Kepi, z francuskiego [fr.], to sztywna czapka z okrągłą główką i czworokątnym daszkiem. Była noszona w wojsku francuskim od drugiej ćwierci XIX wieku, a niekiedy używana także przez cywilów.

Kepi w Wojsku Polskim i Straży Granicznej
Choć korzenie kepi tkwią we Francji, w Polsce ten rodzaj nakrycia głowy również znalazł swoje zastosowanie. Na przykład, Komenda Główna Straży Granicznej, w ramach uzgodnień wewnątrz służby, przedstawiła projekt Rozporządzenia MSW w sprawie umundurowania funkcjonariuszy Straży Granicznej. Projekt ten przewidywał m.in. wprowadzenie na stałe kepi jako jedynego w swoim rodzaju okrycia głowy w służbach MSW.
Historia Umundurowania Francuskiego przed I Wojną Światową
Historia wojskowego nakrycia głowy we Francji jest ściśle związana z ewolucją umundurowania. Od zamierzchłych czasów hełm był pożądanym elementem rynsztunku wojennego. Zmieniło się to w XVIII wieku, wraz z ewolucją systemu wojowania. Przed kulą z broni palnej wystrzeloną z bliska hełm nie chronił, był ciężki i na dodatek drogi. W ostatniej dekadzie wieku XIX nowe konstrukcje artylerii polowej od francuskiej armaty 75 mm wz. 1897 (tzw. soixante-quinze) poczynając, zaczęły stosować nowo opracowany rodzaj pocisku do zwalczania siły żywej przeciwnika - szrapnel.
Dla królewiaków, od lat przywykłych do jednolitego khaki rosyjskich pułków i ich burych szyneli, barwna armia Republiki zdawała się dumnie ignorować nie tylko proch bezdymny, od ćwierćwiecza zapewniający lepszą widoczność na polu walki, ale i rosnącą skuteczność broni strzeleckiej. O ile gładkolufowy karabin żołnierza napoleońskiego miał zasięg do 250 m (celność spadała powyżej 50 m), to wprowadzony w 1866 roku, ładowany odtylcowo Chassepot niósł już na 1200 m, a używany w 1914 r. karabin Lebel (wz. 1886/1893) mógł razić wroga oddalonego o 3200 m! Do tego upowszechnienie wypluwających z siebie 500 pocisków na minutę karabinów maszynowych, które armia rosyjska aż za dobrze poznała w przegranej wojnie z Japonią, zrewolucjonizowało zachowanie i wygląd piechoty.

Debata o Barwach Ochronnych i Konserwatyzm Francuski
Chcąc nie chcąc, armie europejskie po kolei "brzydły", porzucając uniformy w tradycyjnych kolorach: austriackiej bieli, rosyjskiej zieleni, brytyjskiej czerwieni czy pruskiego granatu. Przykład dali Brytyjczycy, którzy ubrali żołnierzy służących w Indiach w ochronne kolory już w połowie poprzedniego wieku. Tak było aż do drugiej wojny z Burami (1899-1902), którzy z początku dziesiątkowali czerwone cele na tle płowego krajobrazu, zmuszając wojska królowej Wiktorii do ostatecznego przebrania się w kolor khaki. Ducha czasu pojęli też Niemcy, którzy po latach prób w różnych typach krajobrazu przyodzieli w 1907 roku mundur feldgrau.
Dlaczego mundurowa rewolucja ominęła Francję, która po klęsce 1870 roku przez 44 lata szykowała się do wojny z Niemcami? Wszak pomijając strzelców pieszych i alpejskich, w 1914 roku armia francuska ruszyła do rewanżu za hańbę Sedanu w mundurach zaprojektowanych dla pokolenia dziadków! Granatowy płaszcz-kapota pochodził z 1877 roku, czerwone spodnie wz. 1867 zmodyfikowano nieco w latach 1893 i 1897, kepi opracowano w 1884 r. Wyposażenie było równie archaiczne.
