Służba w Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) to zaszczytne zadanie, wymagające nieustannego doskonalenia i odpowiednich kwalifikacji. Strażacy ochotnicy, mimo że działają w oparciu o wolontariat, są kluczowym elementem systemu bezpieczeństwa. Artykuł ten przedstawia prawa przysługujące członkom OSP w zakresie zwolnień od pracy na czas akcji i szkoleń, a także analizuje wyzwania związane z dostępnością specjalistycznych kursów oraz konsekwencje braku odpowiedniego przygotowania.
Prawa strażaków OSP do zwolnień od pracy i ekwiwalentów
Strażacy należący do ochotniczej straży pożarnej mają prawo do zwolnienia od pracy. Uprawnienie to przysługuje nie tylko w razie uczestniczenia w akcji ratowniczej, ale również na czas wypoczynku po niej oraz w celu udziału w szkoleniach.
Zwolnienie od pracy na czas akcji ratowniczej i wypoczynku po niej
Pracownik będący członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej ma prawo do zwolnienia od pracy na czas niezbędny do uczestniczenia w działaniach ratowniczych. Pracodawca ma w takiej sytuacji obowiązek udzielić pracownikowi zwolnienia. Zwolnienie od pracy następuje wówczas w trybie przyjętym przez ochotniczą straż pożarną organizującą akcję ratowniczą, której pracownik jest członkiem. Zwolnienie od pracy na czas działań ratowniczych to nie wszystko, co należy się pracownikowi będącemu członkiem OSP. Takiemu pracownikowi przysługuje także zwolnienie od pracy na czas niezbędny do wypoczynku koniecznego po zakończeniu akcji ratowniczej. Czas koniecznego wypoczynku pracownika w takim przypadku ustala osoba, która kierowała akcją ratowniczą. Zgodnie z przepisami pracodawca ma obowiązek zwolnienia pracownika od pracy na czas określony w ten sposób.
Na mocy art. 12 ustawy z dnia 17 grudnia 2021 r. o ochotniczych strażach pożarnych pracodawca zwalnia od świadczenia pracy strażaka ratownika OSP biorącego udział w działaniach ratowniczych i akcjach ratowniczych, szkoleniach lub ćwiczeniach organizowanych przez gminę, Państwową Straż Pożarną lub inne uprawnione podmioty na czas ich trwania, a także na czas niezbędny do odpoczynku, zgodnie z art. 132 § 1 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Ponadto, kwestie te uregulowane są w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 15 maja 1996 roku w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień z pracy.
Udział w szkoleniach i kwestia ekwiwalentu
Pracodawca ma również obowiązek zwolnienia od pracy pracownika - strażaka OSP w celu uczestniczenia w szkoleniu pożarniczym. Wymiar zwolnienia od pracy w celu odbycia szkolenia pożarniczego nie może przekroczyć łącznie 6 dni w ciągu roku kalendarzowego. Zwolnienie od pracy w celu uczestniczenia w szkoleniu pożarniczym następuje na podstawie wniosku właściwej terytorialnie jednostki organizacyjnej Państwowej Straży Pożarnej (PSP), która organizuje takie szkolenia dla członków OSP.
W związku z powiązaniem prawa do ekwiwalentu pieniężnego z faktycznym uszczerbkiem w zarobkach pracownika spowodowanym uczestniczeniem w działaniu ratowniczym lub szkoleniu pożarniczym, przepisy § 16 ust. 2 wymienionego wcześniej rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej zobowiązują pracodawcę zatrudniającego pracownika będącego członkiem OSP do wydania mu zaświadczenia określającego wysokość utraconego wynagrodzenia w konsekwencji korzystania z niepłatnego zwolnienia od pracy. Zaświadczenie to jest następnie przedstawiane właściwemu organowi uprawnionemu do wypłaty należnego ekwiwalentu.

Wyzwania i samodoskonalenie w służbie OSP: Perspektywa strażaka ochotnika
Mimo jasno określonych praw, strażacy ochotnicy często napotykają na szereg wyzwań związanych z aktywnością swoich jednostek i możliwościami rozwoju. Indywidualne podejście do służby i chęć samodoskonalenia są kluczowe w obliczu napotykanych trudności.
