Wprowadzenie: Katedra Notre Dame - symbol Paryża i inspiracja dla twórców
Katedra Naszej Pani, bo tak można przetłumaczyć nazwę odnoszącą się do Marii Panny, jest jednym z najważniejszych budynków Paryża. To drugi po Wieży Eiffla najsłynniejszy budynek stolicy Francji, który rocznie zwiedzało 12 milionów osób. Piękny, mocny, gotycki kościół, będący mistrzostwem architektury swojego czasu, powstawał ponad 180 lat (1163-1345). Katedra od zawsze fascynowała artystów, będąc opisaną w powieściach i utrwaloną na obrazach. Jednak 15 kwietnia 2019 roku, wieczorem w Paryżu wybuchł pożar w katedrze Notre Dame, co było szokującą wiadomością, która w mgnieniu oka obiegła świat. Tłumy paryżan i turystów zebrały się w okolicy katedry, by w milczeniu i niedowierzaniu patrzeć na płonący budynek.

Notre Dame w literaturze i filmie przed katastrofą
Powieść Wiktora Hugo „Katedra Marii Panny w Paryżu”
Najsłynniejszym dziełem, które opisuje katedrę, jest XIX-wieczna powieść „Katedra Marii Panny w Paryżu” Wiktora Hugo. Jej akcja dzieje się w XV wieku, a jednym z tematów tej wielowątkowej historii jest grzeszne zauroczenie archidiakona Klaudiusza Frollo piękną Cyganką - Esmeraldą. Zakonnik jednocześnie ją kocha i nienawidzi. Uwięziona w wieży katedry Notre Dame miała szansę na ocalenie, gdy próbował ją ochronić sługa Klaudiusza - Quasimodo, ślepy na jedno oko i kulawy garbus. Podobno greckie słowo oznaczające przeznaczenie - „ANAΓKH” - spostrzegł na murach Katedry Notre Dame szukający rozpaczliwie inspiracji Viktor Hugo. „Zapytywał siebie, odgadnąć pragnął, coby to być mogła za dusza pokutnicza, która świata opuścić nie chciała bez położenia tego piętna zbrodni czy nieszczęścia na łonie starego kościoła” - pisał Hugo. Powieść Hugo zapoczątkowała europejską fascynację średniowieczem.
Katedra jako tło kinematograficzne
Historia Quasimodo i Esmeraldy była wielokrotnie wykorzystywana w adaptacjach filmowych. W jednym z pierwszych i najsłynniejszych filmów „Dzwonnik z Notre Dame”, który w 1956 roku wyreżyserował Jean Delannoy, rolę Esmeraldy zagrała Gina Lollobrigida, a rolę Quasimodo - Anthony Quinn. Dużo mniej związaną z powieścią Victora Hugo i przez to o wiele łagodniejszą wersję opowieści, przedstawiono w bajce z wytwórni Walta Disneya „Dzwonnik z Notre Dame”. Katedra była też tłem wielu innych filmów, których akcja rozgrywała się we Francji, m.in. w „Amerykaninie w Paryżu” (1951) z Gene Kelly i Leslie Caron, „Do utraty tchu” (1960) Jean-Luca Godarda z Jean-Paulem Belmondo, czy w „Amelii” Jeanne-Pierre’a Jeuneta, gdzie widzimy sceny we wnętrzu i przed katedrą. W filmie „Przed zachodem słońca” Richarda Linklatera, patrzący na katedrę Jesse (Ethan Hawke) opowiada Celine (Julie Delpy): „Słyszałem, że podczas okupacji Niemcy, wynosząc się z miasta, zaminowali świątynię, by ją wysadzić. Zostawili jednego żołnierza, który miał zdetonować ładunek. A on nic. Siedział porażony pięknem budowli. Kiedy wkroczyli tu alianci, znaleźli podłożone ładunki i nietknięty przełącznik”. Katedra Notre Dame jest obecna w kinematografii od ponad 100 lat.
