Młodszy inspektor Dariusz Stachowiak, związany z Opolem, po ponad 35 latach służby na stałe pożegnał się z policyjnym mundurem. Jego zakończenie kariery zawodowej jako oficera łącznikowego polskiej Policji było dużą stratą dla policjantów, nie tylko z Opola. W lutym br. policjanci z Opola pożegnali niezwykle doświadczonego funkcjonariusza.
Początki kariery i kluczowe role w Opolu
Kolejne lata pracy, zdobywane doświadczenie i umiejętności przyczyniły się na początku stycznia 1993 roku do objęcia przez mł. insp. Dariusza Stachowiaka funkcji rzecznika prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Następnie pełnił on rolę Naczelnika Wydziału Kadr i Szkolenia.
Międzynarodowa współpraca i misja w Wielkiej Brytanii
Od 2006 roku policjant Dariusz Stachowiak zaczął wykonywać zadania związane ze współpracą międzynarodową. W listopadzie ubiegłego roku pojechał do Londynu jako oficer kontaktowy do spraw międzynarodowej wymiany informacji kryminalnych. Przez trzy miesiące służył w Wielkiej Brytanii. Pomagał rodakom w kłopotach i tropił polskich przestępców. Trafił do Metropolitan Police, czyli takiego odpowiednika warszawskiej Komendy Stołecznej, w której pracuje 50 tysięcy osób.

Służba w dzielnicy Ealing
Młodszy inspektor Stachowiak miał swój rejon - dzielnicę Ealing w zachodnim Londynie, która nieprzypadkowo jest jednym z największych skupisk Polaków w stolicy Wielkiej Brytanii. Jak podkreślał Dariusz Stachowiak, niemal na każdym rogu ulicy, w każdym sklepie czy w autobusie słychać język polski. W dzielnicy Ealing w trzech tamtejszych komendach służy 1100 policjantów. Na początku swojej misji musiał zapoznać się z dzielnicą, w której miał pracować. Objechano okolicę, odwiedzono tamtejsze komendy i poznano lokalnych policjantów. Stachowiak służbę pełnił po cywilnemu.
Polacy osiedlali się w Ealing już po zakończeniu II wojny światowej, kiedy to żołnierze walczący na Zachodzie o wolną Polskę, nazwani przez komunistyczne władze zdrajcami ojczyzny, znajdowali tu schronienie. Ealing stało się polskie po 2004 roku, kiedy Wielka Brytania otworzyła swój rynek pracy dla obywateli nowych państw Unii Europejskiej. Wtedy setki tysięcy rodaków zaczęło przyjeżdżać nad Tamizę w poszukiwaniu lepszego życia. Potem ściągali tu swoje rodziny i znajomych, tworząc, jak to ujął młodszy inspektor Dariusz Stachowiak, "polskie enklawy, a nawet getta".
Wyzwania związane z przestępczością Polaków na Wyspach
Młodszy inspektor Dariusz Stachowiak z Opola zauważał, że Polacy na Wyspach nie tylko ciężko zarabiają funty, ale są też tacy, którzy kradną, gwałcą i zabijają. Chociaż zdecydowana większość rodaków w Anglii to spokojni ludzie, spora część pogubiła się w nowej rzeczywistości, popełniając przestępstwa - od najdrobniejszych, jak kradzieże czy oszustwa, do najcięższych, z gwałtami i morderstwami na czele. Z czasem brytyjskie tabloidy uczyniły z przestępczości Polaków dyżurny temat, wskazując, że Polacy zajmują pierwsze miejsce wśród imigrantów będących sprawcami zabójstw na Wyspach.
Dariusz Stachowiak przyznaje, że podczas jego pracy w Anglii nie miał do czynienia z aż tak brutalnymi przestępstwami, jak te opisywane w mediach (np. morderstwo 41-letniej Indonezyjki, porwanie Australijki czy zabójstwo 26-letniej Polki przez rodaka). Najczęściej były to kłótnie rodzinne, awantury domowe, kradzieże i rozboje. Nasi rodacy mają też na Wyspach złą sławę w związku z nadużywaniem alkoholu, co prowadzi do bójek, jazdy pod wpływem i wypadków.
Zadania oficera łącznikowego w Wielkiej Brytanii
Praca Dariusza Stachowiaka w Londynie polegała m.in. na pomocy ofiarom przestępstw. Służył za tłumacza w kontaktach z angielską policją i uczestniczył w przesłuchaniach Polaków. Oprócz tego pomagał w tworzeniu i uaktualnianiu baz danych oraz tłumaczył rodakom, jak funkcjonują tutejsze służby porządkowe. Jak zaznaczył, "co ciekawe, większość z nich świadomie wybrała takie życie". Podkreślał, że istnieje wiele polskich instytucji, które w tym pomagają, wystarczy się tam tylko zgłosić.
Stachowiak przeglądał też bazy danych w poszukiwaniu przestępców, którzy uciekli z Polski. Z sukcesami. Dzięki jego pracy udało się wpaść na trop kilku z nich - ludzi, którzy nie wrócili do więzienia z przepustek lub uciekli podczas prowadzonego śledztwa, za którymi rozesłano Europejskie Nakazy Aresztowania. "To pokazuje, że dzisiaj nawet ukrywający się za granicą przestępcy nie mogą czuć się bezpiecznie" - podkreśla Dariusz Stachowiak.
CAŁA PRAWDA O PRACY W POLICJI
Lokalne realia i tradycje Metropolitan Police
W Anglii policjanci bardzo rzadko noszą przy sobie broń palną. Jak wyjaśnia Stachowiak, słynny Bobby, czyli odpowiednik naszego funkcjonariusza prewencji, lub policjant służb kryminalnych nie są uzbrojeni na służbie. Wynika to z tradycji - policjant zawsze w Anglii miał wielkie poważanie wśród społeczeństwa i nie potrzebował broni, by pilnować porządku.
Oprócz typowych atrakcji turystycznych Londynu, Dariusz Stachowiak miał okazję zwiedzić parlament od środka, pomieszczenia na co dzień niedostępne dla turystów, a także Scotland Yard oraz muzeum tej instytucji. W muzeum znajdują się eksponaty dokumentujące najsłynniejsze zbrodnie popełnione w Wielkiej Brytanii od czasów Kuby Rozpruwacza.
Misja we Francji i zakończenie kariery
Policjant Dariusz Stachowiak został oddelegowany w 2014 roku do pełnienia służby na stanowisku oficera łącznikowego polskiej Policji w Ambasadzie RP w Paryżu. Przez ostatnie cztery lata pełnił służbę we Francji na stanowisku radcy. Na początku grudnia 2017 roku przekazał swoje nienagannie wykonywane obowiązki w Paryżu nowemu łącznikowi. W lutym 2018 roku w Opolu zasłużonego oficera osobiście pożegnał I Zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji w Opolu insp. Adam Tychowicz oraz nadkomisarz. Zakończenie jego długoletniej służby było uznane za dużą stratę dla formacji.
tags: #dariusz #stachowiak #strazak