Pożary na składowiskach odpadów: przypadek Eko-Jumir w Jaworznie i szersze konsekwencje

W ostatnich dniach w Polsce odnotowano kilka poważnych pożarów na składowiskach odpadów, które ponownie uwypuklają problem zarządzania i utylizacji śmieci. Jednym z takich incydentów był pożar na terenie firmy Eko-Jumir w Jaworznie, który rozpoczął się 18 listopada.

Pożar w Jaworznie: firma Eko-Jumir

Już od 18 listopada, od późnych godzin wieczornych, w Jaworznie płoną odpady znajdujące się na terenie firmy Eko-Jumir. Jak podaje Radio Piekary, pożar wybuchł już wczoraj, ale strażacy informację o zdarzeniu otrzymali krótko po północy. Płomienie objęły swoim zasięgiem odpady znajdujące się na przyzakładowym wysypisku. Na miejscu z ogniem walczy aż 15 jednostek straży pożarnej. Służby wojewody śląskiego informują, że pożar objął powierzchnię 100 m² na terenie składowiska. Na szczęście nie ma osób poszkodowanych.

Zdjęcie przedstawiające pożar na składowisku odpadów w nocy, z widocznymi płomieniami i dymem

Skala problemu pożarów na składowiskach odpadów

Pożar w Jaworznie to kolejny taki incydent w ostatnim czasie. Zagrożenie związane z pożarami na tzw. dzikich składowiskach odpadów to problem palący, który w nadchodzących latach z pewnością będzie tylko narastał. Ponieważ spalanie odpadów bywa niejednokrotnie najtańszym sposobem utylizacji zużytych przedmiotów, miejsca nielegalnego przechowywania śmieci coraz częściej stają się obszarem o wysokim ryzyku wystąpienia pożaru. Pozbawione stałego monitoringu tereny stwarzają dla niektórych zachętę, by pewnych produktów pozbyć się w niezauważalny sposób z pominięciem zasad bezpieczeństwa.

Sprzątamy Polskę z nielegalnych i niebezpiecznych odpadów

Wpływ na środowisko i zdrowie

Wpływ pożarów wybuchających na dzikich składowiskach odpadów na zanieczyszczenie gleby, wody i powietrza bada mgr inż. Wojciech Rykała. Prace prowadzi w ramach swojej rozprawy doktorskiej, której promotorkami są prof. dr hab. Monika Fabiańska oraz dr Dominika Dąbrowska z Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego w Sosnowcu. Dotychczas przeanalizował setki próbek gleby oraz spalonych odpadów stałych pochodzących z nielegalnych wysypisk w Trzebini oraz w Sosnowcu. Toksyczne opary mogą przenosić się na duże odległości, nawet do kilku kilometrów od płonącego miejsca, i osiadać w płucach mieszkańców okolicznych miejscowości.

Infografika przedstawiająca szlaki migracji zanieczyszczeń po pożarze składowiska (powietrze, woda, gleba)

Badania na przykładzie Trzebini

W październiku ubiegłego roku w czasopiśmie „International Journal of Enviromental Research and Public Health” opublikowano artykuł podsumowujący wyniki badań w Trzebini, którego głównym autorem był doktorant UŚ. W 2018 roku na południu miejscowości doszło do pożaru na dzikim składowisku odpadów. Z prowadzonych od 2021 roku analiz wynika, że spalanie tamtejszych śmieci doprowadziło do zanieczyszczenia m.in. WWA, czyli wielopierścieniowymi węglowodorami aromatycznymi, takimi jak benzo[a]antracen, dibenzo[a,h]antracen czy indeno[1,2,3-cd]piren.