Dzwonnik z Notre Dame (1996) – zwiastun nr 1 | Klasyczne zwiastuny Movieclips
Tragedia 15 kwietnia 2019 roku: pożar Notre Dame
Przebieg i chronologia zdarzeń
Pożar katedry Notre-Dame w Paryżu wybuchł 15 kwietnia 2019 roku. Pierwszy alarm pożarowy rozległ się o godzinie 18:20, a katedra została ewakuowana w ciągu kilku minut. Jeden ze strażników wspiął się na dach, jednak nie znalazł ognia. Ponownie alarm pożarowy zabrzmiał o godzinie 18:43. O 18:49 strażnicy po ponownym sprawdzeniu dachu zlokalizowali ogień. Straż pożarna została wezwana o godzinie 18:51, a jednostki skierowane do walki z pożarem przybyły na miejsce w ciągu 10 minut od zgłoszenia. Krótko przed godziną 20 zawaliła się iglica. Pożar objął dach świątyni i znajdującą się na nim sygnaturkę, a później rozprzestrzenił się na jedną z wież budowli. W akcji gaszenia katedry Notre-Dame brało udział blisko 400 strażaków. Pożar ugaszono 16 kwietnia około godziny 4:00.

Skala zniszczeń i akcja ratunkowa
Główna konstrukcja budowli oraz dwie wieże, a także trzy rozety z XII i XIII wieku ocalały. Dach świątyni doszczętnie spłonął, zaś zbudowana w XIX wieku według projektu Eugène’a Viollet-le-Duca sygnaturka uległa zawaleniu. Zniszczone zostały również fragmenty kamiennego sklepienia w nawie głównej, na jej skrzyżowaniu z transeptem oraz w północnej części transeptu, a także XIX-wieczne górne witraże w szczytach transeptu. Pożar katedry spowodował uwolnienie do atmosfery 460 ton ołowiu. Renee Hagen, rektor prewencji przeciwpożarowej w Akademii Pożarnictwa w Holandii, ocenił, że ratowanie dachu było niemożliwe ze względu na wysokość, na jaką nie sposób było dostarczyć wody. Francuscy strażacy zapewne to wiedzieli, więc lali wodę głównie w celu uspokojenia opinii publicznej i schłodzenia konstrukcji. Piękne drewniane wnętrze spłonęło. Nazywano je „lasem”, bo dach katedry, zajmujący powierzchnię 1000 metrów kwadratowych, opierał się na potężnej, drewnianej konstrukcji, do której budowy 850 lat temu zużyto 1300 ogromnych dębów. Było to dzieło sztuki samo w sobie.
Uratowane artefakty i relikwie
Dzięki błyskawicznej akcji gaśniczej udało się ocalić zabytki we wnętrzu katedry. Generał Jean-Claude Gallet, dowódca paryskiej straży pożarnej, poinformował, że najcenniejsze zabytki zostały w porę wyniesione. Mer Paryża Anne Hidalgo podała, że z płonącej katedry uratowano m.in. słynną koronę cierniową czy tunikę św. Ludwika, a także fragment krzyża, na którym miał umrzeć Chrystus, i gwóźdź z tego krzyża. Wszystko, co znajdowało się w skarbcu katedry, zostało wyniesione i zabezpieczone. Paryskie media ostrzegały przed rozpowszechnianiem alarmistycznych bilansów zniszczeń, pojawiających się na portalach społecznościowych, w tym informacji o stracie trzech rozet katedry. Jak się wydaje, mogły one zostać uszkodzone, ale nie zniszczone.
Artystyczne interpretacje i echa pożaru
Skojarzenia z twórczością Zdzisława Beksińskiego
Pożar katedry Notre Dame kolejny raz uruchomił ludzką wyobraźnię, wzbudził skojarzenia. "Patrzenie na ten pożar poprzez katedry Beksińskiego byłoby kolejnym nadużyciem wobec artysty, aczkolwiek nie dziwię się, że tego typu skojarzenia się pojawiły" - powiedział PAP Wiesław Banach, historyk sztuki, emerytowany dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku. Zdzisław Beksiński nie malował Notre Dame ani żadnej innej konkretnej, istniejącej katedry. "Trzeba pamiętać, że z wykształcenia był architektem. W swej twórczości stosował - jak to nazywał „wieszaki” - motywy będące inspiracją. "Katedra Notre Dame to symbol europejskiego chrześcijaństwa, symbol cywilizacji - w momencie jej niesamowitego wzlotu w średniowieczu" - przypomniał.

