Ochotnicza Straż Pożarna w Piotrowicach, stworzona w odpowiedzi na potrzeby mieszkańców, jest jednostką, która mimo upływu lat i wymiany pokoleń, niezmiennie jako pierwsza spieszy z pomocą. Jej bogata historia, pełna poświęcenia i innowacyjności, stanowi fundament dla współczesnej działalności i ambitnych planów na przyszłość.

Powstanie i Początki Ochotniczej Straży Pożarnej w Piotrowicach
Ochotnicza Straż Pożarna w Piotrowicach Świdnickich została powołana w 1956 r. Jej założycielem był Stanisław Augustyn, który w straży pożarnej udzielał się już od 1938 r. Dostrzegał on potrzebę powołania takiej jednostki w związku z coraz częstszymi pożarami, do jakich dochodziło na terenie sołectwa. Wiedział, że formacja na miejscu pozwoli na szybsze podjęcie reakcji i pomoc. W lutym 1956 roku zwołano zebranie wiejskie i powołano jednostkę gaśniczą. Prezesem został Stanisław Augustyn, naczelnikiem Sośniak, a skarbnikiem Czyż. Szeregi straży zasilili także Knapczyk i Jędrzejek.
Pierwsza siedziba OSP Piotrowice mieściła się w stajni w gospodarstwie Korzystki. Następnie, przez dłuższy czas, remiza znajdowała się w dawnym PGR-ze. W tym czasie zaczęto gromadzić pierwsze wyposażenie jednostki. Stanisław Augustyn pozyskał pompę, a z powiatowego OSP - kilka mundurów i przydział na sikawkę ręczną. Pierwsze akcje gaśnicze dotyczyły pożarów stodół u Barcika i Zięby oraz domu i stodoły Knapczyków. Z czasem strażacy zaczęli uczestniczyć w zawodach gminnych i powiatowych, odnosząc wysokie miejsca, jednak nie mieli możliwości dojazdu z sikawką na zawody wojewódzkie. W 1986 r. remizę przeniesiono do budynku dawnej cebularni.
Wytrwałość i Rozwój w Trudnych Czasach
Bycie strażakiem było w Piotrowicach zupełnie naturalne, co doskonale ilustrują wspomnienia sołtysa wsi Krzysztofa Pawłowskiego. „Mój ojciec był w straży. Druhowie spotykali się często w naszym domu. Obserwowałem i brałem udział w działaniach. Było gwarno, cały czas coś się wówczas działo. Dorastałem w tym duchu i naturalne było, że też zostanę strażakiem” - wspomina Pawłowski, który od lat 90. do 2006 r. był także naczelnikiem OSP Piotrowice Świdnickie. W 1978 r. wstąpił do młodzieżówki jako 15-letni chłopak, a jeszcze w tym samym roku razem z ówczesnym naczelnikiem Marianem Makówką zrobił kurs mechaniczny motopomp.
Gdy Krzysztof Pawłowski wstąpił do straży, na akcje jeździło się traktorem z przyczepką, na której znajdowała się motopompa. Były to trudne czasy. Zdarzały się pożary, głównie dochodziło do zapłonów w stodołach, a po wodę trzeba było jechać aż do Jaworzyny Śląskiej bądź Pastuchowa. „Było kilka pożarów. Dwa utkwiły mi szczególnie w pamięci, ponieważ zginęło w nich dwóch mieszkańców Piotrowic. W 1993 r. spaliła się altanka. W środku był mężczyzna, nie zdołano go uratować. W 1999 r. natomiast, pamiętam datę doskonale, bo „Ogniem i mieczem” Hoffmana wchodziło do kin, spalił się cały dom - lokator zmarł” - opowiada Pawłowski. Pamięta też pożary innych stodół na wsi, do jednego z nich z pomocą przyjeżdżali stacjonujący jeszcze na tym terenie Rosjanie, którzy pomagali wyciągać wodę ze studni i nosić do gaszenia.
Traktorem z przyczepką strażacy zobligowani byli także brać udział w pochodach 1-majowych, za co dostawali bony na piwo i kiełbasę. „To były specyficzne czasy nie tylko pod względem udziału w akcjach. Nieraz, gdy nie było wody, rwaliśmy gałęzie z drzew i tym próbowaliśmy gasić ogień. Nie było łatwo, bo gdy pali się pole, nigdy nie wiadomo, skąd i w którą stronę wieje wiatr” - wspomina Pawłowski. Podejście władz do obowiązków OSP również było specyficzne. W czasach PRL-u na przykład raz w roku strażacy prowadzili kontrole bezpieczeństwa przeciwpożarowego. 2-3 druhów wysyłano na inną wioskę, sprawdzano sprzęt przeciwpożarowy na stodole (m.in. bosak, wiadro, piasek), oznaczenia. Zwracano uwagę, czy obok komina stoi piasek. Przekazywano wnioski, po 2 tygodniach dokonywano rekontroli i wymierzano mandaty.
