Historia i wyzwania Ochotniczej Straży Pożarnej w Ząbkowicach

Lokalne straże ogniowe były jednym z niewielu przejawów aktywności obywatelskiej Polaków akceptowanym przez władze carskie. Ochotnicza Straż Pożarna w Ząbkowicach stanowiła ważny ośrodek lokalnej działalności społecznej, zmagając się z licznymi wyzwaniami, zwłaszcza finansowymi, które miały bezpośredni wpływ na budowę nowej remizy.

Początki Ochotniczej Straży Pożarnej w Ząbkowicach

Zdaniem profesora Sylwestra Fertacza, Straż Ogniowa w Ząbkowicach powstała w 1910 roku z inicjatywy księdza Franciszka Plenkiewicza, znanego również jako inicjator budowy Domu Ludowego. Jej pierwszym prezesem został wspomniany ksiądz F. Plenkiewicz, natomiast naczelnikiem Antoni Sierpiński. Najstarsze zachowane księgi ząbkowickiej straży pochodzą z dwudziestolecia międzywojennego, co świadczy o długiej i bogatej historii jednostki.

archiwalne zdjęcie strażaków OSP Ząbkowice

Problemy finansowe i sposoby ich rozwiązywania w okresie międzywojennym

Braki finansowe stanowiły największą bolączkę straży pożarnej, która od przełomu lat 20. i 30. poświęcała dużo czasu i środków budowie nowej remizy. Sytuację Ochotniczej Straży Pożarnej (Ogniowej) w Ząbkowicach dobrze oddaje stwierdzenie sekretarza Józefa Skwarczyńskiego podczas walnego zebrania straży z 18 marca 1934 roku. Zauważył on, że na 165 członków składki płaciło zaledwie 50 z nich, co powodowało poważne zaległości w kasie. Ta pozornie wysoka liczba członków nie oznaczała, że każdy z nich brał udział w akcjach gaśniczych.

Działania na rzecz pozyskiwania środków

Zaległości budżetowe starano się uzupełniać na wiele sposobów. Organizowano liczne zabawy taneczne, fantowe, z bufetem i loterią, z przeznaczeniem dochodu na Ochotniczą Straż Pożarną. Na przykład, dochód z zaledwie dwóch zabaw w 1929 roku pozwolił na zakup 14 par spodni i 10 mundurów. Oprócz zabaw na rzecz straży organizowane były kwesty uliczne. W 1934 roku sekretarz odnotował, że czynni strażacy nie chcieli kwestować ze znaczkiem w drugi dzień świąt z powodu „wielkiego zimna”.

Innymi formami zbiórki były kiermasze i akcje sprzedaży kalendarzy. Najbardziej dochodową działalnością okazały się dyżury strażackie pełnione podczas imprez w ząbkowickim Domu Ludowym. Do rzadkości należał dochód z wypożyczenia sprzętu - w sierpniu 1934 roku straż otrzymała 25,50 zł za wypożyczenie pompy ręcznej fabryce chemicznej „Elektryczność”.

W latach 30., gdy remiza była częściowo wykończona, Ochotnicza Straż Pożarna zarabiała dodatkowo na wynajmie sal. Jednak opłaty nie mogły być zbyt wygórowane ze względu na kompletny brak wyposażenia (stołów, krzeseł, garderoby itp.). To źródło dochodu również było niewystarczające.

Wsparcie od instytucji i darczyńców

Zarząd straży wraz z radą sztabową zabiegał o zapomogi od gminy Wojkowice Kościelne, sejmiku powiatu będzińskiego oraz dyrekcji okolicznych fabryk. Największym darczyńcą ząbkowickiej straży pożarnej był dyrektor Józef Jaworski, zawiadujący wówczas fabryką chemiczną „Elektryczność”. W związku z tym, w kwietniu 1928 roku, członkowie straży mianowali go honorowym dożywotnim prezesem obok księdza F. Plenkiewicza.

archiwalne dokumenty dotyczące finansów OSP

Budowa nowej remizy: Od pomysłu do częściowego użytkowania

Nie wiadomo, co stało się z budynkiem drewnianej remizy z 1909 roku, o której wzmiankują niektórzy badacze. Budowa nowej remizy w Ząbkowicach była priorytetem, co znalazło odzwierciedlenie w budżecie straży na 1929 rok, gdzie przewidziano konieczność zaciągnięcia 15 tys. zł pożyczki.