Trudności w funkcjonowaniu jednostek OSP
Nie wszystkie jednostki OSP działają w ten sam sposób. Przykładowo, jednostka nienależąca do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego (KSRG) może mieć ograniczoną aktywność. Jeden ze strażaków ochotników, Mikołaj, opisuje sytuację w swojej jednostce: „Moja jednostka OSP nie jest włączona do KSRG. Mamy wielu druhów, 24 z nich jest po szkoleniu podstawowym OSP. Mamy wspaniały zarząd, który mimo wielu wysiłków i dużych chęci, a przede wszystkim pasji, ledwo zipie i jest skutecznie studzony przez obecną komendanturę gminną. Działamy aktywnie bardziej edukacyjnie i społecznie aniżeli bojowo. Jest to spowodowane wieloma czynnikami. Na pewno ci, co doświadczyli wielu trudności, działając w strukturach OSP, powoli rozgryzając cały system kierownictwa powiatowego oraz zależności, jakie występują na jego poszczególnych szczeblach, wiedzą o czym mówię. Często jest tak, że jedne jednostki mają wszystko, a nawet wielokrotnie więcej, a inne… nie oszukujmy się, nic… Co ciekawe, jest taka jedna jednostka w gminie, której zarząd gromadzi tyle sprzętu, że wszyscy się śmieją, że planują tam utworzyć swoją «JRG-3». Żarty żartami, ale jednak sprawa jest poważna. Kijem rzeki nie zawrócimy. Od przyszłego roku w związku z wyborami nowego kierownictwa idą zmiany, miejmy nadzieję, że na lepsze!”
W takich jednostkach brakuje zarówno regularnych ćwiczeń, jak i wielu akcji. Mikołaj kontynuuje: „Z tego względu, że jako jednostka będąca poza KSRG i mająca «skutecznie zgaszony i wypalony» zarząd nie organizuje się u nas jako takich ćwiczeń. Akcji też nie ma zbyt wiele. Poza tym nasza jednostka znajduje się, powiedzmy, w zasięgu 10-minutowego dojazdu PSP, więc nie jesteśmy dysponowani do zdarzeń. Co więcej, znajdujemy się na granicy naszej gminy. Nasze wyjazdy opierają się głównie na «samozadysponowaniu», czyli kiedy któryś ze strażaków sam podnosi alarm, bo spostrzega zagrożenie. Nie znaczy to wcale, że nie ma u nas żadnych zdarzeń, bo sama remiza leży przy dość ruchliwej drodze powiatowej. Poza zdarzeniami drogowymi mamy też pożary budynków, lasów czy nawet jak ostatnio śmiertelne zatrucie CO.” Problem ten jest pogłębiany przez brak zaangażowania młodszych druhów: „Nawet jak są alarmy to stawiają się zazwyczaj właśnie starsi, bo młodzi są chętni tylko do stania na stójce… Wiecie, założą mundur i mogą się pokazać, nie wspominając, że często wielu z nich nawet nie skończyło kursu podstawowego.”
Znaczenie praktyki i samodoskonalenia
Mimo trudności systemowych, indywidualne zaangażowanie w rozwój i trening jest niezastąpione. Mikołaj podkreśla: „Z całej naszej jednostki jako jedyny mam «świra» na punkcie ratownictwa. Obracając się przez kilka lat wokół strażaków z PSP i innych służb ratowniczych, zadawałem im maaaasę pytań i nauczyłem się przede wszystkim jednego, że trzeba ćwiczyć, pogłębiać swoją wiedzę i się samodoskonalić. Bez tego się po prostu nie da funkcjonować, a raczej służyć w tym fachu. Każda akcja jest jak układanka z innych klocków, łamigłówka logiczna, którą trzeba rozwiązać przy pomocy znanych narzędzi, ale na inny sposób. Zrozumiałem też, że strażacy nie są wcale «herosami», jakimi kreują ich media i mają takie same problemy jak każdy z nas, słabości czy sukcesy, wady i zalety. Dzięki temu poznałem też blaski i cienie całego systemu szkolenia oraz funkcjonowania PSP, OSP, PZ OSP RP itd. Łatwo nie było i wiele dotychczasowych pozytywnych stereotypów legło po prostu w gruzach, ale sumując wszystko w całość, rozjaśniło mi to, jak to wszystko naprawdę wygląda i że czasami jedyną rzeczą, jaką możemy zrobić, to skupić się po prostu na sobie i wykonywać swoją pracę najlepiej, jak tylko jesteśmy w stanie!”
