Walka z ogniem przez wieki stanowiła jedno z największych wyzwań dla mieszkańców miast. Niewielkie pożary potrafiły strawić całe aglomeracje, a wraz z rozwojem przemysłu ryzyko wybuchów pożarów było jeszcze większe. Już od początku XIX wieku wielu konstruktorów i wynalazców podejmowało próby opracowania systemów, które pozwoliłyby na gaszenie pożarów zanim na miejsce dotarliby strażacy. Jednak zanim możliwe stało się skuteczne gaszenie, kluczowe było szybkie i efektywne powiadomienie o zagrożeniu. Historia systemów alarmowych jest równie długa i złożona, co historia samego pożarnictwa.
Najwcześniejsze formy alarmowania
Obowiązek wszczynania alarmu na widok niekontrolowanego pożaru został po raz pierwszy nałożony na tradycyjnych strażników dziennych i nocnych. W starożytnej Grecji i Cesarstwie Rzymskim strażnicy, zmieniający się co trzy godziny, byli szkoleni, aby wszczynać alarm w przypadku wykrycia pożaru. Znacznie później, w Dreźnie, strażnicy omijali obszar odpowiedzialności w mieście osiem razy w ciągu godziny, co było dość skuteczną metodą nadzoru przeciwpożarowego.
Typowym środkiem ostrzegania o pożarze w mieście był dzwonek, który nie tylko podniósł alarm, ale także umożliwiał przekazanie informacji o miejscu zapłonu. Dzięki specjalnemu kodowi dzwonka można było przekazać straży pożarnej miejsce pożaru, a także jego intensywność. Z czasem w zespole strażników pojawił się także trębacz, który rogiem ostrzegał otoczenie o niebezpieczeństwie.

Kolejnym etapem ewolucji systemu ostrzegania przeciwpożarowego były wieże, z których w dzień miejsce zapłonu wskazywała flaga, a w nocy latarnia. W przypadku miast zbudowanych z drewna takie środki zapobiegawcze były szczególnie istotne. Car Aleksiej Michajłowicz w 1668 roku wskazał w swoim liście procedurę nadawania sygnału pożarowego w Moskwie: „Jeśli zapali się w jakimś miejscu na Kremlu i w tym czasie obije wszystkie trzy alarmy w obu kierunkach tak szybko, jak to możliwe. A jeśli zapali się w Chinach, w jakimś miejscu, a wtedy obie krawędzie są lepsze...”
Problemy z nakierowaniem straży pożarnych na płonące domy w miastach pojawiły się po raz pierwszy w Europie, dotyczyły dużych obszarów stolic. Na przykład w Rydze pożary ogłaszano równoczesnym biciem dzwonów z czterech kościołów naraz, a kierunek pożaru wskazywano warunkową liczbą uderzeń. Wiedeńscy obserwatorzy używali krzyży na wieżach jako punktów orientacyjnych dla dokładności. Ponadto europejskie stolice zaczęły wykorzystywać optykę do wizualnej kontroli obszaru miejskiego. Początkowo były to klasyczne lunety, później zastąpiono je toposkopami, które umożliwiały wykrycie pożaru nawet na obrzeżach miasta.

Rozwój mechanicznych systemów ostrzegawczych
Z wysokiej wieży nadal trzeba było szybko przekazać straży pożarnej informację o naturze pożaru i miejscu jego wystąpienia. W tym celu wynaleziono pocztę pneumatyczną, której analog można zaobserwować w sieci nowoczesnych supermarketów. Pojawienie się tej metody komunikacji sięga lat 70. XVIII wieku i od tego czasu od dawna jest standardowym wyposażeniem straży pożarnych na całym świecie. W małych miejscowościach rozpowszechniły się specjalne dzwonki przeciwpożarowe, wykonane z amalgamatu. Siła dźwięku takiego dzwonu wynikała z faktu, że średnica dzwonu przekraczała wysokość. Znacznie głośniej informował otoczenie o pożarze specjalny wycie, jakim był żelazny cylinder z tłokiem, z którego sprężone powietrze pod ciśnieniem wpadało z piskiem do klaksonu. Naoczni świadkowie wspominają, że taką syrenę słychać było w odległości 7-8 km.
