Pożar Lasów w Kuźni Raciborskiej (1992): Od Iskry do Katastrofy i Trwałego Dziedzictwa

Rok 1992 zapisał się w historii Polski jako niezwykle upalny i suchy, z rekordową temperaturą 36,4ºC w cieniu odnotowaną 9 lipca w Katowicach. W tych ekstremalnych warunkach prawdziwą plagą stały się pożary lasów w całym kraju, pochłaniając tysiące hektarów drzew m.in. w Szprotawie (3000 ha), Solcu Kujawskim i Gniewkowie (również po 3000 ha). Płomienie zagroziły nawet istnieniu Puszczy Noteckiej, gdzie 10 sierpnia iskra hamującego pociągu zniszczyła kolejne 6000 ha. W tym kontekście, w sierpniu 1992 roku, w okolicach Kuźni Raciborskiej wybuchł jeden z największych pożarów w powojennej Polsce, który stał się symbolem tragicznej walki z żywiołem i zapoczątkował zmiany w systemie bezpieczeństwa.

Mapa obszaru pożaru w Kuźni Raciborskiej w 1992 roku z zaznaczonymi punktami zapłonu

Przyczyny i Geneza Katastrofy

Prawdopodobną przyczyną pożaru były iskry spod kół hamującego pociągu towarowego. Maszyna jechała z Częstochowy i o godzinie 13:42 przyhamowała 2 km za Kuźnią Raciborską. Iskry spadły na zarośnięty pas przeciwpożarowy, wzniecając ogień. Ogień pojawił się niemal równocześnie w trzech miejscach wzdłuż linii kolejowej Racibórz-Kędzierzyn-Koźle. Jak wspominał autor strony „Historia lasem pisana - dzieje leśnictwa w Polsce”, ogień został szybko zauważony, a pierwsi strażacy pojawili się na miejscu po 10 minutach. Katastrofie nie udało się jednak zapobiec.

Warunki atmosferyczne sprzyjały szybkiemu rozprzestrzenianiu ognia. 26 sierpnia 1992 roku w Polsce było bardzo sucho, a temperatura w okolicach Kuźni Raciborskiej wynosiła 36 st. C. Pożarom sprzyjało także występowanie porywistego wiatru i wyjątkowo niski stan wilgotności ściółki leśnej. Iskry spod hamującego pociągu towarowego zapaliły znajdującą się przy torach łatwopalną roślinność, a wiatr szybko popchnął ogień dalej.

Rozprzestrzenianie się Ognia i Akcja Gaśnicza

Najgroźniejszy pożar rozpoczął się w oddziale 109 Leśnictwa Kiczowa (obecnie oddz. 409 Leśnictwa Solarnia) i szybko objął tereny trzech nadleśnictw: Rudy Raciborskie, Kędzierzyn i Rudziniec. Już po czterech godzinach płonęło 600 ha, a po ośmiu - 2200 ha lasu. Ogień rozprzestrzeniał się z prędkością 4 km na godzinę, niszcząc nawet 10 ha lasu w ciągu minuty.

Według portalu Ciekawostki Historyczne, linię zapalenia się traw oceniano na 600 m, co oznaczało, że w niebezpieczeństwie znalazło się kilkadziesiąt hektarów drzew. Płomień rozprzestrzeniał się błyskawicznie - po niespełna 2,5 godz. obejmował już powierzchnię 180 ha, a dwa dni później ponad 10-krotnie większy obszar. Najgorsza sytuacja panowała 27 sierpnia, gdy ogień co minutę zajmował 10 ha. Kłęby dymu było widać z odległości 30 km, a w pobliżu ściany ognia temperatura wynosiła 900 st. C.

Z żywiołem walczyło ponad 10 tys. osób - strażacy, służba leśna, policja czy zwykli mieszkańcy. Na pomoc ruszyło nawet wojsko, a żołnierze kopali rowy, które miały powstrzymać ogień. "Wojsko przysłało czołgi. Widziałem, jak czołg kładł drzewa, jakby rolnik kosił łany zboża" - wspominał jeden z czytelników Onetu.

