Cool Kids of Death: Fenomen "2" i "Pożar w mieście"

"Mamy butelki z benzyną i kamienie wymierzone w ciebie!" Tymi słowami, często przypisywanymi do ich wczesnej twórczości i wizerunku, zespół Cool Kids of Death (CKOD) z Łodzi szybko zyskał reputację buntowników polskiej sceny muzycznej. Ich druga płyta, zatytułowana po prostu "2", wydana zaledwie rok po głośnym debiucie, stała się bezkompromisową odpowiedzią na medialną kreację ich wizerunku i społeczne oczekiwania.

Narodziny buntowników i presja mediów

Od debiutu do albumu "2": medialna kreacja wizerunku

Cool Kids of Death pojawiło się "znikąd". Ich debiutancka płyta została zarejestrowana zanim zespół zagrał jakikolwiek koncert. Wywiad z grupą, okraszony tekstem do "Butelek", pojawił się w "Wyborczej", i w ten sposób cały kraj poznał CKOD. Automatycznie przylepiona została im łatka buntowników, która przyciągała konkretny typ fanów i powodowała, że na zespół patrzono w pewnej konkretnej perspektywie, od której ciężko było uciec. Zespół był na fali, wciąż dużo mówiło się o nim w mediach; Krzysiek ilustrował "Wojnę Polsko-Ruską", a Kuba budował swoją pozycję felietonisty i komentatora bieżących wydarzeń.

Mało kto dyskutował o tematach poruszanych w piosenkach; nikt nie chciał dyskutować o tym, czym naprawdę jest Generacja Nic, używając tej nazwy jako sloganu opisującego rozwrzeszczanych punkowców, zamiast bezideowców, o których chodziło Kubiksowi. CKOD kreowali się sami. Wydawali w dużej wytwórni, ale chcieli pełnego prawa do swojego wizerunku, które zresztą dostali. Zespół próbował w wielu miejscach pobudzić ludzi do dyskusji, pokazać nurtujące ich problemy społeczne. Media jednak nie chciały o tym rozmawiać - jedyne, co ich interesowało, to ustawienie zespołu w roli buntowników i anty-systemowców. Najbardziej spektakularnym tego przykładem był występ u Kuby Wojewódzkiego, gdzie Kubiks próbował rozmawiać o młodym pokoleniu i bezsensie programów typu "Idol", ale telewidzowie zobaczyli tylko pytania o bunt i trochę śmiechów - cała reszta została wycięta.

Cool Kids of Death na początku kariery

Roczna przygoda z mediami, kiedy zespół przekonał się, że chcą one widzieć ich tylko w pewnym konkretnym świetle, dość mocno wpłynęła na całą ich późniejszą karierę. Od czasów "2" było dużo mniej CKOD w środkach masowego przekazu.

"2" - bezkompromisowa odpowiedź na zarzuty

Charakterystyka muzyczna i przekaz albumu

Właśnie w takim klimacie wychodziła druga płyta zespołu. "2" miała być bezkompromisową odpowiedzią na wszystkie zarzuty, jakie padały pod adresem grupy. Piosenki były pełne bluzgów i naprawdę hardkorowego hałasu, a teksty w bezpośredni sposób odnosiły się do łatek, które przypinano zespołowi. W wywiadach z tamtego okresu Krzysiek z Kubą zawsze wspominali, że ta płyta to wyraz buntu przeciwko wizerunkowi buntowników. Album ten miał pokazać, że jeżeli ktoś uważa, iż debiut był hałaśliwy i nieznośny do granic wytrzymałości, to grubo się myli.

Jeśli chodzi o warstwę muzyczną, ciężko się rozpisywać na temat utworów pochodzących z "2". Te numery w większości opierają się na podobnym patencie - dużo hałasu, brudu, darcia ryja, doprawione od czasu do czasu mocną elektroniką. Nie ma tu technicznych fajerwerków, ale taki a nie inny pomysł na tę płytę nie wynika z braku inwencji - raczej z przekazu, jaki ta płyta miała nieść. Mało tu przede wszystkim melodii, ale dużo za to przekazu zaklętego właśnie w hałasie. Trzeba się przełamać i podjąć tę zabawę konwencją, żeby zrozumieć, o co chodzi.

