Pożary jachtów w Chorwacji: Incydenty w Marinie Kastela i ich konsekwencje

W ostatnich miesiącach chorwackie wybrzeże, popularne wśród żeglarzy i turystów, stało się areną niepokojących zdarzeń związanych z pożarami jednostek pływających. Szczególnie dramatyczny incydent miał miejsce w Marinie Kastela, położonej w okolicach Splitu, gdzie ogień strawił kilka luksusowych jachtów. Inne pożary, jak ten w pobliżu Omiša, objęły również tereny leśne i zabudowania, zmuszając do ewakuacji.

Pożar w Marinie Kastela - Szczegółowa relacja

Złe wiadomości nadeszły z chorwackiej mariny Kastela w miniony weekend. Doszło tam do pożaru, w wyniku którego pięć jednostek spłonęło doszczętnie. Na szczęście, nikomu nic się nie stało. Według danych przekazanych przez chorwacki serwis slobodnadalmacija.hr, pożar wybuchł w ubiegłą sobotę wieczorem, około 20:30. Źródło ognia znajdowało się na jednym z jachtów, a następnie rozprzestrzeniło się na cztery inne, luksusowe jednostki, zacumowane w niedalekiej odległości. Jak informuje serwis, pięć około 20-metrowych jednostek doszczętnie spłonęło, a kilkanaście zostało zniszczonych.

zdjęcie płonącego jachtu w marinie Kastela

Co ciekawe, okazuje się, że większości tych kosztów dało się uniknąć. Świadkowie tego zdarzenia twierdzą, że przyczyną, dla której inne jachty zajęły się ogniem, było odcięcie cum płonącej jednostki. Nie wiadomo, kto tego dokonał ani w jakim celu. Pożar wywołał popłoch wśród przebywających w marinie żeglarzy. Świadkowie mówią o eksplodujących butlach z gazem i gorączkowym ratowaniu swojego dobytku.

Relacja świadka

Świadkiem wydarzeń był Polak, pan Darek, który opowiedział w rozmowie z serwisem TVN24 Kontakt24.pl, jak wyglądało to z jego perspektywy. "W pewnym momencie zobaczyłem, jak jeden z zacumowanych przy wejściu do mariny jachtów zaczął się palić. Najpierw delikatnie, ale za chwilę już ogień się rozprzestrzenił. Ktoś chyba odciął cumy, a płonący jacht zwiało na pozostałe statki żaglowe zacumowane nieco głębiej. W ten sposób ogniem zajęło się sześć lub siedem jachtów" - zrelacjonował pan Darek. "Strzelały butle z gazem, ludzie wyciągali bagaże ze swoich jachtów, próbowali je przemieścić. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Naszemu jachtowi też nic się nie stało" - dodał.

Pan Darek znalazł się w porcie, ponieważ wyczarterował jacht. Na wideo, które Polak opublikował w serwisie YouTube, można obserwować tę katastrofę. Wszystko zaczyna się od jednego jachtu, po czym żywioł opanowuje kolejne jachty.

Straty i dochodzenie

W wyniku pożaru nikt nie ucierpiał, ale straty szacowane są na kilka milionów euro. Po tym, jak straż pożarna skutecznie opanowała pożar i zabezpieczyła teren przed potencjalnym zanieczyszczeniem morza i otaczającego środowiska morskiego, funkcjonariusze Kapitanatu Portu w Šibeniku, we współpracy z policją, rozpoczęli czynności dochodzeniowe na miejscu wypadku. Kapitanat Portu w Šibeniku poinformował Narodowe Centrum Koordynacji Poszukiwań i Ratownictwa Morskiego w Rijece (MRCC Rijeka) oraz Ministerstwo Morza, Transportu i Infrastruktury o rozpoczętych działaniach dochodzeniowych.

Czynności dochodzeniowe na miejscu wypadku, które zostały podjęte przez funkcjonariuszy Kapitanatu Portu w Šibeniku po zabezpieczeniu obszaru pożaru, wykazały znaczne uszkodzenia jachtu. Pożar objął większość pokładu i nadbudówki, a dolny pokład został częściowo uszkodzony. Pomimo rozległych uszkodzeń, jacht pozostał zdatny do żeglugi i został zabezpieczony wzdłuż wybrzeża portu w Šibeniku.

Piorun jako potencjalna przyczyna pożaru

Zgodnie z dostępnymi informacjami, jedną z możliwych przyczyn pożaru był piorun uderzający w nadbudówkę statku. Ładunek elektryczny powstały w wyniku uderzenia pioruna szybko rozprzestrzenił się przez drewniane i metalowe części statku, co doprowadziło do wybuchu płomieni. Szybka reakcja załogi, która natychmiast ewakuowała się ze statku, zapobiegła dalszemu zagrożeniu życia ludzkiego. Na pokładzie nie było pasażerów w momencie wypadku, co również przyczyniło się do braku poważniejszych konsekwencji.

