Paradny hełm strażacki stanowi niezwykle ważny element osobistego umundurowania strażaka ochotnika, noszony podczas różnorodnych uroczystości kościelnych, państwowych oraz strażackich. W muzeach i kolekcjach prywatnych można podziwiać piękne egzemplarze, które powstały w początkach ochotniczego ruchu strażackiego.

Kolekcje i Rekonstrukcje Dawnych Hełmów
Jedną z takich kolekcji dawnych i współczesnych paradnych hełmów strażackich jest kolekcja z Trześniowa, której początki sięgają lat 80. XX wieku. Hełmy te są odtwarzane z egzemplarzy wypożyczonych z muzeów lub odkupionych, które zazwyczaj są zdewastowane i nie nadają się do użytku. Na okolicznościowych wystawach odtwórcy prezentują od 50 do 70 typów hełmów. Ich prace znajdują się również w zarządach wojewódzkich i biurach terenowych OSP RP, muzeach i izbach pamięci. Uświetniają one wiele imprez strażackich, zawodów i pokazów, a często są darowane jako suweniry zarówno w kraju, jak i za granicą.
Blisko 40 lat temu pan Edward Mróz z Trześniowa rozpoczął ręczne wyrabianie hełmów paradnych dla ochotniczych straży pożarnych. Stworzył kilka tysięcy efektownych nakryć głowy w kolorach czarnym, złotym, srebrnym i białym. Wiele z nich można podziwiać w jego domowym muzeum. Wszystko zaczęło się od tego, gdy Edward Mróz został zwolniony z sanockiego Autosanu 15 grudnia 1981 roku na mocy dekretu o stanie wojennym, za organizowanie strajku dzień wcześniej. Otrzymał dyscyplinarne zwolnienie i miał „wilczy bilet”, co uniemożliwiało mu znalezienie pracy. Przez długi czas utrzymywał się jedynie z pszczelarstwa. W Autosanie pracował w dwuosobowej komórce zajmującej się produkcją reklamowych miniatur pojazdów dla oficjalnych delegacji i dygnitarzy. Nigdy nie przypuszczał, że zdobyte tam doświadczenie okaże się przydatne w przyszłości.
Pierwsze hełmy wykonał w 1983 roku dla strażaków w Trześniowie, którzy wbrew ówczesnym władzom chcieli zorganizować tradycyjne wielkanocne straże przy Grobie Chrystusa. Zastosował blachę głęboko tłoczoną, bazując na starych wzorach dostarczonych przez strażaków, sięgających czasów zaborów i okresu międzywojennego. Praca nad pierwszym hełmem trwała około miesiąca. Charakterystyczne dla hełmów z okresu zaboru austriackiego było umieszczanie na nich wizerunku sokoła zamiast polskiego orła w koronie, co symbolizowało Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, które powstawało w tym samym czasie co ochotnicze straże ogniowe w Galicji. Na strażackim sokole widniały litery „SO”, oznaczające straż ogniową.
Po wykonaniu kilku hełmów dla ochotników z Trześniowa, Edwarda Mroza odwiedził komendant straży pożarnej w Rzeszowie, Władysław Pelczar, a następnie komendant straży wojewódzkiej. Zachęcili go do dalszej pracy. Kolejnym gościem był prezes wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, Janusz Konieczny. Po tych wizytach pan Edward otrzymał coraz więcej zamówień, co zapoczątkowało jego wieloletnią artystyczną przygodę.
Inspiracji do produkcji hełmów szukał w muzeach pożarnictwa, m.in. w Przeworsku i Warszawie, a także kupował stare hełmy na targowiskach, poddając je renowacji. Strażacy przywozili mu również do renowacji hełmy odziedziczone po ojcach i dziadkach. Wszystkie te wzory nawiązywały kształtami do hełmów greckich, rzymskich i francuskich. Praca nad hełmami wymagała ogromnej cierpliwości i zręczności. Początkowo Edward Mróz klepał blachę na ołowiu z mosiądzu i chromu, a ozdoby wykonywał osobno, lutując je. Stosował szyszaki o różnych kształtach, a na czole umieszczał wizerunki sokoła, po bokach liście dębu i głowę lwa lub strzałki i rozetki - symbole męstwa i siły. Z czasem zaczął wykonywać hełmy z żywic epoksydowych, przyuczając do pracy syna Wojciecha i wnuki.
