Pożary w Sandomierzu: Incydent w Hotelu Tawerna i podpalenie Klubu Bila

Sandomierz, malownicze miasto w województwie świętokrzyskim, stał się areną dwóch głośnych incydentów pożarowych. Jeden z nich, który miał miejsce w hotelu Tawerna przy ulicy Lwowskiej, był wynikiem nieszczęśliwego wypadku. Drugi, znacznie bardziej dramatyczny, związany z eksplozją i pożarem w klubie Bila przy ulicy Browarnej, okazał się celowym podpaleniem na zlecenie właściciela w celu wyłudzenia ubezpieczenia.

Pożar Hotelu Tawerna przy ulicy Lwowskiej w Sandomierzu

Zgłoszenie i przebieg akcji ratunkowej

W nocy z środy na czwartek, 30 kwietnia 2026 roku, sandomierskie służby ratunkowe zostały zaalarmowane o pożarze. Około godziny 2:00 do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Sandomierzu wpłynęło zgłoszenie o palącym się balkonie w hotelu Tawerna przy ulicy Lwowskiej. St. kpt. Marcin Bajur, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach, oraz mł. kpt. Dominik Górecki, rzecznik prasowy KP PSP w Sandomierzu, potwierdzili, że ogniem objęty był dach, poddasze budynku oraz jego wschodnia ściana.

Thematic photo of hotel fire at night with visible flames on the roof

W chwili zdarzenia w hotelu przebywały dwie osoby, które ewakuowały się samodzielnie z budynku jeszcze przed przybyciem ratowników. Strażacy, wyposażeni w sprzęt ochrony układu oddechowego i kamerę termowizyjną, natychmiast przystąpili do przeszukania obiektu, aby upewnić się, że nie ma w nim innych osób poszkodowanych. Nie znaleziono żadnych rannych. Strażacy podali dwa prądy wody w natarciu i jeden w obronie, zabezpieczyli miejsce zdarzenia oraz sprawdzili, czy instalacja elektryczna jest odłączona.

Siły i środki

Na miejsce pożaru zadysponowano znaczne siły ratownicze. W akcji gaśniczej brało udział łącznie 11 zastępów straży pożarnej, w tym jednostki z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Sandomierzu, jeden zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Tarnobrzegu, a także jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z Dwikóz, Klimontowa, Mściowa Nowy Kamień i Złotej. W sumie w akcji uczestniczyło 42 ratowników.

Skutki i dochodzenie

Po ugaszeniu pożaru ratownicy przystąpili do częściowych prac rozbiórkowych nadpalonej konstrukcji budynku oraz dogaszenia pojedynczych zarzewi ognia. Dalsze działania strażaków polegały na sprawdzeniu kamerą termowizyjną całego pogorzeliska. W pożarze nikt nie ucierpiał. Przyczynę powstania pożaru będzie ustalać policja. W związku z prowadzoną akcją ratowniczo-gaśniczą występowały utrudnienia na ulicy Lwowskiej w Sandomierzu.

Infographic or diagram showing fire brigades deployment plan

Eksplozja i pożar w klubie Bila przy ulicy Browarnej w Sandomierzu

Przebieg zdarzenia i reakcja świadków

W innym, równie dramatycznym incydencie, potężna eksplozja w klubie Bila przy ulicy Browarnej w Sandomierzu (dawnej mleczarni) postawiła na nogi pół miasta. Świadkowie zdarzenia, które miało miejsce w czwartek przed godziną 6:00, relacjonowali, że huk był tak potężny, iż jeden z nich myślał, że "wybuchła pobliska stacja paliw". Eksplozja była słyszalna w promieniu kilkuset metrów, a pierwsze telefony do straży pożarnej informowały o wielkim wybuchu w dawnej mleczarni.

JUBILEUSZ 35-LECIA FUNKCJONOWANIA STRAŻY MIEJSKIEJ W SANDOMIERZU

Na miejsce zdarzenia ściągnięto jednostki straży pożarnej niemal z całego powiatu. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce, całe wnętrze lokalu już płonęło i "nie było co ratować". Ratownicy po wejściu do wnętrza widzieli palącą się substancję, "jakby benzyna", co od razu wzbudziło podejrzenia.

Skala zniszczeń i działania służb

Skutki eksplozji były dewastujące. Jak wielka była eksplozja, świadczą fragmenty okien, leżące na placu Papieskim, kilkadziesiąt metrów od budynku. Od odłamków gruzu i stolarki okiennej zniszczeniu uległo ogrodzenie od ulicy Browarnej. Zadaszenie jednego z pomieszczeń, najprawdopodobniej kuchni, przestało istnieć. Część wnętrza o powierzchni ponad czterystu metrów kwadratowych spłonęła, a reszta została uszkodzona wskutek wybuchu. Wczoraj specjaliści z dziedziny budownictwa zamknęli budynek, który prawdopodobnie trzeba będzie rozebrać.

Zdjęcie ruin klubu Bila po eksplozji i pożarze

Dochodzenie policyjne i zatrzymania

Gdy strażacy dogasili zgliszcza, do pracy przystąpili policyjni technicy. Już po kilku minutach byli pewni, że nie był to nieszczęśliwy wypadek. Sandomierscy policjanci początkowo informowali o znalezieniu substancji łatwopalnej, podkreślając, że trwają ustalenia, jak znalazła się ona w pomieszczeniach klubu. Młodszy inspektor Zbigniew Kotarski, komendant powiatowy policji w Sandomierzu, informował, że sprawdzano, czy wybuch był efektem porachunków biznesowych, wypadku losowego, czy próbą zatarcia śladów prowadzenia działalności gospodarczej. Komendant dodał, że budynek nie był ubezpieczony.

W toku dochodzenia okazało się, że właściciela klubu, Leonarda S. (51 l.), nie było w mieście, co wzbudziło podejrzenia, że chciał zapewnić sobie alibi. Aspirant Grzegorz Dudek ze świętokrzyskiej policji potwierdził, że podejrzenia się potwierdziły. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na skierowanie sprawy do prokuratury. Leonard S. został przesłuchany, a policja ustaliła, że próbował powetować sobie straty, jakie przynosił mu klub, wynajmując podpalacza, który puścił z dymem lokal.

Zdjęcie przedstawiające policyjnych techników na miejscu zdarzenia

Przed oblicze prokuratora doprowadzono również Michała W. (24 l.), byłego pracownika klubu. Przyznał się on, że przyjął od właściciela zlecenie podpalenia lokalu. W nocy wszedł do wnętrza, oblał wszystko benzyną i podpalił. Eksplodował jeden z kanistrów z benzyną, który zostawił na miejscu, co doprowadziło do potężnego wybuchu. Celem było wyłudzenie ubezpieczenia na wyposażenie klubu, które było ubezpieczone na wysoką kwotę - Leonard S. liczył na co najmniej 500 tysięcy złotych.

Sąd w Sandomierzu aresztował obu mężczyzn na trzy miesiące. Leonard S. jest podejrzewany o podżeganie do popełnienia przestępstwa i próbę wyłudzenia ubezpieczenia, natomiast Michał W. usłyszał zarzuty związane z podpaleniem.

tags: #bila #sandomierz #pozar #w #restauracji #bila