Ogromny pożar hali produkcyjnej w Gdańsku

Wczesnym rankiem w środę w Gdańsku wybuchł rozległy pożar hali produkcyjnej i magazynowej, zlokalizowanej przy Trakcie Św. Wojciecha. Ogień, który objął budynek mieszczący kilkanaście firm, w tym zakład produkujący meble, spowodował znaczne straty materialne i wywołał poważne zaniepokojenie wśród mieszkańców.

Chronologia zdarzeń i rozmiary pożaru

Pożar wybuchł w środę przed godziną 5 rano, a pierwsze zgłoszenie wpłynęło do służb około godziny 4:41. Ogień szybko objął halę z produktami stolarskimi i meblami, generując potężne kłęby dymu, widoczne z odległości kilku kilometrów. Potężna łuna przesuwała się w kierunku centrum miasta, co skłoniło władze do wydania ostrzeżeń dla mieszkańców.

Zdjęcie satelitarne pokazujące kłęby dymu nad Gdańskiem

Hala, zbudowana w kształcie litery U, liczyła około 7 tys. m2, z czego około 4 tysiące m2 spłonęło całkowicie, co stanowiło około 60-70 procent jej powierzchni. Płonąca hala magazynowa znajdowała się przy Trakcie Św. Wojciecha, na wysokości ulicy Ukośnej, pod adresem 227 lub 237.

Groźny pożar w Bułakowie. Dym był widoczny z kilku kilometrów [Film z drona]

Działania ratownicze i policyjne

Na miejsce zdarzenia skierowano początkowo 28 jednostek straży pożarnej, a następnie siły zwiększono do 29 zastępów, co oznaczało około 100 ratowników. Strażacy prowadzili intensywne działania gaśnicze, koncentrując się na niedopuszczeniu do rozprzestrzeniania się ognia na przyległe hale, w tym część biurową. Mł. bryg. Jacek Jakobczyk, rzecznik KM PSP w Gdańsku, potwierdził, że dzięki tym działaniom udało się powstrzymać rozwój pożaru. Gaszenie hali było utrudnione z powodu jej konstrukcji. Mł. ogn. Andrzej Piechowski, dyżurny operacyjny, informował, że na ten moment jest za wcześnie na spekulacje dotyczące przyczyny pożaru.

Zdjęcie strażaków w akcji gaśniczej

Po godzinie 9 rano pożar został opanowany i trwało dogaszanie pogorzeliska. Wcześniej policjanci podjęli decyzję o zamknięciu Traktu Św. Wojciecha na odcinku od ulicy Gościnnej do Starogardzkiej, co jest jedną z największych arterii komunikacyjnych Gdańska. Pomorski wojewoda wydał komunikat z apelem do mieszkańców o zamknięcie okien i unikanie wdychania dymu oraz przebywania w rejonie pożaru. Na szczęście, nikt nie ucierpiał w pożarze, a sąsiednie budynki nie były zagrożone.

Dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru

Na miejscu zdarzenia pracował już prokurator, a teren zabezpieczali policjanci. Zespół dochodzeniowo-śledczy, złożony z funkcjonariuszy Policji i szeregu specjalistów, ma zebrać się następnego dnia, aby ustalić dokładną przyczynę wybuchu ognia. Funkcjonariusze przesłuchują świadków, analizują dowody i zabezpieczają zapisy z kamer monitoringu, weryfikując zdobyte informacje i wyjaśniając okoliczności pożaru.

Skutki pożaru dla firm i pracowników

Pożar miał dramatyczne konsekwencje dla kilkunastu firm, które miały swoje siedziby w spalonej hali. Spłonęły maszyny, całe linie produkcyjne i niektóre biura. Szczególnie ucierpiała firma produkująca meble - Centrum Drzwi Przesuwanych, która straciła wszystkie materiały, a jej część produkcyjno-stolarska przestała istnieć. Sytuacja jest niezwykle trudna - ponad 100 osób może stracić pracę.

Zdjęcie zniszczonej hali produkcyjnej po pożarze

Wielu pracowników przyjechało rano do pracy, by z odległości kilkudziesięciu metrów obserwować akcję gaśniczą. Jak relacjonowała Agnieszka Bartków, pracownica hali i radna dzielnicy, panowały ogromne emocje. "Ludzie płakali, bo wiedzieli, że nie mają do czego wracać. Niektórzy pracowali tutaj po kilkanaście lat. To jest wielka tragedia" - podkreślała. Dzięki szybkiej akcji strażaków udało się uratować własność dwóch firm, a w przypadku innej - zniszczony został magazyn, ale produkcja ocalała, w tym firmy produkujące części elektroniczne.

Solidarność i pomoc poszkodowanym

W tej tragicznej sytuacji pojawiły się jednak pozytywne sygnały wsparcia. Miasto Gdańsk, reprezentowane przez prezydent Aleksandrę Dulkiewicz, zadeklarowało solidarność z poszkodowanymi. "Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby wesprzeć poszkodowanych. Na początek udostępniliśmy teren, gdzie będzie można składować oszczędzony przez ogień materiał" - napisała prezydent Dulkiewicz.

Wsparcie napłynęło również od konkurencji i czytelników mediów. Firmy konkurencyjne oferowały miejsca w magazynach i pytały, jakiej pomocy potrzebują poszkodowani. Jeden z czytelników, wzruszony skalą tragedii, zadeklarował chęć zatrudnienia pracowników produkcyjnych, stolarzy, elektryków i mechaników, co stanowi realną pomoc dla osób, które nagle straciły źródło utrzymania. Informacje te zostały przekazane firmom najbardziej dotkniętym pożarem.

Dalsze kroki

Najważniejszymi krokami w najbliższym czasie będzie uporządkowanie pogorzeliska, wywiezienie zniszczonych materiałów i gruzu oraz podłączenie prądu. Jak zaznacza Agnieszka Bartków, przynajmniej niektóre firmy mają szansę wznowić produkcję. Właściciel hali produkcyjnej był ubezpieczony, co budzi nadzieje na pomoc w odbudowie obiektu i wsparcie poszkodowanych przedsiębiorców.

tags: #fabryka #mebli #w #gdansku #pozar