Pan Edward dzieli swoją kolekcję hełmów na trzy części: pierwsza znajduje się w suterenie jego domu w Trześniowie, która przez lata służyła jako warsztat; druga w dużym pokoju zamienionym w gabinet osobliwości; trzecia jest mobilna i prezentowana na wystawach w różnych miejscach Polski. Edward Mróz udostępnia swoje zbiory bezpłatnie. Jego prywatne muzeum odwiedziło wielu znamienitych gości, co potwierdzają liczne wpisy w księdze pamiątkowej.
Ewolucja Hełmów Strażackich: Od Skóry do Nowoczesnych Materiałów
Hełm strażacki ma za zadanie chronić głowę strażaka nie tylko przed ogniem, ale także przed spadającymi belkami, cegłami czy elementami konstrukcji. Jego historia sięga przełomu XVII i XVIII wieku, a od tego czasu jego kształt, kolor i wygląd wielokrotnie się zmieniały. Współczesny wygląd i technologia produkcji to połączenie postępu i tradycji. Klasyczny kształt pochodzi z początku XIX wieku, kiedy to hełmy były wykonywane ze skóry i metalu. Szerokie rondo zaprojektowano w celu ochrony przed spadającymi odłamkami, wodą i palącym się żarem.
XX wiek przyniósł wynalezienie nowych materiałów, takich jak aluminium, włókno szklane i różnorodne tworzywa sztuczne, które pozwoliły na poprawę trwałości hełmów strażackich. Mimo wprowadzania nowych wzorów, strażacy przez długi czas opierali się nowym stylom, preferując tradycyjne skórzane nakrycia głowy. Producenci rozwiązali ten problem, wykonując hełmy z nowych materiałów i przy użyciu nowoczesnych technologii, zachowując jednocześnie tradycyjne kształty i cechy dekoracyjne, w tym zewnętrzne skórzane pokrycie.
Hełmy i kaski strażackie różnią się konstrukcją. Hełm strażacki zapewnia ochronę nie tylko głowy, ale także oczu i twarzy. Może być wyposażony w latarkę osadzoną na części czołowej, co znacząco poprawia widoczność, a także w osłonę karku. Kaski strażackie są natomiast szeroko wykorzystywane w ratownictwie wodnym i wysokościowym, a ich głównym celem jest zabezpieczenie głowy.
W Polsce od lat 70. XX wieku Kaliskie Zakłady Przemysłu Terenowego zajmowały się projektowaniem i produkcją hełmów dla pożarnictwa. Model Vulcan CV102 był pierwszym polskim hełmem strażackim wykonanym metodą wtrysku.
Najstarsze Formy i Innowacje w Konstrukcji Hełmów
Najstarszą formą hełmów strażackich była konstrukcja przypominająca „rurę od pieca” lub cylinder, która jednak nie oferowała znaczącej ochrony. W 1740 roku nowojorczyk Jacobus Turck został uznany za wynalazcę pierwszej „czapki strażackiej” - okrągłej konstrukcji z wysoką czaszą i węższą krawędzią. Matthew Dubois wprowadził do tego projektu ulepszenia, m.in. wszyty rdzeń z żelaznego drutu pod krawędzią ronda, który nadał hełmowi nowy kształt i zwiększył jego wytrzymałość. Jednak prawdziwie przełomowe zmiany w konstrukcji hełmów strażackich wprowadził Henry T. Gratacap, producent bagażu i ochotniczy strażak z Nowego Jorku. Wykorzystując doświadczenie w produkcji wytrzymałego bagażu podróżnego, odpornego na wilgoć i gnicie, zaprojektował czaszę z twardej skóry złożoną z ośmiu segmentów. Nazwał swój prototyp „The New Yorker”, tworząc niezwykle mocną i trwałą konstrukcję, zdolną wytrzymać uderzenie spadającego gruzu czy elementów konstrukcji.
