Wielki pożar w Kuźni Raciborskiej, który wybuchł 26 sierpnia 1992 roku, był jednym z największych kataklizmów w historii polskiego leśnictwa i działań ratowniczych. Ogień pochłonął blisko 10 tysięcy hektarów drzewostanów wchodzących w skład nadleśnictw Rudy Raciborskie, Kędzierzyn i Rudziniec. Katastrofa ta stała się symbolem heroicznej walki z żywiołem i tragicznych strat, a jej skutki środowiskowe i społeczne były odczuwalne przez lata.

Wprowadzenie i kontekst historyczny
Lasy w okolicach Kuźni Raciborskiej od bardzo dawna były zagrożone pożarami. W okresie Powstań Śląskich w obrębie Rudy spłonęło około 500 hektarów lasu. W 1945 roku spłonęło kolejne 450 hektarów, a następnie: w 1970 roku - około 100 hektarów, w 1976 roku - około 135 hektarów, a w 1981 roku - około 100 hektarów. W dniu 11 kwietnia 1989 roku wskutek zapalenia się traw od iskier z pociągu linii piaskowej spaleniu uległo 207,21 hektara w leśnictwach Kotlarnia, Bargłówka i Borowiec. Zdecydowanie jednak najtragiczniejszym był pożar, który wybuchł 26 sierpnia 1992 roku.
Przyczyny i warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się ognia
Początek pożaru
Ogień pojawił się około godziny czternastej 26 sierpnia. Około godziny 13:50 z dwóch wież obserwacyjnych napłynęły jednocześnie meldunki o pojawiającym się dymie wzdłuż torów kolejowych PKP linii Racibórz - Kędzierzyn, przebiegających zachodnim krańcem dużego kompleksu leśnego. Pierwszy z pożarów powstał na południe od miejscowości Kuźnia Raciborska, w leśnictwie Nędza, na długości około 1100 metrów, drugi na północ od Kuźni Raciborskiej w oddziale 96 leśnictwa Kiczowa na długości około 800 metrów, a trzeci na północ od miejscowości Solarnia na długości około 1400 metrów w leśnictwie Lubieszów. Wszystkie te pożary miały miejsce przy torach od ich wschodniej strony, a czas ich powstania różnił się kilkuminutowym odstępem, co związane było z czasem przejazdu pociągu.
Dostrzeżono go przy torach kolejowych łączących Racibórz z Kędzierzynem-Koźlem, skąd podejrzenie, że pożar wywołała iskra spod kół hamującego pociągu towarowego. Maszyna jechała z Częstochowy i o godzinie 13:42 przyhamowała 2 km za Kuźnią Raciborską. Iskry spadły na zarośnięty pas przeciwpożarowy, wzniecając ogień. Ogień został szybko zauważony, a pierwsi strażacy pojawili się na miejscu po 10 minutach, jednak katastrofie nie udało się zapobiec.
Ekstremalne warunki pogodowe
Pożar trafił na wyjątkowo podatny grunt. W okolicach Kuźni Raciborskiej temperatura powietrza przekraczała wtedy 36°C, i tak było od wielu dni. Ostatni deszcz w rejonie pożaru padał w maju. W 1992 roku okres drastycznie małych opadów rozpoczął się w kwietniu, a w niektórych rejonach Polski nie padało nawet przez 50 dni. Pożarom sprzyjało także występowanie porywistego wiatru, dochodzącego do 24 m/sekundę, i wyjątkowo niski stan wilgotności ściółki leśnej. Specjaliści podkreślają, że kataklizm należał do grupy opisywanej jako pożary "plamiste" lub "cętkowe", które występują raczej rzadko w ekstremalnych warunkach pogodowych, z reguły podczas przedłużającej się suszy. Podsycały je silne podmuchy powietrza, które roznosiły ogień na sporym obszarze, powodując pojawienie się nowych ognisk pożaru.

Specyfika drzewostanów
W przypadku Kuźni Raciborskiej dużą rolę w rozwoju pożaru miało nasycenie lasów sosną, której igliwie zawiera olejki eteryczne o temperaturze zapalenia zaledwie około 50°C. Ta specyfika drzewostanów znacząco przyczyniła się do szybkiego i gwałtownego rozprzestrzeniania się płomieni.