Analiza tekstów: "Punkrockclassic"

Tekst utworu "Punkrockclassic" jest w odczuciu wielu jednym z lepszych na płycie "2". Już sama nazwa naprowadza nas na to, z czym będziemy mieć do czynienia: klasyczny punk rock, czerpiący raczej z Sex Pistols niż z Dezertera. Pojawia się tutaj wizja autorytarnego państwa rządzonego przez podmiot liryczny, a sposób sprawowania władzy jest równie bezkompromisowy jak brzmienie płyty "2". Nowo upieczony przywódca ma ochotę na kraj terroru i przemocy. Refren pozwala jednak zastanowić się, czy cały ten opis nie jest kolejną metaforą na związek. Trzecia część piosenki, z wrzaskami Ostrowskiego i opisem sytuacji powiązanych słowem-kluczem "wściekły", to istny majstersztyk! Ilość emocji i autentyzm zawarty w tym krótkim fragmencie jest porażający. Brutalność tekstu świetnie odbija brutalność życia, nie ma tu żadnego udawania.

Cool Kids Of Death - Piosenki o miłości (Official Video)

"Pożar w mieście": Apokalipsa w betonowej dżungli

Tekst utworu i jego brutalność

Utwór "Pożar w mieście" doskonale wpisuje się w klimat alienacji jednostki w przestrzeni miejskiej, w którym zespół czuje się wyśmienicie. To prawdziwa apokalipsa w betonowej dżungli. Wersy takie jak "Urodziłem się w Łodzi, nie w Nowym Jorku, moje miasto to syf", które normalnie mogłyby nie przejść, tu brzmią naturalnie i autentycznie. Oto fragment utworu:

Nienawidze tego miasta, tutaj szybko sie umiera.
Powiedzialas zeby uciec, powiedzialas zeby teraz.
Powiedzialas, ze nie warto, ze nie mozna czekac dluzej.
Tutaj mozna tylko zasnac, tutaj mozna tylko umrzec.
Ale ja sie stad nie rusze. Zrobie z tego grobu dom.
Zostac musze tu na zawsze, bo od zawsze jestem stad.
Wiem, ze trudno tu wytrzymac. Wiem, ze kazdy ma już dosc.
Na najwiekszym placu miasta wybuduje wielki stos.
Niech wszystko splonie! Niech bedzie koniec!
Dokumenty, bilety, wszystkie gesty i slowa.
Spale wszystko doszczetnie, potem zaczne od nowa!
Na najwyzszy wejde dach, zeby spojrzec z samej gory.
Bede prosil o pioruny, bede prosil o wichury.
Luny zaraz noc oswietla i nie bedziesz sie juz bac.
Wielki pozar w wielkim miescie. Taki prezent chce Ci dac.
Kiedy bedziesz spac spokojnie ja podpale Twoj swiat.
W wielkim miescie wielkie swiatlo. W wielkim miescie bedzie kat.
Bede tu podkladal bomby, bede wrzeszczal z calych sil.
Nie dostana mnie tak latwo, potem sie zamienie w pyl.
Niech wszystko splonie! Niech bedzie koniec!
Dokumenty, bilety, wszystkie gesty i slowa.
Spale wszystko doszczetnie, potem zacznę (podpalac) od nowa!

"Uciekaj" - poetyka melancholii i alienacji

"Uciekaj" to ostatni utwór na płycie "2" i jedna z dwóch najlepszych piosenek z tego albumu. Jest to kompozycja, która wymyka się analizie, nie da się jej rozkładać na części pierwsze, bo mechanizm się psuje - mechanizm bardzo sprawny, jednak z delikatnymi elementami, których nie powinno się dotykać. Refren ma w sobie melancholię pieśni żołnierskich, pojawia się sporo elektroniki i smutnych gitar. Tematem utworu jest alienacja jednostki a przestrzeń miejska, czyli klimaty, w których zespół czuje się wyśmienicie. Teledysk do "Uciekaj" jest uważany za jeden z najmniej "złych" klipów CKOD. Intrygujące komiksowe kadry i postmodernistyczne zabawy, opowiadające o kręceniu teledysku, choć nie wybitnie oryginalne, przynajmniej nie odrzucają.

