Dawna remiza Ochotniczej Straży Pożarnej w Sierpnicy – historia

W miejscowości Sierpnica (Rudolfswaldau), położonej w powiecie wałbrzyskim, w gminie Głuszyca, przy ulicy Świerkowej 41, znajduje się bardzo ciekawy budynek dawnej remizy strażackiej. Obiekt ten został wybudowany prawdopodobnie w pierwszej połowie XX wieku w intrygującej technologii muru pruskiego (Fachwerk), gdzie rama ze szkieletu drewnianego jest wypełniana cegłą. Remiza posiada drewnianą wieżę, służącą do osuszania węży strażackich, oraz aż trzy garaże przeznaczone dla wozów konnych. Niestety, opuszczona i nieużytkowana od lat, coraz bardziej niszczeje. Niniejszy artykuł przedstawia jej historię oraz kontekst historyczny straży pożarnych w Polsce i na Zaolziu.

Kontekst historyczny: Polskie straże pożarne na Zaolziu

Pierwsze polskie statutowe straże pożarne na Zaolziu, regionie położonym „między Polską a Czechosłowacją”, zaczęły organizować się na początku XX wieku. Do nich należała także Ochotnicza Straż Pożarna w Suchej Górnej. Miejscowość ta, podobnie jak wiele innych na Zaolziu, leży w tej części ziem byłego Księstwa Cieszyńskiego, powiatu karwińskiego, którą zamieszkiwali niegdyś w większości Polacy. Po I wojnie światowej teren ten przypadł Czechosłowacji.

Z tego powodu po 1918 roku, aż do wybuchu II wojny światowej, narastały tam napięcia na tle narodowościowym. Pomimo waśni, polskie straże pożarne tamtego okresu funkcjonowały dość sprawnie i nie angażowały się w tak zwaną propagandę militaryzacji jednostek mundurowych. Celem tej propagandy było tłumienie rozruchów robotniczych spowodowanych wielkim kryzysem w 1932 roku oraz walk na tle narodowościowym między Polakami a Czechami. W jednym tylko przypadku, w Rychwałdzie, w powiecie Karwina, w statystyce z 31 grudnia 1935 roku odnotowano: „Straż nieczynna z powodu zajęcia całego majątku przez straż czeską”.

Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Suchej Górnej

Polska Ochotnicza Straż Pożarna w Suchej Górnej została utworzona 9 sierpnia 1903 roku z inicjatywy ówczesnego burmistrza Jana Krzystka. Zebranie założycielskie odbyło się w karczmie zwanej „Na Kępce”. Początkowo straż nie miała własnej remizy, a sprzęt pożarniczy zabezpieczała w budynku dworskim i na terenie dawnej cukrowni, gdzie składowano również nawozy sztuczne.

Budowa remizy w Suchej Górnej

Gmina ani żadna inna instytucja pożytku publicznego, prawdopodobnie z powodu złej sytuacji gospodarczej, przez lata nie potrafiły wesprzeć finansowo strażaków w dążeniu do wybudowania ich własnej siedziby. W połowie lat 30. XX wieku, na posiedzeniu straży pożarnej, podjęto decyzję o tym, że budowa „zbrojowni” - jak sami ją nazwali - ruszy w czynie społecznym.

18 sierpnia 1935 roku wmurowano kamień węgielny pod przyszłą budowę. Strażacy, w symbolicznym geście, zakopali w ziemi szkatułę, do której włożyli zwój papieru z krótką historią już rozpoczętych prac. W zapisach tych wspomnieli o okolicznych rolnikach i ekonomach, którzy chętnie użyczali swoich furmanek do przewożenia materiałów, żywiąc nadzieję, że nadal będą pomagać w ten sposób. Straż miała nadzieję, że dzięki takiej pomocy koszty budowy będą mniejsze niż początkowo zakładali. Działanie dla dobra ogółu i budowa remizy były dla strażaków najważniejsze.

