Białoruska Elektrownia Atomowa w Ostrowcu: Incydenty i Kontrowersje

Białoruska Elektrownia Jądrowa, zlokalizowana w obwodzie grodzieńskim, około 20 km od miejscowości Ostrowiec, stanowi strategiczną inwestycję energetyczną realizowaną według rosyjskiego projektu AES-2006. Obiekt powstaje około 50 km od Wilna i około 200-250 km od polskiej granicy.

Siłownia ma składać się z dwóch bloków energetycznych, z których każdy posiada reaktor o mocy do 1200 megawatów. Głównym wykonawcą jest rosyjski Rosatom, a inwestycja jest w większości finansowana z kredytu udzielonego Mińskowi przez Moskwę, a całkowite koszty budowy są szacowane na 11 miliardów dolarów. Według planów elektrownia ma produkować 18 miliardów kilowatogodzin energii elektrycznej rocznie.

schemat białoruskiej elektrowni atomowej w Ostrowcu

Kalendarium incydentów i doniesień

Historia budowy i uruchamiania elektrowni w Ostrowcu jest naznaczona serią doniesień o incydentach i awariach, które często były początkowo dementowane przez władze białoruskie, by później znaleźć częściowe potwierdzenie.

Domniemany pożar w lutym 2018 roku

W kwietniu 2018 roku lokalny aktywista Mikałaj Ułasiewicz, członek Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, alarmował, że na budowie wybuchł pożar. Ułasiewicz miał dotrzeć do świadków zdarzenia, którzy zapewniali, że 17 lutego doszło do pożaru i awarii na terenie siłowni w czasie testów awaryjnego systemu ochrony reaktora. W efekcie spłonąć miała stacja transformatorów.

Administracja powstającej w Ostrowcu elektrowni atomowej zaprzeczyła tym doniesieniom, wskazując, że "informacje o wielkim pożarze i zniszczeniach, jakie miał wyrządzić, są nieprawdziwe" i "nie odpowiadają rzeczywistości". Według komunikatu na stronie internetowej elektrowni, 17 lutego na terenie siłowni doszło jedynie do krótkiego spięcia w jednym z kabli, co spowodowało zniszczenie jego izolacji. Poinformowano również, że systemy bezpieczeństwa bloku energetycznego są dopiero montowane.

Pożar w maju 2019 roku i jego utajnienie

Pierwsze informacje o kolejnym pożarze w elektrowni atomowej pojawiły się w internecie w sierpniu 2019 roku na kanale Nexta w komunikatorze Telegram. Białoruski bloger Nexta poinformował, że 12 maja 2019 roku doszło do pożaru, który miał zostać przypadkowo wzniecony przez jednego z robotników. Według doniesień zapalił się kanister z rozpuszczalnikiem, a pożar wybuchł 7 metrów pod ziemią. Strażacy mieli go ugasić w ciągu kilku minut.

Władze postanowiły utajnić to wydarzenie. Dopiero dziewięć miesięcy później Mińsk zdecydował się wydać oficjalne oświadczenie. Według cytowanego przez rosyjską agencję Interfax oświadczenia białoruskiego Ministerstwa Energii, do zdarzenia doszło, ale nie spowodowało ono uszkodzenia sprzętu ani konstrukcji budynków. Obecnie władze tłumaczą, że powodem pożaru była nieostrożność jednego z pracowników - miał zapalić papierosa przy wiaderku ze starą farbą, która zajęła się ogniem i spowodowała zadymienie. Minister Michaił Michajuk stwierdził, że przy ocenie skutków incydentu kierowano się wytycznymi Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), zgodnie z którymi takie zdarzenie nie wymagało natychmiastowego informowania opinii publicznych.

Nexta poinformował również, że na budowie Białoruskiej Elektrowni Jądrowej zginął robotnik. Do wypadku miało dojść we wtorek 13 sierpnia 2019 roku. Mężczyzna pracował w Ostrowcu jako operator dźwigu. Lokalny dział Komitetu Śledczego potwierdził fakt śmierci pracownika, ale nie ujawnił żadnych szczegółów, ponieważ informacje o obiekcie są utajnione.

Awaria po uruchomieniu w listopadzie 2020 roku

Pierwszy załadunek paliwa jądrowego miał miejsce na początku sierpnia 2020 roku. W uruchomionej na początku listopada elektrowni atomowej w Ostrowcu, trzy dni po uroczystym otwarciu przez prezydenta Łukaszenkę, doszło do awarii. 9 listopada media poinformowały, że od niedzieli elektrownia nie wytwarza prądu, co potwierdził litewski operator systemu przesyłowego energii elektrycznej Litgrid. Miały wybuchnąć transformatory napięcia w jednym z agregatów, co zmusiło kierownictwo obiektu do zatrzymania turbiny i wstrzymania produkcji energii.

