Australię od wielu lat pustoszą gigantyczne pożary, ale sezon 2019/2020 przyniósł katastrofę rzadko spotykanych rozmiarów. W jej wyniku zginęło kilkadziesiąt osób i ponad miliard zwierząt (ssaków, ptaków i gadów). Setki tysięcy mieszkańców stanów Nowa Południowa Walia i Wiktoria zostało ewakuowanych, a ponad 100 tysięcy kilometrów kwadratowych ziemi spłonęło. Tysiące domów zostało zniszczonych.

Skala katastrofy i jej wpływ na ludzi
W ostatnich dniach pożary dotarły do Wiktorii. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia wielu mieszkańców wschodniego wybrzeża otrzymało ostrzeżenia, aby nie wybierać się w podróż, jeśli nie jest to niezbędne. Tysiące mieszkańców było zmuszonych uciekać ze swoich domów. Część z nich koczuje na plażach - nie wiadomo, kiedy będą mogli wrócić. W miastach najlepiej sprzedającym się towarem są maski przeciwpyłowe, ponieważ ludzie duszą się od unoszącego się wszędzie dymu. W całym kraju z nieba pada popiół.
Z relacji mieszkańców wynika, że przez szalejące wokół pożary, niezależnie od pory dnia, nie robi się jasno. "Przerażające. Nie robi się jasno", "To przerażające, że nie ma nawet 18, a jest całkiem ciemno", "Wszędzie pył. To przerażające", "Australia - środek dnia, a niebo jest zasnute ciemną mgłą" - to tylko niektóre z komentarzy zamieszczanych w mediach społecznościowych, gdzie widać czerwone od ognia niebo i kłęby pyłu.
Niektórzy ewakuowali się prywatnymi łodziami i skuterami wodnymi, zabierając ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Jeden z mieszkańców, który przesłał krótkie nagranie do redakcji "The Guardian", relacjonuje: "Uciekamy łodzią, za mną jest Mallacoota. Jak w piekle, kompletny chaos, cholera. Bądźcie bezpieczni, powodzenia".
7 FAKTÓW NA TEMAT POŻARÓW W AUSTRALII
Ofiary i zniszczenia
Od września gigantyczne pożary pustoszą przede wszystkim stan Nowa Południowa Walia, gdzie łącznie zginęło 12 osób, w tym dwójka strażaków-ochotników. Od listopada w płomieniach zginęło już co najmniej dziewięć osób. Z dymem poszło około 800 domów.
Naukowcy z Uniwersytetu w Sydney szacują, że żywioł zabił co najmniej 480 milionów ssaków, ptaków i gadów. Wyspa Kangura, nazywana “małą Arką Noego” i będąca domem dla kilku zagrożonych gatunków, takich jak warany, kolczatki i grubogoniki, straciła jedną trzecią swojej powierzchni. Ekolodzy są zrozpaczeni, ponieważ pożary przerwały dwudziestoletni program odbudowy populacji lokalnej odmiany czarnego ptaka - kakadu Banksa. Szacuje się, że na samej wyspie spłonęło 25 tysięcy zwierząt.
Przyczyny i czynniki sprzyjające pożarom
Rekordowe upały i susze
Pożary lasów wybuchają w Australii każdego roku o tej porze, jednak naukowcy twierdzą, że skala tegorocznych jest nieporównywalnie większa niż w latach ubiegłych. Równocześnie przez Australię przetacza się kolejna fala upałów. W wielu miejscach temperatura przekracza 40 stopni Celsjusza. W zeszłym tygodniu czternaście z piętnastu najgorętszych miejsc na świecie znajdowało się w Australii. 17 grudnia padł nowy rekord średniej maksymalnej temperatury w ciągu dnia - 40,9 stopnia Celsjusza, a już następnego dnia został pobity o cały stopień. Australia, podobnie jak reszta świata, doświadcza wzrostu temperatur, związanego zarówno z częstszym występowaniem ekstremalnych upałów, jak i podwyższaniem średnich temperatur sezonowych. Wyjątkowy był też grudzień (australijskie wczesne lato) - najwyższa zanotowana anomalia temperatury wśród wszystkich miesięcy wyniosła +3,03°C.