W akcję gaśniczą zaangażowano ponad 1,1 tys. wozów gaśniczych, 26 samolotów gaśniczych typu "dromader", cztery śmigłowce, 4,7 tys. strażaków, 3,2 tys. żołnierzy, 650 policjantów, 1220 osób ochrony cywilnej i 1150 pracowników służby leśnej. "Ogień nad szosami przechodził górą przez drzewa. Jęzory sięgały do 50 m lub wyżej. Drwale nie nadążali ścinać zdrowych drzew, żeby zapobiec przenoszeniu się ognia" - pisał jeden ze świadków.

Pożar Lasu Kuźnia Raciborska - 26 sierpień 1992. W 26 Rocznicę

Ofiary i Straty Materialne

Żywioł pochłonął dwie osoby i zabił tysiące zwierząt. "Do dzisiaj mam czasami złe sny z tamtych dni. Setki spalonych ciał zwierząt. Sarny wybierały śmierć przez utopienie w stawach. Lasy umierały, hucząc trzaskającymi w ogniu drzewami" - pisał jeden ze świadków tragedii.

26 sierpnia o godzinie 16:00, kiedy pożar dalej się rozprzestrzeniał, strażacy, sądząc, że w pewnym miejscu mają opanowaną sytuację, wjechali w głąb lasu, by rozwinąć linie pożarnicze. Nagły podmuch wiatru sprawił jednak, że znaleźli się w pułapce. 18 z 20 zdołało się wydostać. Druga akcja poszukiwawcza ujawniła cztery spalone wraki wozów pożarnych oraz dwa ciała. Jedno z nich należało do asp. Andrzeja Kaczyny z Komendy Rejonowej Straży Pożarnej w Raciborzu, który pośmiertnie został awansowany do stopnia młodszego kaprala. Drugie należało do druha Andrzeja Malinowskiego z OSP Kłodnica z Kędzierzyna-Koźla.

W pożarze w Kuźni Raciborskiej zginęła także 23-letnia Gabriela Dirska, która została przygnieciona przez wóz strażacki jadący do akcji. Pojazd wpadł w poślizg i wypadł z drogi. W ostatniej chwili zdołała odepchnąć córkę leżącą w wózku, której nic się nie stało. Ponadto 50 osób trafiło do szpitala, a około 2 tys. doznało drobnych obrażeń.

Odnotowano także duże straty w sprzęcie. Spłonęło 15 wozów gaśniczych i 26 motopomp. Rozgrzany popiół zniszczył 70 km wężów strażackich. Łącznie płomienie pochłonęły 9062 ha lasów. "Ziemia po tym, co pozostało po pożarze, wyglądała jak piekło. Wszędzie czarna sadza i popiół, w którym grzęzły nogi. Smród spalenizny, rozkładającej się padliny i smród wapna. Kopało się doły, do których wrzucano zebrane padłe zwierzęta i warstwami sypano wapno... Lasu już nie było, nie było nic" - przypominał jeden z czytelników.

Spalone samochody strażackie po pożarze w Kuźni Raciborskiej w 1992 roku

Odbudowa i Odnowa Ekosystemu

Mimo szybkiej reakcji strażaków rozprzestrzenianie się ognia udało się zatrzymać dopiero po czterech dniach, a opanowanie żywiołu w pełni nastąpiło po 15 dniach. W akcji brały udział zastępy z każdego z 30 ówczesnych województw. Udało się nie dopuścić do rozprzestrzenienia pożaru na lasy o powierzchni około 40 tys. ha. Ochronione zostały także położone wśród lasów wsie. Nie spalił się żaden dom ani budynek gospodarczy. Podobnie z zakładami chemicznymi położonymi w Kędzierzynie-Koźlu.