Wizualizacja alienacji w miejskim krajobrazie

Kontrowersje, krytyka i walka o wizerunek

Zderzenie z mediami i zarzuty "pseudopunku"

Zespół CKOD często był traktowany na polskiej scenie rockowej jako zespół "wyklęty", a ich styl i postawa wywoływały kontrowersje. Media, zamiast podejmować dyskusję o problemach społecznych, wolały ustawiać zespół w roli prostych buntowników. Takie podejście, które widziało zespół tylko w pewnym konkretnym świetle, wpłynęło na całą ich późniejszą karierę. Powtarzające się frazy w tekstach, takie jak "Na wszystkie cztery strony, ten swiat popierdolony!", doskonale oddawały ich buntowniczą naturę.

Oficjalna odpowiedź formacji Tomka Luberta

Video, formacja Tomka Luberta, odniosła się do negatywnej opinii na swój temat, którą Kuba Wandachowicz (Cool Kids of Death) wyraził w wywiadzie z "Rzeczpospolitą". W oświadczeniu, zatytułowanym "Cool Kids On The Block z miasta Łodzi", muzycy formacji napisali:

"Jesteśmy ostatni do reagowania na złe recenzje, bo zbyt je lubimy. Nie oczekujemy uwielbienia ze strony dziennikarzy tzw. ambitnych mediów, chociaż oczywiście przyjmiemy je z otwartymi rękami. Mamy w szeroko pojętej dupie co o nas mówią i piszą, bo robimy swoje i robimy to przede wszystkim dla fanów i własnego dobrego samopoczucia. Nie jesteśmy pieniaczami - wszystko nam się podoba, a jak nam się nie podoba, to śmiejemy się z tego, bośmy radośni i czujemy się dziećmi szczęścia. Jednak nigdy nie bijemy słabszych. Aż do dzisiaj".

Dalej oświadczenie kontynuuje, uderzając w Kubę Wandachowicza: "Nie tak dawno temu, na łamach walczącej o wolność słowa, przekonań i lepszego jutra dla piłki nożnej »Rzeczpospolitej« przeczytaliśmy wstrząsający wywiad z człowiekiem wielkiego umysłu, niejakim Wandachowiczem Jakubem. Ów samozwańczy intelektualista na co dzień dorabia sobie trzymaniem w ręku gitary w grupie Cool Kids Of Death, pochodzącej z tego samego miasta, co my, czyli z Łodzi. Chłopcy ci zajmują się głownie blagierskim nawoływaniem do schizofrenicznego buntu i - tak jak większość nieszczęśliwych, niedowartościowanych artystów z włókienniczego miasta - desperackim atakowaniem wszystkich, którzy odważyli wychylić się poza rogatki Piotrkowskiej, mając czelność odnieść jakikolwiek sukces dalej niż na Bałutach i Widzewie".

Formacja Video kpi z zarzutów, odpowiadając sarkastycznie: "Kubo drogi, punku nad punkami, i Wy, wszyscy prawdziwi i niezależni! Wyobraź sobie, że co do jednego… masz rację. Powstaliśmy właśnie po to, żeby napić się ze wszystkimi sołtysami, wójtami gmin i kaowcami z Domów Kultury, objechać wszystkie możliwe festyny, firmowe bankiety, dni miast, juwenalia i kibelmarkety! Skrzyknęliśmy się po to, żeby z uśmiechem na naszych niepięknych facjatach pośpiewać o rzeczach, o których Ty brzydzisz się nawet pomyśleć! (...) Cieszymy się oczywiście, że udało Wam się pogodzić te wszystkie rzeczy, jednak zapomnieliście powiedzieć swoim fanom (bo chyba są tacy?), że nabijacie ich w butelkę. Tę samą, która nie udało Wam się trafić w Pana Dziennikarza".

Oświadczenie kończy się wezwaniem do autentyczności: "Na koniec mała konkluzja. Pseudopunk Wandachowicz boi się, że jego córka będzie kiedyś słuchała zespołu Video… A my radzimy się zastanowić czy nie lepiej unikać tego żałosnego fotografowania się z kamieniem w dłoni. (...) Bo w tym całym swoim »imidżu« jesteście większym boysbandem niż wszystkie inne kapele »z castingów«, które piętnujecie za to, że są grane na listach przebojów i występują przed większą niż 100 osób publicznością w zatęchłym klubie".