Jeśli pożar w mieście był poważny i wymagał wysiłku kilku straży pożarnych z różnych części miasta, stosowano system znaków konwencjonalnych. Na przykład czerwona flaga w dzień lub czerwona latarnia w nocy oznaczały zebranie wszystkich jednostek w określonym miejscu, a biała flaga lub zielona latarnia wymagały posiłków.
Wczesne próby automatyzacji
Z czasem w systemie ostrzegania przeciwpożarowego zaczęły pojawiać się elementy automatyki. Za Piotra I na statkach zaczęto stosować przewód przeciwpożarowy z prochem. W Anglii w połowie XIX wieku, w budynkach mieszkalnych na długim sznurku zawieszano metalowy ciężarek. Sznur był przeciągany przez pomieszczenia i jeśli spłonął z ognia, to ciężar spadał na miniaturowy ładunek wybuchowy. Podobną technikę zastosowano w przemyśle, tylko w tym przypadku ciężar spadał na mechanizm spustowy sprężynowego dzwonka alarmowego. W rosyjskiej wersji tej techniki wynalazca Carl Dion był w stanie osiągnąć taką czułość, że system reagował nawet na gorące powietrze.

Początki elektrycznych systemów alarmowych
Mechaniczne „zabawki” zaczęły stopniowo zastępować sygnalizatory elektryczne, które od 1840 roku weszły do użytku w Ameryce i Niemczech. Początkowo były to najprostsze połączenia elektryczne, później zastąpione przez urządzenia telegraficzne. W zatłoczonych miejscach europejskich stolic z połowy XIX wieku można było teraz zobaczyć aparat Morse'a, na którym specjalnie przeszkolona osoba informowała straż pożarną o pożarze. Detektor Berlin, znajdujący się na ulicach stolicy co 100-160 metrów, jeszcze bardziej uprościł proces dzwonienia. Każdy przechodzień mógł, w razie niebezpieczeństwa, przekręcić klamkę kilka razy, aby uruchomić alarm. W rezultacie wszystkie innowacje na początku XX wieku skróciły czas przybycia najlepszych straży pożarnych do 10 minut.
Prawdziwą doskonałością tamtych czasów był aparat telegraficzny Gamavell and Co., który podczas alarmu podawał miejsce zapłonu na wskaźniku, a także zapisywał na taśmie godzinę i datę połączenia. Warto zauważyć, że system budził nie tylko dyżurnych strażaków, ale także przekazywał sygnał alarmowy do mieszkania strażaka. W Rosji taki sprzęt pojawił się dopiero w 1905 roku w litewskiej części Petersburga.
System Channinga i Farmera oraz ulepszenia Gamewella
Rozwiązaniem problemu szybkiego powiadamiania zajął się w 1852 roku lekarz William Channing oraz inżynier Moses Farmer. Postanowili oni wykorzystać telegraf i kod Morse’a. Opracowali specjalne skrzynki z korbą, połączone z centralą. Po przekręceniu korby, do centrali trafiał zakodowany wcześniej sygnał. Operator w centrali na podstawie kodu określał w którym miejscu wywołano alarm, a następnie wysyłał w to miejsce strażaków. Dodatkowym elementem systemu były specjalne dzwonki w remizach strażackich, uruchamiane elektrycznie z centrali, które nadawały kod skrzynki alarmowej. Dzięki temu strażacy wiedzieli, gdzie mają się udać. Wynalazcy przekonali władze Bostonu do wypróbowania tego rozwiązania w 1852 roku, a 19 maja 1857 roku Channing i Farmer opatentowali swój system alarmowy.