Wielu strażaków, chcąc działać efektywnie, inwestuje we własne wyposażenie: „Moja jednostka jest dość uboga w pieniądze, a rozpoczynając szkolenie OSP, nie chciałem od samego początku chodzić ubrany w stary, zużyty nomex, poprzecierany hełm i rękawice o rozmiarze pasującym na Yeti. Pracowałem całe wakacje i kupiłem swój własny UPS, buty OFICERY, hełm, kominiarkę, latarkę, naszywki. Rękawice dostałem jako prezent od moich przyjaciół z innej jednostki. Posiadam więc swój własny UPS ze wszystkim, co potrzebne, by uczestniczyć w akcji. Jednak od razu uspokoję co niektórych. Nie wożę go w samochodzie (jeszcze takowego nie posiadam) ani nie trzymam go w domu, tylko leży razem z innymi w jednostce gotowy do wyjazdu.”
Praktyczne podejście do nauki i otwartość na krytykę są kluczowe: „Moja głowa jest taka, że tego, co nie zrobię sam, to znaczy nie sprawię, nie przećwiczę, nie dotknę albo nie zniszczę, to tego się nie nauczę. Mogą mi opowiadać o wielu rzeczach, pokazywać slajdy itd. To u mnie nie działa, po prostu muszę ćwiczyć i raz na jakiś czas to powtórzyć, żeby nadal w głowie zostało. Lubię konstruktywną krytykę i wytykanie błędów, bo im więcej potknięć na ćwiczeniach i szkoleniach, tym mniej w realnej akcji. Jednym słowem, uczę się na błędach. Taki jestem, tego nie zmienię. Wiem, że boję się tego, czego nie umiem, dlatego chcę się nauczyć jak najwięcej, by mimo tego, że każda akcja jest inna i nie da się wszystkiego przewidzieć, to nie chcę zastanawiać się nad podstawowymi rzeczami, tylko po prostu działać, wypełniać procedury, ale też i oczywiście logicznie myśleć. Jednym zdaniem, jeśli umiem więcej, tym mniej się obawiam. Im więcej zobaczę i przeżyję, tym z większym bagażem doświadczeń mogę do pewnych rzeczy podejść i je trzeźwiej ocenić.” Ponadto, zadawanie pytań i korzystanie z doświadczenia starszych kolegów jest nieocenione: „Zawsze zadaję masę pytań starszym kolegom po fachu i wszystkim, którzy mają doświadczenie w ratownictwie. Całe szczęście trafiłem na prawdziwych strażaków i ratowników medycznych, którzy otwarcie chcą się ze mną dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem.”

Rola strażaka jako funkcjonariusza publicznego
Zakończenie podstawowego szkolenia OSP wiąże się z poczuciem odpowiedzialności za innych. Mikołaj tak to opisuje: „Dla mnie w momencie ukończenia kursu podstawowego I i II stopnia stało się jasne, że teraz po prostu jestem funkcjonariuszem publicznym i od teraz nareszcie moim OBOWIĄZKIEM jest ratowanie życia, zdrowia oraz mienia ludzkiego! Nie ma dla mnie znaczenia, czy jestem w terenie znajdującym się pod jurysdykcją mojej jednostki czy komendy, czy jestem z całym zastępem, czy sam! Muszę podjąć jakiekolwiek działania, chociażby mające na celu zabezpieczenie miejsca zdarzenia, rozeznania sytuacji, powiadomienia odpowiednich służb czy w końcu pomóc poszkodowanym. Nie po to przechodziłem szkolenie, nie po to była cała masa innych spraw, jakie trzeba było załatwić, nie po to były marzenia i pasja, żeby potem się wypierać, że nie mogę nic zrobić, bo nie mam UPS-a czy nie mam kolegów z zastępu.”
