W środę, 22 kwietnia 2026 roku, w Gdyni doszło do groźnego pożaru hali magazynowej przy ul. Północnej. Ogień pojawił się w dużym obiekcie o wymiarach około 100 na 50 metrów, w którym składowano sprasowaną makulaturę. Ze względu na charakter składowanego materiału, pożar bardzo szybko się rozprzestrzenił, generując kłęby czarnego dymu widoczne z różnych części Trójmiasta, a nawet z morza.

Przebieg akcji ratowniczo-gaśniczej
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdyni około godziny 16:30. Na miejsce natychmiast skierowano znaczne siły. W szczytowym momencie akcji w działaniach brało udział ponad 30 zastępów straży pożarnej, w tym grupy operacyjne, zespoły chemiczne oraz specjalistyczny sprzęt, taki jak drony z kamerami termowizyjnymi i roboty gaśnicze.
Konstrukcja budynku od początku była niestabilna i groziła zawaleniem, dlatego strażacy prowadzili działania głównie z zewnątrz, podając wodę z czterech różnych odcinków bojowych. Ogień wydostał się poza budynek, trawiąc co najmniej pięć pojazdów służbowych zaparkowanych w bezpośrednim sąsiedztwie hali.

Działania zabezpieczające i ewakuacja
W trosce o bezpieczeństwo mieszkańców, osoby przebywające w bezpośrednim sąsiedztwie obiektu zostały ewakuowane. Służby wystosowały apel do mieszkańców Gdyni, zwłaszcza północnych dzielnic oraz Śródmieścia, o unikanie przebywania na zewnątrz oraz zamykanie okien w mieszkaniach ze względu na szkodliwe produkty spalania.
Kluczowe informacje dla mieszkańców:
- Brak osób poszkodowanych w wyniku zdarzenia.
- Zamknięcie okolicznych dróg przez funkcjonariuszy WRD oraz patrol OPP z Gdańska.
- Zalecenie ograniczenia aktywności na zewnątrz w rejonie pożaru.
Dogaszanie i ustalanie przyczyn
Wieczorem tego samego dnia pożar został zlokalizowany i opanowany, co oznaczało, że przestał rozprzestrzeniać się na sąsiednie obiekty. Mimo to działania gaśnicze trwały jeszcze przez wiele godzin, a nawet dni. Strażacy, wspierani przez ciężki sprzęt w postaci koparek typu Fadrom, sukcesywnie wydobywali rozżarzone baloty makulatury z wnętrza hali, aby przelewać je wodą na wyznaczonym placu.
Na miejscu pracowali prokuratorzy oraz biegli, których zadaniem było przeprowadzenie czynności zmierzających do ustalenia przyczyny wybuchu ognia. Ze względu na ogromną ilość materiału palnego, proces dogaszania pogorzeliska był wyjątkowo czasochłonny i wymagał zaangażowania setek ratowników.
Strażacy w akcji
tags: #gdynia #baczynskiego #pozar