Sam system był bardzo ciekawy, ale miał też wady. Skrzynki narażone były na wandalizm, a jeśli w jednym momencie uruchomiono więcej niż jedną, to ich sygnały mieszały się w centrali. W 1859 roku John Nelson Gamewell, urzędnik pocztowy z Karoliny Południowej, postanowił dopracować patent Channinga i Farmera. Opracował on bardziej odporny na warunki pogodowe mechanizm oraz skrzynki alarmowe. Dodatkowo wyeliminował problem mieszania się sygnałów, a w skrzynkach dodano dzwonki, które uruchamiały się wraz z wysłaniem sygnału, informując również osoby postronne o pożarze. Eliminowało to też częściowo problem fałszywych alarmów. Do końca XIX wieku system Gamewella miał 95% udział w rynku systemów alarmowych w USA. Dopiero po II wojnie światowej wyparły go rozwiązania telefoniczne, a później radiowe i sieciowe. Korby zostały zastąpione przez przełączniki i charakterystyczne skrzyneczki z szklanymi okienkami, młoteczkiem i napisem „Zbij w razie pożaru”.
Automatyczne wykrywanie pożaru wewnątrz budynku
Mimo wszelkich wysiłków, wiele pożarów rozprzestrzeniało się na duże obszary w czasie reakcji oddziałów straży pożarnej. Faktem było, że kiedy obserwatorzy na zewnątrz zauważyli ogień, pokrywał on już większość wnętrza budynku. Dlatego zaistniała potrzeba szybkiego informowania strażaków nawet o zwykłym wzroście temperatury w lokalu. W tym celu doskonałe było zamykanie (lub otwieranie) obwodów różnych układów elektrycznych poprzez zmianę objętości cieczy, kształtu sprężyny i tym podobnych.
Jednym z pierwszych był Gelbort, który w 1884 roku zaproponował do tego pewną ciecz wrzącą w temperaturze 40 stopni. Wlano ją do metalowego pojemnika z układem stykowym umieszczonym w wieczku. Gdy tylko ciecz z ognia zagotowała się, opary uciskały się na pokrywie i obwód elektryczny został zamknięty. Skutkowało to albo głośnym telefonem, albo natychmiastowym alarmem do straży pożarnej. Podobną zasadę działania zapożyczyła niemiecka firma Siemens-Halske dla masy swoich czujek pożarowych.

Ewoluując, alarm przeciwpożarowy stawał się coraz bardziej wyrafinowany pod względem parametrów technicznych. Pojawiły się układy różnicowe reagujące na wzrost temperatury w pomieszczeniu. W Rosji przywileje takim budowlom zaczęto nadawać od końca XIX wieku - w 1886 roku M. Szwambaum i G. Stykopulkowski zaprojektowali w ten sposób swój „Elektroautomatyczny aparat do sygnalizacji pożaru”. W wielu detektorach tamtych czasów zaczęto szeroko stosować wkładki topliwe, które przerywały styki elektryczne, a także metalowe płytki odkształcające się pod wpływem ciepła. Tak więc w 1899 roku moskiewski chłop Jakow Kazakow opracował automatyczny kontakt ogniowy, który był wykonany z materiału, który rozszerzał się po podgrzaniu.

Firma Gent & Co., początkowo specjalizująca się w produkcji zegarów, później zróżnicowała swoją ofertę w akcesoria elektryczne, a następnie w produkty przeciwpożarowe, zajmując się rosnącą potrzebą systemów bezpieczeństwa pożarowego. W latach 50. Gent wprowadził swój pierwszy system alarmów przeciwpożarowych, który wykorzystał najnowocześniejszą technologię przekaźnika do wykrywania pożarów. W latach siedemdziesiątych i 80. Gent kontynuował intensywne badania nad rozwojem swoich systemów, wprowadzając bardziej zaawansowane funkcje, a w latach 90. umocnił swoje dziedzictwo oparte na innowacjach, niezawodności i bezpieczeństwie oferowanym użytkownikom końcowym.
Historia systemów alarmowych w Polsce
W Polsce, podobnie jak w innych krajach, rozwój systemów alarmowych był początkowo związany z importem zagranicznych technologii. W 1858 roku w pobliżu wagi siana na nabrzeżu Kałasznikowskiego w Petersburgu zainstalowano ręczny system sygnalizacji niemieckiego Siemensa, co wskazuje na wczesną obecność tych rozwiązań w regionie. W 1905 roku firma Gamewell zwyciężyła w konkursie na instalację detektorów elektrycznych w Petersburgu. Pierwsze alarmy przeciwpożarowe w Moskwie i Carskim Siole pojawiły się w 1907 roku.