Dramatyczna walka z żywiołem
Rozwój sytuacji i pierwsze działania
W ciągu zaledwie dwóch i pół godziny pożarem objętych zostało już sto osiemdziesiąt hektarów. Liniowy układ pożarów spowodował już na początku akcji gaśniczej konieczność zwalczania szerokiego frontu ognia. Akcję rozpoczęto natychmiast. Skierowano do niej 10 sekcji straży pożarnej, w tym dwie PSP stojące w pogotowiu pod Nadleśnictwem. Po 12-15 minutach od zaalarmowania w akcji brało udział 10 jednostek gaśniczych, z czego 8 skierowano na oddział 96 leśnictwa Kiczowa, gdyż zdaniem Nadleśnictwa ten pożar był najgroźniejszy.
W ciągu zaledwie kilku minut od powstania pożaru, kilkumetrowej szerokości front ognia szybko zaczął przesuwać się w kierunku wschodnim w głąb zwartego, dużego kompleksu leśnego. Po dwóch godzinach dramatycznej w przebiegu akcji, pożar stał się niemożliwy do zatrzymania w krótkim czasie. Wiele prób tworzenia nowych linii obrony kończyło się niepowodzeniem. Powodem tego była duża szybkość wiatru i gwałtowna zmienność jego kierunków. Najgorsza sytuacja panowała 27 sierpnia, gdy ogień co minutę zajmował powierzchnię 10 hektarów. Kłęby dymu było widać z odległości 30 kilometrów, a w pobliżu ściany ognia temperatura wynosiła 900°C.
Jeden ze świadków wspominał: „Ogień nad szosami przechodził górą przez drzewa. Jęzory sięgały do 50 m lub wyżej. Drwale nie nadążali ścinać zdrowych drzew, żeby zapobiec przenoszeniu się ognia.”
Groźny Pożar Lasu w Kuźni Raciborskiej - 26.08.1992
Zaangażowanie sił i środków
Do akcji gaśniczej rzucono prawie 11 tysięcy ludzi, w tym ponad 4,5 tysiąca strażaków, 3,2 tysiąca żołnierzy, 650 policjantów, 1220 osób ochrony cywilnej i 1150 pracowników służby leśnej. Na pomoc ruszyło nawet wojsko, które kopało rowy mające powstrzymać ogień. „Wojsko przysłało czołgi. Widziałem, jak czołg kładł drzewa, jakby rolnik kosił łany zboża” - wspominał jeden z czytelników. Zaangażowano również myśliwych z kół dzierżawiących tereny objęte pożarem, a także miejscową ludność, w sumie kilkadziesiąt osób. Przez 26 dni z ponad 35 nadleśnictw RDLP Katowice kierowani byli ludzie i sprzęt.
W akcji zaangażowano także: 860-1100 wozów bojowych straży pożarnej, 4 śmigłowce i 27 samolotów gaśniczych typu „dromader”, 48 ciągników ciężkich i specjalistycznych, 25 ciągników rolniczych oraz 36 kolejowych cystern na wodę. Te i inne działania pozwoliły na posiadanie w miarę pełnej, stałej informacji o sytuacji na poszczególnych odcinkach, a także na koordynację działań wielu służb biorących udział w akcji. W czasie akcji gaśniczych funkcjonowało równolegle 5 różnych systemów łączności radiowej. W pracy sztabu akcji brało udział wielu wybitnych specjalistów i ekspertów, w tym z IBL.
Trudności w gaszeniu
Mimo ogromnego zaangażowania sił i środków, ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Ireneusz Prochera podkreśla, że tylko poświęcenie strażaków i zaangażowanie na niespotykaną dotąd w Polsce skalę samolotów zrzucających tak zwane „bomby wodne” pomogło w opanowaniu sytuacji. Tak gwałtowne powiększenie się powierzchni pożaru, a także zmienność kierunków jego posuwania się zdecydowanie utrudniało prowadzenie akcji gaśniczej i spowodowało stały niedobór sił i środków.
