W Bytomiu doszło do rozległego pożaru składowiska odpadów tekstylnych i tworzyw sztucznych, który wybuchł na terenie dawnej fabryki. Zdarzenie to zapoczątkowało intensywną akcję gaśniczą oraz szczegółowe śledztwo prokuratury, mające na celu wyjaśnienie przyczyn i okoliczności pożaru, a także kwestii związanych z legalnością składowania odpadów.

Chronologia i Rozmiar Zdarzenia
Pożar wybuchł w sobotę po południu, około godziny 16:23 lub 16:30, na prywatnym terenie dawnej fabryki przedsiębiorstwa „Jopek” w bytomskiej dzielnicy Stroszek, przy ulicy Łokietka. Płomienie objęły materiały zgromadzone pod wiatą o wymiarach około 30 na 50 metrów, co daje powierzchnię około 1500 metrów kwadratowych. Składowane były tam odpady tekstylne i tworzywa sztuczne, ułożone w stertę wysoką miejscami na pięć do ośmiu metrów. Ogień szybko sięgnął wysokiego na 8 metrów dachu hali. Słup gęstego, czarnego dymu widać było z wielu kilometrów, co wzbudziło zaniepokojenie mieszkańców.
Intensywna Akcja Gaśnicza i Post-gaszenie
W akcję gaszenia ognia zaangażowanych było blisko 90 strażaków, w sumie 31 zastępów straży pożarnej, początkowo z Bytomia, a następnie ściągnięto jednostki z innych miast. Około godziny 19:00 ogień został opanowany i przestał się rozprzestrzeniać. Strażacy pracowali w niezwykle trudnych warunkach - w wysokiej temperaturze i silnym zadymieniu, wykorzystując aparaty ochrony dróg oddechowych.

W nocy z soboty na niedzielę udało się ugasić pożar hali. Jednakże, w kolejnych dniach, po opanowaniu ognia, trwało żmudne przetrząsanie i przelewanie wodą pogorzeliska oraz dogaszanie tlącego się jeszcze żaru. Na pogorzelisku utrzymywała się bardzo wysoka temperatura. Młodszy ogniomistrz Wojciech Krawczyk, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bytomiu, poinformował: „Cały czas je schładzamy, by nie doszło do ponownego wybuchu ognia. Na miejscu pracuje ciężki sprzęt i 15 zastępów strażaków”. Do rozbiórki dachu, niezbędnej do pełnego dogaszenia, gmina musiała zorganizować ciężki sprzęt, ponieważ właściciel terenu nie poczuwał się do pomocy. Akcja gaśnicza i prace zabezpieczające mogły potrwać nawet do wtorku.
Potencjalne Zagrożenia i Monitorowanie Środowiska
Według informacji straży pożarnej, pożar nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla okolicznych zabudowań i mieszkańców, a także nie było potrzeby ewakuacji. Zanieczyszczenie powietrza było na bieżąco monitorowane przez strażaków z jednostki ratownictwa chemiczno-ekologicznego. Potwierdzili oni, że wśród płonących odpadów nie było toksycznych materiałów, a służby zapewniły, że dym ze spalonych materiałów nie jest groźny.
Mimo to, władze Bytomia apelowały do mieszkańców, by w miarę możliwości unikać wychodzenia z domów i nie otwierać okien, by nie wdychać zanieczyszczonego powietrza. Jak jednak udało się ustalić, w sprasowanych big bagach ze szmatami, które stanowiły dużą część składowiska, znajdowały się również aluminiowe pety oraz metale ciężkie, co może mieć długoterminowe konsekwencje dla środowiska.
FireSafe Early Wildfire Detection System
Dochodzenie Prokuratury i Możliwe Przyczyny
Prokuratura Rejonowa w Bytomiu wszczęła śledztwo w sprawie pożaru. Postępowanie to prowadzone jest pod dwoma głównymi kątami, jak poinformował prokurator rejonowy w Bytomiu Marek Furdzik:
- Sprawdzenie, czy doszło do sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zagrażającego życiu, zdrowiu lub mieniu (art. 163 par. 1 Kodeksu karnego).
- Narażenie firmy dzierżawiącej teren na straty.
- Wątek dotyczący niezgodnego z przepisami składowania odpadów (art. 183 Kodeksu karnego).
Kluczowa dla postępowania będzie specjalistyczna opinia biegłego z zakresu pożarnictwa dotycząca przyczyny pożaru. Obecnie jest za wcześnie, by jednoznacznie wskazać, czy mógł nastąpić np. samozapłon zgromadzonych tam materiałów, czy też było to podpalenie. Sporządzenie opinii w tej sprawie może potrwać około dwa tygodnie.
W ramach czynności procesowych przeprowadzono już oględziny pogorzeliska z udziałem biegłego. Policjanci rozpoczęli przesłuchania świadków oraz zabezpieczyli dokumentację związaną ze składowaniem odpadów w tym miejscu. Prokuratura zaplanowała także dalsze czynności śledcze.
Nieprawidłowości w Składowaniu Odpadów
Pożar ujawnił poważne nieprawidłowości związane ze składowaniem odpadów na terenie dawnej fabryki. Prezydent Bytomia Mariusz Wołosz, który był na miejscu zdarzenia w trakcie akcji gaśniczej, poinformował, że decyzja zezwalająca na składowanie odpadów w tym miejscu została cofnięta ponad miesiąc temu. Firma dzierżawiąca teren była zobowiązana do uprzątnięcia zgromadzonych tekstyliów i tworzyw sztucznych, lecz tego nie uczyniła.
Fakt, że właściciel terenu nie poczuwał się do pomocy w usunięciu skutków pożaru i konieczność zorganizowania ciężkiego sprzętu przez gminę, podkreśla problematyczną sytuację prawną i odpowiedzialności za nielegalne składowisko. Jest to kluczowy aspekt śledztwa dotyczący niezgodnego z przepisami gromadzenia odpadów.