Jednakże, funkcjonariusze policji również prowadzą dochodzenie, a ich współpraca z Kapitanatem Portu jest kluczowa dla ustalenia wszystkich okoliczności, które doprowadziły do tego wypadku. Przeprowadzono przesłuchania świadków, w tym kapitana i właściciela statku, aby odtworzyć przebieg wydarzeń i ustalić dokładne przyczyny wybuchu pożaru. Konieczne są dalsze dochodzenia, aby wykluczyć wszystkie inne możliwości.

Kupiłem jacht w Chorwacji

Pożar w pobliżu Omiša - Zagrożenie dla lasów i domów

W sobotni poranek wybuchł groźny pożar w pobliżu miasta Omiš, położonego w popularnym wśród turystów regionie Dalmacji w Chorwacji. Ogień objął znaczny obszar lasu oraz co najmniej 12 domów. Trwa ewakuacja mieszkańców i wypoczywających w okolicy turystów. Komendant chorwackiej straży pożarnej Ivan Kovaczević potwierdził, że pożary wzniecił człowiek.

Do pożaru doszło w sobotę (21 czerwca) około godziny 7 rano. W akcję gaśniczą natychmiast włączyli się lokalni mieszkańcy oraz strażacy. Ogień szybko rozprzestrzenił się po obu stronach nadmorskiej drogi, która została już zamknięta. Płomienie dosięgnęły co najmniej 12 budynków mieszkalnych, a sytuację dodatkowo komplikuje silny wiatr, który utrudnia opanowanie żywiołu. "Całkowite opanowanie sytuacji zajmie na pewno kilka dni" - zaznaczył Kovaczević.

zdjęcie pożaru lasu w Chorwacji z widocznymi płomieniami i dymem

W akcję ratunkową zaangażowano cztery śmigłowce, 16 jednostek ochotniczej straży pożarnej oraz wszystkie siły strażackie żupanii splicko-dalmatyńskiej. Komendant lokalnej straży pożarnej, Viszeslav Peszić, powiedział agencji HINA: "Pożar się rozprzestrzenia, nie mamy nad nim żadnej kontroli. Ratujemy dom za domem. Wszystko wokół jest zagrożone". Portal index.hr informuje za chorwackim Ministerstwem Obrony o udanej ewakuacji 25 osób z obszaru objętego pożarem w rejonie Marušići w bezpieczne miejsce.

Relacje polskich turystów

Na miejscu pożarów znajdowali się m.in. polscy turyści. Jeden z nich opisał sytuację dla mediów: "Pożar był bardzo blisko naszego miejsca zakwaterowania. Praktycznie chwilę przed objęciem płomieni udało nam się dojść do samochodu i odjechać bezpieczne [...]. Sytuacja na miejscu wygląda dramatycznie. Strażacy walczą z ogniem. Nam udało się ewakuować o godzinie siódmej, jeszcze przed zamknięciem dróg. Na tę chwilę droga między Pisak-Omis-Makarska jest zablokowana. Służby działają na miejscu." Inny turysta dodał: "Dzisiaj wracamy do Polski. Mieliśmy wstać, zjeść śniadanie i oddać klucze właścicielce kwatery. Nasz znajomy zaczął nas budzić. To się paliło nad nami. Szybko spakowaliśmy walizki i zaczęliśmy uciekać. Popiół już na nas leciał, nie dało się oddychać."

Mówiąc dalej o ustalonej przyczynie pożaru, Mihanović wyjaśnił, że w regionie Makarskiej - konkretnie powyżej Tučepi i Podgory - w bardzo krótkim czasie doszło do wybuchu pożarów w kilku miejscach, zlokalizowanych na stosunkowo niewielkim obszarze. Trwa szeroko zakrojone śledztwo w sprawie podpalenia. Ewakuacja ludności trwa.

Ryzyko ekologiczne i prewencja

W przypadku pożaru jachtu w Marinie Kastela, funkcjonariusze Kapitanatu Portu zwrócili szczególną uwagę na potencjalne ryzyko ekologiczne. Chociaż nie odnotowano zanieczyszczenia morza, zespoły ds. zapobiegania zanieczyszczeniom były w gotowości, aby zapobiec ewentualnym szkodom środowiskowym. Biorąc pod uwagę, że jacht korzysta z paliwa i różnych innych chemikaliów, które mogłyby wyciekać do morza, podjęto wszystkie środki ostrożności, aby zachować bezpieczeństwo środowiska morskiego.

Ten przypadek podkreśla znaczenie szybkiego i skutecznego działania wszystkich służb w sytuacjach kryzysowych na morzu. Profesjonalna praca w tej dziedzinie nie opiera się wyłącznie na śledzeniu oficjalnych raportów czy procedur sądowych. Za każdym artykułem stoi osobiste zaangażowanie dziennikarzy, którzy od lat obserwują rozwój zjawisk kryminalnych, rozmawiają z wiarygodnymi źródłami i starają się przybliżyć czytelnikom rzeczywistość, która często pozostaje ukryta za krótkimi wiadomościami.

tags: #chorwacja #pozar #jachtu