Od Ruiny do Współczesnej Remizy: Pomysłowość i Inwestycje
W 1986 r., gdy remiza mieściła się w dawnej cebularni, wiatr zerwał drewniany dach. Brakowało środków na remont, zapadła decyzja o przenosinach remizy w obecne miejsce. „Przejęliśmy budynek praktycznie w ruinie. To była obora. Musieliśmy dostosować go do naszych potrzeb i przede wszystkim zrobić drzwi” - mówi Krzysztof Pawłowski. Druhowie z Nowic akurat wymieniali drzwi w remizie i przekazali te stare. Strażacy z Piotrowic wykuli otwór i zamontowali je, uzyskując wjazd do garażu. Było to ważne, ponieważ wówczas mieli już na wyposażeniu Żuka, pozyskanego z komendy PSP w Świdnicy. Był to piękny, zielony pojazd, co było typowe dla stanu wojennego, kiedy pojazdy wszystkich służb porządkowych i ratowniczych przemalowywano na zielono.
Strażakom z Piotrowic Świdnickich nie brakowało pomysłowości. Brak sprzętu i utrudnione uczestnictwo w akcjach zmusiło ich do szukania rozwiązań ułatwiających niesienie pomocy. Tak zrodził się pomysł kupna cysterny. „Z prezesem Słotą wpadliśmy na pomysł, by odkupić od PGR-u cysternę, 6 tys. litrów pojemności. Oczywiście, do remontu, w który zaangażowało się wiele osób. Słota pracował na parowozowni w Jaworzynie, więc wiele części do niej dorobił. Udało się ją uruchomić. Powiesiliśmy motopompę. 10 lat była używana. W tym czasie wielokrotnie bardzo się przydała” - wspomina Pawłowski. Kiedy podpalono zboże w silosie naprzeciw remizy, w cysternie była akurat woda. Strażacy rozwinęli węże i gasili pożar. „Pamiętam, jak te snopy dosłownie latały, ale posesja ocalała. Nie wiem, jak potoczyłaby się sytuacja, gdyby nie ta cysterna pełna wody” - dodaje. Hydranty zrobiono w Piotrowicach dopiero w 1992 r.
Jak sam mówi Krzysztof Pawłowski, duch strażaka nigdy w człowieku nie umiera, nawet gdy udział w akcjach staje się już niemożliwy. „Nie wyjeżdżam do akcji, ale gdy słyszę syrenę, zawsze biegnę i sprawdzam, czy chłopcy wyjechali, próbuję ustalić, co się stało. To samo widziałem u Stanisława Augustyna. On też zawsze służył pomocą. Pamiętam, jak kiedyś pojechaliśmy na zawody. Okazało się, że nie mogliśmy startować, bo brakowało jednej osoby. Pan Augustyn nie zastanawiał się, założył mundur i stanął na rozdzielaczu” - wspomina.

OSP Piotrowice Dziś: Modernizacja, Zaangażowanie i Plany na Przyszłość
W ciągu lat wiele się zmieniło. Poprawiono wyposażenie jednostki, zmieniły się przepisy. Kiedyś nie naciskano na szkolenia, dziś strażak nie wyjedzie na akcję, jeśli nie ma ważnych badań, nie przeszedł wymaganych szkoleń, jest niewłaściwie wyposażony. Zmienia się też specyfika udzielanej pomocy. W 2006 r. w OSP Piotrowice Świdnickie zmienił się zarząd. Uporządkowano dokumentację, wpisano jednostkę do KRS. Jeszcze w tym samym roku zorganizowano we wsi zawody sportowo-pożarnicze, a całkowity dochód z imprezy przeznaczono na remont dachu.
„Pierwsze działania skupiłem na remoncie remizy, która wymagała tego na już i inwestowaniu w sprzęt” - mówi prezes OSP Piotrowice. W 2010 roku zakupiono nowy pojazd - używanego Mercedesa z 1985 r. Część środków pochodziła z Funduszu Sołeckiego, część z budżetu gminy. Zakupiono także nową syrenę i system bezpiecznego wywoływania, który znacznie ułatwił pracę strażaków. „Często nie skończyły wyć syreny, a chłopcy już wyjeżdżali” - dodaje. W kolejnych latach, dzięki znacznemu wsparciu gminy, dokonywano dalszych inwestycji. „Sukcesywnie uzupełnialiśmy sprzęt, kupiliśmy aparaty oddechowe, urządzenie do udzielania pierwszej pomocy, włącznie z deską. Zrobiliśmy bramę do remizy. Udało się wykonać centralne ogrzewanie, a w 2021 r. - sanitariaty” - wylicza. Jednostka pozyskuje dofinansowania m.in. z komendy powiatowej, Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Za pozyskane w 2021 r. środki w wysokości 5 tys. zł z funduszu antycovidowego kupiono aparat oddechowy i latarki wartości tysiąca złotych.