Rozpoczęła się budowa remizy strażackiej w Swarzewie

Po uroczystej inauguracji podwalin budowy odbył się festyn strażacki. W dokumentach z tego okresu zapisano: „Chcemy służyć dobrej sprawie, budujemy to co w naszych warunkach uważamy za konieczne, stoimy z dala od wszelkiej polityki - na pisanie do gazet czasu nie mamy bo dziś dla nas jedyne hasło: budować, tworzyć - a nie burzyć i niszczyć”. Dalej wspomniano: „Same prace społeczne pochłonęły przeszło 3890 godzin. Rozebrano bowiem w Karwinie na szybie Gabrjeli przez P.T. Dyrekcję Górn. Hut. darowaną budowę żelazną. Uzyskaliśmy przez tę mozolną czasem nawet niebezpieczną pracę dobrego materiału budowlanego, jak tragary i cegły wartości paru tysięcy. W podobny sposób wykorzystaliśmy darowaną nam przez P.T. Dyrekcję Dra Larisch - Mönnicha odstąpiła nam dogodne miejsce budowlane i bezpłatnie szuter do budowy, a miejscowi P.T. rolnicy w połączeniu z Zarządem dworu zwieźli wszystek materiał budowlany. Także i niektórzy panowie rzemieślnicy użyli swej ofiarnej ręki. Postawiono więc wspólnym wysiłkiem w harmonijnej zgodzie śliczną i pożyteczną budowlę, która stanowi świadectwo, że przy dobrej woli można dokonać takich rzeczy”.

Na przełomie lat 1935 i 1936 w Suchej Górnej w końcu udało się ziścić marzenie i postawić murowany budynek polskiej straży pożarnej, o czym zakomunikowano w prasie pożarniczej: „OSP w Suchej Górnej zawiadamia nas, że urządza w dniu 5 lipca, a w razie niepogody 6 lipca br. uroczystość poświęcenia nowej remizy strażackiej i uprasza okoliczne Straże by w dzień ten wstrzymały się od urządzenia imprez, a w miarę możliwości licznie zaszczyciły wspomnianą uroczystość, co ze swej strony gorąco polecamy wszystkim Strażom”.

Architektura i znaczenie remizy

Nowo wybudowana strażnica z dominującą wieżą obserwacyjną przypominała wielkomiejską willę i podkreślała polski charakter budynku. Na murze elewacyjnym można było dostrzec zdania w języku polskim w brzmieniu: „Bliźniemu z pomocą to nasze hasło. Remiza Ochotniczej Straży Pożarnej w Suchej Górnej 1936”. Budynek wzniesiono w stylu modernistycznym, popularnym w drugiej dekadzie lat 30. XX wieku w całej Europie. Funkcjonalność, prostota oraz kolorystyka przeważającej bieli na większości brył nadawały charakter tej strażnicy.

Podczas odprawy naczelników, sekretarzy i skarbników 26 kwietnia 1936 roku, a więc jeszcze przed uroczystością poświęcenia budynku, prezes straży Kornel Mackowski dumnie oprowadzał po remizie wszystkich przybyłych członków Frysztackiego Związku Okręgowego Straży Pożarnych dla rejonu górnosuskiego i karwińskiego. Wszyscy z uznaniem odnosili się wówczas do miejscowej straży, która dzięki ofiarności swoich druhów była w stanie wybudować taką siedzibę. W latach 30. w tamtejszej straży służyło 84 członków czynnych, 7 wspierających i 10 honorowych.

Uroczystość poświęcenia i jubileusze

Uroczyste poświęcenie budynku odbyło się zgodnie z planem, czyli 5 lipca 1936 roku. W tym samym czasie, 19 lipca, Związek Polskich Straży Pożarnych w Czechosłowacji - naczelna organizacja polskiego strażactwa z czterema okręgami inspekcyjnymi, którego prezesem był Rudolf Cichy - obchodził również swój jubileusz, a mianowicie 15-lecie, na który to zaproszeni zostali także delegaci z Suchej Górnej.