Francuzi mieli czas na przywiązanie się do granatowego munduru i spodni garance, bowiem piechota dostała je już w 1829 roku. Przymiotnik garnce, pochodzący od marzanny, której korzeń służył do barwienia materiału, z czasem znaczył po prostu "czerwony". Logika rewolucji przemysłowej sprawiła, że od 1882 roku francuskie czerwone spodnie - symbol armii szykującej się do rewanżu na Niemcach, zawdzięczały kolor barwnikowi dostarczanemu... z Niemiec.
Francuskie dowództwo śledziło przemiany na polu walki, wprowadzając lotnictwo, nowoczesną artylerię (armata 75 mm!) i karabiny maszynowe. Toteż gdy badania wykazały, że tradycyjny mundur naraża na trafienie dwukrotnie bardziej niż uniform maskujący, od 1903 roku siedmiokrotnie próbowano wprowadzić nowe umundurowanie. Pod różnymi pretekstami odrzucono jednak odcienie szarości i szaro-błękitu oraz lekki kask, w którym zdaniem części ekspertów, "armia wyglądałaby po niemiecku". Podobne argumenty przyczyniły się do zarzucenia testowanej w latach 1910-1912 zieleni zwanej "rezedą", bliższej nowoczesnemu khaki.
Prawda, że ten zwolennik czerwonych spodni (ich zapas ich obliczano aż na trzy pokolenia!) zaprojektował grzebieniasty kask w wersji pokojowej i frontowej - z lakierowanej skóry lub z chromowanej stali. Sceptycy nie mogli jednak rozróżnić przodu kasku od tyłu, a inne projekty Detaille’a odrzucono. Skończyło się więc na nałożeniu w 1913 roku wspomnianego pokrowca na jarzące się czerwienią kepi. Wbrew pragmatykom, debatę mundurową toczono publicznie, nawet na forum Zgromadzenia Narodowego, a do historii przeszedł histeryczny okrzyk jednego z deputowanych: Czerwone spodnie to Francja!
Dzięki uporowi ministra Messimy’ego, kolejna komisja opracowała w 1913 roku mundur godzący potrzeby pola walki z wymogami symbolicznej ortodoksji. Wpadające w trudny do określenia błękit, złożone z włókien niebieskich (60 proc.), czerwonych (30 proc.) i białych (10 proc.) "trójkolorowe" sukno zaakceptowano ostatecznie 27 lipca 1914 roku, na... sześć dni przed wybuchem wojny. Francuzi ruszyli więc na nią w granacie i czerwieni pradziadów.
I Wojna Światowa: Od Kepi do Hełmu Adriana
Starcie milionowych armii latem i jesienią 1914 roku skutkowało setkami tysięcy zabitych i rannych. Najstraszniejsze były skutki ognia karabinów maszynowych, na drugim miejscu plasowały się właśnie szrapnele artyleryjskie. W armii francuskiej procent ciężko rannych w głowy w szpitalach sięgał 60%.
Kosztowna tradycja i fatalny ekwipunek francuskich żołnierzy, pchanych do ataku w barwnych mundurach i koszonych seriami z broni maszynowej, nim zdołali ujrzeć przeciwnika, przyniosły tragiczne żniwo. Tylko w pierwszych siedmiu tygodniach wojny, w bojach granicznych i nad Marną zginęło ok. 250 tys. Francuzów, zwanych wzgardliwie przez Niemców Rothosen - "czerwonymi portkami".
Po pierwszy środek zaradczy sięgnęli sami żołnierze, zakładając pod kepi miski od menażek. Następnie piechurzy dostali już specjalnie wyprodukowane ochraniacze. Równolegle powstała komisja pod kierownictwem naczelnego intendenta armii francuskiej pułkownika Louisa Adriana, która miała opracować bardziej solidną ochronę głowy. Brak hełmu czy choćby bliskiego niemieckiej pikelhaubie kasku sprawił, że urazy głowy były powszechne. Potężna niemiecka artyleria zabijała i raniła Francuzów nie tylko odłamkami pocisków, ale i fruwającymi cegłami czy kamieniami, a żołnierzom pozostawało wkładanie na głowy menażek.