„Corocznie sporo środków z funduszu sołeckiego przekazujemy na OSP. Straż jest częścią wsi i staramy się o to, by nie tylko istniała, ale też stale się rozwijała” - podkreślają lokalne władze. Strażacy regularnie włączają się w życie sołectwa. Pomagają w organizacjach pikników, festynów, reprezentują wieś na zawodach sportowo-pożarniczych. Plany na przyszłość są ambitne. „Chcielibyśmy jak największą ilość osób zaangażować w naszą działalność. Kupić nowe auto. To obecne jest z 1985 r. Oczywiście, służy, nie zawodzi, ale trzeba myśleć o zmianie. Przed nami wykonanie elewacji remizy, choć marzymy o nowym obiekcie, takim od początku do końca stworzonym pod potrzeby straży. Obecna remiza jest dobrze położona, ale mała”.
Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze i Jubileusz Prezesa Marka Walczaka
Niedawno odbyło się Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Ochotniczej Straży Pożarnej w Piotrowicach, podczas którego na kolejną kadencję ponownie został wybrany druh prezes Marek Walczak. Zebranie było okazją nie tylko do podsumowania działalności jednostki, ale również wyjątkowym momentem wdzięczności i uznania dla strażaków ochotników z piotrowickiej jednostki. OSP Piotrowice jest jednostką, która włącza się w działania na terenie naszego miasta, w pomoc dla mieszkańców Słupca.
Wyjątkowym momentem było uhonorowanie druha Marka Walczaka, który od 35 lat pełni funkcję prezesa OSP Piotrowice. Jubileusz ten jest dowodem zaangażowania, niezwykłej odpowiedzialności, pasji, służby drugiemu człowiekowi i ogromnego serca wkładanego w rozwój strażackiej wspólnoty. „Wszystkim Druhnom i Druhom dziękuję za niezawodną gotowość do działania i życzę kolejnych lat pełnych sukcesów oraz satysfakcji z pełnionej misji” - podsumowano podczas zebrania.

Gminne Obchody Dnia Strażaka we Wrzosowie
W sobotę 10 maja we Wrzosowie odbyła się gminna uroczystość z okazji Dnia Strażaka. Wydarzenie zgromadziło przedstawicieli jednostek OSP z Dygowa, Piotrowic, Stojkowa i Wrzosowa, a także mieszkańców, duchownych i samorządowców. Obchody rozpoczęła Msza Święta odprawiona w kościele parafialnym we Wrzosowie. Liturgii przewodniczył kapelan jednostek powiatowych OSP, ks. dziekan Piotr Niedźwiadek, a współcelebransem był proboszcz parafii Wrzosowo i Mierzyn, ks. Grzegorz Jagodziński. Podczas Eucharystii wystawiono relikwie św. Floriana.
Po zakończeniu nabożeństwa, uczestnicy przemaszerowali w uroczystym pochodzie na plac przy remizie OSP Wrzosowo, gdzie odbył się oficjalny apel. Wciągnięto na maszt flagę państwową i wspólnie odśpiewano Mazurka Dąbrowskiego. W trakcie apelu padły słowa uznania i podziękowania dla strażaków: „Niech w waszym rodzinnym domu nigdy nie zabraknie wyrozumiałości, bo wiem, że kiedy was nie ma, wasi bliscy bardzo się o was martwią. To ważne, że zachęcacie młodych ludzi do wstępowania w szeregi OSP. Oni patrzą na was jak na lokalnych idoli. W imieniu własnym i wszystkich radnych pragnę wam podziękować za waszą działalność - bo to nie jest tylko praca. Życzę wam spokoju, zdrowia, realizowania waszej pasji i pogłębiania wiedzy. Dziękuję tym, którzy prowadzą młodzieżowe drużyny pożarnicze. To ogromna wartość. W momentach, kiedy inni tracą głowę, to właśnie wy jesteście tam, gdzie trzeba. Za ten trud, czas i wysiłek - z całego serca wam dziękujemy”. Po części oficjalnej uczestnicy zebrali się przy grillu, gdzie nie zabrakło wspólnych rozmów, wspomnień i integracji między jednostkami.
tags: #dzisiejsze #zebranie #w #osp #w #piotrowicach