Poczucie obowiązku i brak strachu przed odpowiedzialnością są cechami profesjonalnego strażaka: „Wkurza mnie, że często ludzie, którzy posiadają pewne kompetencje i powinni nimi służyć w pewnych sytuacjach, właśnie w tych pewnych sytuacjach się do tego nie przyznają, bo boją się, że się pomylą, boją się odpowiedzialności czy konsekwencji! Póki są anonimowi, to są bezpieczni?! Nie chcę bać się tego, że jestem strażakiem ochotnikiem i nie chcę wstydzić się tego powiedzieć podczas akcji czy będąc pierwszym na miejscu zdarzenia. Myślę, że może to nawet pomóc poszkodowanym czy osobom postronnym, bo ci pierwsi odrobinę się uspokoją, wiedząc, że jest ktoś, kto może im fachowo pomóc, natomiast ci drudzy będą skłonni mi bardziej zaufać, a dzięki temu moje działania będą bardziej skuteczne. Poza tym tak po prostu na logikę… Jesteś strażakiem, czyli sporo umiesz, a przynajmniej więcej niż pospolity człowiek (z dziedziny ratownictwa, pożarnictwa), więc działaj na Boga! Dążę do tego, że strażakiem się jest, a nie bywa, ale trzeba też sporo umieć, żeby się tym strażakiem nazwać! A tak naprawdę nawet nie mając tego UPSa i hełmu na głowie, można i tak wiele zdziałać do czasu przyjazdu ekipy ze sprzętem, jeśli się wie, co można zrobić! To wymaga samodoskonalenia i ciągłych ćwiczeń.”
Dostępność szkoleń specjalistycznych i konsekwencje braku kwalifikacji
Brak możliwości odbycia specjalistycznych szkoleń może prowadzić do ograniczenia zakresu działań, w których strażak ochotnik może brać udział. Zrozumienie, jak system szkolenia jest zorganizowany, jest kluczowe dla dalszego rozwoju.
Problem braku możliwości odbycia szkoleń
Brak dostępu do niektórych szkoleń jest istotnym problemem dla części strażaków ochotników. „Otrzymaliśmy od strażaków ochotników informacje, że część z nich w wyniku zmian systemu szkolenia strażaków ochotniczych straży pożarnych, nie miała możliwości odbycia szkolenia („KURSU”) z zakresu ratownictwa technicznego dla strażaków ratowników OSP. Tym samym druhowie nie mogą wziąć udziału w szkoleniu kierującego działaniem ratowniczym dla strażaków OSP („KURS DOWÓDCÓW”).” To pokazuje bezpośrednie konsekwencje braku ukończonego kursu - uniemożliwienie dalszego rozwoju i pełnienia bardziej odpowiedzialnych funkcji.
Wyjaśnienia Komendy Głównej PSP
W odpowiedzi na zapytania, Komenda Główna PSP wyjaśniła kwestię dostępności szkoleń. St. bryg. mgr inż. Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy komendanta głównego PSP, nadesłał następującą odpowiedź: „Szkolenie z zakresu ratownictwa technicznego dla strażaków ratowników OSP (wg systemu szkolenia z 2006 r.) jest realizowane przez Komendy Powiatowe / Miejskie PSP w ramach zgłaszanych potrzeb. Program tego szkolenia nie został wycofany i szkolenie to może być realizowane, aż do wyczerpania potrzeb. Strażacy ratownicy OSP mają więc możliwość uczestniczenia w przedmiotowym szkoleniu. Komendy powiatowe/miejskie PSP zbierają potrzeby z terenu powiatu i planują szkolenia, biorąc pod uwagę również własne możliwości organizacyjne. W celu organizacji szkolenia komenda powiatowa/miejska PSP powinna otrzymywać wyraźne sygnały od jednostek OSP ze swojego terenu o takich potrzebach.” Wynika z tego, że inicjatywa w zgłaszaniu potrzeb szkoleniowych leży po stronie jednostek OSP.