Ociepleniu towarzyszy spadek sum opadów: w południowo-wschodniej części kontynentu opady od kwietnia do października (jesień-wiosna) zmalały w latach 1999-2018 o 11% w stosunku do lat 1900-1998. Nakładanie się tych trendów spowodowało, że w okresie 1961-2000 30% lat było jednocześnie cieplejszych i bardziej suchych niż średnia ze 140 lat. Taki również był 2019 rok - nie tylko najcieplejszy, ale i najsuchszy w historii pomiarów w Australii. Podobnie rekordowy (in minus) był pod względem wilgotności grudzień, w którym ilość opadów na terytorium Queensland, Nowej Południowej Walii, Wiktorii i Terytorium Północnego była wśród 10 najniższych od 1900 roku. Na dodatek 2019 był trzecim suchym rokiem z rzędu. Deficyty wody podwyższają ryzyko pożarów.

Zjawiska oceaniczne i atmosferyczne
Bardziej intensywne i dłuższe susze w Australii pojawiają się ze względu na zmiany w występowaniu wielkoskalowych zjawisk oceanicznych i atmosferycznych. Jedną z nich jest wzrost średniego ciśnienia na poziomie morza na kontynencie australijskim, co wiązane jest z rosnącą globalną temperaturą i skutkuje rozszerzaniem zasięgu tzw. komórki Hadleya, której obrzeża charakteryzuje bezchmurna pogoda i niskie opady. W rezultacie ekspansji komórki Hadleya w kierunku bieguna, południowo-wschodni kraniec Australii częściej znajduje się pod wpływem wyżów, rzadziej natomiast pojawiają się tu chłodne niże znad Oceanu Południowego, które tradycyjnie są źródłem większości opadów na tych terenach.
Dipol Oceanu Indyjskiego (IOD) to pojawienie się wyraźnej różnicy temperatury pomiędzy wschodnią i zachodnią częścią tego akwenu. W 2019 roku dodatnia wartość wskaźnika IOD, świadcząca o występowaniu podwyższonej temperatury powierzchni zachodniej części tego oceanu, była jedną z najwyższych w historii pomiarów. Choć epizody IOD kończą się na początku australijskiego lata, w 2019 roku nadejście Południowozachodniego Monsunu Indyjskiego opóźniło się o rekordowe 6 tygodni. Dodatni wskaźnik IOD oznacza susze na południu kontynentu, szczególnie w jego wschodniej części. Wskaźnik ten rośnie od lat 50., a jego dodatnia faza poprzedzała ponad połowę poważnych pożarów w Australii w ciągu ostatnich 70 lat.
Oscylacja Antarktyczna - Southern Hemisphere Annular Mode (SAM) - objawia się przesuwaniem się strefy silnych wiatrów zachodnich bardziej na południe (w fazie dodatniej) lub na północ (w fazie ujemnej). Wskaźnik opisujący SAM rośnie w ostatnich dekadach. Wartości notowane od czasu, gdy wzrosła ilość CO2 w atmosferze i pojawiła się dziura ozonowa, są bezprecedensowe od około 500 lat. SAM wpływa na ilość opadów na południowych krańcach kontynentu. Wiosną 2019 roku mieliśmy do czynienia z tzw. ujemną fazą SAM, wywołaną gwałtownym ociepleniem stratosfery nad Antarktydą, co oznaczało, że do Australii zbliżyła się strefa silnych wiatrów zachodnich, a południowo-wschodnia część kraju znalazła się pod wpływem suchych mas powietrza „nawiewanych” z wnętrza lądu. Ujemna faza SAM, gdy pojawia się w ciepłym półroczu, sprzyja obniżeniu opadów oraz zwiększa prawdopodobieństwo wiosennych fal upałów.
Chociaż oscylacje są naturalną częścią klimatu Ziemi, rosnąca globalna temperatura zaburza je. Przykładem są też zmiany w ENSO, chociażby rzadsze pojawianie się fazy La Niña (przynoszącej obfitsze opady w Australii) od 1976 roku. Oscylacje są ze sobą powiązane i często wzmacniają nawzajem swoje oddziaływania, np. prawdopodobieństwo wystąpienia niskich opadów jest wyższe, gdy dodatniej fazie IOD towarzyszy El Niño.