Teraźniejszość i zachowanie pamięci

Budynek straży w Suchej Górnej istnieje nadal. Obecnie przechodzi generalny remont, jednak polskich napisów na elewacji już nie znajdziemy. Wspomnienia o strażakach są nadal żywe, między innymi dzięki Bronisławowi Zyderowi z Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Suchej Górnej, który podzielił się wspomnieniami o strażakach ze swojej rodziny i zapisach z kroniki polskiej straży na Zaolziu. Wspominał: „Mój ojciec po II wojnie światowej jakiś czas był kronikarzem strażaków, a kroniki pisał na maszynie po polsku i po czesku. Dziadek i wujkowie też byli strażakami”. Zapisane wspomnienia mogą przetrwać dłużej aniżeli te utrwalane w naszej pamięci.

Finansowanie i budowa remizy w Ząbkowicach - przykład trudności

Lokalne straże ogniowe były jednym z niewielu przejawów aktywności obywatelskiej Polaków akceptowanych przez władze carskie. Przykładem bolączek finansowych jest historia Ochotniczej Straży Pożarnej (Ogniowej) w Ząbkowicach. Powstała w 1910 roku z inicjatywy księdza Franciszka Plenkiewicza (inicjatora budowy Domu Ludowego), a jej pierwszym prezesem został wspomniany ksiądz F. Plenkiewicz, naczelnikiem zaś Antoni Sierpiński. Najstarsze zachowane księgi ząbkowickiej straży pochodzą z dwudziestolecia międzywojennego.

Braki finansowe stanowiły największą bolączkę straży pożarnej, która od przełomu lat 20. i 30. poświęcała dużo czasu i środków budowie nowej remizy. Sytuację tę dobrze oddaje stwierdzenie sekretarza Józefa Skwarczyńskiego podczas walnego zebrania straży z 18 marca 1934 roku, że na 165 członków składki płaciło zaledwie 50 z nich, co powodowało poważne zaległości w kasie. Ta pozornie wysoka liczba członków nie oznaczała, że każdy brał udział w akcjach gaśniczych.

Pozyskiwanie środków na budowę

Zaległości budżetowe starano się uzupełniać na wiele sposobów. Organizowano liczne zabawy taneczne, fantowe, z bufetem i loterią itp., z przeznaczeniem dochodu na Ochotniczą Straż Pożarną. Dochód z zaledwie dwóch zabaw w 1929 roku pozwolił na zakup 14 par spodni i 10 mundurów. Oprócz zabaw na rzecz straży organizowane były kwesty uliczne. W 1934 roku sekretarz odnotował, że czynni strażacy nie chcieli kwestować ze znaczkiem w drugi dzień świąt z powodu „wielkiego zimna”. Innymi formami zbiórki były kiermasze i akcje sprzedaży kalendarzy. Najbardziej dochodową działalnością okazały się dyżury strażackie pełnione podczas imprez w ząbkowickim Domu Ludowym. Do rzadkości należał dochód z wypożyczenia sprzętu - w sierpniu 1934 roku straż otrzymała 25,50 zł za wypożyczenie pompy ręcznej fabryce chemicznej „Elektryczność”.

W latach 30., gdy remiza była częściowo wykończona, Ochotnicza Straż Pożarna zarabiała dodatkowo na wynajmie sal, jednak opłaty nie mogły być zbyt wygórowane ze względu na kompletny brak wyposażenia (stołów, krzeseł, garderoby itp.). Również to źródło dochodu było niewystarczające. Zarząd straży wraz z radą sztabową zabiegał o zapomogi od gminy Wojkowice Kościelne, sejmiku powiatu będzińskiego oraz dyrekcji okolicznych fabryk. Największym darczyńcą ząbkowickiej straży pożarnej był dyrektor Józef Jaworski, zawiadujący wówczas fabryką chemiczną „Elektryczność”, w związku z czym w kwietniu 1928 roku członkowie straży mianowali go honorowym dożywotnim prezesem.

Ząbkowicka remiza strażacka, rysunek archiwalny przedstawiający pierwotny wygląd budynku.

