Łódź była w ostatnim czasie świadkiem kilku znaczących incydentów pożarowych, które angażowały służby ratunkowe i miały wpływ na mieszkańców. Poniżej przedstawiamy szczegóły dotyczące tych zdarzeń.
Pożar na poddaszu kamienicy przy al. Kościuszki 22

Przed południem 8 stycznia ogień pojawił się na poddaszu kamienicy przy al. Kościuszki 22 w centrum Łodzi, obok Pasażu Rubinsteina. Dym był widoczny z pobliskich ulic, co natychmiast przyciągnęło uwagę sąsiedztwa. Na miejscu rozwinęła się duża akcja gaśnicza, w której udział brało 12 zastępów straży pożarnej.
Jak poinformował kpt. Łukasz Górczyński, rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Łodzi, pożar objął poddasze budynku. Strażacy wciąż walczą z ogniem i na razie nie udało się go opanować. Według przekazanych informacji, działania ratownicze mogą potrwać jeszcze kilka godzin.
Służby, ewakuacje i skutki dla okolicy
Fragment al. Kościuszki w rejonie działań został zablokowany, a sam budynek wyłączono z użytkowania do czasu oceny skutków pożaru. Z jednej z północnych części kamienicy ewakuowano jedną kobietę, a z przyległego budynku wyprowadzono dwie osoby. Ratownicy zabezpieczają teren i sprawdzają, czy w pozostałych lokalach nie ma zagrożenia dla zdrowia. Obecność dużej ilości strażaków i pojazdów utrudnia ruch w okolicy, dlatego kierowcy powinni omijać ten rejon.
Dla mieszkańców w pobliżu oznacza to nie tylko utrudnienia komunikacyjne, lecz także konieczność zachowania ostrożności wobec możliwości zadymienia i lokalnych wyłączeń mediów. Warto śledzić komunikaty straży pożarnej i miejskich służb oraz stosować się do poleceń ratowników. Szybkie opuszczenie strefy zagrożenia i zabezpieczenie zwierząt domowych to praktyczne kroki, które pomogą zmniejszyć ryzyko.
Tragiczny pożar w kamienicy przy ul. Zielonej 3
Pożar kamienicy w Łodzi na ul.Wawelskiej 16.12.2023
W sobotę wieczorem wybuchł pożar w mieszkaniu na parterze kamienicy przy ulicy Zielonej 3 w Łodzi. Na miejsce zdarzenia przybyły cztery zespoły ratownictwa medycznego oraz sześć zastępów straży pożarnej. Z mieszkania objętego pożarem ewakuowano trzy osoby.
Zginął około 40-letni mężczyzna. Ratownikom udało się natomiast uratować około roczne dziecko oraz kobietę w wieku około 30 lat. Początkowo dwie osoby - mężczyzna i roczne dziecko - były bez funkcji życiowych. Trzecia osoba - kobieta w wieku około 30 lat - była nieprzytomna. Ratownikom udało się przywrócić funkcje życiowe u niemowlęcia, akcja ratunkowa powiodła się także w przypadku kobiety, niestety stwierdzono zgon mężczyzny - przekazał Polskiej Agencji Prasowej bryg. Jędrzej Pawlak, rzecznik łódzkiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
Według "Dziennika Łódzkiego" ogień pojawił się od gazowego urządzenia grzewczego, a powodem mogła być nieszczelność między butlą gazową a wspomnianym urządzeniem. Zmarły mężczyzna mógł zatruć się gazami pożarowymi. Dodatkowo ewakuowano cztery osoby z sąsiedniego mieszkania, które nie wymagały pomocy medycznej. Sytuacja pożarowa została opanowana.
Jedna z mieszkanek, w rozmowie z portalem radiolodz.pl, relacjonowała: „No to było przed ósmą. Ja akurat byłam w łazience, usłyszałam taki huk, jakby ktoś do śmietnika wyrzucał szkło i od razu ogień buchnął”. Przyczyny pożaru są ustalane przez łódzką policję. Na miejscu pracował m.in. inspektor nadzoru budowlanego. Dla ewakuowanych mieszkańców podstawiono autobus. Wartość strat materialnych oszacowano na około 80 tys. zł.
Pożar instalacji elektrycznej na ul. Przędzalnianej

