Wypadki na budowach: Tragedie i wyzwania bezpieczeństwa
Śmiertelne porażenie prądem w Środzie Wielkopolskiej
W Polsce wciąż odnotowuje się tragiczne wypadki na budowach. Przykładem jest sprawa śmierci 26-letniego Adriana Środy, w której, jak podkreślono, nie ma winnych. Mężczyzna, z wykształcenia mechanik, pracował jako kierowca w firmie zajmującej się wylewaniem betonu. Zginął, gdy inny pracownik podczas wylewki zahaczył ramieniem pompy o linię średniego napięcia.
Ojciec poszkodowanego relacjonował: "Dostałem telefon z firmy syna, że został porażony prądem elektrycznym. Pojechaliśmy do firmy, to właściciel mówił do nas, że został porażony, ale gdzie, to dokładnie nie zna adresu. Po paru minutach przyszedł i mówi, że syn nie żyje."
Według protokołu powypadkowego, budowa domów szeregowych odbywała się pod linią średniego napięcia. Beton na strop wylewano z samochodu typu gruszka, przy pomocy specjalnej pompy. Operator pompy tak sterował sprzętem, że dotknął jej fragmentem do linii elektrycznej, a prąd poraził stojącego przy samochodzie pana Adriana. Ojciec wspominał również dramatyczne chwile po wypadku: "Jak zajechaliśmy tam, to nie dopuścili nas do syna. Kuzyn właśnie przyjechał z żoną. To ona powiedziała, że syna zabiera już zakład pogrzebowy."
W 2020 roku sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Środzie Wielkopolskiej. Na ławie oskarżonych zasiedli kierownik budowy i deweloper. Obaj zostali uniewinnieni, ale wyrok zaskarżyła prokuratura. Sąd Okręgowy uznał, że zebrany materiał dowodowy daje podstawy do ustalenia, iż oskarżeni popełnili zarzucane im czyny i zachodzą przesłanki do skazania.
Rodzina zmarłego czuje się osamotniona w walce o sprawiedliwość. "Nikt do nas się nie odezwał po wypadku. Jedynie był telefon prawników dewelopera w sprawie ugody" - mówił ojciec. Świadkowie zdarzenia, byli pracownicy firmy betoniarskiej i mieszkańcy osiedla, zwracali uwagę na rażące zaniedbania. Jeden ze świadków cytował pompiarza: "W jakiej odległości powinien pan pracować od linii niskiego czy tam średniego napięcia?” „Dziesięć metrów”. „A ile pan miał?” „Dwa metry”. „A dlaczego miał pan dwa?” „Bo zawsze mam dwa i zawsze tak robię. I zawsze jest dobrze”."Inny świadek dodał: "Budowa w ogóle nie była zabezpieczona. Ani nie było siatki, ani nie było żadnej etykiety, że jest budowa, cokolwiek."
Deweloper i pracodawca pana Adriana wzajemnie przerzucali się odpowiedzialnością, pierwszy mówiąc o przemęczonych pracownikach betoniarni, a drugi o nieprawidłowościach na terenie budowy. Tomasz Środa, ojciec pana Adriana, podsumował sytuację ze smutkiem: "Czuję smutek i żal, że nasze instytucje po prostu nie są w stanie ustalić osoby odpowiedzialnej za śmierć drugiego człowieka."

Tragiczny wypadek na budowie biurowca w Gdyni
Do kolejnego tragicznego zdarzenia doszło na budowie biurowca przy ul. Sportowej w Gdyni. Fragment deskowania stropu zawalił się i przygniótł jednego z pracowników. Mężczyzny nie udało się uratować pomimo trwającej ponad pół godziny reanimacji. O wypadku poinformował czytelnik w Raporcie z Trójmiasta. Zdarzenie miało miejsce około godziny 12:30 na budowie biurowca Sportowa Centrum, nieopodal powstającej stacji PKM Stadion w Redłowie.
Ustalenia świadków i osób zorientowanych w sprawie wskazywały na przyczynę: "Z żurawia przenoszącego dużą ilość deskowania zerwały się liny, które spadły na układany strop." Dwóch pracowników z góry zdołało wyjść z tego o własnych siłach, jednak mężczyzna, który zmarł, był pod budowanym stropem. Świadkowie wskazywali, że "wyglądało raczej, jakby źle zamocowana była jedna lina w haku / zapięciu." Reanimacja poszkodowanego trwała około 45 minut do godziny, niestety bezskutecznie. "Z 4 piętra widziałam leżące zwłoki - widok straszny ... idzie rano do pracy i z tej pracy nie wracasz ..." - relacjonował świadek. Inna relacja wskazywała, że deski "trafiły w ludzi, którzy byli stali akurat na rusztowaniu i zlecieli na dół (piętro niżej), gdzie pracował ten mężczyzna. Przygniotły go."