Jak tłumaczy mgr inż. Wojciech Rykała, problem nie znika po ugaszeniu pożaru. Udało się ustalić, że w Trzebini wciąż obecne są zanieczyszczenia związane z incydentem. Gdy rozpoczęto tam badania w 2021 roku, okazało się, że ciągle można było stwierdzić wysoką kancerogenność i mutagenność znajdowanych tam związków. Mają one potencjalny wpływ na środowisko i zdrowie mieszkańców. Próbki pozyskane ze składowiska w małopolskim mieście pozwoliły na ustalenie, jakiego rodzaju odpady uległy spaleniu. Były wśród nich stare opony, plastiki, tekstylia, a także stare tapety. Wiedza o tym, które przedmioty przechowywane były na wysypisku oraz co dokładnie i w jakiej temperaturze uległo w nich spaleniu, jest niezbędna do właściwej oceny skali potencjalnego zagrożenia dla gleb, wód podziemnych oraz żyjących w pobliżu zwierząt i ludzi. Składowisko w Trzebini, na którym prace naukowe prowadził doktorant UŚ, od 2013 roku przestało być użytkowane. Właściciel posesji nie wywiązał się jednak z obowiązku utylizacji znajdujących się tam odpadów. Władze i mieszkańcy pozostali z niezwykle kłopotliwą pamiątką, stwarzającą zagrożenie dla środowiska i ludzi.

Badania na przykładzie Sosnowca

Mgr inż. Wojciech Rykała wspomina, że gdy zaczynał swoje badania w Sosnowcu, miał stały kontakt z urzędem miasta, co umożliwiło pozyskanie głębszej wiedzy na interesujący temat. Działania prowadziła tam także prokuratura, w związku z czym nie było dostępu do tego terenu od samego początku. Próbki z nielegalnego składowiska odpadów udało się pobrać w 2021 i 2022 roku. Widziane w 2020 roku potężne kłęby czarnego dymu z pożaru w Sosnowcu wzbudziły uzasadnione obawy o to, jak bardzo zdarzenie to mogło wpłynąć na zanieczyszczenie powietrza. Samo nielegalne składowisko, gdzie wybuchł pożar, mieściło się na przedmieściach Sosnowca, a najbliższe od niego domostwa znajdowały się w odległości około 500 metrów. Przeprowadzono pobór prób, by określić, jak wielkie oddziaływanie miały substancje skumulowane w chmurze zanieczyszczeń, która pojawiła się nad centrum Sosnowca.

Zapobieganie i rekomendacje

Prace naukowe prowadzone przez zespół, w którego skład wchodzi mgr inż. Wojciech Rykała, mogą ostatecznie pomóc w opracowaniu rekomendacji dla samorządów i władz gmin, jak zapobiegać pożarom na dzikich składowiskach odpadów. Efektami tych prac powinny być lepsza kontrola i monitoring tego typu obiektów. Wyniki badań naukowców mogą też doprowadzić do opracowania skuteczniejszych procedur mających na celu ograniczenie ryzyka wystąpienia pożaru lub zwalczanie negatywnych skutków, gdy jednak do niego dojdzie. Przykładowo, w podsumowaniu artykułu na temat nielegalnego składowiska odpadów w Trzebini badacze zasugerowali, by pracownicy, którzy w przyszłości wezmą udział w jego oczyszczaniu, bezwzględnie zaopatrzyli się w ochronną odzież, rękawice oraz maski.

W przypadku legalnie działających wysypisk teren, na którym przechowywane są odpady, musi być zabezpieczony na kilka sposobów. Jednym z nich jest odpowiednia izolacja podłoża, gwarantująca jego nieprzepuszczalność. Dzięki temu potencjalnie szkodliwe substancje nie przedostaną się do gleby czy warstwy wodonośnej np. podczas opadów deszczu. Takiej ochrony nie posiadają dzikie składowiska odpadów - ryzyko przedostania się groźnych związków do środowiska jest tam dużo wyższe. Miejskie wysypiska śmieci niejednokrotnie zawierają wysoce toksyczne związki, jak metale ciężkie, siarczany i chlorki pochodzące z różnych źródeł. Ponieważ nielegalne wysypiska nie podlegają takiej samej kontroli jak przedsiębiorstwa działające w świetle prawa, mogą być na nich przechowywane odpady o różnym stopniu szkodliwości. Monitorowanie takich obiektów jest bardzo utrudnione, jeśli nie niemożliwe.