Dopiero w lutym 1915 roku ruszyła produkcja 700 tys. stalowych wkładek pod kepi, tzw. calottes (fr. "pękaty garnek" lub "piuska"). Niewygodne (zrazu robiono jeden rozmiar!), źle się trzymały na głowie, ale jednak ją chroniły. Ranny wiosną 1915 roku bajończyk Wyrożębski wspominał kulę, która przebiła "czapkę i kask stalowy (francuski, cienki i lekki - nosi się pod czapką). Zalewam się cały krwią, lecz nie tracę przytomności".
Hełm Adriana: Nowy Symbol Francuskiego Żołnierza
Hełm wykonany z blachy stalowej o grubości 3 mm zapewniał już jaką-taką ochronę przed kulkami szrapnelowymi i odłamkami. Ilość rannych w głowy natychmiast wielokrotnie spadła. Czerep hełmu składał się z kilku nitowanych części: dzwonu, daszku i nakarczka, oraz grzebienia na wierzchu, który osłaniał podłużne przecięcie dzwonu wykonane dla wentylacji. W 1918 powstała wersja dla czołgistów (oznaczona jako M 1919). Zamiast daszka miała skórzany ochraniacz, grzebień skrócono, by zmieściła się tradycyjna odznaka broni. Był to hełm lekki, wygodny i piękny, jak to u Francuzów.
Po wprowadzeniu we wrześniu 1915 roku słynnego grzebieniastego hełmu Adriana, "piusek" używano już tylko jako pojemników na naboje lub menażek. W Wojsku Polskim "adriany" przemalowywano z "bleu horizon" na polskie mundurowe khaki, montowano jako odznakę orła wz. 19 (lub tylko malowano go białą farbą). Masowo używany w jednostkach wywodzących się Błękitnej Armii, do innych formacji trafiał stopniowo. Importowany w dużych ilościach, stał się regulaminowym hełmem WP aż do wprowadzenia wzoru 1931. W latach 30. wyposażono w nie kawalerię, wcześniej hełmów nieużywającą.
Tragiczne niedostatki starego umundurowania sprawiły, że "trójkolorowe" sukno stało się produktem najwyższej wagi. Odcięcie dostaw niemieckiej alizaryny zmusiło jednak Francuzów do mieszania tylko dwóch kolorów. Tak narodził się słynny "błękit horyzontu" (bleu horizon), przywdziany później przez hallerczyków. Mundur bleu horizon wprowadzany stopniowo od grudnia 1914 roku dla wojsk z metropolii i części kolonii, zrósł się powoli z sylwetką francuskiego żołnierza i stał się jego znakiem rozpoznawczym w przyszłości. Każdy Francuz wie, że pod tym słowem kryje się nieogolony piechur, który obronił Verdun i ojczyznę, a potem wygrał Wielką Wojnę w grzebieniastym hełmie i błękitnym uniformie.

Francuska Straż Pożarna
Straż Pożarna miasta Paryża została założona po 23-godzinnym pożarze ambasady austriackiej w 1810 roku. Obecnie paryska straż pożarna chroni operacyjnie 124 komuny należące do departamentów Paryża, Hauts-de-Seine, Seine-Saint-Denis i Val-de-Marne. Pojazdy wykorzystywane przez BSPP są dostosowane do potrzeb, zadań i organizacji działań na obszarze chronionym. W 2023 r. przeprowadzono 495 397 interwencji, czyli około 1357 dziennie (1 wyjazd na minutę).
BSPP jest znana i ceniona na całym świecie ze względu na profesjonalną organizację działań, strukturę oraz heroiczne podejście do służby. Paryscy strażacy z powodzeniem i jako podstawowy środek ratowniczy wykorzystują drabiny balkonowe.
Z uwagi na dostępne informacje, niniejszy artykuł koncentruje się przede wszystkim na roli kepi w wojsku francuskim i jego ewolucji w kontekście I wojny światowej. Dokumentacja źródłowa nie dostarcza szczegółowych informacji na temat użycia kepi bezpośrednio przez francuskie służby strażackie, skupiając się raczej na ogólnej historii umundurowania i sprzętu ochronnego.
tags: #francuskie #kepi #strazackie