Film „Notre Dame płonie” (Notre Dame brûle) jako dokumentalna rekonstrukcja
Paryska świątynia działała na ludzką wyobraźnię na długo jeszcze przed internetem i pożarem, a tragiczne wydarzenia z 2019 roku stały się inspiracją dla twórców filmowych. Jednym z nich jest Jean-Jacques Annaud, reżyser filmu „Notre Dame płonie” (Notre Dame brûle) z 2022 roku, który przedstawia wierną rekonstrukcję zdarzeń.
Doświadczenie reżysera w ukazywaniu ognia
Jean-Jacques Annaud to artysta łatwo wytwarzający wrażenie autentyczności. Jego produkcje są bardzo drogie i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, co jest ważne w kontekście prezentowania ognistych scen. Reżyser ma duże doświadczenie w tej dziedzinie, będąc twórcą kultowego filmu „Walka o ogień” (1981), który otwiera i zamyka się motywem ognia. Fascynację ogniem dał też wyraz w filmie „Imię róży” (1985), kryminale dziejącym się w scenerii średniowiecznego klasztoru, gdzie sekwencje pożarowe robią wielkie wrażenie. Nawet w filmie dla dzieci „Niedźwiadek” (1988) kwestia ogniowa jest ważna. Żaden z francuskich reżyserów nie miał podobnego przetarcia ogniowo-pożarowego.
Wykorzystanie obfitych archiwów
Reżyser i scenarzysta mieli ułatwione zadanie za sprawą przebogatego archiwum. Pożar od całkiem wczesnej fazy uwieczniały tysiące telefonów komórkowych, swoje kręciły telewizje, a obrazy rejestrowali na własne potrzeby strażacy, również przy użyciu dronów. Powstało bez liku różnych ujęć - z bliska, z daleka, w planie szerokim, wąskim, za dnia i nocą. Ze względu na samoistną spektakularność nie trzeba było niczego podkręcać. Brakowało jednak autentycznych ujęć z wnętrz, które należało dorobić. Ponadto trzeba było dodać kilkanaście scen z postaciami, z którymi widz mógłby się identyfikować, oczywiście nie mogło zabraknąć dramaturgii. W tym przypadku też było z czego czerpać, wszak nikt nie zginął, więc wszyscy mogli opowiadać o przeżyciach: księża, kościelni, ochroniarze, przewodnicy, pracownicy muzeum przykatedralnego czy strażacy.
Wierna rekonstrukcja zdarzeń i krytyka ludzkich zachowań
Filmowi towarzyszy odliczanie czasu od momentu powstania pożaru, co ściska za gardło, zwłaszcza tych, którzy z racji wykonywanego zawodu wiedzą, czym jest pożar i jak coraz bardziej beznadziejna staje się sytuacja. Ponadto ustawicznie przebija przez opowieść drugie dno - kulturowe. Na początku poznajemy świątynię i mnóstwo dotyczących jej ciekawostek, jakbyśmy byli jednymi z 15 milionów rocznie nieco znudzonych turystów. Widzimy idącego do pracy człowieka, ciemnoskórego mężczyznę, który niezbyt dobrze mówi po francusku i cieszy się pierwszym dniem pracy. W jego kanciapie jest centralka systemu sygnalizacji pożarowej Notre Dame. Zmęczony nowicjusz widzi alarm, identyfikuje jego miejsce, niestety myli się, po czym alarmuje ochronę obiektu. Alarm zostaje odwołany, choć centralka wyła w kanciapie, a ludzie wracają na mszę. Tymczasem ludzie robiący sobie na zewnątrz katedry pamiątkowe zdjęcia wysyłali je do znajomych, i takim oto sposobem jeden z szefów paryskiej straży pożarnej dostał informację z drugiego końca świata, że nad katedrą unosi się dym. Wreszcie rozdzwaniają się telefony od mieszkańców Paryża. Film pokazuje obraz infantylnego egoizmu w skali społecznej - jazda alarmowa strażackiego pojazdu, próbującego przebić się przez korki samochodowe i ludzkie, jest utrudniana przez rowerzystów i pieszych. Strażacy musieli rękoma spychać ich na bok. Obraz pożaru robi wrażenie, co jest zasługą faktycznych ujęć oraz pracy scenografów i specjalistów od efektów specjalnych. Odtworzono w studio znaczne fragmenty przestrzeni poddachowej, wnętrze dzwonnicy, fragmenty murów i dachu. Zapach okazuje się trudny do zniesienia, wszak przepala się i topi średniowieczny ołów. Z nieba leci grad węgielków, bo wiatr wzmaga płomienie i porywa zgliszcza. Wreszcie docierają inne zastępy straży i sprzęt. Strażacy walczyli o drewniane konstrukcje nośne dzwonnic, budując nowe linie gaśnicze.
