Praca strażaków, szczególnie w trudnych warunkach zimowych czy podczas rozległych pożarów, wiąże się z licznymi wyzwaniami. Drogi gminne, często wąskie i nieprzejezdne, oraz intensywność samych zdarzeń stanowią poważne przeszkody w niesieniu pomocy. Poniższa relacja przedstawia wybrane, znaczące interwencje straży pożarnej w regionie gorlickim, ukazując skalę problemów i poświęcenie ratowników.
Incydent OSP Bobowa: Walka z warunkami i konsekwencje administracyjne
Zimowe warunki na drogach gminnych bywają podstępne. Właśnie w taką pułapkę wpadł wóz bojowy straży z OSP w Bobowej, gdy druhowie jechali do pożaru samochodu w Stróżnej. Ciężkie warunki, a konkretnie śnieg, w który wpadł wóz mijając przeszkodę na wąskiej drodze, uniemożliwiły im dojazd na miejsce zdarzenia. Dariusz Surmacz, oficer prasowy PSP w Gorlicach, potwierdza, że takie sytuacje to w zimie nic nadzwyczajnego.

Ten konkretny przypadek miał miejsce w styczniu. Do płonącego pojazdu wysłano trzy ekipy strażaków; dwie z nich dojechały. Z dokumentacji strażaków wynika, że wóz bojowy z Bobowej zgłosił jedynie problem z dojazdem, nie sygnalizując awarii ani potrzeby wsparcia ze strony PSP. Ponieważ ich obecność na miejscu pożaru nie była konieczna, zostali odwołani. Z zaspy, w której stał samochód, wyciągnęła go koparka przysłana przez urząd miasta w Bobowej, a w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Kontrowersje wokół mandatu
Niestety, incydent miał dalsze konsekwencje. Do komendy powiatowej policji wpłynęło zawiadomienie w sprawie możliwości popełnienia wykroczenia przez kierowcę wozu bojowego OSP Bobowa. Grzegorz Szczepanek, rzecznik prasowy gorlickiej policji, poinformował o wszczęciu czynności wyjaśniających, które na mocy decyzji komendanta powiatowego prowadził komisariat w Bieczu. Po przeprowadzeniu policyjnych czynności na kierowcę nałożono mandat karny. Jak relacjonował policjant, strażak z prawa do odmowy nie skorzystał.
Tomasz Tarasek, prezes Zarządu Oddziału Miejsko-Gminnego ZOSP RP w Bobowej, skomentował sytuację, mówiąc, że kierowca przyjął mandat dla świętego spokoju. Podkreślił również, że kierowca to nieprzypadkowy człowiek, lecz zawodowy kierowca z doświadczeniem, jeżdżący na TIR-ach i bardzo ostrożny. Prezes Tarasek dodał, że gdyby wiedział o późniejszej "aferze", sam zabroniłby mu przyjmowania mandatu. Afera ta dotyczyła kolejnych zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa, składanych przez komendanta straży w Gorlicach oraz burmistrza Bobowej. Prezes Tarasek wskazał, że druh jest teraz najzwyczajniej rozżalony.
Krzysztof Kosiba, prezes ZOP ZOSP RP w Gorlicach, wyraził niezrozumienie wobec faktu, iż działanie policji było podyktowane naciskami ze strony "niezależnego portalu społeczno-politycznego", kwestionując motywację funkcjonariusza policji do ukarania druha ochotnika za bezinteresowną chęć niesienia pomocy.
Procedura odwołania od mandatu
W sytuacji, gdy otrzymany mandat drogowy wydaje się niesłuszny, istnieje możliwość odwołania. Należy napisać wniosek o uchylenie mandatu drogowego i złożyć go do sądu rejonowego właściwego dla terenu, na którym mandat został wystawiony. Wniosek można zanieść osobiście do biura podawczego sądu lub wysłać pocztą na adres sądu. Następnie pozostaje oczekiwać na listowną odpowiedź z sądu, informującą o dacie posiedzenia.
Duże pożary w Gorlicach i okolicach
Region gorlicki regularnie zmaga się z poważnymi zdarzeniami pożarowymi, wymagającymi zaangażowania dużych sił i środków.
Pożar sklepu NEONET w Gorlicach
Około godziny 7:00 w Gorlicach wybuchł pożar w sklepie sieci NEONET. Ponad setka strażaków próbowała ugasić ogień, który spowodował ogromne zniszczenia, strawił między innymi dach budynku. Dariusz Surmacz z PSP w Gorlicach potwierdził, że zgłoszenie wpłynęło w godzinach porannych i wskazało na duże zadymienie oraz rozwijający się pożar. Ogień został zlokalizowany, a następnie trwało jego dogaszanie. Na miejscu pracowało blisko 100 strażaków, przewidując jeszcze kilka godzin ciężkiej pracy. Celem akcji było także uchronienie pobliskich budynków, w tym innego marketu. Woda do gaszenia pożaru została podciągnięta z pobliskiej fabryki. Na szczęście nie było informacji o osobach poszkodowanych.