Pierwsze kroki i wyzwania konstrukcyjne

Zamiar wybudowania remizy wyrażono po raz pierwszy podczas zebrania członków straży pożarnej w styczniu 1928 roku. Początkowo członkowie zarządu zakładali niższe koszty, dlatego ogłoszono dobrowolną składkę na rzecz budowy. Prezes zarządu straży, Wincenty Gibałka, zaproponował, aby dodatkowo urządzić poświęconą temu celowi majówkę oraz zbiórkę kwiatka.

Podczas zjazdu straży okręgu będzińskiego 6 maja 1928 roku poświęcono kamień węgielny remizy. Niezwłocznie postanowiono wypłacić Stanisławowi Gibałce 400 zł, aby zaczął zwozić na plac potrzebny kamień. Sporządzenie planu zlecono technikowi Kowarskiemu z oddziału drogowego. Oferty na wykonanie robót murarskich złożono majstrom murarskim - Piotrowi Błachutowi, Feliksowi Szymańskiemu i Janowi Pałce. Budowę remizy zamierzano rozpocząć 22 sierpnia 1928 roku.

25 października zarząd poinformował, że ukończono fundament, ale brakowało pieniędzy na inne roboty, które wstrzymano do wiosny kolejnego roku. Przykrycie fundamentu papą powierzono druhowi Kryczkowi. W 1930 roku zorganizowany został Komitet Budowy Remizy z W. Gibałką na czele. W maju 1930 roku prezes Ochotniczej Straży Pożarnej, inż. Świętochowski, negocjował ze Stanisławem Ładą w sprawie dostawy wapniaka. Budżet straży na lata 1930/31 stanowił, że ponad 80% wydatków (5000 z 6050 zł) należało przeznaczyć na dokończenie budowy remizy.

projekt architektoniczny lub schemat remizy

Trudności i opóźnienia w realizacji

W 1933 roku finanse straży znajdowały się w tak dramatycznym stanie, że wstrzymano prace przy budowie remizy i wszelkie inwestycje aż do czasu zasilenia kasy „jakimikolwiek wpływami”. Remizę oddano do użytku częściowo latem 1934 roku. Szeregu prac podjął się strażak - majster Stanisław Adamiecki, który do końca listopada 1933 roku miał wstawić okna (6 małych i 2 duże). Pomocnik druha Adamieckiego miał zająć się w tym czasie futrynami.

Zdaniem zarządu, zlecone prace nie zostały wykonane terminowo. Strażacy tymczasowo wyłożyły okna cegłą, a drzwi pozabijali deskami. Jeszcze 13 października 1934 roku członkowie zarządu apelowali o wstawienie i oszklenie okien „ze względu na porę jesienną i zimno”.

Już w maju 1934 roku przegrodzono salę remizy, a 29 lipca odbyło się jej poświęcenie w obecności zaledwie kilku strażaków, bez udziału osób postronnych. W celu wykończenia wnętrza zarząd zamierzał zwrócić się do sejmiku powiatu będzińskiego z prośbą o przyznanie zasiłku w postaci 5 tys. sztuk cegieł. Z powodu braku pieniędzy straż musiała dokonać wyboru, czy lepiej wykończyć salę nr 2, czy dobudować szopę na pomieszczenie sprzętu strażackiego. Zdarzało się, że sprzęt, który zwykle chowano w sali, na czas zabawy leżał pod gołym niebem.

W deski i papę na pokrycie dachu przybudówki zaopatrywano się zwykle u pana Tomaszka. Koszty materiałów zmuszały do poszukiwania darczyńców. W sierpniu zarząd zwrócił się do S. Łady z prośbą o ofiarowanie 3 fur miału wapiennego. Czasami te apele spotykały się z przychylnym odzewem - huta „Belgijska” ofiarowała remizie szkło okienne. Pan Sierpiński z fabryki „Elektryczność” zaoferował ponadto zawiasy do drzwi.

Historia gaszenia pożarów – kanał World Geographic

tags: #dabrowa #gornicza #remiza #wojkowice