Pożar Domu Wicestarosty w Chełmie: Od Tragedii do Odbudowy

W ubiegłym roku media pisały o tragicznym pożarze, który strawił dom wicestarosty chełmskiego Jerzego Kwiatkowskiego. Ta historia, choć naznaczona ogromnymi stratami, stała się symbolem solidarności społecznej i determinacji w odbudowie. Dziś przyglądamy się przebiegowi tamtych wydarzeń, fali pomocy i nowemu życiu, jakie rodzina Kwiatkowskich zbudowała od nowa.

Dramatyczne Chwile: Pożar Rodzinnego Domu

Przebieg Zdarzeń i Akcja Ratunkowa

W poniedziałek 19 stycznia ogień pojawił się w domu rodziny Kwiatkowskich tuż po północy. Zgłoszenie o zdarzeniu trafiło do dyżurnego komendy w Chełmie, który natychmiast skierował na miejsce zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Pożar domu gasiło 5 zastępów straży pożarnej, na miejsce przyjechało aż 20 ratowników. Strażacy błyskawicznie przystąpili do gaszenia pożaru.

Dach nad głową straciło dwoje dorosłych i sześcioro dzieci. Mimo ogromu zagrożenia, na szczęście nikomu nic się nie stało. Zespół Ratownictwa Medycznego nie musiał nikomu udzielać pomocy. Gospodarz domu, Jerzy Kwiatkowski, zachował się w obliczu zagrożenia bardzo przytomnie i bezpiecznie wyprowadził z ognia całą swoją rodzinę, a następnie samodzielnie próbował ugasić ogień. Strażacy potwierdzili, że jako gospodarz domu zachował się jak należy. Pogotowie elektryczne odcięło zasilanie w całej miejscowości.

Zdjęcie spalonego domu wicestarosty w Chełmie

Bezpowrotne Straty Materialne

Majątku niestety nie udało się uratować. "- Słyszałem kiedyś opowieści, jak szybko ogień się rozprzestrzenia, ale nigdy nie sądziłem, że to tak może wyglądać. Mieliśmy przecież wszystkie zabezpieczenia przeciwogniowe. A nawet gotówka się spaliła" - opowiadał wicestarosta. Żywioł tak się rozszalał, że spłonęło niemal całe wyposażenie domu. Dach nad głową straciło dwoje dorosłych i sześcioro dzieci. W piątek rano ze zgliszczy wyciągnięto jedynie metalowe łóżka.

Spaliło się dosłownie wszystko - zabawki, książki, plecaki dzieci, wyposażenie domu. Dom, którego już nie ma, był rodzinną ostoją. Cały budynek, drewniano-murowany i kryty blachą, został zajęty ogniem. W świątecznym numerze Super Tygodnia Chełmskiego ukazał się reportaż o licznej rodzinie wicestarosty chełmskiego pt.: "Rodzina zastępcza jak własna". Kwiatkowski opowiadał wówczas o tym budynku, w którym mieszkał kiedyś jego dziadek, a potem był rozbudowywany wraz z powiększaniem się rodziny. Wszyscy domownicy, jak zwykle, zebrali się wtedy przy kominku, który był sercem ich domu, centrum spotkań i życia rodzinnego.

Rodzina Zastępcza w Obliczu Tragedii

Sytuacja była szczególnie trudna, bo była to wówczas rodzina zastępcza dla trojga małych dzieci. Kwiatkowscy, gdy już mieli trójkę własnych dzieci, przygarnęli jeszcze trójkę maluchów, którym utworzyli rodzinę zastępczą. Wszyscy zamieszkali w wynajętym domu w Rejowcu, licząc, że uda im się odbudować dom. "- Mamy różne propozycje na zamieszkanie, zarówno od starostwa, jak i kościoła baptystów w Chełmie. Na razie się wahamy, bo ze względu na dzieci wolelibyśmy wynająć coś blisko domu i szkoły" - mówił Jerzy Kwiatkowski.