Pożar składowiska odpadów w Gorlicach
Ponad 80 strażaków z około 20 zastępów straży pożarnej od wczesnych godzin rannych walczyło również z pożarem śmieci na terenie jednego z gorlickich zakładów przetwórstwa odpadów. Na terenie tego samego zakładu, niecały rok wcześniej, doszło już do pożaru sortowni śmieci. Kłęby ciemnego i gęstego dymu nad Gorlicami były widoczne z odległości kilku kilometrów, a ogień z palących się śmieci sięgał kilkunastu metrów. Podczas akcji co kilka minut było słychać drobne wybuchy, a na miejscu panowały bardzo trudne warunki. Strażacy nie tylko gasili pożar, ale również zabezpieczali znajdujące się w pobliżu inne części składowiska śmieci oraz skład opon. Ogniem objęta była przestrzeń około 60x60 metrów.

Mł. bryg. Dariusz Surmacz z PSP w Gorlicach relacjonował, że zgłoszenie o pożarze składowiska śmieci wpłynęło o godzinie 3:37. Na miejsce zadysponowano jednostkę JRG Gorlice, trzy zastępy oraz jednostki OSP z terenu powiatu gorlickiego. Gdy strażacy przyjechali na miejsce, ogniem objęte było całe składowisko. Podawano środki w natarciu, ponieważ w pobliżu znajdował się skład sprasowanych plastikowych butelek PET oraz skład opon. Do akcji włączono ciężki sprzęt, który wywoził te materiały. Zabezpieczano również składowiska nieobjęte pożarem poprzez zastosowanie kurtyn wodnych. W pewnym momencie akcji pojawiły się problemy z zaopatrzeniem w wodę, ponieważ w sieci hydrantowej gwałtownie spadło ciśnienie, co wymusiło utworzenie dwóch linii zasilających z rzeki Ropa. W akcji uczestniczyło 19 zastępów oraz grupa operacyjna z Komendy Powiatowej PSP w Gorlicach. Mimo że pożar został opanowany, akcja miała potrwać jeszcze kilkanaście godzin, z udziałem ponad 80 strażaków oraz pracowników zakładu, którzy ciężkim sprzętem przewozili nadpalone elementy, a strażacy je przelewali. Strażacy apelowali, aby mieszkańcy z najbliższej okolicy nie otwierali okien ze względu na toksyczne substancje w dymie.
Gorlice112.pl - Ogromny pożar sortowni odpadów w Gorlicach. 30 zastępów w akcji!
Inne znaczące interwencje pożarowe w regionie
Poza Gorlicami, strażacy w regionie zmagali się również z innymi trudnymi przypadkami.
Pożary domów i budynków gospodarczych
- W Lipnicy Wielkiej w gminie Korzenna, na Sądecczyźnie, podczas gaszenia nocnego ognia strażackie auto utonęło w błocie, co stanowiło dodatkowe utrudnienie w akcji.
- W Ropie pożar doszczętnie zniszczył dom, a straty wyniosły ponad 150 tysięcy złotych.
- W Piekielniku koło Czarnego Dunajca płonęły drewniany dom i budynek gospodarczy. Niestety, w wyniku tego pożaru zginęła kobieta. Na miejsce przyjechało 50 strażaków.
- W Libuszy, XVI-wieczna świątynia stanęła w ogniu w nocy z poniedziałku na wtorek, pozostawiając zgliszcza. Istnieje podejrzenie podpalenia.
- W Gorlicach doszło do pożaru w mieszkaniu leciwej inwalidki, w wyniku czego dwie starsze kobiety trafiły do szpitala.
- W Jastrzębiku w płonącym domu poparzeni zostali 27-letni mężczyzna oraz babcia. Mężczyzna z groźnymi oparzeniami twarzy trafił najpierw do szpitala w Krynicy-Zdroju, a następnie do krakowskiego Szpitala im. Rydygiera.
- W jednym z incydentów, po dwóch latach kłótni o majątek, 50-letni Józef W. podpalił dom siostry, po czym próbował się zabić.

Apel strażaków do mieszkańców
Sądeccy strażacy alarmują i proszą o rozwagę, zwłaszcza w okresie chłodniejszym, gdy ponownie ogrzewamy mieszkania. Przypominają o konieczności dbania o stan kominów i urządzeń grzewczych, aby zapobiegać pożarom domów, które bardzo często wybuchają właśnie od kominów.