Indeks zagrożenia pożarowego FFDI
Zarówno temperatura, jak i wilgotność powietrza ujęte są we wskaźnikach pokazujących stopień zagrożenia pożarowego, takich jak indeks zagrożenia pożarowego FFDI (Forest Fire Danger Index). Na kontynencie od kilkudziesięciu lat obserwuje się wzrost liczby dni w roku, gdy wskaźnik ten osiąga wysokie wartości - szczególnie w odniesieniu do australijskiej wiosny. Wyraźne zmiany w FFDI widać dla południowej i południowo-wschodniej części kontynentu, zwłaszcza Wiktorii, Południowej Australii i Nowej Południowej Walii. W 2019 roku FFDI osiągnął najwyższe wartości od początku gromadzenia danych, czyli 1950 roku, podobnie rekordowy był FFDI w grudniu dla dużej części kraju. Po tragicznych pożarach w stanie Wiktoria w 2009 roku (tzw. Black Saturday) zmieniono skalę FFDI, dodając nową kategorię zagrożenia pożarowego: „katastrofalne” (FFDI > 100). W 2019 roku FFDI przekroczył 100 na niektórych obszarach Nowej Południowej Walii już w pierwszych dniach września.

Kombinacje wysokich temperatur, niskiej wilgotności, bezdeszczowe dni i wiatry o wyższych prędkościach sprzyjają zarówno wydłużaniu sezonu pożarowego, jak i rozprzestrzenianiu pożarów - czyli to, co obserwujemy obecnie w południowo-wschodniej Australii. Raport CSRIO z 2009 roku wskazywał, że do 2020 roku, w związku z ocieplaniem i wysuszaniem południowej Australii, roczna liczba dni bardzo wysokiego i ekstremalnego zagrożenia pożarowego może wzrosnąć o 5-25% (dla scenariuszy niskoemisyjnych) i 15-65% (dla wysokoemisyjnych) w stosunku do lat 1973-2007. Faktycznie, trend w ostatniej dekadzie nadal jest rosnący.
Roślinność jako "paliwo"
Ponad 70% pożarów w sezonie 2019-2020 objęło zalesione obszary, głównie różne rodzaje lasów eukaliptusowych. Lasy eukaliptusowe są dość łatwo palne, a najwięcej opadłych liści gromadzi się w nich na początku lata (grudzień). W suchych warunkach stają się świetnym paliwem, pozwalającym na szybkie rozprzestrzenianie pożarów. Jest to jeden z powodów, dla których w Australii dokonuje się kontrolowanych wypalań, szczególnie w pobliżu miast. Jednak wydłużanie sezonu pożarowego powoduje, że „bezpieczne” okno na prowadzenie takich działań coraz bardziej się zmniejsza. Częstotliwość i intensywność pożarów mają wpływ na odrastanie lasów i ich skład gatunkowy, kształtując ich podatność na ogień w przyszłości - badania wskazują, że bardziej intensywne pożary podnoszą prawdopodobieństwo pojawienia się kolejnych ciężkich pożarów. Zmiana klimatu wpływa także bezpośrednio na rośliny, przyczyniając się do zaburzania ich fizjologii (np. poprzez deficyty wody) i wywierając presję, mogącą powodować przebudowywanie całych ekosystemów. To również jeden z czynników, który zmienia ilość i rodzaj „paliwa” dostępnego dla ognia, a tym samym kształtuje stopień zagrożenia pożarowego.

Chmury Cumulonimbus flammagenitus
Zmiana klimatu, oprócz kształtowania warunków sprzyjających pożarom, może także wpływać na częstsze pojawianie się wzniecającej je „iskry”. Chmury Cumulonimbus flammagenitus tworzą się głównie nad zalesionymi obszarami, w warunkach suchej i niestabilnej atmosfery i mogą być źródłem błyskawic, wzniecających kolejne pożary. Kiedy słabnie prąd wznoszący, utrzymujący cząstki chmurowe w powietrzu, chmura zapada się, a cząstki chmurowe i powietrze gwałtownie opadają w dół (to zjawisko określamy angielskim terminem downburst). Po uderzeniu w powierzchnię Ziemi, powietrze rozpływa się na boki - taki podmuch może podsycić szalejący już pożar. Zjawisko downburst miało miejsce podczas katastrofalnej soboty „Black Saturday” w lutym 2009 roku w stanie Wiktoria, a chmury flammagenitus zaobserwowano też w listopadzie i grudniu 2019 roku oraz styczniu 2020. Meteorolog Michael Fromm zauważa, że według wyliczeń jego zespołu obecny sezon „to najbardziej ekstremalny wysyp burz pyrocumulonimbus w Australii”. Prace badawcze wskazują, że chmury te będą pojawiać się nie tylko podczas australijskiego lata (jak to było wcześniej), ale też wiosną, dodatkowo zaś prognozowany jest wzrost liczby dni sprzyjających ich powstawaniu w południowo-wschodniej Australii. Sama rosnąca globalna temperatura jest także odpowiedzialna za zwiększenie liczby „tradycyjnych” wyładowań atmosferycznych (5‒12% na każdy stopień ocieplenia), będących główną przyczyną pożarów słabo zaludnionych terenów Australii.