Maska Aldiniego, choć nie była idealna, zainspirowała innych do opracowania bardziej skutecznych rozwiązań, w tym systemu filtrów, który zyskał powszechne zastosowanie w Stanach Zjednoczonych i Europie. Nowy trend w kolorystyce hełmów wynika z potrzeby zwiększenia widoczności podczas akcji - jaskrawe kolory są łatwiej rejestrowane przez ludzkie oko. Dopiero po II wojnie światowej uznano, że sprzęt ochronny dla strażaków musi być produkowany zgodnie z określonymi standardami.
Współczesny europejski hełm strażacki znacząco różni się od amerykańskiego, często przybierając futurystyczny design, przypominający „kask motocyklowy”. Nowe modele są uważane za wygodniejsze i bardziej praktyczne, spełniając jednocześnie międzynarodowe normy bezpieczeństwa.

Muzea Pożarnictwa w Polsce: Strażnicze Dziedzictwo
Idea stworzenia ogólnopolskiej instytucji zajmującej się historią pożarnictwa w Polsce pojawiła się już w okresie międzywojennym. Działacze Związku Straży Pożarnych RP planowali utworzenie ogólnopolskiego muzeum. Jedną z osób, która aktywnie działała na rzecz gromadzenia i dokumentowania historii strażackiej, był Henryk Chruzik.
Henryk Chruzik, od najmłodszych lat związany z ochotniczymi strażami pożarnymi w Zagórzu koło Sosnowca, po ukończeniu Szkoły Oficerów Pożarnictwa w Warszawie uzyskał kwalifikacje do pracy w straży zawodowej. W 1954 roku objął stanowisko komendanta Zawodowej Straży Pożarnej w Mysłowicach. Poza pracą zawodową, pasjonował się historią strażactwa, kolekcjonując zabytkowy sprzęt i tworząc w swoim domu namiastkę muzeum. Marzył o utworzeniu placówki z prawdziwego zdarzenia.
W 1974 roku Henryk Chruzik spotkał się z prezydentem Mysłowic Zygmuntem Brzezińskim i I sekretarzem PZPR w Mysłowicach Feliksem Piekorzem. Jego pomysł uzyskał poparcie komendanta wojewódzkiego straży pożarnych Włodzimierza Tessara, a także Jerzego Ziętka, wpływowego przewodniczącego Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej na Śląsku. Jako siedzibę dla muzeum wybrano zabudowania po dawnej Agenturze Emigracyjnej, które wcześniej służyły jako hitlerowskie zastępcze więzienie policyjne. Lokalizacja ta, położona przy mysłowickiej Promenadzie, miała historyczne znaczenie.
W 1974 roku ukonstytuował się Komitet Organizacyjny Muzeum, który w 1980 roku przekształcił się w Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Pożarnictwa. Uroczyste otwarcie muzeum nastąpiło 14 maja 1975 roku. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele władz pożarniczych, wojewódzkich i miejskich, a także licznie zgromadzeni mieszkańcy regionu. Wstęgę przecił Włodzimierz Tessar.
Pierwszym dyrektorem Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach został Henryk Chruzik. W styczniu 1976 roku placówka otrzymała etaty, a jej działalność była finansowana przez miasto. Dyrektor stale powiększał kolekcję zbiorów, zapraszając do współpracy strażaków ochotników z całej Polski. Dzięki ich zaangażowaniu do muzeum trafiła pokaźna liczba sikawek konnych, hełmów i sztandarów, które stanowią najcenniejszą część zbiorów. Na ich bazie utworzono 17 ekspozycji stałych.