Ogólnopolska Fala Pomocy

Zbiórki i Wsparcie Społeczne

Niemal od razu po pożarze pojawiły się plany odbudowania domu, a co najważniejsze - ogromna fala solidarności. Przyjaciele rodziny zdecydowali się im pomóc i ogłosili zbiórkę na portalu zrzutka.pl. "Ze zbiórki na portalu zrzutka.pl otrzymaliśmy ok. 50 tys. zł" - relacjonował wicestarosta. Pomagały też osoby prywatne i firmy, fundacje, stowarzyszenia oraz wspólnoty religijne. "- Nie jestem w stanie wymienić wszystkich, którzy nam pomogli" - dodaje Jerzy Kwiatkowski.

Apel o wsparcie Darów Natury po pożarze

Pomoc Instytucjonalna

Rodzina otrzymała również znaczącą pomoc od instytucji publicznych. "Dostaliśmy też pomoc z urzędu marszałkowskiego i wojewódzkiego" - wspomina Kwiatkowski. Wsparcie płynęło także ze starostwa oraz kościoła baptystów w Chełmie, co pozwoliło na szybkie rozpoczęcie i postęp prac. Dzięki temu nowy dom mógł stanąć w tak szybkim tempie.

Nowy Rozdział: Życie w Odbudowanym Domu

Nowy Dom: Większy i Lepiej Wyposażony

Dzięki bezprecedensowej mobilizacji sił i środków, dom udało się odbudować. "Jest o wiele większy i ładniejszy niż poprzedni" - podkreśla Jerzy Kwiatkowski. Nowy budynek został zaprojektowany z myślą o potrzebach dużej rodziny. Działka jest ogrodzona, a dom ma podwójne ogrzewanie - gazowe i z paneli fotowoltaicznych. Ponieważ mieszka tam tak dużo ludzi, zaprojektowano dużą kuchnię i salon, aby wszyscy mogli wspólnie spędzać czas.

Zdjęcie nowego, odbudowanego domu rodziny Kwiatkowskich

Powiększenie Rodziny i Codzienne Wyzwania

Obietnicę pomocy innym dzieciom Kwiatkowscy dotrzymali jeszcze zanim wprowadzili się do nowego domu. "- Planowaliśmy wziąć jeszcze jedno dziecko. Wzięliśmy troje. Pojawiły się Patrycja i Jola" - mówi Joanna, członkini rodziny. Do nowego domu wprowadziło się 11 osób, w tym dziewięcioro dzieci: Anna, Weronika, Maciej, Dominik, Filip, Eryk, Patrycja, Jola i najmłodszy Damianek.

Życie w tak licznej rodzinie wymaga doskonałej organizacji. "Wszyscy chcieli się już przeprowadzić" - dodaje Joanna, opisując ich codzienność. Rodzina wstaje już o godz. 6 rano. Przedszkolaki zbierają się na zajęcia, a starsze dzieci siadają do stołu w salonie i trzeba im pomóc w lekcjach. O godz. 8 zaczynają się zajęcia, uczą się uczniowie 1., 2. i 6. klasy. Po powrocie przedszkolaków o godz. 13 nie wszystkie zadania są już zrobione i dalej trzeba uzupełniać.

"Spędzamy też czas na dworze, na spacerach. Jeździmy na rowerach" - opowiada Joanna. Nie wszystkie obowiązki domowe należą do niej samej, bo z racji prowadzenia rodzinnego domu dziecka należy jej się pomoc. "Dzieci są zdyscyplinowane. Kiedy mówię, że myjemy się, przebieramy i idziemy spać, to naprawdę to robią" - dodaje. Problemy oczywiście są ogromne, a rzeczywistość okazała się być zupełnie inna, niż początkowo planowano. "Niektóre dzieci są dla nas ogromnym wyzwaniem" - przyznaje Joanna.

Misja Pomocy Innym Dzieciom

Pomimo wszystkich trudności, rodzina Kwiatkowskich pozostaje wierna swojej misji. "- Nie sposób podziękować każdemu, kto nam pomagał. Chociaż staramy się to robić. Obiecaliśmy, że w zamian pomożemy innym dzieciom" - podkreśla wicestarosta. Dzięki takim rodzinom dzieci z trudnych, rozbitych rodzin dowiadują się, czym jest miłość. "W takim domu zapominamy o zarazie, nie nosimy maseczek na podwórzu" - podsumowuje Joanna, wskazując na siłę i bezpieczeństwo, jakie daje im nowo zbudowany dom i wspólnota.

tags: #chelm #pozar #domu #wicestarosty