Kontrowersje wokół relacji TVN i pożaru sklepu Biedronka w Polkowicach

Prezentowana artykuł obejmuje dwa niezależne, lecz szeroko komentowane wydarzenia, które znalazły się w centrum uwagi mediów, w tym stacji TVN i TVN24. Pierwsza część dotyczy zarzutów o stronniczość w relacjach TVN wobec polityka Roberta Biedronia, a także szerszego kontekstu związanego z listem pracowników stacji. Druga część opisuje dramatyczny pożar sklepu Biedronka w Polkowicach, relacjonowany przez TVN24.

TVN w świetle krytyki: Sprawa Roberta Biedronia i list pracowników

W materiale Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, lider Wiosny, Robert Biedroń, razem z mamą udzielili długiego wywiadu. Ten materiał wywołał falę komentarzy i zarzutów o stronniczość ze strony niektórych mediów i publicystów.

Kontrowersje wokół wywiadu z Robertem Biedroniem

Popularny prawicowy fanpage Nagroda Złotego Goebbelsa zwrócił uwagę, że tym materiałem TVN pomógł Robertowi Biedroniowi ugasić wizerunkowy pożar. Według niego, gdyby oskarżenia dotyczyły polityka prawicy, materiał wyglądałby zupełnie inaczej. „Robert Biedroń z Wiosny ma naprawdę wielkie szczęście, że jest Robertem Biedroniem z Wiosny. Do niego redakcja TVN postanowiła wyciągnąć pomocną dłoń i w profesjonalny sposób rozbroić aferę” - czytamy w komentarzu.

Wskazano, że „Wzruszona Kolenda-Zaleska zorganizowała długi wywiad w parku, który ukazał się w wieczornym wydaniu Faktów TVN”. Podkreślono, że „nagle wartości stacji TVN nie pozwalają na montowanie materiału ze skrajnie kąśliwym komentarzem reportera przeplatanym sekundowymi wypowiedziami zainteresowanych. Zamiast tego jadą z całą ekipą i czterema kamerami, by wspólnie usiąść na ławeczkę i spokojnie porozmawiać”.

Pojawiło się również hipotetyczne porównanie: „Teraz wyobraźmy sobie wściekliznę, której doświadczyłby polityk z szeroko rozumianej prawicy. Dynamiczne gonitwy z kamerą i reporterzy wykrzykujący pytania o bicie rodziców, zatrwożona Justyna Pochanke deklamująca o demonach przeszłości, bezlitosne, polityczne walenie, codziennie, do samych wyborów, w każdym serwisie. Do tego rzesza ekspertów od walki o prawa kobiet”.

Robert Biedroń z mamą podczas wywiadu w parku lub wizualizacja przedstawiająca media i politykę

List otwarty pracowników TVN i reakcje publicystów

Krytyka pod adresem stacji TVN pojawiła się także w kontekście wewnętrznych problemów, o których pisali w dramatycznym liście otwartym sami pracownicy. „Kierując się tylko tabelką Excela, nie można kierować telewizją, bo się ją zniszczy. Ludzie bez pasji zniszczą każdy biznes” - pisali autorzy listu.

Publicysta Wojciech Biedroń skomentował list, stwierdzając: „Jeżeli nawet jakiś procent informacji zawartych w liście pracowników TVN jest prawdą, to mamy do czynienia z sytuacją, którą powinno zająć się państwo. Są tam opisane sytuacje, które mogłyby wskazywać na to, że zostały popełnione przestępstwa różnego rodzaju”. Dodał, że mogły to być przestępstwa „od skarbowych, przez pracownicze itd.”

Tomasz Pietryga na antenie Polskiego Radia 24 ocenił, że każda strona w konflikcie TVN - pracownicy, ma swoje racje. Jego zdaniem list ten skłania do ogólnej refleksji nad sytuacją dziennikarzy w Polsce. Pietryga podkreślił, że TVN „jest to największa stacja komercyjna, która zdecydowanie ma wpływ na kształtowanie świata politycznego”, a chodzi przede wszystkim o wpływ na opinię publiczną.

Bogumił Łoziński zwrócił uwagę na to, że tworzona przez tych pracowników telewizja charakteryzuje się „bardzo dużym zabarwieniem ideologicznym”. Stwierdził również: „Napisali ten list, bo zostali zwolnieni”.

Wśród komentatorów i publicystów, którzy wypowiadali się na temat sytuacji w TVN, byli m.in. Bogumił Łoziński (Gość Niedzielny), Wojciech Biedroń (Wpolityce.pl) i Tomasz Pietryga (Rzeczpospolita).

Dramatyczny pożar sklepu Biedronka w Polkowicach

W niedzielę 1 lutego w Polkowicach doszło do pożaru sklepu Biedronka, który szybko objął cały budynek i spowodował ogromne zniszczenia. Relacje z miejsca zdarzenia były monitorowane przez media, w tym TVN24.

Ogromny pożar i jego przebieg

Do wybuchu pożaru doszło w niedzielę (1 lutego) przed godziną 11:00. Ogniem objęty został cały budynek sklepu Biedronka przy ulicy Ogrodowej w Polkowicach. „Trwają działania przy pożarze sklepu Biedronka w Polkowicach. Na miejscu liczne zastępy straży pożarnej z całego powiatu. Sytuacja jest dramatyczna!” - informował portal 112 Polkowice.

Ze zgłoszenia wynikało, że pożar pojawił się w pobliżu paneli fotowoltaicznych. Ogniomistrz Marcin Tecław, oficer prasowy poznańskiej straży pożarnej, w rozmowie z TVN24 przekazał: „Próbujemy ograniczyć rozprzestrzenianie się pożaru, na razie sytuacja nie jest opanowana”. Rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Polkowicach, mł. kpt. Adrian Ziemiański, w rozmowie z Radiem ESKA, dodał, że „konstrukcja budynku ulega zniszczeniu”. Podkreślił również: „Pożar wciąż nie jest zlokalizowany, wciąż się rozprzestrzenia. Podajemy wodę z czterech działek i do tego trzy prądy. Zawalił się dach, zawalają się też ściany”.

Jak dodał Ziemiański, ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie, a skala zniszczeń była ogromna. Był to już drugi pożar tego sklepu - w 2022 roku spłonęła część dachu.

Zdjęcie płonącego sklepu Biedronka w Polkowicach z widocznymi zniszczeniami i kłębami dymu

Akcja gaśnicza, skala zniszczeń i poszkodowani

Na miejscu pożaru działało kilkanaście zastępów straży pożarnej, a zadysponowano już kolejne 27 wraz ze specjalistycznym wyposażeniem, takim jak drony. W wyniku pożaru zarządzono ewakuację, choć nie podano, ile osób objęła.

Podczas intensywnej akcji gaśniczej poszkodowanych zostało dwóch strażaków. Jeden z nich pośliznął się na lodzie i skręcił kostkę, natomiast drugi doznał rozcięcia ręki. Akcja gaśnicza mogła potrwać jeszcze kilka godzin ze względu na skalę i trudność opanowania ognia.

Pożar biedronki Polkowice 01-02-2026

tags: #biedron #pozar #tvn