Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Skawinie, a także jej oddanych członków, stanowi ważny element lokalnego dziedzictwa. Jedną z postaci, która na trwałe zapisała się w pamięci mieszkańców, jest Bolesław Jamróz - komendant OSP i bohater ruchu oporu.
Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Skawinie
Założenie i początki jednostki
Skawińską Straż Ogniową Rada Miejska w Skawinie powołała 19 września 1878 roku, kiedy burmistrzem miasta był Fiskus Cyrkularny. Już w 1801 roku na terenie Skawiny funkcjonowała tzw. grupa gaśnicza, o czym świadczą dawno sporządzone zapiski w księgach miasta. W 1878 roku pierwsza „Straż Ogniowa” w Skawinie została powołana do życia i pomocy ludziom na wniosek komisarza Urzędu Podatkowego. Sześć lat później skawińska społeczność ufundowała strażakom sztandar, który po renowacji został przekazany do zbiorów Towarzystwa Przyjaciół Skawiny. Jego replikę mieszkańcy ufundowali w 1959 roku i służy on druhom do dzisiaj.
Dynamiczny rozwój straży przypadł na lata 1928-1939. Pierwszą motopompę druhowie zakupili w 1928 roku, a rok później wóz strażacki marki Daimler. Na skoszarowanych kursach ochotnicy poznawali techniki gaszenia pożarów i udzielania pomocy. Ich umiejętności przydawały się w każdej sytuacji, także podczas ogromnej powodzi w 1934 roku. Za udział w ratowaniu ludzi oraz ich dobytku podczas tej powodzi, OSP Skawina otrzymała wtedy „Dyplom Uznania” od Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej. Warto podkreślić, że od 1935 roku w jednostce zaczęła działać żeńska drużyna licząca wtedy 21 osób, która zapewniała poszkodowanym pomoc medyczną.
Działalność podczas II wojny światowej
II wojna światowa dała się we znaki skawińskim strażakom. Chociaż Skawina nie została zbombardowana, miasto, a także i OSP ucierpiały. Na bazie OSP powołano Obowiązkową Straż Pożarną, której prezesem został ówczesny burmistrz Leduchowski, a komendantem por. poż. Bolesław Jamróz, żołnierz Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej. Za swoją patriotyczną działalność został rozstrzelany w 1944 roku. W konspiracyjną działalność zaangażowało się wielu druhów, narażając swoje życie. W okresie wojennym w siedzibie Ochotniczej Straży Pożarnej w Skawinie przechowywano aparaturę nadawczą.
Do poważnych pożarów druhowie zaliczają zapalenie się magazynów „Roli” przy stacji PKP. Jednak największe pożary dotknęły Skawinę w styczniu 1945 roku, kiedy przez miasto przechodził front na zachód. W ciągu jednej nocy spłonęły budynki, położone wokół kościoła przy ul. Krakowskiej oraz wszystkie drewniane domy przy ul. Zamkowej.

Powojenna odbudowa i działalność kulturalno-oświatowa
Zaraz po zakończeniu wojny skawińscy druhowie zabrali się do pracy i pozyskali sporo sprzętu. Tak jak przed wojną prowadzili na szeroką skalę działalność kulturalno-oświatową. Przygotowywali przedstawienia, świąteczne spotkania, a w Parku Miejskim organizowali festyny. W 1945 roku w OSP, z inicjatywy Mariana Lupy, założona została orkiestra strażacka, funkcjonująca przez 11 lat. Po wojnie rozpoczęła się stopniowa reorganizacja jednostki, a także przebudowa. Od tych czasów jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Skawinie stale się powiększa i staje się jedną z nielicznych najaktywniejszych w niesieniu pomocy ludziom i ich mieniu jednostek.
Rozwój i przynależność do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego
OSP Skawina I należy do najlepiej wyszkolonych i wyposażonych jednostek w Małopolsce. Współpracuje ze strażą z powiatu monachijskiego. Są w stałym kontakcie z Jednostką Ratowniczo-Gaśniczą w Skawinie, biorą udział w wielu akcjach, a ich sprawność i wyszkolenie potwierdza przynależność od 1995 roku do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (KSRG). Aktywnie brali udział w niesieniu pomocy np. w 1997, 1998, 2001 i 2007 roku w powodziach, jakie nawiedziły skawińską gminę, a zwłaszcza Radziszów i Wolę Radziszowską.
Podczas przejazdu przez Skawinę Jana Pawła II druhowie dekorowali trasę oraz zabezpieczali miejsce zatrzymania się Ojca Świętego. W późniejszych czasach w jednostce powstała Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza, a liczba członków ciągle się zmieniała. Jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Skawinie jest najlepiej wyposażoną jednostką w całej gminie.

