Tragiczny pożar tartaku w Ściechowie: Rodzinny dramat i walka z żywiołem

Noc z trzeciego na czwartego sierpnia przyniosła dramat, który mieszkańcy Ściechowa w gminie Lubiszyn zapamiętają na długo. Większość z nich już spokojnie spała, gdy nagle ciszę rozdarł głośny, przenikliwy dźwięk strażackich syren. W powietrzu unosił się duszący zapach spalenizny, a na horyzoncie pojawiła się złowroga, pomarańczowa łuna. Płonął tartak, który przez dziesięciolecia był dumą i źródłem utrzymania jednej z rodzin.

Płonący tartak w Ściechowie widziany z daleka w nocy

Szybki rozwój pożaru i heroiczna akcja strażaków

Zgłoszenie o pożarze tartaku w Ściechowie wpłynęło do dyżurnego straży pożarnej w Gorzowie Wielkopolskim w niedzielę, 3 sierpnia, chwilę po godzinie 22:40. Kiedy pierwsze zastępy dotarły na miejsce, okazało się, że doszło do potężnego pożaru tartaku, ogień objął cały obiekt. Ogień pojawił się przed północą. Wystarczyło zaledwie kilka chwil, by płomienie ogarnęły cały zakład.

Pierwsze wozy strażackie pojawiły się na miejscu błyskawicznie, a za nimi kolejne. Do akcji od razu zadysponowano dwa zastępy gaśnicze z gorzowskiej Państwowej Straży Pożarnej oraz okoliczne jednostki OSP. Na godzinę 23:30 z ogniem walczyło już 12 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Łącznie z pożarem walczyło 14 zastępów straży pożarnej.

Strażacy pracowali w kłębach dymu i żaru, polewając wodą płonące konstrukcje. Robili wszystko, aby pożar nie przeniósł się na pobliskie budynki mieszkalne. Istniało duże prawdopodobieństwo, że ogień przeniesie się na sąsiedni budynek mieszkalny, ale na szczęście strażakom udało się obronić dom. Sytuacja cały czas była nieopanowana, strażacy prowadzili intensywne działania gaśnicze.

Strażacy prowadzący akcję gaśniczą w kłębach dymu

Trudności w opanowaniu żywiołu i skala zniszczeń

Walka z żywiołem trwała do wczesnych godzin porannych. Akcja gaśnicza trwała całą noc i zakończyła się po godzinie 7 rano w poniedziałek, trwając ponad 8 godzin. Udało się ocalić dom, ale dwóch budynków gospodarczych nie dało się uratować. Spłonęły doszczętnie. Całkowitemu spaleniu uległy drewniane budynki należące do tartaku.

Służby relacjonowały, że pożar był niezwykle trudny do opanowania ze względu na łatwopalny materiał zgromadzony w tartaku. Dodatkowo silny wiatr rozprzestrzeniał ogień. Pożar był potężny, ogień było widać z kilku kilometrów.

Zgliszcza spalonego tartaku w Ściechowie po akcji gaśniczej

Rodzinna tragedia i powtarzający się dramat

Dla właścicieli tartaku ta noc była ciosem, z którego trudno będzie się podnieść. Stracili niemal wszystko, co budowali przez lata. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale dorobek życia rodziny legł w gruzach. Zgliszcza, które pozostały po tej tragedii, to nie tylko straty materialne. To symbol lat ciężkiej pracy, wyrzeczeń i rodzinnej tradycji, której kontynuacja stoi dziś pod znakiem zapytania.

Pani Anna, żona właściciela spalonego tartaku, opowiedziała o skali dramatu: "Mąż prowadził ten tartak od dziecka. To była nie tylko praca, ale jego pasja i całe życie. Pięć lat temu przeżyliśmy pierwszy pożar tartaku i domu. Okazało się, że to było podpalenie. Odbudowaliśmy się z trudem. Teraz historia powtarza się po raz drugi i mąż się załamał." Po nocnym pożarze zostały jedynie nadpalone fragmenty konstrukcji, stosy popiołu i pytanie: co dalej?

Dochodzenie w sprawie przyczyn pożaru

Obecnie na miejscu pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza oraz biegły z zakresu pożarnictwa. Trwa ustalanie przyczyn pożaru. Policjanci będą wyjaśniać wszelkie okoliczności dotyczące pożaru tartaku w Ściechowie. Dokładna przyczyna pożaru nie jest obecnie znana. Swoją opinię wyda później w tej sprawie biegły z zakresu pożarnictwa.

Według nieoficjalnych informacji, które docierają do portalu gorzowianin.com, doszło do podpalenia tartaku.

Apel o pomoc w odbudowie

W obliczu tej tragedii właściciele uruchomili internetową zbiórkę, aby móc odbudować zakład, zakupić niezbędny sprzęt i zabezpieczyć teren przed kolejnymi tragediami. Rodzina apeluje o wsparcie: "Potrzebujemy pomocy, aby znów móc stanąć na nogi. Każda złotówka, udostępnienie i każde dobre słowo jest dla nas bezcenne i przybliża nas do powrotu do normalności."

tags: #grozny #pozar #sciechow #lubuskie