Dzwonnik z Notre Dame (1996) – zwiastun nr 1 | Klasyczne zwiastuny Movieclips
Symbolika i refleksje w filmie
W zapadłej ciszy nocnej strażacy, przyświecający sobie w plątaninie drewna wyłącznie własnymi latarkami, słyszą z wysokości wież odległy śpiew tysięcy ludzi. Film oddaje to po mistrzowsku, a przez szacunek dla prawdy obnaża naprawdę wiele. W drugim obrazie biały posąg Maryi wewnątrz katedry płacze czarnymi łzami. Warto to wszystko zobaczyć, ponieważ żadna relacja telewizyjna nie pokaże tak klarownie splotu ludzkich błędów, ani nie umieści widza tuż za plecami strażaków.
Odbudowa i przyszłość katedry
Plany odbudowy i zebrane środki
Prezydent Emmanuel Macron już w dniu pożaru zapowiedział odbudowę katedry. W związku z tym osoby prywatne, przedsiębiorstwa oraz francuskie i zagraniczne instytucje zadeklarowały pomoc finansową. Do odbudowy iglicy Notre Dame potrzeba 1000 dwustuletnich dębów. Straż leśna przeszukuje lasy w gminach Conches i Breteuil w regionie Eure w poszukiwaniu dębów, które muszą liczyć od 150 do 200 lat. Antropolog kultury Bertrand de Feydeau wieszczy, że jeśli ktoś do tej pory nie widział katedry Notre-Dame, to nigdy już nie zobaczy jej takiej samej, gdyż dachu nie da się odbudować w poprzednim kształcie. Francuzi wiernie ją odbudują w postaci efektownej, a mocno niehistorycznej rekonstrukcji z XIX w., bo to niezmiernie dochodowy element tamtejszej popkultury.
Nowe odkrycia podczas prac renowacyjnych
Chociaż przyczyna pożaru wciąż nie została ustalona, naukowcom udało się dokonać innych odkryć. W marcu 2022 roku, podczas renowacji katedry, archeolodzy odnaleźli dwa ołowiane sarkofagi, o których istnieniu nikt wcześniej nie wiedział. W trakcie badań sarkofagi zostały otwarte, a szczątki poddane analizie. Okazało się, że jeden szkielet należał do wysokiej rangi duchownego, Antoine'a de la Porte, kanonika katedry z przełomu XVII i XVIII wieku, który zmarł w wieku 83 lat. Drugi sarkofag zawierał szczątki mężczyzny, który w chwili śmierci miał od 25 do 40 lat, wiódł trudne życie i został zabalsamowany, co było rzadką praktyką we Francji. Wstępne datowanie radiowęglowe wykazało, że zmarły mógł żyć pomiędzy XIV a XVII wiekiem. Naukowcy już mówią o tym, że jest to odkrycie o „nadzwyczajnej wadze naukowej”.