W Jankowie Przygodzkim, miejscowości leżącej w pobliżu gminy Zduny, 14 listopada doszło do tragicznego w skutkach wybuchu gazociągu. Zdarzenie to pociągnęło za sobą ofiary śmiertelne, rannych oraz ogromne zniszczenia materialne, stając się jednym z najpoważniejszych incydentów związanych z infrastrukturą gazową w regionie.
Tragiczny wybuch gazociągu w Jankowie Przygodzkim
Wielki wybuch gazociągu nastąpił 14 listopada. W jego wyniku zginęły dwie osoby - dwaj robotnicy pracujący przy budowie gazociągu - a 13 zostało rannych. Skala zniszczeń była ogromna: kompletnie spaliło się 10 domów mieszkalnych i dwa budynki gospodarcze. Dodatkowo, do rozbiórki nadawało się pięć domów.
Mateusz Nele, członek OSP w Zdunach, brał udział w akcji gaśniczej w Jankowie Przygodzkim. Na miejsce zdarzenia dotarł dwie godziny po wybuchu. "Wszystko widać na zdjęciach. Tragedia" - opowiadał Mateusz Nele, uwieczniając zniszczenia na fotografiach, z których niektóre zostały udostępnione opinii publicznej.

Ustalenia dotyczące przyczyn tragedii i zaniedbań
Według wstępnych ustaleń, rozszczelnienie rury gazociągu spowodowało wybuch. Sugerowano, że to robotnicy wybrali ziemię spod rury i zrzucili ją na wierzch, co mogło przyczynić się do uszkodzenia konstrukcji.
Biegły sądowy z zakresu gazownictwa, mgr inż., w rozmowie z tvn24.pl podkreślił, że "poprawne prowadzenie robót w tym rejonie, bez żadnych uchybień, bez jakiejś improwizacji, nie mogłoby doprowadzić do takiego zdarzenia, jakie wystąpiło". Tę opinię potwierdzają niepokojące informacje, do których dotarł Rafał Stangreciak, reporter programu „Czarno na białym" TVN24. By byli pracownicy firmy budującej gazociąg w Jankowie Przygodzkim przyznawali w rozmowie z nim, że liczył się czas i pieniądze.
Reporterowi mówiono, że robotnikom proponowano pensję za metr położonej rury, a nie za godzinę pracy, co jest standardową praktyką. Wykonawcy spieszyli się, ponieważ mieli czas do końca 2015 roku na wykorzystanie środków unijnych, a do tego czasu gazociąg miał być ukończony. Dodatkowo, pracownikom na budowie, tak ważnej i niebezpiecznej jak gazociąg, próbowano płacić za pracę na akord, zatrudniano ludzi bez doświadczenia, a najważniejszy był czas. Nie wiadomo nawet dokładnie, kto nadzorował budowę.
Zapiski z tragedii w Jankowie Przygodzkim - reportaż TV Proart
Skala zniszczeń i reakcje po katastrofie
Krajobraz po wybuchu przypominał "jak po wielkim wulkanie". Zniszczenia były tak rozległe, że rodziło się pytanie, czy tak wyglądające domy w ogóle da się odbudować i za jaką cenę. Liczne zgliszcza świadczyły o potężnej sile eksplozji. Dwa dni po tragedii można było zobaczyć obraz nowego, wielkiego domu, który uległ zniszczeniu.
W piątek rano, wkrótce po tragedii, wielkopolską wieś odwiedził ówczesny premier Donald Tusk, co podkreśliło wagę i powagę zdarzenia na szczeblu krajowym.