Etapy budowy remizy w Ząbkowicach

Nie wiadomo, co stało się z budynkiem drewnianej remizy z 1909 roku, o której wzmiankują niektórzy badacze. Budowa nowej remizy w Ząbkowicach spowodowała, że w budżecie straży na 1929 rok przewidziano konieczność zaciągnięcia 15 tys. zł pożyczki. Zamiar wybudowania remizy wyrażono po raz pierwszy podczas zebrania członków straży pożarnej w styczniu 1928 roku. Początkowo członkowie zarządu zakładali niższe koszty, dlatego ogłoszono dobrowolną składkę na rzecz budowy. Prezes zarządu straży Wincenty Gibałka zaproponował, aby dodatkowo urządzić poświęconą temu celowi majówkę oraz zbiórkę kwiatka. Podczas zjazdu straży okręgu będzińskiego, 6 maja 1928 roku, poświęcono kamień węgielny remizy.

Niezwłocznie postanowiono wypłacić Stanisławowi Gibałce 400 zł, aby zaczął zwozić na plac potrzebny kamień. Sporządzenie planu zlecono technikowi Kowarskiemu z oddziału drogowego. Oferty na wykonanie robót murarskich złożono majstrom murarskim - Piotrowi Błachutowi, Feliksowi Szymańskiemu i Janowi Pałce. Budowę remizy zamierzano rozpocząć 22 sierpnia 1928 roku. 25 października zarząd poinformował, że ukończono fundament, ale brakowało pieniędzy na inne roboty, które wstrzymano do wiosny kolejnego roku. Przykrycie fundamentu papą powierzono druhowi Kryczkowi.

W 1930 roku zorganizowany został Komitet Budowy Remizy z W. Gibałką na czele. W maju 1930 roku prezes Ochotniczej Straży Pożarnej inż. Świętochowski negocjował ze Stanisławem Ładą w sprawie dostawy wapniaka. Budżet straży na lata 1930/31 stanowił, że ponad 80% wydatków (5000 z 6050 zł) należało przeznaczyć na dokończenie budowy remizy. W 1933 roku finanse straży znajdowały się w tak dramatycznym stanie, że wstrzymano prace przy budowie remizy i wszelkie inwestycje aż do czasu zasilenia kasy „jakimikolwiek wpływami”.

Remizę oddano do użytku częściowo latem 1934 roku. Szeregu prac podjął się strażak - majster Stanisław Adamiecki, który do końca listopada 1933 roku miał wstawić okna (6 małych i 2 duże). Pomocnik druha Adamieckiego miał zająć się w tym czasie futrynami. Zdaniem zarządu, zlecone prace nie zostały wykonane terminowo. Strażacy wyłożyli okna tymczasowo cegłą, a drzwi pozabijali deskami. Jeszcze 13 października 1934 roku członkowie zarządu apelowali o wstawienie i oszklenie okien „ze względu na porę jesienną i zimno”.

Już w maju 1934 roku przegrodzono salę remizy, a 29 lipca odbyło się jej poświęcenie w obecności zaledwie kilku strażaków, bez udziału postronnych. W celu wykończenia wnętrza zarząd zamierzał zwrócić się do sejmiku powiatu będzińskiego z prośbą o przyznanie zasiłku w postaci 5 tys. sztuk cegieł. Z powodu braku pieniędzy straż musiała dokonać wyboru, czy lepiej wykończyć salę nr 2, czy dobudować szopę na pomieszczenie sprzętu strażackiego. Zdarzało się, że sprzęt, który zwykle chowano w sali, na czas zabawy leżał pod gołym niebem. W deski i papę na pokrycie dachu przybudówki zaopatrywano się zwykle u pana Tomaszka. Koszty materiałów zmuszały do poszukiwania darczyńców. W sierpniu zarząd zwrócił się do S. Łady z prośbą o ofiarowanie 3 fur miału wapiennego. Czasami te apele spotykały się z przychylnym odzewem - huta „belgijska” ofiarowała remizie szkło okienne. Pan Sierpiński z fabryki „Elektryczność” zaoferował ponadto zawiasy do drzwi.

tags: #dawna #remiza #ochotniczej #strazy #pozarnej #w