Początkowa siedziba muzeum, zbudowana z cegły i drewna, borykała się z problemem zalewania podczas deszczu przez pobliską rzekę Przemszę. Dyrektor Chruzik zabiegał o budowę nowoczesnej siedziby. Prace budowlane rozpoczęły się w 1979 roku, jednak kryzys polityczno-gospodarczy na początku lat 80. spowolnił inwestycję. Po śmierci Henryka Chruzyka w 1988 roku, jego następcą został Feliks Barbarowicz, który kontynuował budowę w trudnym okresie. Przełom polityczny w 1989 roku spowodował brak środków na dalsze prowadzenie muzeum. Miasto rozważało adaptację nowych hal na cele sportowe, jednak dzięki inicjatywie Feliksa Deli, wówczas komendanta głównego PSP, muzeum zostało uratowane. W 1992 roku placówka stała się jednostką organizacyjną Państwowej Straży Pożarnej, a w styczniu 1993 roku uzyskała status placówki o charakterze centralnym.
W latach 1996-2005 oddano do użytku kolejne hale wystawowe. W 1995 roku Wielkopolskie Muzeum Pożarnictwa w Rakoniewicach stało się oddziałem zamiejscowym Centralnego Muzeum Pożarnictwa (CMP). W 2008 roku Komisja Historyczna CTIF nadała placówce Certyfikat CTIF, co potwierdziło jej międzynarodową rangę.
CMP posiada ponad 4 tysiące eksponatów, w tym cenną kolekcję dziewiętnastowiecznych sikawek konnych renomowanych firm, takich jak Wilhelm Knaust, Flader, Louis Tidow i Bracia Kieslich. Szczególne zainteresowanie wzbudzają zabytkowe samochody pożarnicze, w tym Benz-Gaggenau z 1913 roku, Skoda z 1931 roku, Fiat z 1938 roku oraz wozy strażackie marki Star. W kolekcji znajdują się również autopompy i autodrabiny, m.in. Magirus z 1927 roku, Mercedes z drabiną Metz z 1938 roku i Star 25 z drabiną Magirusa z 1933 roku. Muzeum posiada również motopompy przenośne i przewoźne najlepszych światowych producentów, a także polskie konstrukcje.
Bezcenna jest kolekcja sztandarów, w większości z okresu międzywojennego, oraz hełmów i mundurów strażackich z całego świata. Ekspozycja stała poświęcona jest historii śląskiej straży pożarnej, w tym OSP Mysłowice - najstarszej jednostki w tej części Górnego Śląska.

Wydział Konserwacji Zbiorów dba o stan techniczny i wygląd eksponatów. Muzeum organizuje liczne wystawy czasowe, m.in. „Działalność ochotniczych straży pożarnych w XXXV-leciu” (1979), „Ochrona przeciwpożarowa w 40-leciu Polski” (1984), „Największy pożar Europy - Kuźnia Raciborska 1992” (1993), „Nowojorska Straż Pożarna wczoraj i dziś” (2003) oraz „Magirus - człowiek, firma, sprzęt” (2010). Z okazji 40-lecia istnienia muzeum przygotowano wystawę „Wspólnie na ratunek - 20 lat krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego”.
W 2009 roku dyrektorem CMP został st. bryg. Włodzimierz Bareła. Pod jego kierownictwem placówka rozszerzyła działalność naukową, organizując konferencje i publikując wydawnictwa tematyczne. Historycy z CMP aktywnie uczestniczą w zjazdach Komisji Historycznej CTIF, prezentując historię polskiego pożarnictwa. Dyrektor Bareła kładzie duży nacisk na edukację, wprowadzając lekcje muzealne poświęcone pierwszej pomocy i bezpieczeństwu na drodze. Planowane jest także utworzenie miasteczka pożarniczego dla dzieci.
W 2005 roku CMP zostało włączone do Szlaków Zabytków Techniki województwa śląskiego. W ostatnich latach przeprowadzono gruntowny remont obiektów muzeum, obejmujący termomodernizację, docieplenie dachu i podłóg, a także instalację ogrzewania podłogowego i wentylacji nawiewnej. Remont ten, o wartości ponad 2 milionów złotych, wymagał wcześniejszego przeniesienia wszystkich eksponatów w inne miejsca, w tym ciężarówek pożarniczych do tymczasowego namiotu na parkingu.