Tragedia w escape roomie w Koszalinie: Akcja Straży Pożarnej i Kontrowersje

Do tragicznego pożaru w escape roomie "ToNiePokój" w Koszalinie doszło 4 stycznia 2019 roku, około godziny 17:15, w dwukondygnacyjnym budynku przy ulicy Józefa Piłsudskiego 88. W wyniku tego zdarzenia życie straciło pięć 15-letnich dziewcząt, które świętowały urodziny jednej z nich. Wszystkie ofiary - Karolina Barabas, Julia Pawlak, Wiktoria Pietras, Małgorzata Tymieniecka i Amelia Wieczorek - były uczennicami klasy 3D oddziałów gimnazjalnych Szkoły Podstawowej nr 18 im. Jana Matejki w Koszalinie.

Wizualizacja escape roomu i miejsca pożaru

Przyczyny i Nieprawidłowości

Z ustaleń śledczych wynika, że pożar wybuchł w korytarzu prowadzącym do pokoju, w którym zamknięte były nastolatki. Dziewczynki próbowały się ratować, dzwoniąc na numer alarmowy straży pożarnej i do swoich rodziców, lecz pomoc nadeszła za późno. Nie udało im się wydostać z płonącego obiektu, ponieważ jedyne okno w pomieszczeniu było zabite deskami i okratowane, a drzwi od wewnątrz nie miały klamki.

Główną przyczyną śmierci pięciu 15-latek było zatrucie tlenkiem węgla. Wstępne ustalenia komendanta głównego straży pożarnej, gen. brygadiera Leszka Suskiego, wskazywały na szereg niedociągnięć w obiekcie: urządzenia grzewcze były zbyt blisko materiałów palnych, w pomieszczeniu znajdowały się świece (otwarty ogień), a instalacje elektryczne poprowadzone zostały w sposób prowizoryczny. Pomieszczenie, w którym przebywały dziewczynki, było niewielkie, miało zaledwie nieco ponad 7 metrów kwadratowych. Gaśnice nie zostały użyte, a najważniejszą przyczyną tragedii był brak właściwej drogi ewakuacji.

Przebieg Akcji Ratunkowej Straży Pożarnej

Strażacy otrzymali informację o pożarze, a pierwsza jednostka wyjechała minutę po zgłoszeniu, docierając na miejsce po 4 minutach. Pierwsze osoby wydobyto z pożaru po niespełna 15 minutach. Akcja gaśnicza, jak ocenił Tomasz Kubiak, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego PSP w Szczecinie, była trudniejsza pod względem psychologicznym niż fizycznym. W pożarze ranny został 25-letni pracownik escape roomu, który trafił do szpitala w Gryficach.

O KROK OD TRAGEDII W KOSZALINIE 😱 2 SZOKUJĄCE NAGRANIA 😱 ZAWALIŁ SIĘ WIADUKT NA RUCHLIWĄ DROGĘ ❗

Kontrowersje wokół działań służb

Rodzice zmarłych dziewczynek, a także ich pełnomocnicy, zgłaszali wątpliwości co do przebiegu akcji ratunkowej. W toku procesu sądowego zeznawali świadkowie, w tym strażacy uczestniczący w akcji.

Zeznania dyżurnej operacyjnej Barbary S.

Barbara S., dyżurna operacyjna powiatu w Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Koszalinie, jako pierwsza odebrała informację o pożarze. Przyznała, że służbę pełniła jednoosobowo, a informacja z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Szczecinie była szczątkowa ("Pali się pokój" bez numeru lokalu). Później otrzymała numer budynku i próbę połączenia z osobą zgłaszającą, co się nie udało. Od razu zaalarmowała Jednostkę Ratowniczo-Gaśniczą nr 1 w Koszalinie.

Barbara S. podkreśliła, że nie dostała precyzyjnej informacji o osobach poszkodowanych i zapewniła, że nie było zwłoki w zadysponowaniu strażaków. Wyjaśniła, że obecność na stanowisku kierowania jej znajomego, emerytowanego strażaka Jacka G., nie miała wpływu na przebieg działań. Zeznała również, że kierowanie obraźliwych słów do kierownika działań ratowniczych Arkadiusza B. było nadużyciem z jej strony, ale nie dotyczyło zdarzenia. Po przesłuchaniu w prokuraturze odbyła rozmowę dyscyplinującą z komendantem.

Zeznania strażaka Bartosza B.

Bartosz B., strażak ratownik z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1, był w pierwszej załodze na miejscu tragedii. Opisał wejście do budynku po obniżeniu temperatury, wyniesienie butli z gazem oraz odnalezienie dziewczynek. Wspomniał o "dużym chaosie" panującym na miejscu zdarzenia.