Pierwszym produktem rodzimej produkcji na ziemiach wschodnich był sygnalizator belkowy, który zaczął być produkowany w fabryce Kozitsky w 1924 roku. W 1926 roku pojawił się Sprinkler JSC, uznawany za założyciela radzieckiej inżynierskiej szkoły automatyki przeciwpożarowej.
Rozwój legislacyjny i techniczny po II wojnie światowej
Po II wojnie światowej, w Polsce nastąpił intensywny rozwój legislacyjny i organizacyjny w dziedzinie ochrony przeciwpożarowej. Już 22 listopada 1944 roku utworzono stanowisko głównego inspektora pożarnictwa, a w listopadzie 1945 roku reaktywowano Związek Straży Pożarnych RP. Ustawa z dnia 4 lutego 1950 roku o ochronie przeciwpożarowej i jej organizacji powołała państwowe organy ochrony przeciwpożarowej, czyniąc zapobieganie pożarom obowiązkiem powszechnym.
Wprowadzano również klasyfikacje zakładów pracy z uwagi na zagrożenie pożarowe (Zarządzenie Ministra Gospodarki Komunalnej z 15 grudnia 1952 r.), co wiązało się z potrzebą odpowiednich systemów zabezpieczeń. W 1960 roku i ponownie w 1966 roku wydawano rozporządzenia zmieniające przepisy techniczno-budowlane, które określały warunki techniczne dla budynków o różnych funkcjach, co pośrednio wpływało na wymagania dotyczące systemów alarmowych.
Początkowo produkowane w kraju czujki sygnalizacji pożaru cnt1, cnt2 i CTUB, wykorzystujące styki bimetalowe, cierpiały na problemy z niezawodnością, co prowadziło do braku zaufania. Sytuacja poprawiła się z wprowadzeniem nowoczesnych na tamte czasy czujek dymu CJR-10, opartych na preparacie radioaktywnym Polon. Mimo początkowych problemów z „pyleniem” Polonu, dzisiejsze krajowe czujki izotopowe (wykorzystujące izotop Am241) są światowej jakości. Okres "gierkowski" przyniósł napływ importowanych instalacji i urządzeń przeciwpożarowych, co przełożyło się na intensyfikację procesów legislacyjnych i normalizacyjnych oraz rozwój możliwości badawczych w Polsce.
Lata 70. XX wieku były kluczowe dla rozwoju polskiej ochrony przeciwpożarowej, w tym dla systemów alarmowych. Powołano wówczas:
- Wyższą Oficerską Szkołę Pożarniczą ze specjalizacją w prewencji.
- Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Ochrony Przeciwpożarowej w Józefowie, zajmujący się działalnością naukowo-badawczą i oceną instalacji oraz urządzeń przeciwpożarowych.
- Uchwalono ustawę z dnia 12 czerwca 1975 r. o ochronie przeciwpożarowej.
Pod koniec lat 80. opracowano nowe warunki techniczne dla budynków, które zostały wydane w 1980 roku jako Rozporządzenie Ministra Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki (popularnie nazywane „17”). To przełomowe rozporządzenie wprowadziło pojęcia przejścia i dojścia ewakuacyjnego, uzależnienie warunków ewakuacji od funkcji obiektu i jego wysokości, wymagania dla budynków wysokich i wysokościowych, a także znaczenie stosowania w budynkach stałych urządzeń gaśniczych i systemów alarmowych.
Obecnie zabezpieczenie w postaci zbiorników przeciwpożarowych, instalacji sygnalizacji pożaru i innych systemów alarmowych jest regulowane przepisami prawa budowlanego i ochrony przeciwpożarowej, stanowiąc integralną część bezpieczeństwa każdego budynku i obiektu.
tags: #alarm #przeciwpozarowy #historyjka