Rysunek satyryczny przedstawiający konflikt medialny w muzyce

Cool Kids of Death: Anatomia specyficznej miłości słuchacza

Dekodowanie muzyki i wyzwanie dla odbiorcy

Muzyka Cool Kids of Death to często dla odbiorcy wyzwanie. Osoba, która przeczyta wybiórczo tylko niektóre fragmenty, może odnieść wrażenie, że zespół jest obiektem drwin. Ich twórczość bywa postrzegana jako "anty-przeboje", a muzycy jako ci, którzy "najpierw nagrywają płytę, a dopiero potem uczą się na poważnie grać". Jednak pytanie, dlaczego tak wielu słucha tych płyt z wypiekami na twarzy, prowadzi do głębszej refleksji nad fenomenem odbioru muzyki.

Muzyka rozrywkowa nie jest uniwersalną formą wyrazu artystycznego, której doświadcza się "na czuja", lecz swoistą poetyką, kodem, którego poprawne odczytanie możliwe jest tylko dzięki bagażowi doświadczeń. Zrozumienie muzyki jednego zespołu często wymaga znajomości drugiego.

Warianty odbioru: snobizm, przyjemność i zaangażowanie

Możemy wyróżnić różne warianty odbioru muzyki, szczególnie tej wymagającej, jaką często jest twórczość CKOD.

  • Wariant A (Niezrozumienie): Słuchacz nie potrafi rozgryźć płyty uważanej za arcydzieło i najzwyczajniej w świecie się nudzi. Łatwo jest zarzucić mu brak wrażliwości, ale gust to coś, nad czym trzeba całymi latami pracować.
  • Wariant B (Snobizm): Osoba brnie przez płytę uważaną za klasyk, mimo że nie jest w stanie jej rozgryźć, w obawie przed byciem wyśmianym przez towarzystwo zaczyna publicznie ekscytować się albumem. Wartość albumu jest czymś narzuconym odgórnie, ale z czasem słuchacz może zacząć faktycznie dostrzegać w nim coś pozytywnego.
  • Wariant C (Bezpośrednia przyjemność): Słuchacz momentalnie i bezproblemowo "odlatuje". Muzyka jest dla niego w naturalny sposób atrakcyjna, zatopiony jest w melodyjnych zagrywkach i pulsującym rytmie. Taka muzyka nie potrzebuje więcej uzasadnień.
  • Wariant D (Głębokie zaangażowanie): Słuchacz wkłada do odtwarzacza płytę, która ani nie jest powszechnie lubiana, ani nie ma ładu i składu, ani nie sprawia wrażenia ładnej. Prawdopodobnie stwierdzi, że nie ma tu nic dla niego i pójdzie dalej. Jednak co by się stało, gdyby zdecydował się spędzić z tą muzyką więcej czasu, nie mając żadnej ewidentnej motywacji? Poświęcając płycie więcej uwagi, dokonuje inwestycji. Jeśli się wycofa, to nigdy już tego funduszu emocjonalnego nie odzyska. Nie potrafi odnaleźć w niej sensu, więc musi sam jej ten sens nadać w celu zniwelowania dysonansu poznawczego. Zamienia się to w sytuację osobistą, w którą jest personalnie zaangażowany.

Intymna relacja jako klucz do zrozumienia

CKOD to zespół pod wieloma względami odpychający, ale jeśli ktoś zdecyduje się na to, żeby nadać sens temu, co słyszy, to ma okazję na utworzenie relacji bardzo intymnej i satysfakcjonującej, która nie jest narzucona ani przez autorytety, ani nawet muzykę samą w sobie. To może być tylko miłość. Muzyki tak naprawdę nie da się obiektywnie ocenić. Jest pełna bezdźwięcznych dziur, które należy załatać własnymi odczuciami, a może zwłaszcza wtedy staje się ona naprawdę własna.

Abstrakcyjna wizualizacja dysonansu poznawczego i osobistego zaangażowania

tags: #cool #kids #of #death #pozar #w