Zeznania Arkadiusza B., dowódcy zmiany JRG 1

Arkadiusz B. zeznał, że pożar był w fazie "rozgorzenia", a ogień wydostawał się na zewnątrz. Odnalezione butle gazowe zostały wyciągnięte. Dziewczęta były wyciągane przez okno, którym weszli strażacy. W jego ocenie "były nieprzytomne, nie miały śladów oparzeń, spaleń, miały różową skórę". Dodał, że zaufał informacji, iż nie ma innego wejścia do budynku, i to była "słuszna decyzja", mimo że z tyłu budynku było małe, okratowane okno, co utrudniałoby ewakuację. Arkadiusz B. zaznaczył, że nie wystąpił o zabezpieczenie zapisu z kamery termowizyjnej, której użyto podczas akcji, ponieważ "na tamtą chwilę nie zdawał sobie sprawy, że on będzie tak potrzebny".

Krytyka rodziców i wątek akcji ratunkowej

Rodzice ofiar krytykowali przebieg akcji ratunkowej, zarzucając m.in. zbyt małą liczbę strażaków i nieudolność. Ojciec Wiktorii mówił, że na miejscu było "nie więcej niż 15 strażaków, a ratowało trzech, może dwóch". Podkreślali, że strażacy dotarli do dziewczynek po kilkunastu minutach, a akcja była "kompletnie nieudolna". Twierdzili, że do dziewczynek, znajdujących się zaledwie 2,7 metra od okna, było mnóstwo możliwości dotarcia, a pomieszczenie nie było "labiryntem", jak komunikowano w mediach. Wątek dotyczący przebiegu akcji ratunkowej prokuratura wyłączyła do odrębnego postępowania.

Reakcje Publiczne i Działania Władz

Tragedia w Koszalinie wywołała szeroki oddźwięk w Polsce i na świecie. Kondolencje rodzinom ofiar złożyli m.in. prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki oraz ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher. Prezydent Koszalina Piotr Jedliński ogłosił niedzielę, 6 stycznia 2019 roku, dniem żałoby w mieście, odwołując spektakle i wydarzenia kulturalne. Kuria koszalińsko-kołobrzeska podjęła decyzję o rezygnacji z organizacji orszaku Trzech Króli.

Znicze i kwiaty złożone na ulicy Piłsudskiego w Koszalinie

Wsparcie psychologiczne i modlitwy

Pomoc psychologiczna dla bliskich ofiar została zorganizowana dwie godziny po tragedii. Rodziny zostały przewiezione do pobliskiej szkoły podstawowej, gdzie specjaliści z MOPR, poradni psychologiczno-pedagogicznych i innych stowarzyszeń udzielali wsparcia. Zorganizowano dyżury specjalistów w Miejskiej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Uczniowie i nauczyciele SP nr 18 w Koszalinie, gdzie uczyły się zmarłe dziewczęta, również zostali objęci specjalistyczną opieką. Odbyły się msze święte w intencji ofiar i ich rodzin w koszalińskiej katedrze oraz w kościele pw. św. Kazimierza. Caritas prowadził zbiórkę pieniędzy dla rodzin ofiar. 10 stycznia 2019 roku odbył się wspólny pogrzeb dziewcząt.

Msza święta w katedrze koszalińskiej

Zapowiedzi zmian i kontrole

Minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński poinformował, że wiele escape roomów było zarejestrowanych jako zwykła działalność gospodarcza, zapowiadając konsekwencje dla właścicieli za stworzenie zagrożenia. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział standaryzację pomieszczeń, w których prowadzona jest tego typu działalność. W związku z pożarem, Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej przeprowadził kontrole przeciwpożarowe we wszystkich obiektach typu escape room w Polsce. Skontrolowano 520 lokali, stwierdzono prawie 2000 uchybień i wydano 102 zakazy użytkowania obiektów.

11 stycznia 2019 roku minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński podpisał nowelizację rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, wprowadzając przepisy uszczegóławiające kwestie ewakuacji w obiektach rozrywkowych. Nakazano m.in. praktyczne sprawdzanie organizacji ewakuacji ludzi co najmniej raz na dwa lata oraz weryfikację spełniania wymagań ochrony przeciwpożarowej.

Proces Sądowy

Śledztwo w sprawie pożaru prowadziła Prokuratura Okręgowa w Koszalinie. Akt oskarżenia, skierowany do Sądu Okręgowego w Koszalinie 30 kwietnia 2021 roku, objął cztery osoby. Jako pierwszy zarzuty usłyszał Miłosz S., organizator i projektant escape roomu. Oskarżeni zostali również jego matka, Beata W. (współprowadząca lokal), babcia, Małgorzata W. (na którą zarejestrowana była działalność), oraz pracownik obiektu Radosław D. Wszyscy odpowiadają za umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu osób, co jest czynem zagrożonym karą do 12 lat więzienia.

Proces ruszył 14 grudnia 2021 roku przed Sądem Okręgowym w Koszalinie. Rodzice ofiar przystąpili do sprawy jako oskarżyciele posiłkowi. W grudniu 2021 roku sąd wysłuchał zeznań świadków, w tym strażaków, którzy brali udział w akcji ratunkowo-gaśniczej. Proces ma na celu wyjaśnienie przyczyn zdarzenia i ustalenie winnych tragedii. Wątek dotyczący przebiegu samej akcji ratunkowej (działań służb medycznych i straży pożarnej) został wyłączony do odrębnego postępowania.

tags: #escape #room #koszalin #strazak