Schemat budowy legalnego składowiska odpadów z systemem izolacji i monitoringu

Obecnie mgr inż. Wojciech Rykała kontynuuje swoje prace naukowe, których celem jest badanie wpływu pożarów na dzikich składowiskach odpadów na zanieczyszczenie środowiska przyrodniczego i możliwości przeniknięcia toksycznych substancji do gleby oraz warstwy wodonośnej. Nadal prowadzi analizy na wysypisku w Sosnowcu, a także w południowo-zachodniej części Polski.

Inne znaczące pożary składowisk w Polsce

Pożar w Jaworze (Dolny Śląsk)

Od kilku godzin strażacy walczą z pożarem na terenie firmy w Jaworze na Dolnym Śląsku. Ogień pojawił się w jednej z hal, gdzie znajdowały się odpady. Z pożarem walczy stu strażaków. Ogień już nie rozprzestrzenia się tak, jak jeszcze kilka godzin wcześniej, ale prace na miejscu wciąż trwają. Strażacy polewają wodą pogorzelisko. Te działania utrudniają elementy dachu, który zawalił się po wybuchu pożaru. Blacha przykrywająca hałdę utrudnia strażakom dotarcie ze strumieniem wody do śmieci, które jeszcze mogą się tlić. Mimo to strażacy zapewniają, że nie ma już zagrożenia, by pożar jakkolwiek się rozwinął. W hali składowano odpady komunalne, które były przerabiane na surowiec przeznaczony do produkcji cementu. Na razie nie wiadomo, co spowodowało wybuch ognia.

Pożar w Sobolewie koło Jawora

Drugą dobę trwa akcja gaśnicza na nielegalnym składowisku odpadów w Sobolewie koło Jawora na Dolnym Śląsku. Do pożaru doszło w sobotę rano. Działania pozwalające ustalić jego przyczynę rozpoczną się dopiero po zakończeniu pracy przez strażaków. Strażacy nadal zajmują się gaszeniem śmieci - wciąż w kilku miejscach na nowo tli się zarzewie ognia. Kiedy zakończy się gaszenie, na teren składowiska wejdzie policja, która będzie prowadzić oględziny i zbierać materiały. Działania będzie prowadził także biegły z zakresu pożarnictwa. Sekretarz gminy Wądroże Wielkie Tomasz Głąbicki powiedział PAP, że na nielegalne składowisko trafiały odpady z Niemiec i Anglii, będące różnego rodzaju sprasowanymi śmieciami.

Pożar w Siemianowicach Śląskich

Kolejny pożar miał miejsce w Siemianowicach Śląskich, gdzie płonęły odpady znajdujące się na terenie firmy recyklingowej. 21 zastępów straży pożarnej walczyło z ogniem. Kłęby czarnego dymu były widoczne z odległości kilkunastu kilometrów. Pożar wybuchł na terenie firmy BM Recykling w Siemianowicach Śląskiej przy ul. Konopnickiej ok. godziny 17:20. Na miejscu pracowało już 21 zastępów straży pożarnej, w tym 3 plutony gaśnicze oraz kontener środków pianotwórczych. Akcja miała potrwać co najmniej do rana, jak powiedziała kpt. Pożar wybuchł, gdy na terenie zakładu znajdowali się ludzie. Na szczęście sami zdołali się ewakuować jeszcze przed przybyciem strażaków, nikt z pracowników nie ucierpiał. Pożar objął ponad 3 tysiące metrów kwadratowych powierzchni zakładu. Na razie nie wiadomo, co było jego przyczyną, a o stratach trudno jest mówić. Po ugaszeniu ognia strażacy zajęli się przelewaniem pogorzeliska i ostatecznym dogaszaniem.

tags: #eko #jumir #pozar