7 FAKTÓW NA TEMAT POŻARÓW W AUSTRALII
Rola podpaleń
Podczas gdy Australia nadal płonie, australijska policja ściga dziesiątki podpalaczy. Policja była również zajęta polowaniem na aktywnych podpalaczy. Od początku sezonu pożarowego w 2019 roku w całym kraju spłonęły miliony hektarów ziemi. Od listopada władze w New South Wales oskarżyły lub ostrzegły 183 osób za około 200 przestępstw związanych z pożarami lasów - złośliwych i innych. Spośród nich 24 osoby zostały oskarżone o celowe rozpalanie pożarów buszu. Kolejne 53 zostały oskarżone, ukarane grzywną lub pouczone za nieprzestrzeganie całkowitego zakazu używania ognia, a kolejne 47 za porzucenie zapalonego papierosa.
10 września ubiegłego roku policja w Queensland powołała Taskforce Overcross, aby „zapobiegać, powstrzymać i badać wszystkie znaczące pożary buszu w Queensland. Do tej chwili podjęto działania policyjne w stosunku do 101 osób pod zarzutem 172 osób, w tym 32 dorosłych i 69 nieletnich, którzy zostali osądzeni za „przestępstwa związane z lekkomyślnym i / lub umyślnym podpalaniem”. Rodzaj wykroczeń wykrytych w całym stanie obejmuje nieupoważnione rozpalenie ognia, naruszenie lokalnych zakazów przeciwpożarowych i narażenie mienia na podstawie kodeksu karnego.
Władze Australii Południowej uruchomiły grupę zadaniową operacji NOMAD 1 września ubiegłego roku, ścigając szereg przestępstw związanych z pożarami. Od tego czasu odnotowano ogółem 85 aresztowań lub doniesień obejmujących szereg działań, w tym zarzuty niezwiązane z pożarem za uszkodzenie mienia lub podpalenie.
W poprzednich badaniach dotyczących przyczyn pożarów, kryminolodzy oszacowali, że 85% pożarów buszu spowodowali ludzie. Jednak te badania obejmują również przyczyny niezamierzone, jak pozostawienie płonącego ogniska czy wyrzucenie papierosa z okna jadącego samochodu. Badania kontynuowano w 2008 roku. Ustalono wtedy, że około 8% odnotowanych formalnie pożarów roślinności było efektem działań podpalaczy. Kolejne 22% przebadanych wybuchów pożarów buszu w badaniu Australijskiego Instytutu Kryminologii uznano za podejrzane. Dla około 40% nie można przypisać przyczyny. "W trakcie dochodzeń okazało się, że większość jest efektem celowych podpaleń dokonanych przez człowieka" - powiedziała Janet Stanley, profesor nadzwyczajny w Sustainable Society Institute na Melbourne University. "Ale oficjalne pożary to tylko wierzchołek góry lodowej. Uważa się, że faktyczna liczba pożarów buszu w Australii jest około pięciokrotnie wyższa niż odnotowano. Praktycznie żaden z tych niezapisanych pożarów nie był badany."