Cała budowa, jak zauważył "poboczny, nie znający się na budowlance obserwator", "szła bardzo szybko i sprawnie. Pracowników było około 40 zawsze na placu. Kaski i koszulki odblaskowe były zawsze, nie było, że ktoś sobie latał po swojemu. Wszystko wyglądało profesjonalnie, nie było stania i debatowania. Każdy robił, robił, robił. Wyglądało to nie "januszowsko"."
Wiktor, syn Jarosława, który poniósł śmierć w tym wypadku, prosi o pilny kontakt wszystkie osoby posiadające informacje w tej sprawie. "Pracuje na tej budowie, gdzie ten chłopak zginął, szkoda go, bo w porządku był bardzo" - dodał jeden z kolegów. "Byli widać ewidentnie zerwana lina na żurawiu, więc odpowiedź jest jasna" - mówił jeden ze świadków. "Wszyscy pracują na czarno, bo idą najtańszym kosztem, to oczywiste, ale jednak nie zwróci to życia temu człowiekowi."
Zderzenie pociągów w Gdyni. Są poszkodowani
Problemy z BHP i odpowiedzialnością w sektorze budowlanym
Wypadki te na nowo otwierają dyskusję o bezpieczeństwie i higienie pracy (BHP) w polskim budownictwie. Pojawiły się pytania o rolę BHP-owców: "a co to, BHP-owiec jest od pilnowania ludzi? wszystko sprawdził, zalecił poprawki i już. Od tego jest." Padły też zarzuty, że "niestety, wielu pracowników nie wprowadza moje nakazów, wtedy raport, kary, i tak od nowa." Często przypomina się, że "od egzekwowania przepisów jest osoba kierująca pracownikami....art.212 KP!"
W praktyce, jak zauważono na przykładzie dużych budów, takich jak nowy terminal lotniska, "nie było opcji, by ktoś na terenie budowy (nawet nie przy pracy) chodził bez kamizelki odblaskowej, kasku i odpowiednich butów, a na rusztowaniu bez atestowanych szelek." Sprawdzane są także "papiery z kontroli/zaleceń BHP. Behapowiec odpowiada w trybie kodeksu karnego 220 k.k."
Jednak, jak wskazują komentarze, wciąż brakuje skuteczności. "To BHP ma 0 pomocy z ich strony, żeby coś przeforsować u pracodawcy!" Krytyczne uwagi kierowane są również pod adresem Państwowej Inspekcji Pracy (PIP): "Ja się pytam, gdzie jest PIP?? Czemu nie kontroluje??" Przytaczane są przykłady pracowników zatrudnianych na umowę zlecenie, którym PIP odmawiała pomocy, twierdząc, że odpowiada tylko osobom z umową o pracę. Jeden z komentujących stwierdził: "Ten PIP to o kant d*py...Sami powinni ruszyć d*py i sprawdzać budowy."
Niestety, wielu pracowników pracuje "długi czas bez umowy", a niektórzy w chwili wypadku "nie mieli umów o pracę lub byli pod wpływem alkoholu". Dodatkowo wskazuje się na: "Brak konkretnych kontroli, szczególnie dźwigów, podnośników, wind itd.", "zbyt długi czas pracy" oraz "szalone terminy realizacji". "Niestety płace w sektorze budowlanym nie wyglądają kolorowo, dlatego ludzie pracują więcej godzin." Te czynniki prowadzą do tego, że "wszyscy są świadomi, ale robią na ryzyku, nie licząc się z konsekwencjami."
Obserwatorzy i pracownicy zastanawiają się: "Co jeszcze musi się stać, aby na budowach, stoczniach coś się zmieniło? Jak zmusić szefów, białe kaski do inwestowania w BHP? Oni nie rozumieją, czym jest codzienny strach o bliskich wychodzących każdego dnia do pracy. Liczy się kasa." Jak wynika z obserwacji, "wykonawcy dokonują chłodnej kalkulacji, z której wynika, że realizowanie wszystkich prac w całkowitej zgodzie z BHP oznacza wydłużenie realizacji o 30%, i wzrost kosztów przynajmniej o 30%, co czyni ich ofertę nieatrakcyjną w jakichkolwiek przetargach. Dlatego nikt nie kalkuluje środków ochrony zbiorowej BHP, bo póki co niestety bardziej opłaca się ryzykować." Padł apel o "marsz milczenia" poświęcony pamięci tych, co zginęli w wypadkach przy pracy, "marsz przeciwko łamaniu praw człowieka i zasad BHP".