Odbudowę utrudniało spalenie tzw. próchnicy nakładowej i wewnątrzglebowej. Ponadto zniszczone zostało życie biologiczne, co zakłóciło łańcuch pokarmowy na wiele lat. Dlatego konieczne było możliwie szybkie odnowienie pożarzyska. Szacuje się, że odbudowa spalonych drzewostanów pochłonęła ponad 250 mln zł. Odnowę ukończono w 1997 roku, wysadzając łącznie ponad 60 mln sadzonek drzew i krzewów. Teren w 80 proc. został zalesiony sztucznie, pozostałe 20 proc. drzew stanowią samosiejki. Przeważa sosna z brzozą i modrzewiem. Za około 10-20 lat rozpocznie się dalsza przebudowa lasu, by rosły w nim drzewa różnych gatunków i w różnym wieku.

Zdjęcie lasu rosnącego na miejscu pożarzyska w Kuźni Raciborskiej, 20 lat po tragedii

Trwałość Pamięci: Coroczne Uroczystości

Tragedia z 1992 roku jest corocznie upamiętniana. 26 sierpnia w południe, na terenie pogorzeliska w okolicach Kuźni Raciborskiej odbyły się 33. uroczystości upamiętniające wielki pożar sprzed lat. Jarosław Ceglarek, komendant Powiatowej PSP w Raciborzu, otwierając spotkanie, mówił: "To tutaj doszło do tragedii, gdzie pożar pochłonął blisko 10 tysięcy hektarów lasu, wiele sprzętu pożarniczego, w tym samochody, ale także to, co najcenniejsze - życie ludzkie."

W uroczystościach uczestniczyli parlamentarzyści, samorządowcy, leśnicy i strażacy. W imieniu parlamentarzystów głos zabrała posłanka Gabriela Lenartowicz, która przypomniała, że w czasie pożaru z 1992 roku Henryk Siedlaczek był dyrektorem szkoły w Rudach, gdzie stacjonowały jednostki straży pożarnej, a ona sama relacjonowała te wydarzenia dla „Nowin Raciborskich”, oglądając skutki pożaru nawet z helikoptera. Zaznaczyła też, że osobiście znała mł. kpt. Andrzeja Kaczynę. Podkreśliła, że coroczna pamięć o tamtej tragedii jest zarazem nadzieją i zobowiązaniem do budowania przyszłości, czego symbolem jest zaangażowanie młodego pokolenia - zarówno w straży zawodowej, jak i ochotniczej.

Robert Pabian, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, podkreślił, że to właśnie strażacy są głównymi organizatorami corocznych spotkań upamiętniających wydarzenia z 1992 roku: "Dzięki temu pamiętamy, a pamiętać powinniśmy, a nawet musimy." Damian Legierski, Śląski Komendant Wojewódzki PSP, podziękował organizatorom za oddanie hołdu strażakom, którzy zginęli w akcji. Zwrócił uwagę na fakt, że pożar z 1992 r. zbiegł się w czasie z początkiem funkcjonowania Państwowej Straży Pożarnej - formacja powstała 1 lipca tego samego roku. Według niego właśnie te wydarzenia przyspieszyły rozwój systemu ratowniczo-gaśniczego w Polsce. "To jeden z najlepszych systemów bezpieczeństwa wewnętrznego w Europie i na świecie" - podkreślił, dodając - "To się nie zmieniło - dalej jesteśmy w stanie poświęcać zdrowie i życie."

Na zakończenie głos zabrał Grzegorz Swoboda, starosta raciborski, występujący w imieniu samorządowców. W uroczystości uczestniczyli również włodarze gmin: burmistrz Kuźni Raciborskiej Wojciech Gdesz oraz wójt Nędzy Leszek Pietrasz. Starosta podkreślił, że choć w lasach nie ma już śladu po tragicznych wydarzeniach sprzed 33 lat, to w pamięci ludzi pozostają one wciąż bardzo żywe. W imieniu samorządu powiatu raciborskiego dziękował wszystkim służbom za codzienną troskę o bezpieczeństwo mieszkańców: "W sposób szczególny dziękuję strażakom i leśnikom za tę pamięć, za 33 lata nieprzerwanego wspominania strażaków, którzy oddali życie za innych. Cześć ich pamięci."

tags: #efekt #motyla #pozar #1992