Jubileusze i odznaczenia OSP
Na 120-lecie istnienia sztandar OSP został odznaczony Złotym Znakiem Związku, a na 125-lecie - jednostka - Medalem Honorowym im. Bolesława Chomicza.
Współczesna działalność OSP Skawina I
Co roku Ochotnicza Straż Pożarna w Skawinie wyjeżdża do przeszło stu akcji różnego rodzaju, takich jak pożary, wypadki samochodowe, pompowania wody, powodzie czy usuwanie os i szerszeni. Wywożą osy i szerszenie zagrażające ludziom, zdejmują koty z drzew, łapią węża, gdy ucieknie z targowiska, lub kangura, gdy wyskoczy na ulicę. Za swój trud niesienia pomocy odbierali podziękowania i gratulacje. Druhowie są aktywni od 135 lat. Co roku biorą udział w gminnych zawodach pożarniczych, gdzie wielokrotnie gościli na podium.
OSP Skawina II i OSP Skawina I - podczas pokazu gaśniczego
Bolesław Jamróz - Bohater Skawiny
Pamięć o komendancie
Na frontowej ścianie zabytkowej remizy strażackiej w Skawinie, zlokalizowanej przy ul. Mickiewicza 1, znajduje się tablica pamiątkowa ku czci komendanta tej placówki, bohaterskiego żołnierza z lat II wojny światowej - Bolesława Jamroza.
Życie przed Skawiną
Bolesław Jamróz urodził się w Bielsku w 1901 roku. Był najstarszym z licznego rodzeństwa, więc szybko musiał zdobyć zawód. Wyuczył się elektrotechniki i pracował w Cementowni w miejscowości Szczakowa opodal Jaworzna. Od młodzieńczych lat należał do Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Gdy wybuchła wojna polsko-bolszewicka, jako dziewiętnastolatek zgłosił się na ochotnika do wojska i został telegrafistą w 12 Dywizji Piechoty. Po wojnie powrócił do swej pracy w Szczakowej. Pracowity i inteligentny, systematycznie zdobywał nowe umiejętności i pogłębiał swą wiedzę. Żywo interesował się fotografią i był świetnym radioamatorem. W 1929 roku ożenił się z Wandą Szymczakiewicz. Po roku przyszła na świat ich córeczka Halinka, a w 1933 roku - jej siostra Danusia. Właśnie wtedy Bolesław Jamróz stracił pracę. Na świecie trwał wielki kryzys, zamykano fabryki, panowało duże bezrobocie. On jednak nie poddał się.
Przeprowadzka do Skawiny i rola w OSP
Zupełnie przypadkowo Bolesław Jamróz dowiedział się, że magistrat w Skawinie poszukuje dobrego fachowca na stanowisko kierownika Zakładu Elektrycznego. Zgłosił się, został przyjęty i w lecie 1938 roku cała, pięcioosobowa już rodzina (wcześniej urodziła się kolejna córka - Bogusia), sprowadziła się do Skawiny. Praca w Skawinie okazała się dla Bolesława Jamróza ciekawa i inspirująca, warunki materialne bardzo dobre, a skawinianie, zwykle trochę nieufni wobec nowoprzybyłych, przyjęli rodzinę do swej społeczności. Jamrozowie byli uroczymi i dobrymi ludźmi. Wkrótce panu Bolesławowi powierzono funkcję komendanta Ochotniczej Straży Pożarnej. Był to wyraz ogromnego doń zaufania, którego jako komendant nigdy nie zawiódł. To spokojne, szczęśliwe życie, przerwał wybuch drugiej wojny światowej.

Działalność konspiracyjna
Udręka wojny, przerażenie rozmiarami wrześniowej klęski i okrutne rządy okupantów sparaliżowały cały naród. Wkrótce jednak zrodził się bunt przeciw zniewoleniu - organizował się ruch oporu. Jednym z pierwszych zarządzeń okupantów była konfiskata wszystkich aparatów radiowych. Bolesław Jamróz nie tylko dobrze ukrył swój odbiornik, ale aż do dnia swego aresztowania systematycznie prowadził nasłuch radiowy. Przekazywane przez niego wiadomości z Londynu wykorzystywała podziemna prasa. Inne aparaty radiowe ukryte były w pompowni oraz w samym Zakładzie Elektrycznym. Do ruchu oporu wprowadził go Władysław Nazim. Jamróz został dowódcą plutonu Polskiego Oddziału Zbrojnego „Racławice”, a gdy na skutek reorganizacji w Skawinie powstał batalion AK „Biedronka”, powierzono mu stanowisko szefa kancelarii sztabu tego batalionu. Jego konspiracyjny pseudonim brzmiał „Strażak”. Okazało się, że stanowisko kierownika placówki energetycznej było znakomitą funkcją dla działań ruchu oporu. Nikogo, a zwłaszcza Niemców, nie dziwiło, że w zakładzie przebywało zawsze wielu ludzi. Bolesław Jamróz nieustannie spotykał się ze swymi współpracownikami, organizował przerzuty konspiracyjnej prasy, a pod pozorem ćwiczeń strażackich szkolił żołnierzy podziemia. Często, zwłaszcza w rozprowadzaniu gazetek, pomagała mu żona. Przy tym wszystkim małżeństwo Jamrozów bardzo dbało o rodzinę. W domu panowała serdeczna, pogodna atmosfera, a gdy na początku maja 1943 roku przyszło na świat kolejne dziecko, szczęście rodziny nie miało granic. Synek Jamrozów otrzymał ojcowskie imię Bolesław.
