Alarm przeciwpożarowy w Wodnym Parku Tychy: analiza przyczyn i przebiegu zdarzenia

Wydarzenia z minionej soboty, związane z akcją ewakuacyjną spowodowaną fałszywym alarmem pożarowym w Wodnym Parku Tychy, wywołały wiele emocji zarówno wśród klientów, jak i personelu obiektu. Choć Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Tychach nie dopatrzyła się żadnych nieprawidłowości, które mogłyby powodować zagrożenie, a akcja ewakuacyjna została przeprowadzona prawidłowo, pojawiły się liczne głosy krytyki dotyczące komunikacji i sposobu zarządzania sytuacją.

Warto podkreślić, że według oficjalnych komunikatów, obiekt był przez cały czas bezpieczny dla przebywających w nim osób. Dowodzący akcją strażacy nie zlokalizowali żadnego zagrożenia pożarowego, a po około czterdziestu minutach działania zostały zakończone. Okazało się, że doszło do awarii systemu przeciwpożarowego, a alarm został zakwalifikowany jako fałszywy.

schemat działania systemu przeciwpożarowego

Przyczyny i przebieg alarmu

Alarm przeciwpożarowy w Wodnym Parku Tychy włączył się około godziny 20:30 w strefie surfingu. Według oświadczenia obiektu, nie było żadnego zagrożenia dla klientów i pracowników. Kierujący akcją strażacy nie wydali dyspozycji do pełnej ewakuacji obiektu i po inspekcji pozwolili na przywrócenie obiektu do działania. Mimo to, część gości zdecydowała się na opuszczenie obiektu.

Ze względów bezpieczeństwa, pracownicy prosili o zwrot transponderów (opasek), które były informacją o liczbie gości przebywających w obiekcie. W tym czasie nie było już żadnego zagrożenia, a strażacy kończyli swoje czynności.

Jednak relacje niektórych gości, opublikowane między innymi na portalu Wykop.pl, wskazują na inny przebieg zdarzeń. Według tych relacji, w trakcie alarmu pożarowego klienci mieli być rozliczani ze swoich zegarków, co doprowadziło do tworzenia się kolejek i chaosu. Panowała napięta atmosfera, a syreny wyły, na zewnątrz znajdowało się kilka wozów strażackich. Jeden z gości wykazał się inicjatywą i wyłamał plombę na drzwiach ewakuacyjnych, umożliwiając ludziom wyjście. Jednak po chwili drzwi zostały zamknięte przez pracownika obsługi, który zakazał wychodzenia z powodu nierozliczonych zegarków.

zdjęcie pokazujące kolejkę ludzi w obiekcie podczas ewakuacji

Problemy z komunikacją i reakcją personelu

Krytyka skierowana pod adresem Wodnego Parku Tychy dotyczy przede wszystkim braku odpowiedniej komunikacji z klientami w trakcie trwania akcji. Goście nie byli informowani o tym, że alarm jest fałszywy i został odwołany. W sytuacji, gdy system zarządzający budynkiem przywrócił stan zablokowanych drzwi ewakuacyjnych, część klientów próbowała je sforsować, co aktywowało alarm antywłamaniowy. Sygnał dźwiękowy tego alarmu, bez odpowiedniej informacji, mógł być odebrany jako kontynuacja alarmu pożarowego.

Film opublikowany w internecie, nagrany w chwili wzbudzenia alarmu przeciwwłamaniowego, przyczynił się do dalszego oburzenia internautów, którzy wierzyli, że oglądają materiał z prawdziwego alarmu pożarowego i domagali się błyskawicznej ewakuacji. Na miejscu zabrakło wyraźnego zaznaczenia ze strony obsługi, że alarm był fałszywy. Pracownicy starali się uspokoić klientów, ale w ogólnym zamieszaniu nie udało im się skutecznie przekazać informacji o braku realnego zagrożenia.

Dodatkowo, pracownicy obiektu również działali w sytuacji stresowej, potęgowanej przez wyzwiska i żądania natychmiastowego zwrotu gotówki. To wpłynęło na tempo obsługiwania klientów i powstanie zatorów.

Oficjalne przeprosiny i wyciągnięte wnioski

Wodny Park Tychy, cztery dni po zdarzeniu, opublikował obszerne oświadczenie, w którym oficjalnie przeprosił za zaistniałą sytuację, a także za blokowanie komentarzy pod postem opublikowanym bezpośrednio po zdarzeniu. Władze zapewniły, że obiekt był bezpieczny, a akcja ewakuacyjna przebiegła prawidłowo. Za główny błąd uznano "złą komunikację z klientami", za co obiekt "bije się w pierś" i podejmuje środki zaradcze.

Wśród wyciągniętych wniosków znalazły się:

  • Zlecenie dodatkowej weryfikacji systemu przeciwpożarowego.
  • Analiza dodatkowych systemów komunikacji głosowej.
  • Zapewnienie klientom rekompensaty za niewykorzystane usługi.

Obiekt zlecił również dodatkową kontrolę przeciwpożarową obiektu.

Reakcje klientów i internautów

Mimo oficjalnych przeprosin i wyjaśnień, tłumaczenia Wodnego Parku nie przekonały większości komentujących. Internauci punktowali niedociągnięcia zarządcy obiektu, zarzucając brak odpowiedzialności, niewystarczające szkolenia personelu oraz próby manipulacji informacją i usuwania nieprzychylnych komentarzy.

Komentujący podkreślali, że w sytuacji alarmu pożarowego, niezależnie od jego przyczyn, powinny zostać otwarte wszystkie drzwi ewakuacyjne, a ludzie kierowani na parking. Wskazywano na brak pokory i umiejętności przyznania się do błędu ze strony zarządu obiektu, a także na brak szacunku wobec obecnych na miejscu ludzi.

Jeden z klientów, który opisał sytuację na Wykop.pl, dokonał zgłoszenia Komendzie Miejskiej Policji w Tychach. Sprawa została przekazana do działu kryminalnego KMP w Tychach i zajmuje się nią prokurator.

Podobne incydenty w Gemini Park Tychy

Warto zaznaczyć, że w ostatnich latach w Tychach dochodziło do innych incydentów związanych z alarmami przeciwpożarowymi, które wymagały ewakuacji.

  • 13 października około godziny 14:20 dyżurny SK KM PSP Tychy otrzymał zgłoszenie z systemu przeciwpożarowego na terenie CH Gemini Park. Sygnał pochodził z czujki w jednej z restauracji. Ewakuowano ponad 1000 osób. Przyczyną pożaru oleju w garnku w jednej z restauracji, który został ugaszony przez pracowników.
  • 14 grudnia doszło do zgłoszenia z centrali monitoringu pożarowego w Gemini Park Tychy. Na miejsce zostały wysłane zastępy Straży Pożarnej. Przed przyjazdem służb ewakuowano około 1800 osób. Powodem zgłoszenia była przypalona potrawa w jednej z restauracji.

Te zdarzenia pokazują, że systemy alarmowe i procedury ewakuacyjne w miejscach o dużym natężeniu ruchu wymagają ciągłej uwagi i doskonalenia.

tags: #alarm #pozarowy #gemini #tychy