Straty ludzkie i materialne
Ofiary śmiertelne
Nie udało się uniknąć strat. Zginęło troje ludzi. Dwie ofiary to strażacy, którzy znaleźli się w pułapce. 26 sierpnia około godziny 16 pożar dalej się rozprzestrzeniał, a strażacy, myśląc, że w pewnym miejscu mają opanowaną sytuację, wjechali w głąb lasu, by rozwinąć linie pożarnicze. Zdradził ich nagły podmuch wiatru, który sprawił, że znaleźli się w pułapce. 18 z 20 zdołało się wydostać. Druga akcja poszukiwawcza ujawniła cztery spalone wraki wozów pożarnych oraz dwa ciała.
- Aspirant Andrzej Kaczyna z Komendy Rejonowej Straży Pożarnej w Raciborzu, awansowany pośmiertnie do stopnia młodszego kapitana. Urodził się 17 września 1954 roku w rodzinie strażackiej; jego ojciec również pracował w straży pożarnej. W 1976 roku rozpoczął służbę w Zawodowej Straży Pożarnej w Raciborzu na stanowisku pomocnika dowódcy roty, a następnie dowódcy plutonu.
- Druh Andrzej Malinowski z OSP Kłodnica z Kędzierzyna-Koźla. Urodził się w 1959 roku w Koźlu, gdzie żyli i pracowali jego rodzice. Był związany z drużynami młodzieżowymi.
Trzecią ofiarą była 23-letnia Gabriela Dirska, która zginęła w wypadku samochodowym. Została przygnieciona przez wóz strażacki jadący do akcji. Pojazd wpadł w poślizg i wypadł z drogi. W ostatniej chwili zdołała odepchnąć córkę leżącą w wózku, której nic się nie stało.
Ponadto 50 osób trafiło do szpitali, a około 2 tysiące doznało drobnych obrażeń. Pożar pochłonął również tysiące zwierząt. Jeden ze świadków wspominał: „Do dzisiaj mam czasami złe sny z tamtych dni. Setki spalonych ciał zwierząt. Sarny wybierały śmierć przez utopienie w stawach. Lasy umierały, hucząc trzaskającymi w ogniu drzewami.”
Poszkodowani i straty w sprzęcie
Były także poważne straty w sprzęcie biorącym udział w akcji: spłonęło 15 wozów gaśniczych i 26 motopomp. Ogień i żar zniszczyły również 70 kilometrów węży strażackich. Stan ochrony przeciwpożarowej w Nadleśnictwie Rudy Raciborskie, a także podejmowane działania, zwłaszcza w pierwszej fazie pożaru z 26 sierpnia 1992 roku, były szczegółowo kontrolowane i analizowane przez wiele organów kontrolnych i dochodzeniowych. Odnotowano pewne zaniedbania ze strony PKP w zakresie utrzymywania tak zwanych pasów przeciwpożarowych.

Skutki środowiskowe i finansowe
W wyniku bezpośredniego oddziaływania ognia całość drzewostanów objętych pożarem uległa zabiciu lub bardzo silnemu uszkodzeniu. W samym Nadleśnictwie Rudy Raciborskie pożar objął 1369,39 hektara drzewostanów II klasy wieku.
Szacunek strat finansowych z tytułu przedwczesnego wyrębu (według obowiązującej w LP metodyki i stawek z 1992 roku) wyniósł 279,3 miliarda starych złotych, a zwiększone koszty pozyskania i zrywki drewna oraz zabiegów agrotechnicznych - około 75 miliardów starych złotych. W trakcie akcji gaśniczej w Nadleśnictwie Rudy Raciborskie zniszczeniu uległo 75 kilometrów dróg, 15 przepustów i 15 kilometrów rowów przydrożnych.
W wyniku pożaru całkowitemu spaleniu na całej powierzchni pożarzyska uległy poziomy próchniczne gleb, stanowiące naturalny rezerwuar składników pokarmowych. Przeprowadzone badania wykazały, że na skutek tego zmianie na gorsze uległ dotychczasowy chemizm gleb. Nastąpił wzrost zakwaszenia gleb - pH spadło poniżej 4, a miejscami poniżej 3. Wystąpił także ubytek z gleb dostępnych dla roślin form azotu (azotanów), a jednocześnie wzrosła zawartość jonów żelaza, potasu, fluoru, gliny i węgla. Konsekwencją całkowitego spalenia warstwy próchnicznej gleb, niekorzystnych zmian w składzie chemicznym gleb i mikoryzie oraz znacznego obniżania się poziomów wód gruntowych, jest zdecydowane pogorszenie się warunków siedliskowych.