Bezpieczeństwo pożarowe instalacji fotowoltaicznych (PV)
Rosnące zagrożenia i konieczność zmian
Straż Pożarna odnotowuje co roku kilkaset interwencji związanych z pożarami instalacji PV, w tym na obiektach przemysłowych czy magazynowych, gdzie rozprzestrzenienie się ognia może tworzyć wyjątkowe zagrożenia i grozić ogromnymi stratami. Większość takich incydentów jest efektem błędów montażowych lub wadliwie wykonanych połączeń elektrycznych, a nie z samych modułów.
Rosnąca liczba instalacji fotowoltaicznych w Polsce wymusza coraz większy nacisk na zabezpieczenia przeciwpożarowe takich systemów. Jak wynika z raportu CNBOP-PIB „Bezpieczeństwo pożarowe instalacji fotowoltaicznych”, zagadnienia związane z ochroną przeciwpożarową nie nadążają dziś za rozwojem transformacji energetycznej. Eksperci podkreślają, że instalacje PV są bezpieczne pożarowo, jeżeli mają wymagane zabezpieczenia, zostały zaprojektowane i wykonane przez wykwalifikowany, uprawniony i kompetentny personel na podstawie dokumentacji projektowej uzgodnionej w zakresie warunków ochrony przeciwpożarowej oraz są poddawane okresowym przeglądom serwisowym i konserwacyjnym. Źródłem ryzyka są nie tylko błędy projektowe, ale także niewłaściwy dobór komponentów i brak konserwacji. W Polsce brakuje kompleksowych badań pokazujących, jak zachowują się instalacje PV w realnych warunkach pożarowych, dlatego konieczne jest rozwijanie wiedzy i kompetencji instalatorów.

Pionierskie testy pożarowe w Polsce
W odpowiedzi na te wyzwania, PZU LAB (spółka z Grupy PZU) oraz Balex Metal (producent płyt warstwowych i termoizolacji) podjęły się przeprowadzenia pierwszych w Polsce pełnoskalowych testów pożarowych hal magazynowych z działającą instalacją fotowoltaiczną. Na poligonie badawczym powstał model obiektu o powierzchni ponad 250 mkw. z dachem wykonanym w dwóch technologiach - z termoizolacją z płyt PIR i z wełny mineralnej - oraz z 36 modułami PV z pełnym okablowaniem, zainstalowanymi zgodnie z instrukcją producenta i produkującymi prąd.
Przedstawiciele obu podmiotów podkreślają: „To jedno z najbardziej kompleksowych badań tego typu w Europie. Chcieliśmy nie tylko przeanalizować zachowanie się różnych rozwiązań konstrukcyjnych w obliczu pożaru, lecz także dostarczyć branży ubezpieczeniowej i budowlanej wiedzy, która pozwoli lepiej zarządzać ryzykiem.” Obserwacje objęły sposób rozchodzenia się płomienia i temperatury, a także przenikanie energii cieplnej przez przekrój dachowy. Zmienne warunki atmosferyczne pozwoliły na weryfikację wpływu wiatru na propagację pożaru, co pokazało, że "szalenie istotne znaczenie ma sama konstrukcja fotowoltaiczna. Poprawnie dobrana, ogranicza rozwój pożaru." Przez kolejne tygodnie będą prowadzone analizy danych zebranych podczas obu eksperymentów, a na koniec zostaną przygotowane wnioski dotyczące bezpieczeństwa pożarowego.
Zderzenie pociągów w Gdyni. Są poszkodowani
Wnioski z badań międzynarodowych i rekomendacje
Podobne badania były prowadzone za granicą. Z raportu IEA-PVPS wynika, że w jednym z europejskich eksperymentów typu SP FIRE 105 testowano ścianę o wymiarach 4 × 6 m pokrytą modułami PV, aby ocenić tempo rozprzestrzeniania się płomienia. Z kolei szwedzki instytut RISE wykazał, że przy odległości między modułem PV a dachem mniejszej niż 11 cm ogień rozprzestrzenia się samoczynnie, a zwiększenie nachylenia paneli może przyspieszyć tempo rozwoju pożaru.
Wnioski z badań międzynarodowych pokazują, że nawet niewielkie zmiany projektowe, dotyczące sposobu prowadzenia kabli, rodzaju złączy czy odległości modułu PV od dachu, mogą znacząco wpływać na rozprzestrzenianie się ognia. Polskie testy mają zweryfikować te obserwacje w praktyce. Zebrane w ich trakcie informacje posłużą do opracowania rekomendacji dla inwestorów, projektantów i ubezpieczycieli oraz do budowy nowych standardów bezpieczeństwa pożarowego obiektów z instalacjami fotowoltaicznymi.
