Pożar Puszczy Solskiej i katastrofa samolotu gaśniczego

W Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie wybuchł jeden z największych pożarów lasu w ostatnich latach, angażując setki strażaków i sprzęt z kilku województw. Pożar, który rozpoczął się we wtorek po południu, szybko objął ogromny obszar, zagrażając środowisku i utrudniając ruch drogowy. Sytuację pogarszały trudne warunki atmosferyczne, w tym silny wiatr i skrajna susza, prowadząc do tragicznego wypadku samolotu gaśniczego.

Rozwój sytuacji i skala pożaru

Pierwsze zgłoszenie o pożarze lasu w miejscowości Kozaki, na terenie gminy Łukowa w powiecie biłgorajskim, wpłynęło około godziny 15:00. Ogień, który pojawił się kilkanaście minut przed 16:00, bardzo szybko objął duży obszar w Nadleśnictwie Józefów. Według wstępnych szacunków Państwowej Straży Pożarnej, początkowo ogień objął od 50 do nawet 100 hektarów terenu, głównie borów sosnowych, które ze względu na iglasty charakter bardzo szybko zajmują się ogniem.

Sytuacja miała bardzo dynamiczny charakter. Kpt. Mateusz Małyszek, rzecznik prasowy PSP w Biłgoraju, wyjaśnił, że z ogniem walczyło kilkadziesiąt jednostek straży pożarnej oraz dwa śmigłowce gaśnicze. Na miejsce zadysponowano również dwie cysterny, które dowoziły wodę. Rozległy pożar lasu wybuchł we wtorkowe popołudnie w gminie Łukowa w powiecie biłgorajskim. Sytuację utrudniał silny wiatr i wysoki poziom zagrożenia pożarowego w regionie.

Mapa obszaru Puszczy Solskiej z zaznaczonymi miejscami pożarów

Zaangażowanie służb ratunkowych

W akcję gaśniczą zaangażowano znaczne siły ratownicze. Wojewoda lubelski, Krzysztof Komorski, oraz Lubelski Komendant Wojewódzki PSP w Lublinie, nadbryg. Zenon Pisiewicz, ogłosili pilny briefing prasowy, podczas którego informowano o przebiegu działań. Krzysztof Komorski poinformował, że w pewnym momencie zaangażowanych było już ponad 70 zastępów straży pożarnej i ponad 300 funkcjonariuszy. Zasoby z sąsiednich powiatów, a także z Podkarpacia, zostały oddelegowane na miejsce.

Do działań włączono również wsparcie z powietrza. W akcji uczestniczyły statki powietrzne, śmigłowiec oraz samoloty typu Dromader, które wykonały kilka zrzutów wody. Spodziewano się także śmigłowca Black Hawk z Komendy Stołecznej Policji. Około 300 strażaków i 70 pojazdów ratowniczo-gaśniczych pracowało na miejscu pożaru, wspieranych przez 4 cysterny dowożące wodę.

Fotografia lotnicza pokazująca samolot Dromader dokonujący zrzutu wody

Trudności w gaszeniu i charakter pożaru

Starosta biłgorajski, Andrzej Szarlip, po godzinie 19 mówił, że akcja jest cały czas prowadzona, a pożar jest bardzo rozległy, trudno nawet oszacować, jaki obszar zajmuje. W pewnym momencie płomienie sięgały nawet korony drzew. Burmistrz Józefowa, Roman Dziura, relacjonował: "Wydawało się, że sytuacja była już opanowana, ale wiatr wzmógł się i wieje w naszym kierunku. Widzimy nad miastem i gminą ogromne kłęby dymu! Mieszkańcy są tym bardzo zaniepokojeni, bo Puszcza Solska sięga aż do niektórych zabudowań."

Nadbryg. Zenon Pisiewicz wyjaśnił, że trudność polegała na tym, że były to drzewa iglaste, a pożar miał charakter wierzchołkowy, co oznaczało palenie się koron drzew. Jest to bardzo trudne do gaszenia zarówno z ziemi, jak i z powietrza, ponieważ pożar rozprzestrzenia się w sposób samoistny. Przy tego typu pożarach powstają bardzo silne prądy ciepłego powietrza, które unoszą palące się elementy drzew, powodując pojawienie się zarzewi ognia nawet kilkaset metrów dalej. Strażacy monitorowali teren również z powietrza za pomocą grupy dronowej, która przekazywała obraz do sztabu.

Problemem było również dostarczanie wody. Czerpano ją z lokalnych rzek i zbiorników, a także dowozono cysternami. Organizowano przepompowywanie i podawanie wody na duże odległości. Strażacy prowadzili wycinkę, poszerzali pasy, tworzyli linie obrony i starali się tam zatrzymać ogień. "Było kilka prób lokalizacji pożaru, ale dochodzi do przerzutów ognia górą i to bardzo utrudnia działania" - puentował Pisiewicz.

🔥 Pożar lasu w pobliżu Cewkowa (30.04.2026) – film z drona 🚒

Tragiczny wypadek samolotu Dromader

Podczas akcji gaśniczej doszło do tragicznego wypadku. W pobliżu miejscowości Osuchy, w gminie Łukowa, rozbił się samolot gaśniczy Dromader, który zapalił się po upadku. Niestety, pilot maszyny, doświadczony i wysoko wykwalifikowany lotnik, zginął na miejscu. Dyżurny Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie potwierdził, że do wypadku doszło podczas akcji gaszenia lasu. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński złożył kondolencje rodzinie i bliskim zmarłego.

Wojewoda Krzysztof Komorski natychmiast udał się na miejsce pożaru w powiecie biłgorajskim po otrzymaniu informacji o wypadku samolotu i śmierci pilota. Okoliczności wypadku bada komisja i prokuratura.

Zdjęcie wraku samolotu Dromader na miejscu wypadku

Skutki pożaru i zagrożenia

Pożar Puszczy Solskiej objął już ponad 250 hektarów i wciąż się rozprzestrzeniał. Dym z ognia był tak rozległy, że został uchwycony na zdjęciach satelitarnych i widoczny był nawet z kosmosu. Na Roztoczu, w okolicach Józefowa i Aleksandrowa, trwała dramatyczna walka z żywiołem.

Mieszkańcy byli zaniepokojeni. Jedna z internautek napisała: "Dym czuć w Hańsku Pierwszym, a to jest naprawdę spora odległość". Inni opisywali sytuację jako dramatyczną, podkreślając bezradność wobec żywiołu i nadzieję na zmianę pogody. Na szczęście, w bezpośredniej chwili nie były zagrożone żadne gospodarstwa ani zabudowania, jednak mieszkańcy byli proszeni o niezbliżanie się do pożaru ze względów bezpieczeństwa.

W związku z ogromnym zadymieniem Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało alert dla mieszkańców gmin Łukowa, Józefów i Aleksandrów, zalecając nieotwieranie okien i pozostanie w domach. Droga wojewódzka nr 849 w rejonie miejscowości Kozaki została całkowicie zablokowana dla ruchu, a policja kierowała objazdami.

Zdjęcie satelitarne pokazujące chmurę dymu nad Puszczą Solską

tags: #hajfa #pozar #lasow