W sobotę, 28 lutego, około godziny 20 w jednej z kamienic przy skrzyżowaniu ul. Przędzalnianej i ul. Miedzianej doszło do pożaru instalacji elektrycznej. Ogień pojawił się na klatce schodowej, a budynek szybko wypełnił się gęstym dymem. Z obiektu ewakuowały się 23 osoby, w tym 6 dzieci.
Na miejsce skierowano około 15 strażaków, którzy szybko opanowali sytuację i zabezpieczyli budynek. Zanim jednak na miejsce dotarli strażacy, jeden z mieszkańców próbował samodzielnie opanować ogień przy użyciu samochodowej gaśnicy. Dzięki jego szybkiej reakcji udało się ograniczyć rozprzestrzenianie się pożaru do czasu przyjazdu służb.
Jak poinformował bryg. Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi, przyczyną zdarzenia było zwarcie instalacji elektrycznej na klatce schodowej. Strażacy ugasili ogień, przeprowadzili pomiary oraz dokładnie przewietrzyli budynek. Na miejscu pracowało również pogotowie energetyczne. Wstępnie wykluczono, by pożar miał związek z instalacją gazową. Po zakończeniu działań lokatorzy mogli wrócić do mieszkań, jednak do czasu naprawy uszkodzonej instalacji część z nich mogła pozostawać bez zasilania. Za usunięcie awarii odpowiada administrator budynku, który nie pojawił się osobiście na miejscu zdarzenia.
Mieszkanka kamienicy wyraziła rozgoryczenie: „Człowiekowi, aż chce się płakać. Ta kamienica rozpada się na naszych oczach, a z administracji ciągle słyszymy, że nic się nie da zrobić, że nie ma pieniędzy. Przyjmują zgłoszenia i na tym się kończy”. Inna dodała: „Po tygodniu pracy chciałam z mężem spokojnie usiąść, obejrzeć film i odpocząć. Nagle huk, ciemność i ogień. Jak tu teraz spokojnie zasnąć?”.
Pożar hali magazynowej przy ul. Starorudzkiej

W niedzielę, 4 maja, około godziny 17:37, doszło do pożaru hali magazynowej przy ul. Starorudzkiej w Łodzi, na terenie dawnych zakładów bawełnianych. Z ogniem walczyło 14 zastępów straży pożarnej. Dym był widoczny z wyższych budynków oddalonych nawet o kilka kilometrów.
Rzecznik łódzkich strażaków poinformował, że doszło do wybuchu butli z gazem. Łącznie na skutek pożaru na terenie magazynu doszło do kilku eksplozji - były to odgłosy wybuchów pięciu butli z gazem LPG o wadze 11 kg każda. Płonęła wiata magazynowa, dwa samochody ciężarowe z naczepami oraz składowisko palet.
Incydent w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego

Dramatyczny poranek w Łodzi miał miejsce w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego, gdzie doszło do pożaru instalacji elektrycznej. Ogień pojawił się w remontowanej części budynku, przylegającej do głównego budynku szpitala. Na szczęście zagrożenie zostało dość szybko opanowane.
Wezwano pomoc, ale jeszcze przed przybyciem służb zagrożenie zostało opanowane przez pracowników budowlanych. Przed przyjazdem strażaków doszło do prewencyjnej ewakuacji części pacjentów.
Pożar na ul. Łanowej: Zbrodnia z tłem kryminalnym

Przed południem w niedzielę, 28 września, łódzkie służby otrzymały zgłoszenie o pożarze mieszkania przy ulicy Łanowej. Pierwsi na miejscu zjawili się strażacy, którzy natychmiast rozpoczęli akcję ratunkową. Drzwi do mieszkania, skąd wydobywał się ogień, były zamknięte, ale wokół bloku stały rusztowania remontowe. Mundurowi dostali się więc do wnętrza lokalu przez okno.
Nieprzytomna 88-latka została wyniesiona na zewnątrz budynku, jednak mimo podjętej reanimacji nie udało się jej uratować. W drugim pomieszczeniu funkcjonariusze znaleźli 62-latkę, która - jak się później okazało - miała na ciele widoczne rany kłute. W związku ze sprawą policja zatrzymała trzy osoby: dwóch mężczyzn i kobietę.
Prokuratura postawiła zarzuty 35-letniemu mężczyźnie, obywatelowi Ukrainy, w związku z podwójnym zabójstwem. Ofiarami są 88-letnia łodzianka i jej 62-letnia opiekunka. Sprawca, by zatuszować zbrodnie, wywołał pożar. Mężczyzna początkowo nie przyznawał się do winy, ale potem opowiedział o szczegółach zbrodni. Ogień miał zamaskować ślady zbrodni.
Jak informuje prokuratura, sekcja zwłok ujawniła, że starsza z kobiet, 88-letnia Polka, została uduszona. Na ciele jej 62-letniej opiekunki, obywatelki Ukrainy, biegli odkryli 12 ran kłutych od noża. Podejrzany przyznał się do obu zabójstw. Jak wynika z ustaleń śledczych, 35-letni mężczyzna był znajomym młodszej z kobiet. Mężczyzna miał przyznać przed prokuratorem, że 88-latka widziała go, jak wchodził do mieszkania, dlatego "wyeliminował świadka". Według dotychczasowych ustaleń mogło chodzić o dług w wysokości siedmiu tysięcy złotych. Ta wersja jest jednak sprawdzana - poinformował TVN24 prok. Paweł Jasiak.