wspiera różne inicjatywy z nimi związane. W 2014 roku pomógł założyć fundację "Friends of Firefighters", która wspiera zdrowie fizyczne i psychiczne strażaków. Organizacja ta oferuje różne programy pomocy, w tym terapię i wsparcie psychologiczne dla strażaków i ich rodzin.
67-letni dziś aktor nadal pojawia się na wiecach związkowych i jest aktywnym członkiem "Friends of Firefighters". Nie jest jedynym artystą wspierającym tę organizację; towarzyszą mu tam jeszcze m.in. Kevin Smith, Gary Sinise oraz frontman Twisted Sister, Dee Snider. Buscemi uważa, że strażacy zawsze kierują się dobrem innych - nawet gdy ich życie jest zagrożone. Jak mówił w CBS: "Strażacy są świetni w pomaganiu innym, są świetni w pomaganiu sobie nawzajem. Ale nie zawsze - nie zawsze wiedzą, że sami są w potrzebie. Ich pierwszą reakcją byłoby: »Och, ale tamten facet ma gorzej, wiesz?«"

Kariera Aktorska i Reżyserska
Steve Buscemi zyskał popularność dzięki swojej wszechstronności i umiejętności wcielania się w różnorodne postacie. Jest znany ze swoich charakterystycznych ról w wielu filmach i serialach telewizyjnych. Wystąpił w takich produkcjach jak: "Fargo" (1996), "Reservoir Dogs" (1992), "The Big Lebowski" (1998), "Rodzina Soprano", "Zakazane imperium" czy ostatnio "Wednesday". Zagrał też w kinowych hitach, takich jak "Pulp Fiction" i "Armageddon".
Buscemi jest także znany ze swojego charakterystycznego wyglądu, z nieco wyłupiastymi oczami i unikalnym głosem, które sprawiają, że jego postacie są łatwo rozpoznawalne. Już na początku swej kariery kinowej wykazał się dużym kunsztem aktorskim, tworząc przejmujący wizerunek chorego na AIDS w niezależnej produkcji Billa Sherwooda, "Parting Glances" (1986). Zadebiutował jako reżyser filmem "What Happened to Pete" w 1992 roku.

Życie Osobiste i Wyzwania
Steve Buscemi mieszka w dzielnicy Park Slope na Brooklynie i z Nowym Jorkiem jest związany niemal całe życie. W biografii aktora było kilka incydentów, gdy dosłownie oszukał przeznaczenie. Jednym z takich wydarzeń była bójka w klubie Firebelly Lounge w Wilmington podczas zdjęć do filmu "Teren prywatny", gdzie trafił do szpitala po tym, jak kilka razy został dźgnięty nożem, próbując załagodzić konflikt między dwoma mężczyznami oraz Vince'em Vaughnem i Scottem Rosenbergiem. W 2024 roku media donosiły o tym, że został pobity na ulicy przez nieznanego napastnika. W dzieciństwie zaś został potrącony przez autobus, z wypadku wyszedł jednak bez szwanku, a pieniądze z odszkodowania rodzice przeznaczyli na opłacenie mu zajęć z aktorstwa.
W życiu Steve'a Buscemiego były też trudne momenty. W 2019 roku media obiegła wiadomość o niespodziewanej śmierci jego ukochanej żony, Jo Andres. Steve Buscemi i Jo Andres byli małżeństwem przez 32 lata, pobrali się w 1987 roku. Mieli jednego syna, Luciana (ur. 1990). Żona aktora, która pracowała jako choreografka i tancerka, a w kolejnych latach odnosiła sukcesy jako reżyserka, zmarła w wieku 64 lat z powodu choroby nowotworowej. "Ból podczas tej choroby jest najgorszą rzeczą" - przyznał aktor w wywiadzie dla "GQ". Steve Buscemi zmagał się z żałobą, ale nie zrezygnował z pracy, przyznając, że "żałoba nie jest procesem liniowym" oraz że w tym czasie ma złe i dobre chwile.

W 2025 roku okazało się, że serce Steve'a Buscemiego znów jest zajęte. Skradła je Karen Ho, z którą aktor pokazał się na premierze drugiego sezonu serialu "Wednesday". Partnerka artysty nie jest związana z show-biznesem; pracuje na University of Minnesota, gdzie prowadzi zajęcia z antropologii. Według niektórych źródeł para jest już po ślubie. Wygląda więc na to, że Steve Buscemi, świętując 13 grudnia 68. urodziny, znów cieszy się życiem.

tags: #aktor #siwy #muskularny #strazak