Poszukiwanie nowych możliwości rozwoju i aktywności
W obliczu problemów z dostępnością szkoleń i aktywnością w macierzystej jednostce, wielu strażaków szuka alternatywnych dróg rozwoju, zarówno poprzez indywidualne inicjatywy, jak i rozważanie zmiany jednostki.
Indywidualne inicjatywy i plany
Chęć ciągłego szkolenia prowadzi do poszukiwania różnych rozwiązań. Mikołaj zastanawia się: „Co mogę zrobić, żeby mimo wszystko jakoś się szkolić w mojej sytuacji? Czy istniałaby możliwość, bym np. brał udział w ćwiczeniach czy manewrach w innej jednostce OSP niż moja rodzima? Mam swój UPS, więc nawet będąc gdzie indziej, nie zmniejszałbym zdolności bojowej mojej jednostki. U nas mamy tylko 4 nomexy na całą jednostkę + mój 5-ty. Po prostu mamy nomexy współdzielone między każdego z druhów. Chodzi mi o podstawę prawną i czy jest w ogóle jako taka możliwość.”
Plany na przyszłość często obejmują naciskanie na zarząd jednostki oraz samodzielne finansowanie kursów: „W każdym razie będę chciał naciskać delikatnie na to, by jednak starać się organizować jakieś szkolenia, jakieś manewry nawet wewnątrz jednostki, jeśli będzie z kim. Chcę odbyć kurs KPP. Czy to z ramienia mojej jednostki, czy też samemu się na taki kurs zapisać i nawet za niego zapłacić - jakoś to wykombinuję. Wiedza kosztuje, wiadomo. To, że np. gmina niestety nie będzie chciała czegoś takiego dofinansować, wcale nie jest przeszkodą. Mając ukończony KPP, będę mógł wraz ze znajomym właścicielem ratowniczej firmy szkoleniowej brać udział w organizowanych przez niego pokazach chociażby jako jeden z ratowników. Pokaz pokazem, ale zawsze to będzie po prostu praktyka.”
Dylemat zmiany jednostki
W przypadku długotrwałej stagnacji w macierzystej jednostce, pojawia się dylemat, czy warto pozostać w strukturze, która nie oferuje możliwości rozwoju. „Jeśli w mojej jednostce, poza KSRG, powoli wszystko się może rozpaść i nie będzie szkoleń oraz wyjazdów, to czy warto nadal w niej «działać» - jeśli można to tak nazwać? Co z tego, że jest blisko mojego domu, skoro i tak nic z tego nie będzie? Praktycznie się w niej po prostu niczego nie nauczę.”
Alternatywą może być przeniesienie do aktywniejszej jednostki: „Może lepiej więc przenieść się do oddalonej o kilka kilometrów dalej jednostki będącej już w KSRG i tam po prostu działać? Tam mam masę przyjaciół. Mają sporo wyjazdów, co zresztą przekłada się na wyniki i na chwilę obecną mają największą ilość akcji w całym powiecie. Mają szkolenia z KPP, ratownictwo wodne, wysokościowe itd. Organizują genialne manewry i ćwiczenia! Bywam u nich czasami. Nawet jak nie udałoby mi się załapać na akcję, to i tak mógłbym regularnie uczestniczyć w dobrze zorganizowanych ćwiczeniach, jeździć na zabezpieczenia imprez czy rajdów, pokazy do szkół, a i czasem by się jakiś wyjazd trafił.” Jest to pytanie, które stawia sobie wielu zaangażowanych strażaków ochotników, dążących do jak najpełniejszego wykorzystania swojej pasji i umiejętności. Decyzja o zmianie jednostki może być podyktowana chęcią realnego zaangażowania w ratownictwo i nieustannego podnoszenia kwalifikacji.