Na skutek pożaru zaistniała konieczność pozyskania zrębami zupełnymi ponad 900 tysięcy m³ grubizny na całym pożarzysku, z tego w Nadleśnictwie Rudy Raciborskie około 600 tysięcy m³.
Jeden z czytelników przypominał: „Ziemia po tym, co pozostało po pożarze, wyglądała jak piekło. Wszędzie czarna sadza i popiół, w którym grzęzły nogi. Smród spalenizny, rozkładającej się padliny i smród wapna. Kopało się doły, do których wrzucano zebrane padłe zwierzęta i warstwami sypano wapno... Lasu już nie było, nie było nic.”
Opanowanie pożaru i odbudowa
Zakończenie akcji gaśniczej
Rozwój pożaru powstrzymany został dopiero 30 sierpnia 1992 roku w godzinach rannych. Akcja dogaszania zakończona została natomiast dopiero 12 września wieczorem. Mimo szybkiej reakcji strażaków rozprzestrzenianie się ognia udało się zatrzymać dopiero po czterech dniach, a opanowanie żywiołu w pełni nastąpiło dopiero po 15 dniach.
W akcji brały udział zastępy z każdego z ówczesnych 30 województw. Udało się nie dopuścić do rozprzestrzenienia pożaru na lasy o powierzchni około 40 tysięcy hektarów. Ochronione zostały także położone wśród lasów wsie; nie spalił się żaden dom ani budynek gospodarczy. Podobnie z zakładami chemicznymi położonymi w Kędzierzynie-Koźlu.
Proces odnowy lasów
Żmudna i trudna odbudowa spalonych terenów była konieczna ze względu na zniszczenie próchnicy nakładowej i wewnątrz glebowej, a także życia biologicznego, co zakłóciło łańcuch pokarmowy na wiele lat. Dlatego konieczne było możliwie szybkie odnowienie pożarzyska. Odbudowę ukończono w 1997 roku, wysadzając łącznie ponad 60 milionów sadzonek drzew i krzewów. Teren w 80 procentach został zalesiony sztucznie, pozostałe 20 procent drzew stanowią samosiejki. Przeważa sosna z brzozą i modrzewiem. Szacuje się, że odbudowa spalonych drzewostanów pochłonęła ponad 250 milionów złotych.
Na powierzchni pożarzyska w Kuźni Raciborskiej trzeba było usunąć 900 tysięcy metrów sześciennych zniszczonych młodników. Do rozdrabniania ich użyto między innymi rębaków. Zaobserwowano też liczne samosiewy, brzozy oraz sosny. Wiosną 1993 roku posadzono modrzewie i brzozy na powierzchni 130 hektarów, jednak przyjęły się one tylko w 30 procentach. W 1994 roku, na powierzchni 200 hektarów, dzięki wilgotnej wiośnie przyjęło się 90 procent sadzonek. Następnie przystąpiono do sadzenia dębów, buków i sosen. Za około 10-20 lat rozpocznie się dalsza przebudowa lasu, aby rosły w nim drzewa różnych gatunków i w różnym wieku.

Długoterminowe działania i wnioski
W celu zapobiegania przyszłym pożarom, w lasach należało zaprowadzić odpowiednią gospodarkę. Tworzone były pasy przeciwpożarowe, zwłaszcza w kierunkach wiatrów zachodnich, co około 1600 metrów. Pas składał się z kilku części, w tym pasa krzewów, obejmującego między innymi śnieguliczki, oraz traw zdolnych do wzrostu na nieużytkach. W latach 1982-1992 prowadzono szeroko zakrojoną akcję ratowniczo-gaśniczą. Stan ochrony przeciwpożarowej i podejmowane działania były szczegółowo kontrolowane i analizowane przez wiele organów.
Pamięć o tragedii
Pamięć o tragedii jest wciąż żywa. Nadleśnictwo Rudy Raciborskie wraz z miastem Racibórz organizowało corocznie memoriał, aby uczcić pamięć ofiar. W 2005 roku Memoriał imienia Młodszego Kapitana Andrzeja Kaczyny był hołdem dla tych, którzy zginęli, walcząc z żywiołem.