Odpowiedź polityczna i presja międzynarodowa
Opór wobec działań klimatycznych
Politycy w Australii wciąż odmawiają podejmowania działań ograniczających zużycie węgla, który stanowi ważną część gospodarki kraju. Premier Scott Morrison z konserwatywnej Partii Liberalnej powiedział na konferencji prasowej: "Wiem, że niektórzy chcą na tej katastrofie zbić polityczny kapitał, to rozczarowujące. Na pewno nie będziemy działać pod wpływem chwili, w panice…". Pani premier stanu Nowa Południowa Walia, Gladys Berejiklian (również przedstawicielka Partii Liberalnej) zareagowała podobnie, kiedy w listopadzie zapytano ją, czy w Australii powinna się zacząć dyskusja na temat zmian klimatu: "Nie dziś. Nie jutro. Nie przez najbliższe kilka tygodni."
Australia jest jednym z największych na świecie producentów i eksporterów węgla, który w ciągu ostatniej dekady stanowił około jednej czwartej australijskiego eksportu surowców. Próby ograniczenia uzależnienia od węgla prowadziły w przeszłości do masowych przedwyborczych kampanii straszenia ("krowa czy owca będą kosztowały tyle, co dom!", "nie zwiększy się liczby miejsc pracy podnosząc podatki!"), a kilku premierów straciło swoje stanowiska. Mimo że badania opinii publicznej konsekwentnie pokazują, że większość Australijczyków chce, aby rząd robił więcej w sprawie zmian klimatu, politycy nie chcą podejmować żadnych działań.
Rząd Morrisona wielokrotnie zapewniał, że Australia wywiąże się z paryskiego zobowiązania do ograniczenia emisji o 695 megaton w ciągu następnej dekady. Jednak ponad połowa z tych cięć będzie pochodzić z przeniesionych limitów związanych z realizacją celów protokołu z Kioto, a nie z rzeczywistych redukcji. Pozostała część będzie prawdopodobnie pochodzić z funduszu rządowego utworzonego w celu płacenia zanieczyszczającym za ograniczenie ich emisji. W rezultacie, podczas gdy w Australii płoną lasy i domy, wysychają rzeki i jeziora, umierają ludzie i rafy koralowe, a najbardziej charakterystyczne, endemiczne gatunki zwierząt stoją na granicy wyginięcia, rząd tego kraju uprawia klimatyczną "kreatywną księgowość".
Międzynarodowa krytyka
Świat, w tym zwłaszcza Europa, próbują zmusić Australię do szybkiego ograniczenia emisji CO2. Komisja Europejska zamierza wykorzystać umowy handlowe do egzekwowania surowszych norm środowiskowych na całym świecie. Prezydent Francji, Emmanuel Macron, zobowiązał się nie podpisywać umów handlowych z krajami, które "nie przestrzegają Porozumienia Paryskiego" i zagroził, że zablokuje przełomową umowę między Unią a południowoamerykańskim blokiem Mercosur w związku z bezczynnością prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro wobec pożarów lasów amazońskich.
Canberra jest obecnie na etapie negocjacji długo oczekiwanej umowy handlowej z Unią, która w 2018 roku była drugim co do wielkości partnerem handlowym Australii. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegł Canberrę, że nie zdoła spełnić swoich paryskich zobowiązań, a OECD krytykuje "fragmentaryczne podejście kraju do sprawy redukcji emisji". Australia znalazła się na samym końcu tegorocznego indeksu Climate Change Performance Index. Unia Europejska sondowała postępy Australii w wypełnianiu Porozumienia Paryskiego, informując Canberrę, że "na podstawie zgłoszonych prognoz dotyczących istniejących działań i środków, Australia nie zdoła zrealizować tego zobowiązania. Emisje netto Australii wzrosną w latach 2013-2020. Australia zwiększa również wydobycie węgla, w szczególności przeznaczonego na eksport."
Francja naciskała na Australię, aby ta zaakceptowała cele klimatyczne w nowym porozumieniu handlowym. Simon Birmingham, australijski minister handlu, powiedział w listopadzie: "Myślę, że umieszczenie takich postanowień w umowie byłoby wydarzeniem bez precedensu."
Kraje przeciwne wykorzystywaniu przez Australię przeniesionych limitów emisji usiłowały (bezskutecznie) wprowadzić zakaz takich praktyk do końcowego oświadczenia po tegorocznej konferencji klimatycznej w Madrycie. Climate Action Network przyznało Australii tytuł "skamieniałości dnia", nadawany krajom, które "robią wszystko, co w ich mocy, aby zablokować postęp negocjacji lub realizację postanowień Porozumienia Paryskiego".