Aresztowanie, śledztwo i śmierć
Na pierwsze urodziny ojciec, wciąż zapalony fotograf, zrobił malcowi kilka zdjęć. Dwa dni po urodzinach Bolusia, o świcie, Bolesław Jamróz został aresztowany. W czasie rewizji nie znaleziono nic szczególnie obciążającego (radio zostało dobrze ukryte). Skonfiskowano jedynie aparat fotograficzny z urodzinowymi zdjęciami dziecka oraz lornetkę. Jeszcze tego samego dnia z domu i z miejsca pracy wyniesiono wszystko, co mogło obciążyć pana Bolesława. Wanda Jamrozowa rozpoczęła rozpaczliwe starania o zwolnienie męża z aresztu. Mieszkańcy Skawiny zebrali nawet pewną sumę pieniędzy na wykupienie go. Jeszcze w dniu aresztowania Bolesław Jamróz został przewieziony do Krakowa na ul. Pomorską, gdzie znajdowała się okryta złą sławą katownia gestapo. Na wiele rodzin skawińskich, związanych z konspiracją, padł strach. Jamrozowi ufano bezgranicznie, ale stosowane przez hitlerowców metody przesłuchań nie były dla nikogo tajemnicą. Bolesław Jamróz wytrzymał brutalne śledztwo. Skatowano go okrutnie, ale nie ujawnił Niemcom żadnych tajnych informacji. Miał 43 lata, gdy wraz z innymi więźniami został rozstrzelany przez hitlerowskich okupantów pod murem budynku. 27 maja 1944 roku przy ul. Botanicznej w Krakowie, wraz z 39 innymi Polakami, Bolesław Jamróz oddał życie za ojczyznę. W Skawinie mieszkał tylko sześć lat, ale na zawsze pozostał w pamięci jej mieszkańców jako bohater i jako człowiek niezwykłej prawości i pracowitości.

Uhonorowanie pamięci
Pamięć Bolesława Jamroza uczczono tablicą pamiątkową, odsłoniętą uroczyście 3 maja 1995 roku. 22 czerwca odbyło się uroczyste otwarcie ulicy imienia Bolesława Jamroza w Skawinie. W uroczystości otwarcia ulicy wzięły udział jego córki i syn. Jako komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w Skawinie był członkiem skawińskiego ruchu oporu, dowódcą plutonu polskiego oddziału zbrojnego Batalionów Chłopskich "Racławice". Za swoją działalność w ruchu oporu został aresztowany i zastrzelony przez gestapo. Podczas przesłuchań nikogo nie zdradził, a za swoją miłość do Polski zapłacił najwyższą cenę.
Profesjonalizacja Straży Pożarnej w Skawinie
Powołanie Zawodowej Straży Pożarnej
Państwowa straż w Skawinie powstała, gdy w mieście zaczęły osiedlać się duże zakłady przemysłowe na początku lat 50. ubiegłego wieku. Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie 1 stycznia 1968 roku powołało Zawodową Straż Pożarną w Skawinie. Pierwszym Komendantem został st. ogn. Warunki lokalowe były skromne, podobnie jak wyposażenie: jeden średni samochód gaśniczy gbam. Z czasem rozbudowywano remizę i kupowano nowe pojazdy. W ciągu pierwszych 30 lat istnienia, strażacy wyjeżdżali do akcji średnio ok. 100 razy w roku.
Cieszy fakt, że w Skawinie nie ma rozdźwięku między strażą ochotniczą i zawodową, lecz jest straż, która współpracuje i niesie ludziom pomoc. Podczas uroczystości strażakom towarzyszyli duchowni, władze związkowe, samorządowe i koledzy z innych jednostek. Dowódca JRG w Skawinie mł. bryg. Jerzy Bakalarz dziękował władzom za pomoc finansową.