Budimex realizuje budowę Muzeum Historii Polski
Przebieg inwestycji i wizja placówki
11 października, z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego i ministra Piotra Glińskiego, odbyło się wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę Muzeum Historii Polski. Autorem projektu jest warszawskie biuro WXCA sp. z o.o. Obecnie Budimex kończy już roboty ziemne pod nadzorem archeologa, trwają także prace w zakresie wykonania izolacji przeciwwodnej powłokowej części podziemnej budynku oraz wykonanie konstrukcji w technologii betonu wodoszczelnego. Kładzione są też płyty fundamentowe oraz montowane są ściany i słupy.
Budowa rozpoczęła się w lipcu 2018 roku, a jej zakończenie jest planowane w 2021 roku. Muzeum Historii Polski to państwowa instytucja kultury powołana do istnienia 2 maja 2006 roku. Placówka ma prezentować najważniejsze wydarzenia z dziejów naszego kraju, przybliżać tradycje parlamentarne, rolę ruchów obywatelskich oraz znaczenie walk o wolność i niepodległość. Obiekt będzie zlokalizowany na warszawskiej Cytadeli.
Mimo różnych trudności, "Budowa przebiega bardzo sprawnie. Wierzę, że zakończymy kontrakt w terminie" - deklaruje przedstawiciel wykonawcy.

Nowoczesne rozwiązania architektoniczne i techniczne
Budynek będzie miał dwie kondygnacje podziemne oraz cztery kondygnacje naziemne, a jego łączna powierzchnia to ponad 53 tys. m2. Elewacja będzie wykonana głównie z kamienia z fragmentami w postaci fasady szklanej. W placówce poza częścią ekspozycyjną znajdą się także pracownie konserwatorskie, laboratoria, magazyny, centrum edukacyjne, przestrzenie biurowe i socjalne dla pracowników oraz restauracja i kawiarnia. Wystawa stała będzie zajmować 7 tys. m2, a wystawy czasowe 1,5 tys. m2. W muzeum powstanie też audytorium na około 600 osób oraz sala kinowa.
W obiekcie znajdą się innowacyjne rozwiązania akustyczne. W sali kinowo-teatralnej zastosowana zostanie konstrukcja „pudełka w pudełku”, co zapewni wyjątkowe wyciszenie i akustykę. Bryła pomieszczenia będzie całkowicie oddzielona od pozostałej konstrukcji budynku, a w jego wnętrzu zastosowane zostaną wibroizolatory zmniejszające drgania. Dodatkowo w salach: widowiskowej, kinowo-teatralnej, projekcyjnych, warsztatowych, kompleksu studyjnego (studio nagrań, reżysernia, green box) oraz reprezentacyjnej będzie wykorzystana teoria falowa akustyki. Innym ciekawym rozwiązaniem w budynku jest system BMS, który będzie wyposażony w inteligentny moduł odpowiedzialny za przewidywanie możliwych awarii i ich automatycznego zgłaszania służbom technicznym obiektu. Placówka będzie też wykorzystywać odnawialne źródła energii geotermalnej; podczas odwiertów gruntowych powstanie 30 sond geotermalnych.
Specjalne zabezpieczenia i jubileusz Budimexu
Muzeum to placówka, w której będą przechowywane niezwykle cenne dokumenty i eksponaty, dlatego bardzo ważne jest, aby je specjalnie zabezpieczyć. W tym celu zaprojektowano m.in. przegrody odporne na obciążenie zagruzowaniem powstałym np. w wyniku zburzenia części nadziemnej budynku. Muzeum będzie wyróżniało się najnowocześniejszymi rozwiązaniami służącymi do ochrony eksponatów w razie różnych, nawet najbardziej ekstremalnych zagrożeń.
Przed pożarem obiekt będzie chronić nowoczesna instalacja, przetwarzająca wodę w mgłę wodną. Pozwala to na znaczne ograniczenie zasięgu pożaru oraz bardzo ułatwia późniejszą akcję ratownikom i umożliwia szybką ewakuację ludzi. Z kolei nowoczesna instalacja wentylacji mechanicznej zapewni mikroklimat, który umożliwi zachowanie wymaganych parametrów dla wystaw czy też magazynowanych dóbr historycznych.
Dla firmy Budimex, budowa Muzeum Historii Polski to szczególny kontrakt. "Realizujemy go w 50-rocznicę działania naszej firmy, która jest również częścią współczesnej historii naszego kraju. To wyróżnienie i duża odpowiedzialność zarazem" - podkreśla przedstawiciel wykonawcy.
