Beczkowóz, choć dziś kojarzony głównie z pojazdami asenizacyjnymi, ma bogatą historię, zwłaszcza w kontekście zaopatrzenia w wodę i straży pożarnej. Od prostych wozów konnych po pierwsze zmotoryzowane pojazdy, beczkowozy odgrywały kluczową rolę w życiu miast i w walce z żywiołem.

Początki beczkowozów: od wozu konnego do miejskiej infrastruktury
Na początkowym etapie swojej historii beczkowóz był wozem konnym z przymocowaną beczką na wodę. Jego powszechność jeszcze po II wojnie światowej była spowodowana trudnościami w zaopatrzeniu w wodę ludności w małych miastach, które nie miały wodociągów, a studni niewystarczającą ilość. Przykładem mogą być polskie miasta, gdzie wodociągi pojawiły się stosunkowo późno - Poznań miał wodociąg dopiero od 1866 roku, a Warszawa od 1886 roku i tylko w lewobrzeżnej części miasta.
W tym czasie istniały firmy zajmujące się dostarczaniem wody do mieszkań. Woziwoda rozwoził ją beczkowozami, a następnie nosiwoda przy pomocy nosideł dostarczał wodę w wiadrach do mieszkania. Nosiła była specjalnie oheblowaną i wygładzoną deską z wcięciem na szyję, będącą przedłużeniem ramion, na której symetrycznie na końcach przymocowano pręty metalowe z hakami do umieszczenia wiader z wodą. Na Litwie nazywano ją nosiłkami, a na kresach południowych - koromysłem (za: Małgorzata Szubert: Leksykon rzeczy minionych i przemijających. Warszawa: Muza SA, 2003).
Beczkowozy w służbie straży pożarnej
Przed rozwojem motoryzacji beczkowóz w zaprzęgu konnym był również stałym wyposażeniem strażaków. W ten sposób dostarczali oni znaczne ilości wody na miejsce pożaru. Dziś już raczej nie uświadczymy takiego widoku, chociaż z rzadka beczkowozy służą do dogaszania ognia, na przykład na polu lub w lesie.
Zachowane zabytki i ich dziedzictwo
Współczesne Ochotnicze Straże Pożarne często pielęgnują pamięć o dawnych czasach, odrestaurowując i eksponując zabytkowy sprzęt. Przykładem jest OSP Kłodnica, której jednostka w 1965 roku otrzymała beczkowóz marki STAR 21 od Zawodowej Straży Pożarnej w Kędzierzynie-Koźlu.
Innym godnym uwagi przykładem jest historia beczkowozu w OSP Kraśniczyn. Jednostka ta, powstała w 1921 roku, zakupiła beczkowóz kilka lat później. Był on używany jeszcze w latach powojennych, gdy mieszkańcy potrzebowali wody do budowy domów. Z czasem pojazd został rozebrany na części i przez wiele lat stał w garażu starej remizy. Kiedy powstała nowa siedziba OSP, postanowiono „wyciągnąć taki zabytek z lamusa i pokazać, jakiego sprzętu używali nasi poprzednicy”. Jak ubolewa Marian Książek, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Kraśniczynie, w komplecie była kiedyś ręczna sikawka i parciane węże, ale tych już nie ma. Wójt Monika Grzesiuk, po informacji od druhów o posiadaniu takiego „cuda”, wspólnie z nimi ustaliła, że niszczejący przez lata pojazd zostanie odrestaurowany. Teraz zabytkowy wóz strażacki pięknie się prezentuje i cieszy oko mieszkańców. To atrakcja, którą może pochwalić się tylko nieliczne jednostki, a wójt ma nadzieję, że pamiątka zachęci młodych mieszkańców do wstąpienia w szeregi OSP. W planach jest również ustawienie tablicy pamiątkowej z krótkim rysem historycznym jednostki oraz poszukiwanie archiwalnych zdjęć druhów sprzed lat i fotografii z beczkowozem.

Nowe życie starych maszyn: kreatywne adaptacje beczkowozów retro
Stare maszyny, jeśli nie są wyjątkowymi okazami kolekcjonerskimi, często trafiają na złom. Jednak czasem stają się bazą dla kreatywnych projektów. Beczkowóz Wienhoff o pojemności 6000 litrów, pochodzący z 1981 roku, posłużył jako podstawa do stworzenia interesującego obiektu. Górna część cylindrycznej beczki została przecięta, tworząc otwartą przestrzeń, a boki obniżono i zabezpieczono. Następnie dospawano metalowe elementy, takie jak stalowe profile, belki i wsporniki wokół krawędzi czy pod ławkami, wzmacniając całą zmodyfikowaną konstrukcję. Aby projekt spełniał swoje nowe wypoczynkowe zadanie, z tyłu beczki zamontowano kompaktowy piec gazowy typu Truma Combi z termostatem i szybkim rozruchem. Takie rozwiązanie jest idealne dla „eventowych” instalacji mobilnych, ponieważ gorące powietrze unosi się naturalnie z pieca i kumuluje na wysokości ławek (1-1,5 m), tworząc komfortową ogrzewaną strefę dla siedzących gości. Otwarta góra pozwala na wentylację i szybkie chłodzenie. Ten ciekawy projekt firmy Wienhoff to nietuzinkowa akcja promocyjna niemieckiego producenta wozów asenizacyjnych, budująca wizerunek innowacyjnej firmy poprzez prezentacje na targach i imprezach.
tags: #beczkowozy #strazackie #retro