Problemy z Bezpieczeństwem Przeciwpożarowym w Byłym Hotelu Marriott (Obecnie Warsaw Presidential Hotel)
Mazowiecki urząd marszałkowski wydał decyzję o wstrzymaniu działalności Warsaw Presidential Hotel, powołując się na brak zgodności z wymogami straży pożarnej. Właścicielem wieżowca w Alejach Jerozolimskich, naprzeciwko Dworca Centralnego, w którym do ubiegłego roku funkcjonował Hotel Marriott (dziś Presidential), jest spółka Lim Center. Jak informuje "SE Wiadomości", spółka Lim Center nie dostosowała wieżowca do zaleceń strażaków, mimo że miała na to osiem lat.

Przedstawicielka spółki Lim Center twierdzi, że posiada pozytywną opinię straży pożarnej z listopada 2024 roku. Victoria Cisowska z hotelu przekazała: "Zapewniamy, że Warsaw Presidential Hotel działa w sposób niezakłócony, zgodnie z prawem i spełnia wymogi bezpieczeństwa. Nasz obiekt wyposażony jest w nowoczesne systemy przeciwpożarowe, w tym całodobowy system wykrywania zagrożeń pożarowych".
Innego zdania jest Urząd Marszałkowski. Jego pracownicy informują, że decyzja o wstrzymaniu działalności została skutecznie doręczona, a właściciel ma 14 dni na odwołanie się do ministra ds. turystyki. Jednak do tej pory nie wpłynęło żadne pismo od zarządcy obiektu. Według straży pożarnej, od lat istnieje realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi przebywających w budynku.

Komenda Miejska PSP w Warszawie po kontroli w 2016 r. wskazała nieprawidłowości, które właściciel budynku miał usunąć. Chodziło między innymi o brak zabezpieczenia przedsionków budynku przed zadymieniem. Terminy, na życzenie spółki, były przedłużane na kolejne lata. Ostatnia decyzja PSP z 15 listopada 2024 roku potwierdza, że zalecenia w części wieżowca nie zostały zrealizowane do dziś i bez tego pozytywnej opinii strażaków nie będzie.
Incydenty Pożarowe i Alarmy w Obiekcie
Pożar Pralki w Restauracji Hotelowej
W środę, chwilę po północy, w hotelu Marriott pojawił się dym. Niebezpieczeństwo zauważono w pobliżu restauracji hotelowej, przestały działać windy. Jak się okazało, powodem była awaria pralki, która zapaliła się. Straż wezwali zaniepokojeni pracownicy. Obsługa próbowała walczyć z żywiołem na własną rękę, i udało im się stłumić płomienie. Według relacji świadków, na miejscu zjawiło się wiele jednostek gaśniczych.

Na łamach TVN Warszawa st. kpt. przekazał: "Zawiadomienie o pożarze otrzymaliśmy 20 minut po północy. Pojawiło się zadymienie i charakterystyczny zapach. Budynek został przewietrzony, nie było osób poszkodowanych." Na szczęście pożar okazał się niegroźny.
Szczegółowy Przebieg Fałszywego Alarmu Pożarowego i Reakcja
Około godziny 5:38 rano ostatni goście hotelowi zaczęli wychodzić na zewnątrz, prawdopodobnie w wyniku wzbudzonego alarmu pożarowego. Świadek wydarzeń opowiadał, że właściciel, który przyjechał po około 40 minutach od początku zdarzenia, poinformował o około 80 osobach przebywających w hotelu.
Alarm był na tyle przeraźliwy, że o 5:43 podjęto decyzję o jego wyłączeniu ze względu na obecność dużej liczby małych dzieci wśród gości. O 5:44 udało się wyłączyć "wyjca" z pomocą jednej z Pań, również gości hotelowych, co spowodowało ponowne zazbrojenie alarmu pożarowego.
O godzinie 5:54 wszyscy goście hotelowi nadal znajdowali się w holu hotelowym, czekając na straż. Świadek, dzwoniąc na numer 998, upewnił się, czy zgłoszenie dotarło. O 5:56, w rozmowie z oficerem operacyjnym PSP, okazało się, że służby nie otrzymały żadnego zgłoszenia.
Procedury ewakuacyjne w domach opieki
Właściciel hotelu pojawił się około 6:08. O 6:09, wraz z nim, udano się sprawdzić czujkę, która znajdowała się na strychu. Strych okazał się mały, a ognia ani jego oznak nie było widać, co wskazywało na fałszywy alarm. Mimo to, o 6:16 "rozentuzjazmowany tłum" gości, lekko panikując, żądał od właściciela wezwania PSP, obawiając się obecności czadu. Odmawiano powrotu do pokoi. O 6:34, po opanowaniu "rozentuzjazmowanego i histeryzującego tłumu" przez właściciela (z pomocą świadka), wszyscy goście wrócili do swoich pokoi. Okazało się, że alarm został wzbudzony fałszywie.