Władze Białorusi nie odniosły się początkowo do tych informacji, ale wieczorem białoruskie Ministerstwo Energetyki opublikowało oficjalny komunikat. Resort stwierdził w nim, że elektrownia jest na etapie startu energetycznego, przewidującego pracę bloku na różnych poziomach mocy oraz sprawdzanie wytrzymałości systemu energetycznego przy wielokrotnym obniżaniu tej mocy. Nie potwierdzono jednak bezpośrednio informacji o wstrzymaniu produkcji, choć przedstawiciel centrum informacyjnego elektrowni przyznał, że "produkcji energii elektrycznej w białoruskiej elektrowni jądrowej w tej chwili nie ma" i do jej przywrócenia "jest potrzebna wymiana pewnej instalacji" lub "pewnego urządzenia pomiarowego".

Uruchomienie pierwszej białoruskiej elektrowni jądrowej pomimo niepokojów na Bałtyku

Poważne incydenty podczas budowy

Mimo zapewnień Białorusi, że elektrownia jest bezpieczna, w ciągu ostatnich lat na jej budowie dochodziło do wielu groźnych awarii i incydentów. Mikałaj Ułasiewicz już wcześniej informował o kilku awariach na terenie budowy, z których wszystkie zostały potwierdzone po fakcie przez dyrekcję budowy. Najważniejszą z nich było upuszczenie korpusu reaktora podczas montażu. Agregat spadł z mocowań podczas transportu, według różnych źródeł, z wysokości 2-4 metrów.

We wrześniu 2019 roku na budowie zidentyfikowano "znaczące niedociągnięcia w instalacji urządzeń o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa". Komitet Śledczy Białorusi wszczął wówczas śledztwo przeciwko menadżerowi rosyjskiej firmy instalującej urządzenia wentylacyjne i systemy przeciwpożarowe, oskarżając go o instalowanie urządzeń bez wymaganej kontroli, w zamian za łapówki.

Międzynarodowe kontrowersje i obawy o bezpieczeństwo

Budowana od 2013 roku elektrownia w Ostrowcu od początku była krytykowana przez kraje bałtyckie oraz białoruską opozycję. Litwa zarzuca Białorusinom m.in. naruszanie międzynarodowych konwencji z Espoo i Aarhus oraz zasad współpracy z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej (MAEA). Wilno ocenia ryzyko jej awarii na wysokie i zarzuca Mińskowi niewykonanie zaleceń sformułowanych w trakcie wykonywanych testów odporności elektrowni. Obawy dotyczą technologii zastosowanych przez budujących siłownię Rosjan.

Litewski rząd, przygotowując się na ewentualną awarię, w ubiegłym roku dokonał zakupu 4 milionów tabletek jodu, a litewskie MSZ interweniowało w związku z doniesieniami o awariach.

Wbrew sugestiom białoruskiego blogera Nexty, który po pożarze w maju 2019 roku sugerował zagrożenie napromieniowaniem, Polsce raczej nie grozi skażenie. Gdyby doszło do skażenia radioaktywnego, pierwsi alarmowaliby Litwini, z uwagi na bliskość elektrowni do Wilna.

mapa lokalizacji elektrowni atomowej w Ostrowcu względem Wilna i granicy z Polską

Plany operacyjne i przyszłość

Prace na budowie Białoruskiej Elektrowni Jądrowej w Ostrowcu ruszyły w listopadzie 2013 roku. Z pełną mocą pierwszy blok elektrowni ma zacząć działać w 2021 roku, choć pierwotnie miał działać już w 2020 roku. Od listopada 2019 roku prowadzone są jego testy. Uruchomienie drugiego reaktora zaplanowano na 2022 rok.

Łukaszenko podczas otwarcia elektrowni zaprosił Polskę do współpracy, nazywając ten moment "historycznym" i stwierdzając, że "nasz kraj staje się potęgą nuklearną". Jednak zwrot kosztów inwestycji nie będzie możliwy bez sprzedaży wytworzonej energii krajom trzecim, a Litwa i inne kraje bałtyckie wyrażają sprzeciw wobec jej działalności i importu energii z niej.

tags: #bialorus #pozar #elektrowni #atomowej